Jump to content
Dogomania

Jestem załamana....On wcina ludzkie odchody!!!!!!


Recommended Posts

Posted

Ostatnio byliśmy z Leonem nad jeziorem.Zwycięstwo:LEON PRZESZEDŁ OBOK G...............,powąchał i pobiegł dalej niewzruszony.Na 100%było to g....ludzkie,gdyż po tylu zjedzonych przez mojego psinę doskonale je odróżniam.Nie wiem może nie było atrakcyjne dla Leona, a może już nie gustuje w pożeraniu tego tego typu rzeczy.Ostatnio trochę zmieniło się jego zachowanie, chyba w końcu trochę zmądrzał.

Pozdrawiam wszystkich Dogomaniaków

  • Replies 68
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

mojemu się polepszyło jak skończył rok i od chwili kiedy jest na gotowanym żarciu,choć ja wolałabym już dawać mu suche i żeby żarł te gówna
poza tym nauka "fe" i znajomość miejsc z @, i na prawdę jest lepiej

  • 6 months later...
Posted

No cóż mój Jupi do wyjatków nie należy i też niestety jest gównojadem, on zresztą jest wszystkożercą mam nadzieję że żwacze i konsekwentne "fe" przy kazdej "kupce" i nagroda jak zostawi pomoże, a może z tego wyrośnie?;)
bo czasem trudno być cierpliwym jak się przez połowe spaceru psu grzebie w pyski i gardle wyciagając woreczki plastikowe o gównach nie wspominając:angryy:

Posted

Patrząc na większość goldenów i labów nie sądze że wyrośnie...
Trzeba je zaakceptować takie jakie są (nawet jeśli to oznacza mycie ząbków co 2 dni :lol: )

  • 2 weeks later...
Posted

Zjadanie odchodów i padliny może być objawem braku w przewodzie pokarmowym odpowiedniej ilości bakterii odpowiedzialnych za jego prawidłowe funkcjonowanie. Może to być spowodowane żywieniem karmami przemysłowymi (zwłaszcza tymi tanimi, nienajlepszej jakosci), przebytymi chorobach układu pokarmowego, intensywnym leczeniem antybiotykami i chemioterapeutykami, monotonną dietą, zmniejszonym i „spaczonym” apetytem.

W celu "uzupełnienia" bakterii można podawać psu żwacze (zawierają naturalne źródło bakterii, pierwotniaków i drobnoustrojów potrzebnych do prawidłowej fizjologii przewodu pokarmowego), jogurt naturalny, twaróg lub napoje mleczne typu Actimel czyli ze specjalnymi bakteriami "trawiennymi".
Od czasu do czasu można też podrzucić psu do zjedzenia kość lub mięsko którego pierwsza świeżość już minęła (takie którego my już byśmy nie zjedli, lekko obślizgłe i zaczynające lekko śmierdzieć.

Posted

"Żwacz jest tonajwiększa z komór żołądka przeżuwaczy, połączona z przełykiem oraz kolejną komorą, zwaną czepcem. Na powierzchni błony śluzowej żwacza znajdują się liczne brodawki żwaczowe, rozdrabniające pokarm. Żwacz nie zawiera gruczołów trawiennych, lecz bakterie, których enzymy m.in. rozkładają celulozę, oraz pierwotniaki zaliczane do orzęsków, biorące udział w przemianach węglowodanowo-białkowych."

A co do nieswieżego mięska to bez obawy, psu się nic złego od tego nie stanie (oczywiście pod warunkiem, że nie będzie ono mocno zleżałe a jedynie lekko nieświeże)

Posted

Nie tylko labki i goldeny zjjadaja takie smakolyki, flaty rowniez, znam nawet borzoja.

Mojej narazie nie pomoglo nic, ani 3 opakowania tabletek rummen tabs, ani kilka workow suszonych zwaczy....chyba kupie jeszcze te zwacze niesuszone-ostatnio widzialam w markecie, dam przez jakis czas-zobaczymy. Moja suka ma juz 3 lata prawie i dalej to samo, pare dni temu zjadla ze smakiem to co znalazla.:shake:

Posted

Mój ostatnio przestał si.ę takimi kupkami interesować - może zasługa raz w tygodniu podawanego żwacza? :lol: I zaczęłam urozmaicać karmę różnymi składnikami - ot, kość, serce (surowe), żwacze, kromka chlebka WASY :lol:

Posted

Delta napisał(a):
Beata nie martw sie, ja już sę nie łudzę, że to przechodzi :razz:
Trzeba z tym żyć :lol:
Wiecie co jest najśmieszniejsze, że jak widze Delte i ten ubrudzony od kupy pysk to zaczynam sie śmiać :lol: :lol: :lol:


tez bym chciala sie smiac, ale mne zawsze nerwy biora, zaczynam wtedy wolac ja, i tak wiem ze na prozno, psuje wolanie wtedy...
a jak juz nie widzisz ale czujesz ten smakowity zapaszek z pyska?

Posted

Delta napisał(a):
To zapinam na smycz, po tajniaku idziemy korytarzem, potem do windy i modle się żeby nie spotkać sąsiadow, bo zaczną ją głaskać i poczują ten odużający zapach :razz:
W domku przy wyjątkowych smrodach robie maske gazową [z papieru]:lol: i myje jej zęby.
A ona jak zje jakąs kupe tosama sie boi do mnie przyjść :lol:


heheh, to fajnie masz -z sasiadami...

dostala kiedys w tylek, czy tak sama z siebie boi sie przyjsc?

Posted

W wieku szczeniecym Lukas uwielbial zjadac swoje oraz ludzkie odchody, zawsze sprzatal po sobie, jak nie zdarzylam sama tego zrobic. Na dworze bylo to samo(ah, ten moj ekologiczny psiak, nie chcial trawki zostawiac brudnej :lol: )
Potem zjadanie wlasnych odchodow mu przeszlo, ludzkie jadl sporadycznie.
Zaczelam podawac codziennie jednego suszonego zwacza lub ucho, noge i problem zniknal.
Na dzien dzisiejszy gustuje tylko w wymiocinach w worach(ostatnio zjadł taka cala wielka siatke tego, bleh :angryy: )

Jednak odchody innych zwierzat nie nalezacych do jego garunku sa bardzo atrakcyjne, zarowno do tarzania jak i jedzenia :cool3:

Po kroliku w domu tez sprzata :razz:

Posted

Delta napisał(a):
No jasne, na samym początku naszej gówianej przygody :lol: Ze 3 razy dostała po dupsku, to była jedyna pataologiczna sytuacja :lol: :lol:



no wlasnie ja tez niestety niewiele myslac wtedy dalam przez tylek, i suka ma dobra pamiec, czasem jeszcze jak sobie przypomni duzo CSuje, czyli zwalnia ruchy, nie chce podejsc, odkreca glowe, choc nie jestem zla(tylko bylam jak zoabzcylam jak zjada...), tylko ja wolam... nie popelnie bledu przy nastepnym psie, o nie...

Posted

Z tym karceniem psa, to ja niestety też błąd popełniłam... :-(
Od pierwszych dni, jak go miałam, to nawet jak zwiał, coś zjadł, za przyjście były pochwały i smakołyki - skutkowało...
Ale jak raz mi wpadł na ulice, żeby przebiec na drugą stronę, za rzeczkę w rowie, bo były tam końskie gówienka, to o mało co mnie (Dobrze, że chociaż nie jego) nie potrącił samochód, bo oczywiście w panice, że go potrąci samochód poleciałam za nim...
Cóż, miałam szczęście, autko wychamowało, a ja rzuciłam się po psa do rowu... No i najpierw tam na niego nawrzeszczałam, później go przytuliłam chyba tak, że oddychać nie mógł i ryczałam w tym rowie (nad rzeczką jest mały mostek na jakim siedziałam) z pół godziny... I oczywiście jak wracałam do domu to też cała zaryczana... Chociaż tak widac nie było, bo była 19, w styczniu, czyli ciemno :lol:
Teraz to się z tego moge śmiać, ale wtedy w takim szoku byłam, że...

Posted

Mi już tam nie chodizło o rodzaj gówienek, ale o to, że coś sie mogło Docowi stać... To, że samochód zachamował niecały metr odemnie, to mnie zaczeło przerażać dopiero w domu...
A, co do gówien... Ja byłam taka przerażona, że nie dotarło do mnie nawet, że pies mnie liże po twarzy...Po tej swojej uczcie... :mad:

  • 3 weeks later...
Posted

jak często podawać psu te żwacze suszone?
ja podawałm mojemu Jupiemu ok co 2, 3 dzień i nie wiem czy to przypadek ale przewaznie po zeżarciu zwacza po chwili znajdował gówno ludzkie i je tez zjadał, juz się zastanawiałam czy nie podbudzaja jego apetytu na te smierdzące sprawy
ale chce jeszcze zrobić jedno podejście ze żwaczami - kuracje żwaczowa:evil_lol:
tylko nie wiem jak często można je podawać psu i w jakiej ilości

Posted

ja mysle ze nie powinny zaszkodzic podawane nawet codziennie. Ja chcialam tez zeby Tosca przestala jesc g...ludzkie ale niestety zwacze suszone jak i w tabletkach nie pomogly na ludzkie g. Jednak przestala jesc konskie, krowie zajecy, saren i innych zwierzat roslinozernych, przynajmniej to- od jakiegos czasu moge spokojnie ja puscic na polu gdzie przechodzil kon, lub gdzie jest pelno bobkow zajeczych, kiedys rzucala sie i jadla szybko, teraz nawet nie spojrzy.
Co do g. ludzkich- teraz kupie jej zwacze ale nie suszone moze to w koncu pomoze?

Posted

Jupi napisał(a):
a skąd bierzesz te nie suszone żwacze?
czy to sa tzw. poprostu popularne flaki ze sklepu spożywczego?


tak, to wlasnie te popularne flaki ze sklepu spozywczego. jednak tam sa drogie, i bede kupowac w Makro, duzo, hurtowo i taniej ;) jak to podziala to bede szczesliwa :multi:


myslalam kiedys ze odchody zwierzat roslinozernych tez bedzie zawsze juz zjadac, a tu prosze, omija obojetnie, udajac ze ich nie widzi :razz:

  • 3 months later...
Posted

też miałam tego rodzaju problem ze swoją sunią.Udało mi się ten problem zjadania ludzkich odchodów i innych nie wiadomego pochodzenia padlin rozwiązać.Kupiłam w sklepie ogrodniczym worek suszonego obornika i co 2 dzien serwuje jej garść.No i spokój .Pozdrawiam

  • 1 month later...
Posted

nie bedę oryginalna jak napisze, że mój golden równiez pozera ludzkie odchody w tragicznych ilościach...końskie również:flaming: Jak sie juz doewie to koniec-zjada szybko, pełnymi kęsami byle tylko zdarzyc nim ja podejde i dam w tyłek, co oczywiście nic nie daje:shake: Wczoraj latał swobodnie na spacerze-ganialismy sie po lesie-szukał raz mnie, raz męża...po drodze chyba cos napotkał po podleciał do mnie i miał morde całą w gównie-calusieńką!Śmierdział na kilometr-na szczęście sie w tym nie wytarzał-chyba bym go spaliła na stosie:razz:

Posted

Oj, chyba wszystkie goldeny jedzą i sie tarzają :)
Najlepsze jest to, ze jak zobaczę że własnie coś znalazł i krzyczę "nie rusz", on doskonale wie, ze nie powinien ruszać, ale udaje że nie słyszy i zaczyna coraz szybciej jeść, żeby jak najwięcej zjeść zanim do niego dojdę. A jak jeszcze zdąży się wytarzać, to w ogóle pełny sukces. Potem już grzecznie idzie się umyć i doskonale wie co zrobił.
Nadmieniam, że mój pies jest ślepy ale gówno to on wyczuje na kilometr :)
k.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...