Jump to content
Dogomania

Guz w jamie brzusznej, pies 11 lat.


zd2023
 Share

Recommended Posts

Dzień dobry. Bardzo proszę o odpowiedzi osoby, które stanęły przed podobnym problemem. Mój pies to: gończy polski, wiek: 11 lat, nagle stracił apetyt, zaczal pić dużo wody, unikać spacerów, pojawiło się rozdęcie w okolicy brzucha. Na dzisiejszym badaniu usg okazało się, że pies ma w jamie brzusznej guz, który zajmuje 80% jamy brzusznej. Weterynarz, z uwagi na wielkość guza nie był w stanie określić stanu poszczególnych narządów. Zlecił dodatkowo badania krwi, których wyniki poznam niebawem. Powiedział, że są trzy warianty: uśpienie, operacja z usunieciem guza, otwarcie (jesli guz okaze sie nieoperacyjny to nastapi ponowne zamkniecie jamy brzusznej). Bardzo bym prosił o wskazówki od osób, które stanęły w obliczu podobnej sytuacji. Dodam, że nie chce usypiać psa. Interesuje mnie to jakie mogą być rokowania po takim zabiegu u psa 10+. Dużym plusem i sporym punktem odniesienia byłoby dla mnie też to gdybyście się podzielili informacją ile wyniósł koszt takiej operacji u Waszego pupila. Z góry dziękuję. Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Witam. Nie byłam w podobnej sytuacji i nie jestem też weterynarzem. Ale jestem osobą kochającą zwierzęta. Powinieneś podjąć taką decyzję, która będzie dobra dla Twojego psa, jego zdrowia i jego komfortu. 80 procent to bardzo duży guz, który uciska narządy a więc Twój pies czuje się źle. Leczy się po to, żeby wyleczyć, albo ewentualnie poprawić samopoczucie. Są weterynarze z powołania, którzy szczerze w pewnym momencie Ci powiedzą -Twój pies cierpi, w tym momencie nic dla niego nie można zrobić i najlepiej będzie skrócić mu cierpienia pozwalając humanitarnie odejść. Są też tacy, którzy Ci tego nie powiedzą tylko dalej będą działać po drodze zarabiając, a pies będzie tylko skazany na dalsze, moim zdaniem niepotrzebne cierpienie. 11 lat to dla psa dużo, chociaż jak się kocha to dla właściciela zawsze będzie za mało. Jeżeli na usg nie można było sprawdzić dokładnie stanu narządów to znaczy, że niewiele wiadomo w jakim są stanie, czy guz nie nacieka na jakiś... Czy ta operacja wyleczy twojego psa? Tylko wtedy, gdy guz jest łagodny i usunie się go w całości. A guz w przypadku twojego psiaka zajmuje bardzo dużo bo 80 procent jego brzuszka i nie wiadomo, czy nie nacieka do jakiegoś narządu. A czy ta operacja poprawi mu komfort życia? Jeżeli nie usunie się guza w całości, albo jeśli jest złośliwy to się tylko go poruszy a więc Ty nie poprawisz samopoczucia swojemu pieskowi tylko skażesz go na dalsze cierpienia.     

Link to comment
Share on other sites

Dnia 16.01.2023 o 23:57, zdun2a napisał:

jesli guz okaze sie nieoperacyjny to nastapi ponowne zamkniecie jamy brzusznej)

...i uśpienie biedaka,bez wybudzania go. Oszczędzisc mu cierpienia,będziesz miała również pewność,że nic więcej nie dało się zrobić.

Nowotwór w 80% zajmujący przestrzeń jamy brzusznej,to...koszmar. Rokowania po zabiegu??? Powiem tylko tyle - bardzo złe.

Oszczędz mu męki,umów się z wetem na opcję,którą Ci podpowiedziałam wyżej.

Współczuję...psu i Tobie.

Link to comment
Share on other sites

Dnia 16.01.2023 o 23:57, zdun2a napisał:

Z góry dziękuję. Pozdrawiam.

Codziennie zaglądasz do wątku i - milczysz... .Napisz jaką decyzję podjąłeś,porosiłeś o porady,dostałes je.

Link to comment
Share on other sites

Dnia 21.01.2023 o 22:12, bou napisał:

Codziennie zaglądasz do wątku i - milczysz... .Napisz jaką decyzję podjąłeś,porosiłeś o porady,dostałes je.

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Póki co jestem po dwóch, kolejnych konsultacjach z różnymi weterynarzami. Co do decyzji... nie jest to wszystko takie proste.

Link to comment
Share on other sites

Dnia 26.01.2023 o 02:48, zd2023 napisał:

nie jest to wszystko takie proste.

Zdecydowanie -  nie jest.oczywiste jest tylko jedno - guz nie zniknie i w 99,9% zabije seniora...przedtem sprawiając mu wiele bólu...

A mozesz powiedzieć,co sugerowali niezależni weci?

Link to comment
Share on other sites

Dnia 26.01.2023 o 11:31, bou napisał:

Zdecydowanie -  nie jest.oczywiste jest tylko jedno - guz nie zniknie i w 99,9% zabije seniora...przedtem sprawiając mu wiele bólu...

A mozesz powiedzieć,co sugerowali niezależni weci?

W zasadzie wszyscy mówią to samo. Pani weterynarz powiedziała, że operacja może być tak naprawdę początkiem złożonego leczenia. Dużo wniosłoby badanie histopatologiczne guza i dodatkowe przeswietlenie (przed operacja) klatki piersiowej.  Nie wiadomo jednak czy piesek (z uwagi na wiek) by się wybudził po operacji. Oni wszyscy mówią jednym głosem - praktycznie to samo co w pierwszym poście.

Link to comment
Share on other sites

Dnia 26.01.2023 o 17:59, zd2023 napisał:

operacja może być tak naprawdę początkiem złożonego leczenia. 

Np. - naświetlań,chemioterapii?

RTG klatki piersiowej jest obowiązkowym badaniem w takiej sytuacji,chodzi o to,żeby stwierdzić,czy są,czy nie ma przerzutów do płuc.

Czy mi się wydaje,że nie mieszkasz w Polsce? Bo te procedury,ktore opisujesz są dziwne na polskie standarty.

Link to comment
Share on other sites

Dnia 26.01.2023 o 21:16, bou napisał:

Np. - naświetlań,chemioterapii?

RTG klatki piersiowej jest obowiązkowym badaniem w takiej sytuacji,chodzi o to,żeby stwierdzić,czy są,czy nie ma przerzutów do płuc.

Czy mi się wydaje,że nie mieszkasz w Polsce? Bo te procedury,ktore opisujesz są dziwne na polskie standarty.

Mieszkam w PL - troche się zdziwilem bo myślałem, że to normalne procedury. Weterynarze dokladnie wytlumaczyli mi rozne warianty - powiedzieli tez, ze czesc leczenia jak i sam zabieg musialby zostac wykonany w osobnej klinice weterynaryjnej. Oni by juz dokladnie mnie wtedy pokierowali. Nie śledzę dokładnie branży weterynaryjnej w naszym kraju, ale już kiedyś odniosłem wrażenie, że ta mocno się rozwinęła i rozwija. Osobiście nie powiem ani jednego złego słowa o tych weterynarzach, do których trafiłem. Ogólnie mam chyba szczęście do dobrych weterynarzy. Mój weterynarz, pierwszego kontaktu to..., wlasnie czlowiek z takiego prawdziwego powołania. Wiele razy nam,  przez te lata, juz pomógł - w razie czego wiedział tez gdzie nas skierować.

Link to comment
Share on other sites

Dnia 27.01.2023 o 01:47, zd2023 napisał:

Ogólnie mam chyba szczęście do dobrych weterynarzy.

No to ok,nie mam już nic do dodania.Jeśli masz zaufanie do weta,jeśli już pomagał psu - to doskonale.Jeszcze jedno pytanie - dlaczego nie zapytałes o koszt zabiegu etc.? 

Już nie będę się "wymądrzać" 🙂 Odzywaj się.Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Dnia 27.01.2023 o 12:34, bou napisał:

No to ok,nie mam już nic do dodania.Jeśli masz zaufanie do weta,jeśli już pomagał psu - to doskonale.Jeszcze jedno pytanie - dlaczego nie zapytałes o koszt zabiegu etc.? 

Już nie będę się "wymądrzać" 🙂 Odzywaj się.Pozdrawiam.

Koszt też został mi przedstawiony i to dość szczegółowo. Pytałem o cenę, na forum, by mieć porównanie. Nigdy nie leczyłem psa na tego typu dolegliwość i chciałem mieć po prostu większe rozeznanie/orientację jak to wygladalo u innych wlacicieli czworonogów. Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...