Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
al'akir

Pies boi się przechodzić obok posesji ze szczekającymi psami

Recommended Posts

Moja suka ogólnie boi się psów. Na spacerze jak na razie doszłyśmy do momentu, że potrafi na chodniku minąć się z psem (większością psów, czasem ją blokuje i staje w miejscu), spokojnie i bez paniki. Problem stanowią szczekające psy na terenie mijanych przez nas posesji. Na naszej ulicy, którą zna, chodzimy tam co kilka dni, staje przed domami z psami i ani rusz. Muszę ją przenosić. Próbowałam już wszystkich znanych mi sztuczek - na smaczki, na zabawki, na "słowo bezpieczeństwa", które działa nawet na największe wybuchy. Próbowałam po jednym kroczku - ale moja psica ani drgnie, staje w tym samym miejscu, zapiera się i stoi - jak do niej podejdę to wskakuje mi na ręce. Jeżeli idziemy w miejsca, które nie zna, przechodzi obok takich rozszczekanych psów, bardzo wystraszona ale idzie.

Może ktoś zna jakiś sposób jak pokazać psicy, że szczekacze zza płota ją nie zjedzą? Ja już nie mam pomysłu, a sama zainteresowana trochę waży i ciężko ją tak nosić przy niemal każdym domu na odcinku ok 0,5 - 1 km

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam tchórzliwą sukę, która wazy 20 kg -więc jest za ciężka do noszenia.

Bardzo wielu rzeczy się boi, ale   wystarczy wykonywać z nią ćwiczenia, nawet proste, ale wymagające skupienia sie na człowieku i zagrożenia jakby przestawały dla niej istnieć, zapomina o nich.

Przykładowo - boi się chodzić w tłumie ludzi,  gdy ludzie sie przepychają bardzo blisko, dzieci krzyczą itd ale wystarczy jej kazać np siadać przy nodze jak stanę i iść kawałek obok nogi i znowu siadać przy nodze jak stanę itd, oczywiscie chwalę ją ,i czasem nagroda jej tez wpadnie - to jest wtedy  tak skupiona na mnie, żeby usiać i ruszyć w odpowiednim momencie, że cały jej strach znika - cały czas na mnie patrzy, skupiona jest bardzo.

Tak samo jak czasem mijajmy szczekające, ujadające psy czy dziwnych ludzi - coś jej każe robić, jakieś polecenia wykonywać, albo siadać i ruszać  jak wyżej, albo  iść z pyskiem do przodu/wtedy nie wolno jej się rozglądać -ma patrzeć do przodu, albo iśc po murku/ jak jest murek - ale możliwości jest wiele - mojej suce to zawsze pomaga.

Można tez spróbować chodzić tamtędy na dwa psy -tylko wtedy jest potrzebny drugim rozsądny, spokojny, pies, którego twoja suka lubi i ceni z wzajemnością I który przejdzie tamtędy bez strachu i bez szczekania.

I umawiać się na wspólne przechodzenie wzdłuż płotów tam i z powrotem - regularnie.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Patmol napisał:

Mam tchórzliwą sukę, która wazy 20 kg -więc jest za ciężka do noszenia.

Bardzo wielu rzeczy się boi, ale   wystarczy wykonywać z nią ćwiczenia, nawet proste, ale wymagające skupienia sie na człowieku i zagrożenia jakby przestawały dla niej istnieć, zapomina o nich.

Przykładowo - boi się chodzić w tłumie ludzi,  gdy ludzie sie przepychają bardzo blisko, dzieci krzyczą itd ale wystarczy jej kazać np siadać przy nodze jak stanę i iść kawałek obok nogi i znowu siadać przy nodze jak stanę itd, oczywiscie chwalę ją ,i czasem nagroda jej tez wpadnie - to jest wtedy  tak skupiona na mnie, żeby usiać i ruszyć w odpowiednim momencie, że cały jej strach znika - cały czas na mnie patrzy, skupiona jest bardzo.

Tak samo jak czasem mijajmy szczekające, ujadające psy czy dziwnych ludzi - coś jej każe robić, jakieś polecenia wykonywać, albo siadać i ruszać  jak wyżej, albo  iść z pyskiem do przodu/wtedy nie wolno jej się rozglądać -ma patrzeć do przodu, albo iśc po murku/ jak jest murek - ale możliwości jest wiele - mojej suce to zawsze pomaga.

Można tez spróbować chodzić tamtędy na dwa psy -tylko wtedy jest potrzebny drugim rozsądny, spokojny, pies, którego twoja suka lubi i ceni z wzajemnością I który przejdzie tamtędy bez strachu i bez szczekania.

I umawiać się na wspólne przechodzenie wzdłuż płotów tam i z powrotem - regularnie.

 

Wypróbuję pierwszy sposób. Chociaż wątpię żeby zadziałał. Ona ma np. do perfekcji wypracowane "do mnie" i jak odejdę na długość smyczy i wołał ją w tych strategicznych miejscach ani drgnie.

Z drugim psem to ciężko, bo ona boi się każdego psa, nad tym pracujemy i są już duże efekty, tak jak napisałam minie się z psem bez problemu. Wcześniej stawała widząc psa z bardzo daleka i ani kroku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale   ona musiałaby iść koło Ciebie i wykonywać polecenia.  To byłoby łatwiejsze, niż odchodzić i ją wołać.

A jak wołasz do mnie -to ona pochodzi i siada przed Tobą? czy przy nodze?

Umie siad na polecenie? usiądzie przy nodze bez "do mnie"?

albo ją uczyć/nauczyć żeby szła równo przy twojej nodze, i niezależnie czy idziesz szybciej czy wolniej -żeby się musiała dostosować - i wtedy musiałaby sie skupiać na tobie.

Ja też czasem biegam z psem, wolno biegam, albo podskakuję, albo dziwnie idę - i wtedy pies tez się musi bardzie skupiać. Można tak chodzić w bezpiecznym terenie, jak pies nadążna to go chwalić, a z czasem spróbować przejść tak w trudniejszym terenie. Chodzi o to, ze pies sie skupiał na Tobie, a nie na Niebezpieczeństwie.

Dawno ją masz?

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Suka ma teraz ponad 10 miesięcy, mam ją odkąd miała ok. 6 tygodni. Był to dzikus wyciągnięty spod krzaka, bała się wszystkiego, do dzisiaj został jej strach przed psami. Umie dużo rzeczy i jest super mądra i skupiona na mnie cały czas podczas spaceru (ona jest takim małym pracoholikiem i tylko spogląda, żebym jej wydała jakieś polecenie i wykonuje wszystko super zadowolona, dostaje też oczywiście za to nagrodę), ale do psów, no za nic nie chce się przekonać.

Tak z pamięci co umie do tej pory:

siad, zostań, waruj, wstań, łapa jedna/druga, przybij piątkę, daj głos, równaj (umie siadać, położyć się podczas równania), dostaw,  obchodzenie człowieka do lewej nogi, na miejsce, wchodzenia do przedmiotu, aportuje, dzwonienie dzwonkiem barmańskim; otwieranie/zamykanie różnych rzeczy; podnosić  tylną łapę - udaje, że sika; przeskakiwanie rzeczy; wskakiwanie na cokolwiek, w tym człowieka stopy/plecy; targetowanie przednimi (jedną/drugą lub obie na raz), tylnymi łapami (jedną lub obie na raz), nosem; chodzenie do tyłu; przechodzenie tyłem między nogami; stawanie między nogami człowieka + stawanie na stopach/ lub na tylnych łapach; slalom między nogami; obracanie się w koło - w jedną i drugą stronę, obracanie z podskokiem; agility; frisbee; wstydzenie się; chodzenie na 2 łapach; chodzenie dookoła człowieka/ przeskakiwanie przez wystawione ramiona i chodzenie dookoła człowieka; składanie zabawek do koszyka; zdechł pies; turlaj się; czołgaj się;daje buzi; przytula się; machanie łapą; ukłon, obchodzenie człowieka dookoła tyłem, obchodzenie jakichkolwiek przedmiotów dookoła - nawet stojącego bardzo daleko ode mnie, bieganie/chodzenie do przodu, stop, czekaj, wychodzenia po schodach tyłem; w trakcie nauki chodzenia na przednich łapach, przynosi wszystko co jej się wskaże (w tym dużo rzeczy z nazwy), umie też szukać. Pewnie zapomniałam, o kilku rzeczach.

Ale nie wiem czy cokolwiek zrobi przed tymi szczekającymi psami, ona staje jak wryta i stoi. Może to moja wina, bo ona po prostu nauczyła się, że ja ją biorę na ręce w tych miejscach i to wykorzystuje? Po drodze na 2 posesjach są psy, które tylko podbiegają pod furtkę,  ale nie szczekają i tam idzie normalnie. Widzi te psy, obserwuje ale idzie.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale wyszkolona -jestem pod wrażeniem.

Nie wiedziałam, że to szczeniak. Myślałam, że to dorosła, kilkuletnia suka ze schroniska, po przejściach.

Głupio może zapytam -ale nie bawiła się ze szczeniakami jako maluch gdzieś w parku?  Nie ma jakiś zaprzyjaźnionych psów, takich znanych ze spacerów?  Miała jakieś bliskie przyjacielskie kontakty z psami? Witała się z obcymi dorosłymi psami jako szczeniak? Jak reaguje na szczeniaki? Wita się ze szczeniakami?

Czy po prostu ona zupełnie nie zna psów?

bo  napisałaś

Moja suka ogólnie boi się psów. Na spacerze jak na razie doszłyśmy do momentu, że potrafi na chodniku minąć się z psem (większością psów, czasem ją blokuje i staje w miejscu), spokojnie i bez paniki.

i zupełnie nie skojarzyłam tego ze szczeniakiem.

 

Bo jeśli ona nie ma i nie miała jako szczeniak bliskich, przyjacielskich kontaktów z psami i boi się psów to może warto się zastanowić jak takie kontakty jej zorganizować. Może ona nie rozumie psiej mowy, tego całego ruchu ciała, a jeszcze jest młodziutka to  by pewnie dała radę to ogarnąć. I może jeszcze jakiś dorosły pies potraktowałby ją jako szczeniaka i wyuczył podstaw komunikacji psiej.

Sowa jest z Krakowa i się zna. Może by cos doradziła -albo kogoś - żeby jej zrobić taką prawidłową socjalizację z psami.

Ona pod tym krzakiem sama siedziała? z rodzeństwem? z matką? i od razu sie bała psów? jako szczeniak?

 

Moim zdaniem  noszenie jej nie jest dobre, bo nie pomagasz jej wygrać/ odnieść sukcesu tylko ją uczysz, ze w razie trudności, jak zastygnie -weźmiesz ją na ręce.

 Ale z drugiej strony jak nie miała od małego szczeniaka kontaktu z psami, nie czyta ich, nie zna ich, to pewnie ją przerażają. Tym bardziej, że Ty ją od razu bierzesz na ręce -czyli sytuacja jest groźna

I pewnie trzeba przećwiczyć to podchodzenie do szczekających psów na taka odległość  na jaką reaguje na polecenia. Poćwiczyć. I tak jakiś czas, a potem podejść troszkę bliżej i bliżej. ale to trwa. I byś musiała na spacery chodzić inna drogą, a nie wiem czy to mozliwe.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ona od szczeniaka bała się psów, w sumie bała się wszystkie poza moim domem i ogrodem. Wychodziłam z nią na spacery dopiero po wszystkich szczepieniach. Wcześniej brałam na rękach i pokazywałam jej wszystko, ale w sumie nie była zainteresowana otoczeniem.

Na początku, to bała się poza mną, nawet wszystkich domowników i to przez dość długo. Ogólnie panicznie bała się ludzi (na widok ludzi na ulicy, zbliżających się, kuliła się i sikała pod siebie), teraz przechodzi obok ludzi (nawet bardzo tłoczne miejsca) normalnie, obojętnie - chociaż dalej jest nieufna i pogłaskać obcemu się nie da, ani nie podejdzie. Ale w tej chwili przy ludziach jest wyluzowana i ignoruje ich, chyba, że ktoś pcha do niej łapy - to jej się nie podoba.

Jako szczeniak tylko raz poszedł do niej pies od tyłu, nie zauważyłam go, ona też nie. Powąchał ją, a ona zaczęła piszczeć jakby ją ktoś obdzierał ze skóry. Ten pies jej nawet nie dotknął. Miała matkę i podobno rodzeństw, rodzeństwa już nie było jak ją brała.

Nie miała nigdy żadnych bliskich kontaktów z psem, poza tym jednym który podszedł. Ogólnie jest zainteresowana psami, z daleka, tymi spokojnymi. Często specjalnie chodzę z nią za ludźmi z psami i widać, że jest bardzo zainteresowana. Natomiast jeżeli jakiś pies idzie za nami, panikuje, ogląda się za siebie, kuli.

Próbowałam z nią już milion razy podejść do spokojnych psów. Wygląda to tak: neutralny teren, moja suka bez smyczy, inny pies na smyczy stoi obok właściciela. Ja podchodzę z suką, no i ona chowa się za mną, zawsze - nie podejdzie. Nie podchodzę, tylko zachęcam ją do podejścia - nie podejdzie, albo podchodzę i głaskam innego psa, ona jest taką zazdrośnicą to podbiega i albo krąży wokół nas - widać, że niezadowolona, z podkulonym ogonem, albo wskakuje mi na ręce.

Mam w domu jeszcze kota niewychodzącego z nim się wychowała i z nim się bawi, normalnie jak z innym psem. Ganiają się raz kot ją, raz ona kota.

Chodzę z nią w inne miejsce tzn. jedziemy samochodem, żeby nie iść tą ulicą, lub możemy gdzieś w połowie skręcić, wtedy mijamy tylko jeden dom ze szczekaczami. Tylko, że drogą jest fajnym spacerowym, spokojnym miejscem i prowadzi do miejsca gdzie pies może się wybiegać.

 

Mnie też się wydaje, że to podnoszenie nie pomaga. Ale inaczej nie da rady przejść.

 

 

 

Edited by al'akir
literówki

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trudna sytuacja.

Ja to bym, na Twoim miejscu, na szybko, dopóki ona jeszcze jest szczeniakiem, poszukała jakiejś dobrej szkoły dla psów /zapytaj Sowę kto jest dobry w Krakowie/ i  porozmawiała z trenerem, żeby jakoś zorganizował jej kontakty z psami- pod kontrolą oczywiscie.  W takich szkołach psy ćwiczą widząc się , ale nie podchodząc  do siebie.

 Bo moim zdaniem, nie muszę mieć racji,  pies, jak i każde inne zwierzę powinien mieć coś w rodzaju poczucia przynależności do swojego gatunku, i jakieś kontakty ze swoim gatunkiem.

To znaczy pies oczywiscie przede wszystkim powinien mieć dobry kontakt z człowiekiem, nie musi sie witać czy bawić z kazdym napotkanym psem, ale jednak mógłby, z jakimiś psami mieć jakieś kontakty, szczegolnie jak to jest szczeniak . I szczególnie jak jest problem z psami, bo ona nawet sie nie umie przywitać.

ona jest mała? do 10 kg?  i taka jak Twój avatar?

Mam jeszcze taki pomysł, ale nie wiem co na to te szczekające psy; jaki to typ psów. czy szczekają z nudów i by się chętnie zaprzyjaźniły, jakby sie do nich zagadało czy raczej sie nakręcają jeszcze bardziej, że się po prostu siada gdzieś tam, ze psy juz widać, a jeszcze nie jest strasznie, na krawężniku czy murku czy trawie i siedzi chociaz 20 minut. Jakoś mam wrażenie, czasem dla psa łatwiej jest siedzieć i przeżuć takie niebezpieczeństwo niz iśc, a i ona ci drętwieje - czyli iść nie chce.

Nie wiem jak tam wygląda, ale pewnie są jakies   miejsca do posiedzenia, więc idzie sie kawałek, najpierw mały -tą trudną ulicą, a potem z czasem coraz dłuższy oczywiscie, i siada gdzieś, siedzisz sobie i się gapisz na słońce czy drzewa, siedzisz w takim miejscu ze psy już widać/słychać -ale suka sie jeszcze nie boi, albo mało boi. Możesz kanapkę sobie zjeśc. Możesz coś z nią poćwiczyć -jak da rade. a potem wracasz z powrotem w kierunku domu.

A jak chcesz całą ulice przejść i gdzieś dojść, to ja bym tak spróbowała, że ją nosisz -ale w ramach jakby takich ćwiczeń - bo jak ona lubi ćwiczyć to warto to wykorzystać - czyli nie podnosisz ją wtedy gdy ona sie boi tylko np na "cztery"- czyli najpierw ona ci idzie równiutko przy nodze -liczyć do 4 na głos, na słowo "cztery" podnosisz ją, i znowu liczysz, niosąc ją, na głos od 5 do 8, i na  słowo "osiem" stawiasz ją, I znowu od poczatku - czyli liczysz do 4, a ona idzie/ewentualnie ją trochę ciągniesz - żeby załapała, i znowu na "cztery" ją podnosisz , niesiesz i na osiem stawiasz, i tak przejść całą ulicę

ale taka zabawę oczywiscie najpierw wypróbować w innym miejscu

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale w tej szkole dla psów jak będzie kilka psów na raz, to chyba gorzej niż zaprzyjaźniać ją z jednym na razie? Ona pewnie będzie strasznie przerażona taką zgrają psów. Kiedyś miałam, nawet taką myśl, żeby iść z nią do psiego parku. Nigdy nie byłam w takim i miałam wyobrażenie, że tam są tylko super miłe, fajne psy - ale teraz w to wątpię. Spacerują, ze swoją suką napotykam tylko takie raczej mało wychowane i przyjazne. W sumie to ja ich tam nie neguję, one może się dobrze bawią, ale to raczej nie miejsce dla tak wrażliwego psa.

Myślałam, też o moim ogrodzie, tylko, że ona jest taka trochę terytorialna (raczej w ogrodzie nie szczeka ze strachu, widać, że jest tam pewna siebie) i będzie na tego psa szczekać z oddali, pewnie nie podejdzie. Jutro mam w sumie okazję zaprosić koleżankę z psem, starszym, do siebie i się tak zastanawiam czy nie spróbować.

Też mi się wydaję, że powinna mieć kontakt z psami. Ona jest wesoła, skora do zabawy, powinna bawić się z innymi psami. Nie chcę też robić czegoś na siłę, żeby jeszcze bardziej nie pogłębić jej strachu (jeżeli da się jeszcze bardziej).

W avatarze jest mój poprzedni pies - pudel. Bohaterka wątku jest kundelkiem ok. 8kg. Nie wiem czy uda mi się poprawnie wstawić zdjęcie:

 

Z tymi szczekającymi psami raczej nie da się zaprzyjaźnić. To taki typ psów, które nigdy nie wychodzą na spacer, pilnują tylko posesji i szczekają na wszystko. Jak się podejdzie bliżej ogrodzenie jest głośniej i groźniej.

Na ulicy raczej nie da się nigdzie usiąść. Jest droga na jeden samochód, choć dwukierunkowa, bez chodnika. Gdzie nie ma domów - krzaki albo pola.

Jak ją podnoszę to mówię do niej "hopa", albo chodź " hopa". Ona wtedy wskakuje na ręce. Ogólnie ona jak się czegoś boi to sama do mnie leci i wskakuje na ręce. To moim zdaniem jest bardzo dobre zachowanie i chciałabym, żeby tak robiła. Chodzę z nią prawie wszędzie bez smyczy, bo ona i tak się nie oddala. Jak się coś stanie, czegoś się przestraszy, nie ucieka w panice na szczęście, tylko zawsze biegnie do mnie na ręce. Dlatego wolałabym, żeby tak zostało i nie chcę ją tego oduczać. Na 4 podnosi łapę tylną i udaję, że sika jak pies - samiec. Musiałabym liczyć po angielsku np. Tylko, że ona dobrze wie gdzie są szczekające psy i robi się niespokojna na długo przed danymi domami. 

Ostatnio jest gorąca i mam coś mało czasu, dlatego unikam tego miejsca jeszcze nie wypróbowałam wyżej podpowiedzianego przez Ciebie Patmol sposobu. Muszę to w końcu zrobić.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jaka fajna.  Taki słodziak.
W psiej szkole to nie chodzi o zaprzyjaźnianie się, ale o obycie się z obecnością psów. I byłby trener, który by wiedział jak tym pokierować. Albo zapłacić jakiemuś trenerowi za  kilka indywidualnych lekcji, żeby  ci pokazał jak to robić, to znaczy jak zobojętnić psy.

 Ja bym nie szła do psiego parku. 

 W ogrodzie to nie wiem, zawsze łatwiej jest zapoznać psy poza swoim terenem;  ale może w twojej sytuacji to jest pomysł. I też nie chodzi tak naprawdę o zaprzyjaźnianie, ale o obycie z innym psem. No i pewnie to by musiało trwać, czyli koleżanka musiałaby tak przychodzić, np codziennie/co drugi dzień/ przez całe wakacje., żeby był jakiś widoczny efekt.A Twoja suka by sobie najpierw obserwowała z daleka, a z czasem sytuacja by jej  spowszedniała pewnie i może by podeszła.

Mam dwie suki; jedna jest bardzo pewna siebie, a druga tchórz - i zawsze najłatwiej jest opanować lęk/obawę/trudność w stosunku do jakiejś sytuacji przez jej powtarzalność, i bardzo delikatne zwiększanie trudności, rozłożone  w czasie.  Im dłuższy czas tym lepiej. Czyli zacząć ćwiczyć w miejscu, w którym jeszcze nie jest niespokojna

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Można iść na szkolenie indywidualne na początek. A jak będzie efekt to przejść na zajęcia grupowe. Mi trudne sytuacje typu hałas, kosiarka, auta, dzieci, hulajnogi - udaje się zwykle przejść na komendę równaj. Psa mam przy nodze. Jeszcze 2 miesiące temu było to absolutnie niemożliwe. Teraz potrafi iść moim tempem zmiennym czyli raz wolno, raz szybko, bieg, później wolno. Ćwiczymy przejście do siad w trakcie równaj, po którym pies się nie ruszy. Trudne dla nas ale nie niemożliwe. Polecam tą komendę, a mam bardzo lękliwego psa (tyle, że inaczej reaguje, bo agresją).

Obok innych psów przejść blisko na razie nie umiemy. To jest ponad jego siły. Mijam inne psy szerokim łukiem, ale niestety nie zawsze się to udaje, bo nieraz ktoś nas zaskoczy i nie zdążę w porę z psem się oddalić i jest wojna. Udam się jeszcze na inne lekcje w tym celu, ale w lipcu jestem umówiona, może się uda, bo już mi brakuje sił i nadziei.... Musi chodzić w kagańcu, bo mógłby jakiegoś psa rozszarpać, a nie jest maleństwem. I nie ważne, że nie on zaczyna szczekać, zawsze da się sprowokować i reaguje na ostro. Problem robi się większy na smyczy, bez smyczy jest spokojniejszy ale nie mogę po mieście chodzić z psem luzem, za duże ryzyko, bo 9 razy go odwołam, a za 10 nie i będzie tragedia. To nie jest pies, którego mam od szczeniaka, więc nie jestem na 100% pewna jego reakcji, mimo że dużo razem ćwiczymy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W sumie to wolałabym nie iść do szkoły dla psów, tak mnie jakoś one ani trochu nie przekonują. Widziałam kiedyś jak oni ćwiczą z psami.

Będę teraz dalej próbować z dużej odległości od  innego psa, z komendami, a ulicę ze szczekaczami całkowicie omijam dopóty, dopóki suka nie przekona się chociaż trochę do psów. Tylko, że niech się zrobi chłodniej, bo teraz to mi pies w ogóle z klimatyzowanego domu nie chce wyjść, nawet do ogrodu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rożne są psie szkoły, na pewno by trzeba dobrze  przemyslec wybór  -dlatego wskazuje Sowę, jako osobę do dopytania w temacie szkoły , bo ona się zna na szkoleniu psów  i mieszka w Krakowie.

Poza tym ciekawy jest temat pracy węchowej z psem , w celu wzmocnienia pewności siebie psa.  Np tutaj o tym jest nap[isane

https://www.animal-expert.pl/artykul/praca-wechowa-w-terapii-psow-lekliwych

 

 Mogę nie mieć racji, ale ona sama z siebie, tak po prostu, to sie nie przekona do psów. To trzeba przemyslec i przepracować. Czyli nie tyle omijać trudność, ile nauczyć psa jak ma sobie radzić z trudnością. Spowodować, że trudność mu spowszednieje.

 

 al'akir - określiłabyś się jako osobę mająca szalone pomysły czy ostrożną?

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Praca węchowa to znany nam temat. Bawimy sie tak czasem. To samo z agility, frisbee czy dogtrekking'iem. 

Dlatego właśnie chce zrobić duży krok wstecz i zacząć od psów z dużej odległości i potem baby steps, nic ma siłę. 

Poczytam o jakiś szkołach, ale nie wiem czy pójdziemy. 

Ale jakie ma znaczenie to jaką osobą jestem? Na pewno psów się nie boję, nie denerwuje się przy nich ani nic takiego. Lubię psy, wszystkie:). 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie nie ma żadnego znaczenia. Ciekawa jestem po prostu na ile psy upodabniają się do swoich ludzi w podejściu do świata, w pewnym zakresie oczywiscie, bo to jeszcze zależy od genów psa i od jego pierwszego okresu życia.

W sensie nie bania się czy lubienia psów, ale reakcji na stres, na niebezpieczeństwo -prawdziwe czy jedynie odczuwalne.  Reakcji na to co nowe i nieznana i zaskakujące. Czy jest to raczej reakcja "walczę" czy raczej reakcja "uciekam"?

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×