Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Anna_33 napisał(a):
Leni, skad wzielas te zdjecia? Aidy to ja w ogole nie kojarze.


Hm, kiedyś była na wątku pokazana podobna sunia, tylko miała inne imię, chyba Astra, może to ta sama. A zdjęcia ze strony ostatniej szansy

Posted

'Aida' to prawdopodobnie ta sunia http://lh4.ggpht.com/_sqtTPSOLY7M/Si0Mt2i3cqI/AAAAAAAACSg/cvDsoJae7qw/s720/IMG_0324.JPG
Miałam już dla niej dom,jednak otrzymałam informacje ,że odeszła za TM

Wie może ktoś jak się miewa Valentino w nowym domu? Cały dzień nie miałam zasięgu i nie mogłam skontaktować się z Chandler :shake:

edit

A czy to przypadkiem nie jest Dzibi?
http://www.psiaszansa.pl/galeria/dziubdzius.jpg

Posted

leni356 napisał(a):
Czarna kudłata szczeniaczek. Ja robiłam ogłoszenia, więc zdejmę


Ja również ją ogłaszałam..zresztą jak wszystkie szczeniaki.

Posted

Ponawiam moje pytanie.
Czy może mi ktoś napisać jak Valentino zniósł transport,pobyt w lecznicy,w jaki jest stanie zdrowotnym? Jak się zachowywał i najważniejsze czy w ogóle dotarł do domu?

Posted

Valentino był w lecznicy bardzo spanikowany. Musiał dostac relanium. Noz przespał spokojnie. Rano było już dużo lepiej, chodził sobie po lecznicy, przytulał się, dawał głaskać. W południe pojawili się nowi właściciele. Piesek został znieczulony i ogolony, bo kołtuny miał masakryczne. Wykąpaliśmy go, wyczyścilismy uszy, bo były bardzo brudne i chore. Valentino nie widzi na lewe oko, które jest mniejsze niż normalne. Popołudniu pojechał do nowego domku.

Posted

a ja sie wczoraj dowiedziałam, że valentino jest cały w bliznach, dosłownie cały. niemniej jednak psów sie panicznie nie boi, z ato jak zobaczy człowieka - tężeje, ledwo oddycha, przywiera do ziemi. nie jest to pies "radosny, lubiący zabawy". boi się koszmarnie WSZYSTKIEGO.
jest tez wiekszy, niz mówiono, oraz jest ślepy na jedno oko, co widać z miejsca o czym także nikogo nie poinformowano.
dodatkowo nie można go wogóle zostawic samego, nawet do łazienki pójść nie można, bo wyje i szczeka.
pani - mimo to - nie chce go oddawać, ale nie będziemy mieć gwarancji. w październiku idzie do pracy (uczelnia) i valentino będzie zostawał sam. współistnienia z ludźmi, znoszenia kilkugodzinnej samotności - będzie się usiał nauczyć - bo inaczej sąsiedzi zagłosuja nogami i będzie po sprawie.
nowa właścicelka jest załamana jego stanem psychicznym, brakiem informacji. valentino trafił na osobe, która spróbuje wyprowadzic go na ludzi, ale to jest zwykły fart, na który nie możemy liczyć robiąc adopcje - nie całkie m takiego psa, jak mówiliśmy i bez podania podstawowych info o nim.

chciałabym sie jeszcze odnieść do planowanej niedawno adopcji do warki. dziewczyny - przed szukaniem transportu szukajcie osób do wizyt przedadopcyjnych. taka wizyta to warunek adopcji i tu nie ma dyskusji. absolutnie!

Posted

Pusia , Sisi (podobno staruszka ), Nusia , Filipka i Dziubdziusiek byli na górze w domu Pani BW. Aida ( staruszka ) według informacji pracownicy za TM, ale... te wszystkie informacje trzeba bardzo dokładnie sprawdzać ,jak się okazuje. Frytka była na dole, ale Pani BW robi różne roszady,przeprowadzki, grupuje innym razem rozdziela psy, gdzie jest teraz... Kluska jest pod opieką p. Agaty. Astra to nie Aida, to zupełnie inna sunia jest w nowym domku od listopada ub.r. Co do strachu psów ( Walentino ), niechęci do zostawania w domu bez właścicieli , jest wręcz niemożliwym do sprawdzenia. A , że psy schroniskowe mogą być problematyczne, nie jest chyba zaskoczeniem. Uprzejmie przypominam, że Walentino został zabrany w dosyć specyficznych, trudnych warunkach. Opiekunka twierdzi, że go.... strzygła :crazyeye: nijak ma się to do informacji CC o stanie psa. Podobno byl do niej ( pracownicy )przywiązany, ale trafił do schronu w kiepskim stanie, bardzo przestraszony, nieufny.
E

Posted

nie mogę znaleźć Asfalta, znalazłam zdjęcie podpisane Dingo w dziale "już w nowym domu" i to jest on i tak zaniedbany jak na zdjęciach Zofii - to jest jasna sprawa, że on się taki skołtuniony nie zrobił w miesiąc tylko był zaniedbywany długie długie miesiące :shake:

Posted

ostatniaszansa napisał(a):
. Co do strachu psów ( Walentino ), niechęci do zostawania w domu bez właścicieli , jest wręcz niemożliwym do sprawdzenia. A , że psy schroniskowe mogą być problematyczne, nie jest chyba zaskoczeniem. Uprzejmie przypominam, że Walentino został zabrany w dosyć specyficznych, trudnych warunkach. Opiekunka twierdzi, że go.... strzygła :crazyeye: nijak ma się to do informacji CC o stanie psa. Podobno byl do niej ( pracownicy )przywiązany, ale trafił do schronu w kiepskim stanie, bardzo przestraszony, nieufny.
E



O tym,że psy ze schroniska mogą być problematycznie rodzina doskonale zdawała i zdaje sobie sprawę. Od zawsze w ich domu były psy adoptowane ze schronisk.
Pies nie jest jednak tylko przestraszony-jest śmiertelnie przerażony. Panicznie boi się ludzi. Na widok smyczy kuli się i przymiera bez ruchu. Ewidentnie ma złe skojarzenia z liną,smyczą-na sto procent był nią bity.

Dziwi mnie jednak,że w schronisku/przy transporcie/po dotarciu do kliniki nikt nie poinformował,że pies nie widzi na jedno oko. Co by się stało gdyby rodzina przyjechała i nie zechciała go zabrać? pies pojechałby do schronu?
Czy wcześniej przy ewidencji,czipowaniu nie zauważono problemu z okiem?

Takie działania tylko szkodzą fundacji/psom. Być może Pani nie odda psa ale na pewno opowie znajomym,jak dostała psa innego niż był przedstawiany,z innym charakterem,z upośledzeniem.

Posted

Ewa, tak jak mówi mgie - przy valentino sytuacja ma sie totalnie inaczej, niz stres czy strach przed zmianą, nawet ta na lepsze (pies jeszcze tego nie wie). valentino jest w traumie wysokiej jak giewont. męża właścicelki tez traktuje jak obcego - jest nim przerażony. raz sie nawet na niego rzucił. nie do uwierzenia, ze takiego psa mozna opisać jako "radosnego, garnącego sie do ludzi". zwłaszcza, ze na zdjęciach (zauwazone przez włascicielkę) widac, ze cały czas jest trzymany za głowę.
nie wspomne juz o sprawie z okiem. takich rzeczy sie nie ukrywa. wzrost tez był zaniżony.
i mgie ma absolutna racje co do jednego: o wielkiej sile złej reklamy wiadomo nie od dzis. pani valentina nie odda, będzie o niego walczyła, ale ilu osobom opowie o sprawie? ile z nich zdecyduje się na psa z boguszyc? to się nam zwyczajnie nie opłaca!

no i wizyty przedadopcyjne: są obowiązkiem! nie stać nas na zaniedbanie tego i tyle.

Posted

mgie napisał(a):
O tym,że psy ze schroniska mogą być problematycznie rodzina doskonale zdawała i zdaje sobie sprawę. Od zawsze w ich domu były psy adoptowane ze schronisk.
Pies nie jest jednak tylko przestraszony-jest śmiertelnie przerażony. Panicznie boi się ludzi. Na widok smyczy kuli się i przymiera bez ruchu. Ewidentnie ma złe skojarzenia z liną,smyczą-na sto procent był nią bity.

Dziwi mnie jednak,że w schronisku/przy transporcie/po dotarciu do kliniki nikt nie poinformował,że pies nie widzi na jedno oko. Co by się stało gdyby rodzina przyjechała i nie zechciała go zabrać? pies pojechałby do schronu?
Czy wcześniej przy ewidencji,czipowaniu nie zauważono problemu z okiem?

Takie działania tylko szkodzą fundacji/psom. Być może Pani nie odda psa ale na pewno opowie znajomym,jak dostała psa innego niż był przedstawiany,z innym charakterem,z upośledzeniem.


Kochana, masz oczywiście rację, ale w tych warunkach, w jakich odbywają się wszystkie działania w OS naprawdę MOŻNA nie zauważyć problemu z oczkiem, tym bardziej, że pies był przecież solidnie ofutrzony przed ostrzyżeniem.
Co do jego stanu psychicznego, to jest on niestety w Ostatniej Szansie dość powszechny :shake: Przypomnijcie sobie historie z ostatnich kilku miesięcy. Ile było ucieczek, jak trudno socjalizuje się część psów stamtąd...
Pewnie znowu ktoś się na mnie tutaj rzuci, ale ja się w ogóle zaczynam zastanawiać, czy adopcje tej grupy psów bez przepuszczenia ich przed doświadczony DT są celowe :-(
Wiem że tych doświadczonych tymczasów jest jak na lekarstwo, a cały postulat - najprawdopodobniej nierealny... Jednak te psy "saute" po prostu się do ludzi nie nadają, a takie wyjątki jak Ajaks, Piękna i nieliczne inne, to wyjatki od smutnej reguły. Madame Wahl wyrządziła tym zwierzętom BARDZO GŁĘBOKĄ krzywdę psychiczną. Gorszą niż ta fizyczna, bo trudniejszą do wyleczenia.

Posted

W schronisku nie byl tak przestraszony.Bylam przy chipowaniu, szczepieniu. Zachowywal sie jak wiekszosc psow. Pokazywalismy zdjecia z chipowania.
Jesli pies jest tak przerazony, ze trudno go nawet zaszczepic, czy dotknac, piszemy o tym.Na liscie miau pisze wszystko, co uda sie zaobserwowac w zachowaniu przy takiej sytuacji.Co widzialam sama, lub to, co zaobserwowali inni.
Czy byl bity, to trudno stwierdzic.Ale nie jest to to ten rodzaj psow, do ktorych pracownicy podchodza uzbrojeni.
Reakcja na smycz jest nie do przewidzenia. Nie ma w OS wolontariuszy, ktorzy przychodza i wyprowadzaja psy na spacer( A juz przewidziec, czy pies bedzie plakal i szczekal, gdy zostanie sam...litosci.Jak mamy to zrobic?
To da sie wylapac tylko podczas pobytu w domach przejsciowych. A blizny pod futerkiem? Skad mielismy wiedziec, ze je ma..
Z tego co napisano, widac, ze pies jest bardzo wrazliwy i ciezko zniosl przeprowadzke. Ale z tym naprawde musi sie liczyc kazdy dom, ktory bierze psa bezposrednio ze schronu. Zaskakuje nas, kiedy pies po wielu latach pobytu w schronie jedzie samochodem i spi na kanapie,jakby cale zycie byl w domu. Nie powinno nas zaskakiwac, gdy zachowuje sie tak jak Valentino.
To chyba bardziej typowe.
Nie bardzo wiem, co mamy teraz zrobic?
Co do braku widzenia w jednym oku. Z tego co czytam wyzej, udalo to sie zauwazyc dopiero po zabraniu do lecznicy i widze, ze CC napisala tutaj o tym.
Kwestia wielkosci psa, siega do kolana, o tym tez bylo mowione..

SBD, o co chodzi z Warka? Zawsze sa wizyty przedadopcyjne, to przeciez pierwszy warunek.

Posted

Anna, nie bagatelizuj problemu, bo on istnieje. Weź na przykład Fabio. Pies ma wątek, jak rozumiem jest ogłaszany, a do adopcji moim zdaniem nie nadaje się w ogóle.
To że Valentino w schronisku był mniej wystraszony, to zupełnie normalne. Spędził tam wiele lat i do takiego otoczenia przywykł. U ludzi to się nazywa syndrom sztokholmski.
Psy z Ostatniej Szansy są (uśredniając) trudniejsze niż z przeciętnego schronu. I o tym trzeba mówić głośno.

Posted

Zofio, napisalam w tym samym czasie, prawie to samo, co Ty. A teraz mowisz, ze bagatelizuje problem?
Prosze mi takiego podejscia nie zarzucac. Nie wiesz jak ja prowadze rozmowy w sprawie adopcji bezposredniej, ale kwestia zachowania psa, nieprzywidywalnego i problematycznego zachowania jest w nich poruszana na pierwszym miejscu.
Nie zajmuje sie osobiscie adopcja kazdego psa.Fabia nie pilotuje.

Posted

Pani nie ma o to pretensji,że pies na blizny na ciele,że nie chodzi na smyczy. Jest CC bardzo wdzięczna,że zajęła się nim w klinice,wyczyściła uszy itp.
Wierze,że w schronisku można było nie zauważyć mniejszego oka. Sama oglądałam zdjęcia z czipowania i tego nie dostrzegłam.
Chodzi mi o to,że podczas wizyty w klinice Cc powinna zadzwonić do Chandler(która była na wizycie,ma kontakt z panią)lub też zadzwonić do nich bezpośrednio. Na wątku o oku napisała wczoraj,po trzech dniach i po moich dwóch prośbach

Fabio był ogłaszany wcześniej kiedy mieliśmy informacje,że to suczka. Doskonale zdajmy sobie sprawę,że on bez porządnego dt do adopcji pójść nie może. gorzej z finansami..Jego wątku nawet nie ma kto 'podrzucić', co dopiero zadeklarować miesięczne wpłaty. :(

Posted

no, to jest wszystko na raz. więc, zeby sie nie zaplątać. nie mam jakichś duzych pretensji, mam postulat o dokładniejsze podejście do sprawy, bo szkodzimy sobie (tzn psom).
pisanie o oku po adopcji to zadna informacja dla potencjalnego właściciela.

pani deklaruje, ze Valentino jest wiekszy, niz się dowiedziała (może chodzi o masywniejszość? nie wiem).

o blizny sie nie czepiam, to po prostu dodatek do opisu koszmarnego stanu psa. poprawka na inne zachowanie - oczywiście! jest. bo tak się zdarza. ale włascicielka mówi, ze miała kłopoty pschroniskowe. a valentino - to jest bez porównania - koszmar.
nie będę dublować mgie w sumie. po porstu postuluje uważnośc w ocenie psów. fabio - o, ten, to wiadomo, ze potrzebuje dt i psychologa. wiele rzeczy widać, trzeba może uczulić pracowników na obserwację nie tylko rakcji na znanych opiekunów, ale tez na nieznane oosby. na tyle, na ile sie da.
zaznaczę, ze być może warto (skoro dt dla wszystkich to nierealna sprawa), informować domy (juz po wizycie przedadopcyjnej, jesli była sukcesem), że "pies wschronie zachowuje sie tak i tak, ale po wyjściu może byc radykalnie inaczej). to niewiele, bo pewne róznice są az niewiarygodne w wypadku valentino, ale zawsze cos.

i uważam, że nie pwoinno sie zostawiac w tej sytuacji właściceli samych sobie. dawac kontakt do siebie. oddzwaniać. przeciez my możemy pomóc w tym, zależnie od miasta, do którego idzie pies.

co do wizyt przedadopcyjnych - szukano tu transportu do warki dla szczeniora, przekazałam to marlence, jak się dowiedziała, o kogo chodzi, to padła żywym trupem, ten dom absolutnie jest poza dyskusją - żadnych psów. ale wizyty, ani prosby o wizyte nie było, szukano tylko transportu. jakby ktoś przejeżdżał przez warke, jakby nie było tam marlenki, szczeniak poszedłby do patologii bez regularnych zarobków, w dodatku z przeciwną psom w domu babcią (dosłownie).

chciałabym tez zwrócic uwagę na to, ze warto byłoby sprawdzić domy, które znalazły 2 psy boguszyckie przez uzytkownika zoja. o nic nie oskarżam, bo nic nie wiem, jedynie z tego, co posłyszałam, to uważam dobrze byłoby sprawdzić te adopcje. strzeżonego.... kto na zimne dmucha...

aha, dziewczyny, zajrzyjcie do queenie.

Posted

Anna_33 napisał(a):
Zofio, napisalam w tym samym czasie, prawie to samo, co Ty. A teraz mowisz, ze bagatelizuje problem?
Prosze mi takiego podejscia nie zarzucac. Nie wiesz jak ja prowadze rozmowy w sprawie adopcji bezposredniej, ale kwestia zachowania psa, nieprzywidywalnego i problematycznego zachowania jest w nich poruszana na pierwszym miejscu.
Nie zajmuje sie osobiscie adopcja kazdego psa.Fabia nie pilotuje.


Istotnie nie wiem jak prowadzisz rozmowy. I nic Ci nie zarzucam. Może zamiast reagować nerwowo, zastanówmy się, co z tym fantem zrobić?
Moje prywatne (podkreślam - prywatne) zdanie jest takie, że spora część psów z OS nie jest i - niestety - nigdy nie będzie adopcyjna. Zmiany w psychice zbyt głębokie, nawyki zbyt mocno utrwalone etc. Warto spojrzeć tej prawdzie w oczy.
Myślę też, że zwłaszcza w nerwowej sytuacji, jaką mamy obecnie, warto, by ktoś z władz OS jednak pilotował osobiście wszystkie adopcje. Bo łatwo wystawić się na cios, zdając się na pośrednictwo osób znanych nam wyłącznie wirtualnie (nie mam na myśli nikogo konkretnego!). Wiem, że wiele fundacji propsich tak właśnie postępuje.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...