Jump to content
Dogomania

Bolek - kolejny wielki - 10 letni - zapomniany - a jednak nie - ma DOM!!!!


Recommended Posts

  • Replies 238
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

oczywiscie ze to Fryzio:diabloti: w schroniskowej szacie - obecnie ma krotkie wlosy i nawet na zime mi tak nie zarosl- chyba go wloze na "metamorfozy":-o

Posted

jak uda mi się jeszcze chwilkę złapać to podzielę się tym co Pani Kasia pisze. Padniecie z wrażenia :-)

No i dowiedziałam się w koncu komu Gutek zawdzięcza cuudny dom. Pewnej takiej Babci (wiem że nie dla mnie ), która tu wiernie trwała i wątek podrzucała i dzięki temu został zauważony. (ja tylko wątek założyłam i jak widać z jego przebiegu porzuciłam go i nie trwałam tutaj).

Posted

Obiecałam, że jeszcze podeślę to co Pani Kasia pisze o swoim nowym lokatorze - to proszę! I mam na dowód jej własne slowa, ze tu zagląda :-)

Witam,
na Bolka watek trafilismy przez dogomanie (niezgodnie zatem z tym co Pani pisze na dogo to Pani wlasnie Bolek-Gutek zawdziecza dom :) [Yorija - tu się wtrące - uważam że to zasługa Ciotki-Babci Agaty, która wiernie tu trwała i podrzucała wątek i dlatego dało się go zauważyć :loveu:] Wiem, ze na dogo sa psy naprawde potrzebujace, wiec wchodze na nia zawsze, gdy moge wziasc czworonoga - adoptowanie kudlatych "specjalnej troski" to dla nas potrzeba serca (a ze mozemy- mamy czas i finanse na troske i inwestowanie w ciagle reperowanie ich zdrowia) zawsze bierzemy stare psy. Zapewnic psu, co w zyciu przeszedl przez pieklo, dobra, szczesliwa starosc, to ogromna radosc i poczucie, ze choc troszke bierze sie odpowiedzialnosc za cale zlo wyrzadzane przez rodzaj ludzki naszym braciom mniejszym.
Co do smrodu w schronisku ( o ktorym pisze Pani na dogo na watku Gucia) to ja mam podejrzenie, ze bierze sie on stad, ze tam jest piach w ktory mocz fantastycznie wsiaka. Potem zas rownie skutecznie wsiaka w futerko psiakow. Przy 179 psach trudno o niezasikany skrawek zapewne, wiec one leza na ziemi smierdzacej moczem. Gucio jest naszym entym psem ze schroniska (wczesniej bralismy z Warszawy z Palucha, a Lola jest z Krzyczek) i zaden pies, az tak nie smierdzial, ale zaden tez nie pochodzil ze schroniska gdzie jest wolna przestrzen i piach. Beton latwiej umyc. Ale czy warto trzymac psy na betonie i jeszcze w klatkach? W Obornikach podobalo mi sie to, ze psy sa luzem. Podejrzewam, ze paradoksalnie ma to konsekwencje w mniejszej ilosci pogryzien (bo mniejszy poziom frustracji spowodowanej zamknieciem), ale tez jest mniejsza kontrola nad indywidualnymi psami (rowniez weterynaryjna- Gutek byl generalnie w raczej zlym stanie fizycznym). Na mnie to schronisko nie zrobilo, az tak potwornie przygnebiajacego wrazenia jak niektore, ale przyznam, ze za bardzo sie piakom nie przygladalam ( przepraszam, ale mam taki glupi odruch obronny. Musze sie skupiac na tym psiaku, ktorego dajemy rade uratowac, zeby nie wpasc w schroniskach w histerie). Pracownica od razu przyprowadzila naszego wybranca. Pan kierownik wzial 50 zl i nie chcial wziasc wiecej (nie wiem dlaczego. Uznalam, ze takim instytucjom przydadza sie zawsze dodatkowe srodki). To co zadziwiajace, ze nie bylo zadnej wizyty u weterynarza (na Paluchu jest to obowiazkowe), a umowe adopcyjna kierownik zamierza wyslac poczta.
Z dobrych wiesci: Gucio w zdecydowanie lepszej formie.Tyje w oczach (je jak opetaniec i jeszcze bezczelnie odgania od miski Lole). Wyjada swoja miske, a potem biegnie w kierunku Loli i niby przypadkiem sobie tam stoii. Lola jako dama nie wytrzymuje tej presji i nieco urazona odchodzi. Moje niesmiale zabiegi manipulacji na nic- Gutek nie dal sie oszukac nawet jak dokladalam mu 2 razy wiecej, wizyta w misce Loli jest absolutnie obowiazkowa. Biegunka calkowicie opanowana. Oczki lepsze, uszka to jeszcze baaaaardzo dluga droga (wet twierdzi, ze i tak nigdy juz nie beda calkowicie zdrowe), ale juz Gucio tak nimi nie trzepie i daje sobie wlac masc. Poczatkowo byl w kagancu, bo razem z uszami aplikujemy tez krople do oczu, a tego Gutek nienawidzi. Jak prawdziwy mezczyzna z oburzeniem traktuje wszelkie zabiegi pielegnacyjne i poczatkowo wyrazal swoj brak poparcia klapiac zebami. Robil to tylko po to, zeby nas poinformowac, ze to ohydne co mu robimy, ale i tak zdolal mnie juz dwa razy na poczatku zlapac za reke. Od paru dni jednak wielkolud sie juz przyzwyczail i niechetnie, acz przystaje na moje propozycje uczynienienia z niego Apollo. Z wyzej wymienionych powodow poczatkowo nie rozczesalam mu siersci (dredy byly wiec dlugo jego wizerunkiem rasta)- nie chialam go do dbania o siebie calkowicie zniechecic:) W niedziele jednak obie strony dojrzaly do wspolnej kapieli i zabiegow fryzjerskich. Gucio w nowej szacie okazal sie szczuplejszy i zdecydowanie milszy w dotyku. Cala procedure zniosl bardzo dzielnie, chyba gluptasek myslal, ze kapiel to tulenie- po prostu w mokrym srodowisku. A ze przytulasek jest niesamowity to wydawal sie nawet zadowolony z zainteresowania jego osoba. Jesli chodzi o jego potrzebe tulenia to jeszcze nigdy nie mielismy psa, ktory uwielbialby sie tak sam z siebie tulic (nasze psy, zapewne wczesniej bite, bardzo dlugo sie do dotyku przyzwyczajaly, a Diesel nawet po 5 latach dawal sie z wlasnej woli tulic tylo mi i tez , jak podejrzewam, robil to raczej z poczucia obowiazku). Fakt, ze Gucio jest Wielka Psia Przytulanka jest dla nas cudownym zaskoczeniam i objawieniam. Wszelkie nasze madre zalozenia pedagogiczne stopniowo roztapiaja sie pod spojrzeniem ladujacego sie z usmiechem na kanape Gucia. Udajemy, ze po prostu nie zauwazylismy, ze ogladamy film nie we dwoje, a w troje albo ze ta owlosiona meska klata nie jest klata mojego mezczyzny tylko Gustawa, ktory nie wytrzymuje 8 godzin nocnych bez tulenia, wiec z wrodzona delikatnoscia i dyskrecja (prawie niepostrzezenie) wkrada sie nam do lozka. Generalnie Gustaw jest niezmiernie urokliwy i zdolal dokonac cudu- rozkochal calkowicie w sobie mojego Towrzysza Zycia, ktora do dzis, choc wykonywal wszelkie czynnosci wokol psow, nie doswiadczyl jeszcze nigdy (moze, gdyz wychowywal sie bez psiaka w domu?) milosci do czworonoga i nie doswiadczyl wobec tego bycia obiektem takiej bezwarunkowej psiej milosci. Do teraz. Teraz Gucio jest najwazniejszy i jego panu nawet plucha i zawierucha niestraszna- Gucio przeciez musi sie wybiegac, pobiegac za patykiem i pokopac. Prawda bowiem jest taka, ze Gucio ma 3 pasje: tulenie, bieganie za patykiem i kopanie. Kazdy spacer musi koniecznie zawierac te trzy elementy. Trudno uwierzyc, ze to 12 letni pies- jest niezmiernie entuzjastyczny (przed spacerkiem piszczy jak opetaniec i biega po mieszkaniu z falujacymi uszami. Czasem nawet z radosci szczeka swoim basem), piszczy jak rzuca mu sie kijek i biegnie, az ziemia dudni, a jak jest w szale poszukiwan i rozkopuje ziemie to tak energicznie wyskakuje z tylnych lap, ze az dziw , ze nie wbija sie od razu po kolana. Jest cudny. Z Lola sie uwielbiaja i od niedawna bawia sie w mieszkaniu stajac na glowie, tarzajac sie na pleckach i podgryzajac sobie lapki. Sa przesmieszne. Innych psow Gucio co prawda nie toleruje (suki tak ,ale przy Guciu z koleii Lola poczula sie silniejsza i atakuje inne suki). Gustaw musi, wiec biedak chodzic na smyczy (coraz lepiej mu idzie kojarzenie, ze my tez jestesmy powiazani z ta smycza) i tylko w na nocnych spacerze go spuszczamy, zeby sie wybiegal. On zreszta do dlugiego biegania nie ma jeszcze sil, i z racji wieku, i z racji zaniku miesni tylnych nog, ale powoli wraca do formy. Juz nie mozemy sie doczekac przeprowadzki do domu- jeszcze 2 miesiace i juz- bedzie brykanie na wlasnej trawie (ciut z przerazeniem myslimy o pasji ogrodniczej Gucia :) Jakies zdjecia postaram sie przeslac dzis lub jutro. Nie mam najnowszych zdjec Gucia, ale moze jeszcze zdolam cos zrobic. Pozdrawiamy serdecznie. Cala nasza ludzko-psia gromadka.

Posted

Jak to się cuudnie czyta, prawda?
Ja już chyba dziesiąty raz to czytam. Gdyby więcej takich ludzi było - to słuchajcie my byśmy chyba na psy polowali :-)

A na tych zdjęciach to az trudno uwierzyć, że to on. Przecież jest taki dostojny, wielki i potężny. Sierść mu się lśni, oczy błyszczą - nie dowiary.
Tak dla porównania zrzuciłam wszystkie jego zdjęcia do jednego albumu
to zobczcie sami:
Picasa Web Albums - Kamila - Bolek_Gustaw#

Posted

A ze zdjęciami jeszcze tym razem straaasznie króciutki liścik.

Witam ponownie,
jak obiecalam, choc z opoznieniem, wysylam jakies zdjecia Gutka (dawniej znanego jako Bolek). Gucio jest na nich przed i po kapieli, wiec nie wszystkie sa najnowsze. Obiecuje wyslac wiecej jak Gutek jeszcze utyje i poprawi mu sie szata. Mam jeszcze pytanie: czy o jego przeszlosci nie wiadomo nic, a nic? Mamy bowiem podejrzenie, ze cokolwiek zlego stalo sie w jego zyciu stalo sie to nad ranem. Generalnie bowiem spokojny Gucio okolo 6-stej zaczyna piszczec i bardzo zaniepokojony przybiega do nas sie tulic. Nasze proby zignorowania go koncza sie tylko tym, ze Gustaw wlazi na lozko i usypia spokojnie dopiero jak z nim porozmawiamy i przytulimy. Mamy wrazenie, jakby chcial sprawdzic czy zyjemy. Moze nalezal do jakijs starszej osoby, ktora zmarla? A moze ktos go zostawil w mieszkaniu i wyjechal?Jego zniepokojenie nie zwiazane jest bowiem z potrzeba wyjscia na dwor ani niczym innym co umielibysmy dostrzec.Ot, to tylko domysly, ale zawsze chcialoby sie znac przeszlosc wlasnego czworonoga. Pozdrawiamy. Katarzyna w imieniu calej naszej gromadki."

Nic a nic nie wiem o jego przeszłości. Ale to zachowanie dziwne i takie tajemnicze.

Jedno tylko mnie zaniepokoiło w tym liście. Chyba nie umiałam tego napisać tak wprost w mailu. Mam nadzieję, że mnie ktoś wesprze. Czy nie zapokoiło Was Cioteczki to zdanie:

"...Obiecuje wyslac wiecej jak Gutek jeszcze utyje i poprawi mu sie szata. ..."

Ja jestem przerażona. Jak on faktycznie jeszcze utyje i porawi mu się szata to on się już nie zmieści na tym dywaniku. Nie zmieści się do wiaderka (mam na myśli to na zdjęciu). Na kanapę się nie zmieści. Jak wlezie na łóżko o tej 6 rano to gotów ich we śnie przydusić, zadusić. Sierść jak mu się błyszczeć bardziej jeszcze zacznie to producenci pas to butów go wykradną żeby w reklamach wykorzystywać. No dramat się jakiś szykuje - mnie już wyobraźnia zawodzi. Jak nic przekopie się do Chińczyków jak tylko ogrodek własny dostanie.

Ja z gorącym apelem. Proszę z nim ostrożnie - gdzie my mu lepszą kanapę i łóżko i kochanych ludzi znajdziemy? Nie dawać mu za dużo jeść - bo on gotów do tego swojego wielkiego czarnego nochala dorosnąć. A jeszcze ksiądz z ambony grzmieć zacznie że widział diabła wielkiego czarnego po nocy ze świecacymi oczami i aż ziemia pod nim dudniła jak biegł.

ufff - napisałam swoje. Jak się okaże że trzeba było mu osobną kanapę kupić jeszcze większe wiadro to ja powiem tylko "a nie mówiłam" :loveu:

Wiem, że się powtarzam ale wyjść z podziwu nie mogę jak on się w tak krótkim czasie zmienił - nie wiem tak naprawdę co z nim zrobiły jego Człowieki ale nie zdziwiłabym się gdyby się okazało, że go głaskali i głaskali i glaskali .... kochali i to wystarczyło :-)

Posted

Ja jeszcze całkiem nie ochłonęłam. To jedna z piękniejszych rzeczy, jakie mi się w życiu przytrafiły. Pani Kasiu, dziękuję, dziękuję, dziękuję. :loveu:
Yorija, Panca, wam też. :loveu:
Czytam i czytam w kółko wieści od pani Kasi i klawiaturę łzami zalewam (nienajgorzej - jeszcze tydzień temu zalewałam katarem - eufemistycznie rzecz ujmując).
Próbuję trzeźwo myśleć, ale nie wychodzi. Pani Kasiu, chciałoby się prosić,żeby sadełka ani szaty nie poprawiać. Yorija, coś mi się kojarzysz z kanapą. Ale dla Gutka wodne łóżko będziesz musiała załatwiać.
Pani Kasiu, Gutek o 6 rano coś sobie przypomina. Nigdy się nie dowiemy.
Mój Mixer mruczy czasem całą noc. Mruczy i mruczy i nie wiem, czy go co boli czy ze szczęścia.

Posted




Gdybym ja chciała takiego wielkiego czarnego nochala i trafiłabym na Bolka i Zulusa to bym się chyba z bezsilności popłakała. Którego wybrać?

Pani Kasia chyab też miałaby problem. Tak troszeczkę cieszę się że to Gustaw ma dom ale i tak mi smutno że nie oboje. Z opisu Pani Gustawa wygląda, że on już wie, że to są jego Człowieki i innego samca by nie ztolerował. Bo coś mi tak mowi, że Te Wspaniałe Człowieki mogłyby się zastanawiać czy jak już dom i ogrodek to Guciowi do kopania nie byłby przydatny towarzysz. Ale może za miedzą będzie jakiś fajny sąsiad, który się Gustawem zachwyci a wtedy Pani Kasia opowie o Zulusku .... :-)
Ależ mam wyobraźnię, prawda?

Posted

Przecież nie liczę na to, że pani Kasia adoptuje Zulusa. Ale nie przeczę, że myśl o sąsiedzie kołacze mi się w głowinie. :evil_lol: Yorija, nasze wyobraźnie zmierzają w tym samym kierunku. Wyobraźnia może zmierzać? Powiedzmy, że obejmuję te same obszary. Na jedno wychodzi. :eviltong:

Posted

Proponuje myślęc intensywnie aż wejdziemy na wyższy poziom wyobraźni - tzw. KEATYWNEJ WYOBRAŹNI - gdzie wyobrażenia stają się rzeczywistością.
Więc ogordzony tener, w środku ogodu dom, w domu wielki salooon, kominek a przed kominkiem leży sobie Zulus (bo jest zima mroźna :-) jeszcze)...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...