Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wyjechałam na tydzień.
Szczurzyca, pies i kot zostali pod opieką moich rodziców.

Telefon.
"Karina szczur nie oddycha tylko zipie, jest sztywna... Umiera! "

Weterynarz.
"Dostała antybiotyk i jeśli w ciągu doby sie poprawi - będzie żyć"

W ciągu doby sie nie poprawia...
Mój ojciec, który nosił nawet malą na rękach i poił, karmił... był bezradny...

Zawiózł do babci.

Wracam.
Dowiaduje się że szczurzyca u babci odżyła... Babcia non stop poiła strzykawką. Mnóstwo wody co 2 godziny.
Szczur podnosi sie, nawet dziubie marcheweczke....
Zabieram do siebie...


Dziuba walczy o życie. To widać. Stara sie jeść, stara sie pić, stara sie podnosić.... Myć sie. Jednak przy każdej próbie podniesienia - upada.

Karmie ja soczkiem marchwiowym, pomidorkiem, przemielona szyneczka... coś dłubie. Stara sie....

No i dziś, po przebudzeniu chce napoić małą...
Podnoszę. Z dupci cieknie kupa... cały czas leci maź ze śluzem...

Własnie Dziube umyłam, poje soczkiem i trzymam na kolanach....

CO TO JEST???

Czy ktos miał taką sytuacje ze szczurem? Czy jest sens trzymac ja przy życiu skoro wszystko w środku odmawia posłuszeństwa?

Ma 2 latka... To podobno sporo...

Wetka jest bezradna...


Dobranoc kochanie...


  • Posted

    Poszukaj inforamcji na szczurzym forum np. szczury.org jest tam gdzieś alarmowe gg gdzie zawsze możesz spytać co robić. Poza tym są adresy weterynarzy którzy znają się na szczurach , bo niestety nie każdy się zna.

    Posted

    Hej!

    Na odległość nie umiem Ci powiedzieć, co to może być.
    Objawy są za mało specyficzne.
    Antybiotyk na pewno jest dobrym posunięciem.
    Może jeszcze steryd by się przydał, ale nie wiem - musiałabym zbadać szczura, by cokolwiek móc powiedzieć konkretnego.

    Ale mogę Ci poradzić coś odnośnie opieki:
    Przede wszystkim kup w aptece nutri drink - taki napój dla ludzi wyniszczonych, np. chorobami nowotworowymi, choć nie tylko. Popdawaj szczurce napój strzykawką.
    Kup tez u weterynarza saszetkę kocią Royal Canin convalescence oraz w słoiczku Gerber dla małych dzieci - najlepiej o smaku indyka (bez niczego więcej, tylko indyk - taki malutki słoiczek) - szczury to uwielbiają. Może jak będziesz jej podawać na łyżeczce, to będzie chciała jeść.
    Jeśli będzie odmawiać jedzenia, trzeba będzie pomyśleć o kroplówkach podskórnych, np. z dodatkiem duphalyte.

    Trzymam kciuki!

    Posted

    PLATINA dziękuję!!!

    Dziś nie ma wycieku.

    Jednak mała marnieje w oczach...

    Cholera... Jutro dopiero bede mogła kupić to co doradzasz - dziś święto i do tego mieszkam na wsi...

    Przezyła tyle to i dziś przeżyje.
    DZIĘKUJĘ!!!

    Posted

    karilko, kochana - trzymaj się!
    najwazniejsze ze miała u ciebie dobry domek i dobre zycie. ja tak sobie tłumaczyłam jak umarła na białaczke moja kochana Jadzia, świnka morska.
    Dla małej
    [*]
    [*]
    [*]

    Posted

    Jeśli nie czujesz się na siłach, to naprawdę nie bierz więcej.
    To strasznie trudne, gdy umierają...
    Wiem, co mówię, bo mam szczury od 14 lat i już się pożegnałam z prawie trzydziestoma. :( Za każdym razem boli, choć fakt, że z czasem się człowiek staje na ten ból odporniejszy i patrzy na życie i śmierć inaczej.
    Ja nie mogłabym życ bez szczurów (mam teraz 7).
    Ale nikogo nie namawiam, jesli nier jest pewien, czy da radę się z nimi ciągle żegnać, gdy tak szybko odchodzą....

    Dla maleńkiej [*]

    Trzymaj się!

    Posted

    Dla mnie to straszny ból... Zwłaszcza, ze zawsze miałam szczury pojedyńczo lub max. dwa...
    Wtedy zna sie każdego indywidualnie bardzo dobrze.. i jest taka straszliwa więź..jak z psem.:shake:

    Posted

    Może kiedyś sie przekonam do tak krótko zyjącego stworzenia ale jak na razie nie daje rady z problemami rodzinnymi i nie mam siły na przeżywanie znowu kolejnej śmierci...

    Posted

    Ja mam tak jak Pucka - zawsze klin klinem. Inaczej nie umiem.

    P.S. szczury to zwierzęta stadne, więc następnym razem (jeśli taki będzie) nie trzymaj pojedynczo. ;)

    Pozdrawiam!

    Posted

    Albo może zamiast krótko żyjących szczurków weź jakiegoś długowiecznego gryzonia?
    Szynszyle żyją długo, także koszatniczki. Świnki morskie też żyłyby długo, gdyby nie miały tak namieszane w genach przez bezsensowną hodowlę, ale spokojnie mogą żyć sześć lat (rekord wynosił ponad dwa razy tyle).

    Posted

    PALATINA napisał(a):
    Ja mam tak jak Pucka - zawsze klin klinem. Inaczej nie umiem.

    P.S. szczury to zwierzęta stadne, więc następnym razem (jeśli taki będzie) nie trzymaj pojedynczo. ;)

    Pozdrawiam!


    Pierwszy raz miałam szczura i żył pojedyńczo ale on nawet w klatce nie siedział tylko (!) bawił sie z psami... Ganiał sie z nimi po domu...
    Był u mnie od małego. Nawet jadł z jednej miski ze sznaucerkiem:evil_lol:.
    Uznał chyba że psy to jego stado.

    Poza tym zawsze chodził z nami na spacery i rzadko zostawał sam w domu.
    Nawet do znajomych jeździliśmy ze szczurem:evil_lol:.
    Łaził tam po skalniaku.

    Później były 2 szczurzyczki.. Właśnie Dziabaka, która odeszła
  • :-(
    I Muszka, która opuściła nas nieco wcześniej
  • :-(

    One były zabrane od hodowcy węży. Już jako doroślejsze, bojaźliwe panny.
    Z Dziabaką doszłyśmy do porozumienia i stała sie towarzyska.
    Mucha to był typ uciekinierki...

    W między czasie mój tata znalazł dorosłego, pięknego, OGROMNEGO szczura na ulicy. Po prostu chciał wejść mu na kolana... Tak po prostu. Pod pracą.

    Był w tragicznym stanie. Odmrożony...
    Ale bardzo chciał żyć. Wyleczyliśmy i oddaliśmy dziewczynie z forum szczurzego (Aniata).
    Tam żył kilka miesięcy w dobrobycie i miłości.
    To podobno był już staruszek. Staruszek o ogromnym sercu i równie ogromnym ciałku.

    kimera napisał(a):
    Albo może zamiast krótko żyjących szczurków weź jakiegoś długowiecznego gryzonia?
    Szynszyle żyją długo, także koszatniczki. Świnki morskie też żyłyby długo, gdyby nie miały tak namieszane w genach przez bezsensowną hodowlę, ale spokojnie mogą żyć sześć lat (rekord wynosił ponad dwa razy tyle).


    Szczury też teoretycznie mogą żyć i 12 lat ale mają popaprane geny...

    Nie chcę innego gryzonia.. Dziękuję za rady...
    Dla mnie, z małych zwierzątek to zostaje chyba tylko żółw...

    Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie.
    Trudno jest tracić tak wiernych i wspaniałych przyjaciół jakimi są zwierzęta...:-(

  • Posted

    [quote name='Karilka']
    W między czasie mój tata znalazł dorosłego, pięknego, OGROMNEGO szczura na ulicy. Po prostu chciał wejść mu na kolana... Tak po prostu. Pod pracą.

    Też się spotkałam z takim przypadkiem - ulicą szedł szczur, widać że domowy, bo kapturowy, oswojony, bez problemu dał się wziąć na ręce. Najwyraźniej ktoś go po prostu wyrzucił, bo rzekomo szczur da sobie radę sam na śmietniku. Akurat. Taki domowy pieszczoszek nie ma szans; przede wszystkim, nie boi się ludzi.

    Na klatce schodowej widziałam kilka razy fajnego szczura, burego, wielkiego jak świnka morska (mała). Niestety, był nie oswojony, tylko dzikus piwniczny. Mogłam sobie na niego popatrzeć z wysokości piętra; siedział spokojnie i wiedział, że z tej odległości nic mu nie zrobię. Mnie się podobał, ale przypuszczalnie innym lokatorom nie, więc pewnie albo został zabity, albo się (mądrze) gdzieś wyniósł.

    Szczury też teoretycznie mogą żyć i 12 lat ale mają popaprane geny...
    Nie, to chyba lekka przesada. Czytałam, że szczur z dobrymi genami mógłby dożyć siedmiu lat, czyli trochę ponad dwa razy więcej niż normalnie w dobrych warunkach. To samo jest ze świnkami - w dobrych warunkach przeważnie dożywają sześciu, siedmiu lat, a teoretycznie mogłyby żyć piętnaście.
    Po szynszyli można się spodziewać nawet dwudziestu lat życia, ale płochliwa szylka i tak nie zastąpi kontaktowego i inteligentnego szczura.

    Posted

    kimera napisał(a):

    Nie, to chyba lekka przesada. Czytałam, że szczur z dobrymi genami mógłby dożyć siedmiu lat, czyli trochę ponad dwa razy więcej niż normalnie w dobrych warunkach. To samo jest ze świnkami - w dobrych warunkach przeważnie dożywają sześciu, siedmiu lat, a teoretycznie mogłyby żyć piętnaście.
    Po szynszyli można się spodziewać nawet dwudziestu lat życia, ale płochliwa szylka i tak nie zastąpi kontaktowego i inteligentnego szczura.


    Człowiek też teoretycznie może żyć 120 lat...;)

    Posted

    Szczur teoretycznie może dożyć 5 lat (o dłużej żyjących nie słyszałam).
    Osobiście nie wierzę nawet w to, że są takie, które żyją 4 lata.
    Mi żaden z 30tu nie dożył 3 lat.

    Dzis umarł Dzioszek, mój najukochańszy szczur pod słońcem!
    Miał 2,5 roku.

    Płaczę już od 7 godzin, z przerwami na złapanie tchu, bo się już duszę... :(
    Wiem, że zostało mi jeszcze 6 innych, ale ten był najbardziej wyjątkowy i mój najulubieńsiejszy!!!!! :(

    ech...
    Takie życie.
    Wracam ryczec dalej....

    Dzioszku [*]

    Posted

    Karilko!
    Zobaczysz niedługo zatęsknisz za szczeciniasto-łuskowanym ogonkiem!
    Nasze dwa szczurki odeszły na nowotwory, jeden miał przerzuty - wet zdecydował o uśpieniu /to było bardziej humanitarne :-(/. Trzeci szczurek kupiony ze świerzbem, wyleczony lecz po kuracji nigdy nie odzyskał do nas zaufania. Za każdym razem przy wyjmowaniu z klatki dosłownie krzyczał i wypracował metodę na możliwie krótki pobyt na rękach - załatwiał się na człowieka, a mimo to kochaliśmy go. Zmarł w nocy w swoim domku bez żadnych wcześniejszych objawów - lekka ale niezrozumiała dla nas śmierć /jego nie poddaliśmy sekcji, uszanowaliśmy strach i niechęć, jaką prezentował za życia wobec ludzi/.
    Mijają już trzy lata bez szczurów i mąż coraz częściej mówi, wspomina, tęskni za ogonkami. Wkrótce wybiorę Mu jakieś ogonki - ja mam swoje morskie wieprzki, ale ich nie można nosić pod sercem na spacery! Pewnie i Ty tak jak mój mąż nie wytrzymasz, swoją małą zatrzymasz w "pamięci kuferku", a każde zwierzę kocha się inaczej choć wcale nie mniej.
    Trzymaj się ciepło!

    Posted

    kajtek napisał(a):
    Karilko!
    Zobaczysz niedługo zatęsknisz za szczeciniasto-łuskowanym ogonkiem!
    Nasze dwa szczurki odeszły na nowotwory, jeden miał przerzuty - wet zdecydował o uśpieniu /to było bardziej humanitarne :-(/. Trzeci szczurek kupiony ze świerzbem, wyleczony lecz po kuracji nigdy nie odzyskał do nas zaufania. Za każdym razem przy wyjmowaniu z klatki dosłownie krzyczał i wypracował metodę na możliwie krótki pobyt na rękach - załatwiał się na człowieka, a mimo to kochaliśmy go. Zmarł w nocy w swoim domku bez żadnych wcześniejszych objawów - lekka ale niezrozumiała dla nas śmierć /jego nie poddaliśmy sekcji, uszanowaliśmy strach i niechęć, jaką prezentował za życia wobec ludzi/.
    Mijają już trzy lata bez szczurów i mąż coraz częściej mówi, wspomina, tęskni za ogonkami. Wkrótce wybiorę Mu jakieś ogonki - ja mam swoje morskie wieprzki, ale ich nie można nosić pod sercem na spacery! Pewnie i Ty tak jak mój mąż nie wytrzymasz, swoją małą zatrzymasz w "pamięci kuferku", a każde zwierzę kocha się inaczej choć wcale nie mniej.
    Trzymaj się ciepło!


    Pięknie napisane!
    Dziękuję....:oops:

    Zobaczymy jak to będzie...

    Posted

    Karilko, dopiero teraz rozumiem Twoje pytanie o długość życia ślimaka.
    Moja córka kocha szczury, ma je od dawna i zawsze cierpi jak odchodza.
    Przedostatnia nasza szczurcia umierała podobnie jak Twoja - wet próbował, ratował. Konała na rękach - skróciłyśmy jej męki. Miała zaburzenia równowagi - mogły byc na tle nowotworowym lub niedokrwiennym, albo porażenie nerwów. Przyczyny dałaby sekcja, ale ja pochowałam małą i tyle. 3 dni po niej odeszła druga - operowaliśmy ją na raka - pozyła po tym jeszcze miesiąc. Obecność tamtej trzymała ją przy zyciu. Gdy zabrakło Astry, odeszła Rubin.
    Obie zyły ok. 3 lat. Po[przednia szczurcia też 3 lata.
    Teraz mamy 2 kolejne panienki. Ale rozumiem Ciebie. To bardzo boli.

    Trzymaj się. Jutro śluzak Ci pomoże...

    Posted

    Karilka napisał(a):
    PLATINA:placz:

    Dzioszek



  • Śnieżek, który był u nas na DT oceniony został na ponad 6 (!) lat.


  • Karilka,

    A jeśli przyszłabys do mnie ze znalexionym starym psem i ja oceniłabym Ci go na 20 lat (jestem weterynarzem), to znaczy, że on tyle by miał? A Ty byś mi uwierzyła???

    Weterynarze też myślą, że szczury żyją co najmniej 5 lat - nie mam pojęcia, skąd ten pomysł! Przedwczoraj, gdy biegłam do najbliższego weta (chciałam mu dać steryd - nie mam tego w domu) ratować Dzioszka, choc widziałam, że to koniec.... to wet też mi powiedział, że 2,5 roku, to taki młodziutki przecież, bo mógłby 2 razy tyle żyć...
    Ręce mi opadły i zaczęłam delikatnie tłumaczyć lekarzowi, że kretyństwa gada.... ech..... :shake:

    Posted

    supergoga napisał(a):
    Karilko, dopiero teraz rozumiem Twoje pytanie o długość życia ślimaka.
    Moja córka kocha szczury, ma je od dawna i zawsze cierpi jak odchodza.
    Przedostatnia nasza szczurcia umierała podobnie jak Twoja - wet próbował, ratował. Konała na rękach - skróciłyśmy jej męki. Miała zaburzenia równowagi - mogły byc na tle nowotworowym lub niedokrwiennym, albo porażenie nerwów. Przyczyny dałaby sekcja, ale ja pochowałam małą i tyle. 3 dni po niej odeszła druga - operowaliśmy ją na raka - pozyła po tym jeszcze miesiąc. Obecność tamtej trzymała ją przy zyciu. Gdy zabrakło Astry, odeszła Rubin.
    Obie zyły ok. 3 lat. Po[przednia szczurcia też 3 lata.
    Teraz mamy 2 kolejne panienki. Ale rozumiem Ciebie. To bardzo boli.

    Trzymaj się. Jutro śluzak Ci pomoże...


    Śluzak ma już imie: Teodorek:diabloti:. Takie ślimacze:cool3:.

    PLATINA jego oceniał wet, znający sie na szczurach, mający ich sporo nawet w swoim gabinecie weterynaryjnym... i sam sie zdziwił, jak go zobaczył.

    Jemu wierzę.

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

    ×
    ×
    • Create New...