Ra_dunia Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 Wstyd się przyznać :oops: ale ja też nie chciałam mojego psa zamykać w klatce... A ciężko było bo jako szczeniak upodobał sobie wydrapywanie pięknych dziur w ścianach, obgryzanie listw podłogowych i inne jeszcze radosne zabawy... Ale co tam ściany ;) przeżyliśmy :) Trochę pracy i zrozumienia i na szczęście się udało :cool1: Ale rzeczywiście klatka jest wspaniałym azylem dla psa. Sunia jest śliczna, tylko teraz trzeba uważać, żeby znowu ktoś nie wziął jej tylko dlatego, że wygląda jak pluszowa zabawka. Quote
DG32 Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 Ja się nie znam, ale może dobrym rozwiązaniem byłby dom z drugim psem? Quote
majku33krakow Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 Ra_dunia napisał(a):Wstyd się przyznać :oops: ale ja też nie chciałam mojego psa zamykać w klatce... A ciężko było bo jako szczeniak upodobał sobie wydrapywanie pięknych dziur w ścianach, obgryzanie listw podłogowych i inne jeszcze radosne zabawy... Ale co tam ściany ;) przeżyliśmy :) Trochę pracy i zrozumienia i na szczęście się udało :cool1: Ale rzeczywiście klatka jest wspaniałym azylem dla psa. Sunia jest śliczna, tylko teraz trzeba uważać, żeby znowu ktoś nie wziął jej tylko dlatego, że wygląda jak pluszowa zabawka. ja uwazam ze sunie trzeba z tamtad szybko zabrac,napewno na nia krzycza. Quote
Reno2001 Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 DG32 napisał(a):Ja się nie znam, ale może dobrym rozwiązaniem byłby dom z drugim psem? Też mi sie tak wydaje :lol:. Quote
GrubbaRybba Posted August 11, 2008 Author Posted August 11, 2008 majku33krakow napisał(a):ja uwazam ze sunie trzeba z tamtad szybko zabrac,napewno na nia krzycza. Trzeba, tylko nie ma dokąd. DG32 napisał(a):Ja się nie znam, ale może dobrym rozwiązaniem byłby dom z drugim psem? Nie wiem, czy drugi pies pomoże. Lara teraz mieszka z kotem. Więc ma towarzystwo. Ale to nie pomaga. No i trzeba zaznaczyć, że długo sama nie przebywa. Ok 3-4 godzin dziennie. Quote
DG32 Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 GrubbaRybba napisał(a):Nie wiem, czy drugi pies pomoże. Lara teraz mieszka z kotem. Więc ma towarzystwo. Ale to nie pomaga. U nas zdało egzamin dobranie drugiego psa, z tymże nasz nie był jakimś panikarzem okropnym, oskubał trochę drzwi wejściowe i takie tam, wył i szczekał i skakał na drzwi. Teraz są dwa to chwile poskomlą, a potem idą na łóżko czekać aż pani wróci. Warto też zmęczyć psa przed wyjściem z domu, no i coś mu zostawić do zabawy i jakiegoś gryzaka, żeby miał się czym zająć. Quote
DG32 Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 A może rzeczywiście niekoniecznie dom z drugim psem, może zmiana miejsca i właścicieli trochę pomoże. Jak miałam u siebie tymczasowiczkę ze schronu to ona bardzo przeżywał każde moje wyjście z domu, nawet wtedy kiedy zostawał z nią ktoś inny bardzo się stresowała. Szczekała i wyła tak że słychać było na parterze, a ja mieszkam na 3 piętrze, do tego wszystko niszczyła. Klatka też niewiele pomagała tylko tyle, że chroniła mieszkanie przed dewastacją. Wydaje mi się, że klatka niekoniecznie musi zdać egzamin u psa ze schronu, bo co z tego, że nie będzie niszczył, jak pies będzie się w niej po prostu męczył. Na szczęście historia zakończyła się sukcesem - właściwie bez żadnego wysiłku, po prostu w nowym domu od początku była zostawiana sama, ale na krótkie chwile, które stopniowo wydłużano. Quote
BobowitaMW Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 Witam! Pozwoliłam sobie odświeżyć wątek suni na forum spanielowym. Może w ten sposób uda się jej pomóc. Przyznam, że sama miałam ją na oku, tylko tata się na 2 psa nie zgodził. Strasznie mi przykro, że nie znalazła prawdziwie kochającego domku. :-( Postaram się jakoś pomóc, ale nie wiem czy poza daniem znać na innym forum będę w stanie coś zdziałać. Mam nadzieję, że mała szybko znajdzie kogoś kto ją pokocha na zawsze. Pozdrawiam Bobowita(Gosia) Quote
ocelot Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 No to klops, Rybba to są Ci ludzie, o których kiedyś opowiadałaś, co pod schronem, na otwarcie czekali? Quote
GrubbaRybba Posted August 11, 2008 Author Posted August 11, 2008 ocelot napisał(a):No to klops, Rybba to są Ci ludzie, o których kiedyś opowiadałaś, co pod schronem, na otwarcie czekali? Tak. Pojechali z Warszawy do Poznania. Zależało im na psie, więc chcieli być pierwsi. Byli w Poznaniu już o 6 rano i 4 godziny czekali pod schronem, bo od 10 były adopcje. Wydawało się, że pies będzie miał super domek. A tu taka lipa... :angryy: Quote
BobowitaMW Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 ocelot napisał(a):No to klops, Rybba to są Ci ludzie, o których kiedyś opowiadałaś, co pod schronem, na otwarcie czekali? Nie jesem Rybbą, ale z tego co czytałam na Spanielowym mieli psiaka zarezerwowanego telefonicznie, czy jakoś tak. Pani ze Spanielowego też pojechała po małą i powiedziano jej tam, że mała jest zarezerwowana dla kogoś z Warszawy. W zasadzie można powiedzieć, że "sprzątnęli jej małą z przed nosa". Ona miała ją wziąć dla koleżanki ze Szczecina, która niedawno straciła spanielka. Z tego co wiem tak mniej więcej to wyglądało. Pozdrawiam Quote
GrubbaRybba Posted August 11, 2008 Author Posted August 11, 2008 BobowitaMW napisał(a):Nie jesem Rybbą, ale z tego co czytałam na Spanielowym mieli psiaka zarezerwowanego telefonicznie, czy jakoś tak. Pani ze Spanielowego też pojechała po małą i powiedziano jej tam, że mała jest zarezerwowana dla kogoś z Warszawy. W zasadzie można powiedzieć, że "sprzątnęli jej małą z przed nosa". Ona miała ją wziąć dla koleżanki ze Szczecina, która niedawno straciła spanielka. Z tego co wiem tak mniej więcej to wyglądało. Pozdrawiam Tak dokładnie to wyglądało. Oni napalili się na tego psa. A teraz takie jaja. Nie mam normalnie siły do ludzi...:shake: Szukamy domku dla suni!!! Quote
Nikita. Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 Ta "osoba ze spanieli" to Amiga, hodowczyni spanieli właśnie. Również stała kilka godzin pod schroniskiem żeby być pierwsza, ale małą wydano tym ludziom z W-wy. Napisałam do Amigi, że sunia znów szuka domu, może jeszcze ją chcą! Wątek na spanielach dzięki Bobowicie odświeżony. Quote
MaJa 75 Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 Strasznie smutna historia. Wstyd i jeszcze raz wstyd. Co za ludzie.:mad:Niestety takich jest cała masa. Melduję się na wątku Quote
Asia & Ginger Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 [quote name='majku33krakow']piekna jest,ona jest jeszcze mlodziutka ,moze to jest powod ze niszczy,spaniele musza miec długie spacery.spacer jest najlepszy bo wiadomo czy pies sie załatwił czy nie,moj spaniel tez miał otwirane drzwi i zrobił kupe w domu,ale nic mu nie mowiłem,pogłaskałem go ,bo to moja wina była Dodam tylko, że nie jest to spaniel z grupy aporterów i płochaczy, a psiak z grupy psów ozdobnych. Nie potrzebuje więc tyle ruchu co np. cocker czy springer spaniele. Poza tym jest psem krótkonosym i może się szybko męczyć. ;) Quote
BobowitaMW Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 Asia & Ginger napisał(a):Dodam tylko, że nie jest to spaniel z grupy aporterów i płochaczy, a psiak z grupy psów ozdobnych. Nie potrzebuje więc tyle ruchu co np. cocker czy springer spaniele. Poza tym jest psem krótkonosym i może się szybko męczyć. ;) A ja dodam jeszcze, że jeżeli spacer będzie dla psa łączył się z pracą umysłową, zabawą, bieganiem, to nie musi być już taki szczególnie długi. Psiak zmęczy się wtedy fizycznie i umysłowo, więc mniej będzie niszczył, a więcej odpoczywał. ;) Ale to pewnie wszyscy wiedzą. Mam tylko takie pytanie. Czy jej właściciele nie próbowali jakoś zaradzić niszczeniu np. zajmując małą Kongiem itp. zabawkami "umysłowo - nagradzającymi"? Może to by jakoś pomogło, przynajmniej dopóki nie znajdzie się nowy dom... Quote
Karilka Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 Trudny przypadek. Spaniele potrzebują ruchu - to podstawa. Myślę, że w wieku, kiedy szczenie poznawało świat i przeżywało okres nadmiernej bojaźliwości (między 3 a 5 mies życia bodajże) - nie otrzymało socjalizacji... Poparcia, zrozumienia. To da sie naprawić. Przede wszystkim trzeba nauczyć małą rozładowywania swojego nadmiaru energii poprzez spacery (tego nie umie i robi to w domu). Potrzeba jej innych psów, aby zrozumiała co to znaczy być psem, kto i czemu jest panem, jak sie żyje w stadzie... Za przeproszeniem jej dotychczasowe życie jest pomieszane z poplątanym. Nie wie kim jest i co ma robić, nikt jej niczego nie nauczył, niczego nie pokazywał, niczego od niej własciwie nie oczekiwał.. Właściwie sunia nie wie nic. Potem może sie to zamienić w agresję. Szkoda jej zmarnować. To będzie jeszcze fajny pies. Jest młodziutka, ma potencjał... Boję się, że jeśli mała trafi znowu na nie odpowiednich ludzi - zostanie skazana na dożywotnią tułaczke od domu - do domu... Trzeba walczyć o nią dopóki jest młoda... Do 14 miesięcy jest jeszcze szczenięciem... Po długim namyśle stwierdzam, że mogę zaoferować DT i wyprowadzić małą na prostą. Niestety w takim wypadku tylko i wyłącznie może to być DT płatny. Tu potrzeba dużo pracy i dużo poświęcenia... EDIT: nie wpędzajmy w błąd głupotami. Dziękuję za sprostowanie. Quote
majku33krakow Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 Karilka napisał(a):Trudny przypadek. Spaniele potrzebują ruchu - to podstawa. Nie zapominajmy, ze to psy myśliwskie... Zwłaszcza, ze widać u małej bardziej typ sportowy niż wystawowy. Myślę, że w wieku, kiedy szczenie poznawało świat i przeżywało okres nadmiernej bojaźliwości (między 3 a 5 mies życia bodajże) - nie otrzymało socjalizacji... Poparcia, zrozumienia. To da sie naprawić. Przede wszystkim trzeba nauczyć małą rozładowywania swojego nadmiaru energii poprzez spacery (tego nie umie i robi to w domu). Potrzeba jej innych psów, aby zrozumiała co to znaczy być psem, kto i czemu jest panem, jak sie żyje w stadzie... Za przeproszeniem jej dotychczasowe życie jest pomieszane z poplątanym. Nie wie kim jest i co ma robić, nikt jej niczego nie nauczył, niczego nie pokazywał, niczego od niej własciwie nie oczekiwał.. Właściwie sunia nie wie nic. Potem może sie to zamienić w agresję. Szkoda jej zmarnować. To będzie jeszcze fajny pies. Jest młodziutka, ma potencjał... Boję się, że jeśli mała trafi znowu na nie odpowiednich ludzi - zostanie skazana na dożywotnią tułaczke od domu - do domu... Trzeba walczyć o nią dopóki jest młoda... Do 14 miesięcy jest jeszcze szczenięciem... Po długim namyśle stwierdzam, że mogę zaoferować DT i wyprowadzić małą na prostą. Niestety w takim wypadku tylko i wyłącznie może to być DT płatny. Tu potrzeba dużo pracy i dużo poświęcenia... tez wlasnie mysle ze ona niszczy i sie załatwia poniewaz nie ma regularnych spacerow codziennie,nie ma gdzie rozładowac energie mlodziencza.3 \4 godziny samemu dla malucha to bardzo duzo,spaniel to dusza towazystwa,po pracy ludzie odpoczywaja tez sa zajeci. Quote
Karilka Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 4 - 5 godzin to nie dużo pod warunkiem, ze psiak jest wybiegany. Quote
Asia & Ginger Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 Karilka napisał(a):Trudny przypadek. Spaniele potrzebują ruchu - to podstawa. Nie zapominajmy, ze to psy myśliwskie... Zwłaszcza, ze widać u małej bardziej typ sportowy niż wystawowy. Karilko droga, cavalierki to nie są psy myśliwskie a pieski do towarzystwa. ;) Owszem są dość żywiołowe, ale nie potrzebują tak długich spacerów jak psy ras pracujących. Asia & Ginger napisał(a):Dodam tylko, że nie jest to spaniel z grupy aporterów i płochaczy, a psiak z grupy psów ozdobnych. Nie potrzebuje więc tyle ruchu co np. cocker czy springer spaniele. Poza tym jest psem krótkonosym i może się szybko męczyć. ;) Karilka napisał(a):Po długim namyśle stwierdzam, że mogę zaoferować DT i wyprowadzić małą na prostą. Niestety w takim wypadku tylko i wyłącznie może to być DT płatny. Tu potrzeba dużo pracy i dużo poświęcenia... Wspaniale by było, jesteś słit kochana. :loveu: Tylko poczekajmy jeszcze co napisze hodowczyni z forum spanielowego, czy jej znajoma jest jeszcze zainteresowana sunią. ;) Quote
majku33krakow Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 Karilka napisał(a):4 - 5 godzin to nie dużo pod warunkiem, ze psiak jest wybiegany. moze małej potrzebne jest zainteresowanie ,tylko ja,wszystko samo przejdzie. nawet niewiem co to za choroba,ja bym znia do weta poszedł po leki na uspokojenie czy tam cos,bez lekow to to dlugo bedzie trwało,tak pisze,nie znam sie na tym . Quote
Karilka Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 Asia & Ginger napisał(a):Karilko droga, cavalierki to nie są psy myśliwskie a pieski do towarzystwa. ;) Owszem są dość żywiołowe, ale nie potrzebują tak długich spacerów jak psy ras pracujących. Wspaniale by było, jesteś słit kochana. :loveu: Tylko poczekajmy jeszcze co napisze hodowczyni z forum spanielowego, czy jej znajoma jest jeszcze zainteresowana sunią. ;) Hmm... Racja.:oops: Jednak na pewno mają myśliwskich przodków, prawda? Mnie sie one tak zawsze kojarzą ze względu na ich obecność w psich sportach... Wiem, ze są nie do końca kanapowcami i ruch nie zaszkodzi. Czy mam rację spanielowa Asiu?;):loveu: Jeśli jest cokolwiek, co ratuje jej psychike - mojej propozycji nie było:diabloti:. Quote
Asia & Ginger Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 majku33krakow napisał(a):moze małej potrzebne jest zainteresowanie ,tylko ja,wszystko samo przejdzie. nawet niewiem co to za choroba,ja bym znia do weta poszedł po leki na uspokojenie czy tam cos,bez lekow to to dlugo bedzie trwało. Myślę, że nie ma na to leków. Sunia po prostu nie czuje się pewnie i bezpiecznie w domu, dlatego niszczy. Zresztą po co faszerować psa lekami, jeśli można osiągnąć dobre wyniki wkładając trochę wysiłku w pracę z psem. Czy Ty na wszystko stosujesz leki? :roll: Quote
majku33krakow Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 Asia & Ginger napisał(a):Karilko droga, cavalierki to nie są psy myśliwskie a pieski do towarzystwa. ;) Owszem są dość żywiołowe, ale nie potrzebują tak długich spacerów jak psy ras pracujących. Wspaniale by było, jesteś słit kochana. :loveu: Tylko poczekajmy jeszcze co napisze hodowczyni z forum spanielowego, czy jej znajoma jest jeszcze zainteresowana sunią. ;) mozesz mi powiedziec jak dbac o cocer spaniela,moj uszy ma strasznie po koltunione,jak mu to wyczesac teraz?jak kompac ,nic niewiem,mojego kompalem w naszym pokrzywowym,wiem ze to zle. czeba go czesac codziennie ,ale jak kompac ,jak czesto zeby był ladny,boi sie suszarki. Quote
majku33krakow Posted August 11, 2008 Posted August 11, 2008 Asia & Ginger napisał(a):Myślę, że nie ma na to leków. Sunia po prostu nie czuje się pewnie i bezpiecznie w domu, dlatego niszczy. Zresztą po co faszerować psa lekami, jeśli można osiągnąć dobre wyniki wkładając trochę wysiłku w pracę z psem. Czy Ty na wszystko stosujesz leki? :roll: nie na wszystko. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.