Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

GrubbaRybba napisał(a):
Nikita, moim zdaniem przesadzasz. Domki wybierałam ja. Wybrałam dwa, najlepsze na świecie. Jeden u Amigi, drugi u pani z Bielska. Adopcjami psów zajmuję się jakiś czas i wiem, o co pytać i jak domek sprawdzić. Oba domki są dobre, oba znają się na psach, oba chcą przyjąć Larę. Wybór należy do właścicieli. To oni znają Larę i po rozmowach z dwoma domkami będą wiedzieli, gdzie najlepiej ją oddać, gdzie będzie jej najlepiej. Teraz piłeczka jest po stronie właścicieli Lary. Ja przekazałam kontakty i poręczyłam za dwa domki.

PS - Poza tym podając numer do Amigi nie powiedziałam właścicielom, że jest to ta pani, z którą zetknęli się pod bramą schroniska. To samo powtórzyłam wczoraj Amidze. Oni nie wiedzą, aby nie wyrabiali sobie zdania zanim nie zadzwonią.

Cieszę się, że obecni właściciele nie wiedzą, że to Amiga stara się o sunię.
Ale z drugiej strony jak osoby, które nie znają się na psach, na ich wychowaniu, psychice, które są w stanie oddać psa do schronu, mogą wybierać właściciela? :-o
Czym będą się kierować przy wyborze?

  • Replies 94
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Asia & Ginger napisał(a):
Cieszę się, że obecni właściciele nie wiedzą, że to Amiga stara się o sunię.
Ale z drugiej strony jak osoby, które nie znają się na psach, na ich wychowaniu, psychice, które są w stanie oddać psa do schronu, mogą wybierać właściciela? :-o
Czym będą się kierować przy wyborze?


Asiu, tak, jak napisałam wcześniej. Dałam im namiary na dwa domy. Oba są dobre. Do obydwóch sunia może spokojnie trafić. Ja sama, mając psa do adopcji, spokojnie oddałabym go do któregoś z domów. Więc tu już nie ma decyzji dobry - zły. Nie ma niebezpieczeństwa, że sunia źle trafi. Czyli całkowicie bezpiecznie.

Poza tym ludzie po moich wykładach trochę zmądrzeli. Obiecali, że dopóki nie znajdą domu dla Lary, sunia zostanie u nich. Dałam im też książki o psychologii psiej i wychowaniu. Może przy tej okazji się dokształcą.

Właściciele, tak jak pisałam, postanowili szukać suni domu. Dla bezpieczeństwa suni, wolałam, znaleźć domy dla suni i dać właścicielom dwa do wyboru, aby mieli poczucie, że wybierają. Niż pozwolić, aby szukali domu na własną rękę.

Stąd taka moja decyzja. Wszystko podyktowane jest dobrem psa. Oraz tym, aby właściciele nie podjęli głupich decyzji.

Posted

Hmm, no właśnie. Czy naprawdę nic nie można zrobić. Ja wiem, że dobro psa jest tu najważniejsze, ale co z ludźmi?! Nie można tak postępować, Amiga trwa w niepewności i czeka i czeka, a tu zero informacji. Co za ludzie, skoro dostali dwa numery i wiedzą, że pod obydwoma siedzą duże serducha i z niecierpliwością czekają na psa, to mogli by przynajmniej zadzwonić i powiedzieć pocałuj nas.......:shake:

Posted

Dziś rozmawiałam z tymi ludźmi. Podobno zadzwonili do pani z Bielska i pani im sie tak bardzo spodobała, że nie dzwonili już dalej. Pani z Bielska wybiera się do Warszawy po psa i na spotkanie z obecnymi właścicielami. Domek jest w Bielsku Białej. Podobno ma przyjechać do Warszawy w weekend. W domku jest wykastrowany pies - sznaucer mini ze schroniska, kot z interwencji i gołąb. Pani go znalazła, gdy nie mógł latać, bo ktoś mu wyrwał lotki. Serducha wielkie. :)

Czuję się źle w stosunku do Amigi, ale naprawdę nie mogłam nic poradzić. :shake: Na szczęście domek jest dobry i sunia na pewno będzie miała kochających ludzi do końca swych dni.

  • 3 weeks later...
Posted

Przepraszam, że tak długo nie pisałam. Otóż od tygodnia Lara jest w nowym domu w Bielsku. Na początku nie bardzo chciała dogadać się z drugim psem, ale teraz jest już OK. Ludzie są zachwyceni, a Lara szczęśliwa. :multi::multi::multi:

A to na potwierdzenie moich słów:


  • 2 weeks later...
Posted

Nikita, w odpowiedzi na twój post dostałam wiadomość od właścicieli Lary.
Mam nadzieję, że pani Magda nie pogniewa się, jak wkleję jej maila.
Mam też nowe zdjęcia, na dniach wkleję.

Witam serdecznie Pani Agnieszko. Dzisiaj weszłam na wątek Lary i zauważyłam, że dała Pani zdjęcia ode mnie- bardzo dobrze. Nikita w dzisiejszym poście pyta czy Lara niszczy, więc proszę tam odpowiedzieć, że tego problemu nie ma wcale, bo Lara nie zostaje nigdy sama w domu (jest babcia), a poza tym jest pochłonięta swoją nową miłością- Maxem. Na dowód fotki (tylko dla dorosłych).Ta miłość rodziła się w bólach, ale rozwija się w szalonym tempie.
Teraz Larunia ma problemy jelitowe (śluz i krew w kale), ale jest pod opieką specjalisty, czekamy na wyniki badań , przyjmuje antybiotyk. Nie ma zagrożenia, bo samopoczucie sunia ma świetne, dokazuje, nie jest osowiała i po trzech dniach terapii kupka się normuje.Trochę się wystraszyłam na początku, ale nie spocznę póki nie wyjaśnię przyczyny tej choroby.Przepraszam, że zasmuciłam Panią takimi wieściami, ale wychodzimy już na prostą. W poniedziałek będą wyniki i myślę, że też pełna diagnoza.Na koniec życzę Pani wytrwałości i sukcesów w realizacji tej wspaniałej pasji-pomagania zwierzętom, a tak na marginesie odwiedziłam też Pani blog i zwierzaki mnie zachwyciły - niezły zwierzyniec.Może kiedyś zarejestruję się na dogomanii...?


Pani Magdo, ja z mojej strony mogę tylko dodać, że cieszę się bardzo, że sunia znalazła dom u Pani. :loveu: Jestem pewna, że Lara jest szczęśliwa. Cieszę się, że dali jej Państwo tak wspaniały dom. Mam nadzieję, że Lara odwdzięcza się za tak wspaniałe warunki, jakie jej Państwo stworzyli. Życzę powodzenia. :loveu:

  • 2 weeks later...
Posted

Nie jest różowo. Lara ma najprawdopodobniej chorą trzustkę. Od kilku dni dostaje enzymy trzustkowe i jest na diecie. Testy trawienne wyszły na granicy normy. Wet uważa, że to wada wrodzona. Że Lara urodziła się z chorą trzustką. Być może to był powód jej pobytu w schronisku.

Na szczęście Lara jest odpowiednio leczona. Ma kochający dom. Dostaje karmę dla psów chorych na trzustkę. No i humor jej dopisuje.
Tu kawałek maila do pani Magdy:

Na pocieszenie jeszcze dodam, że humorek jej dopisuje i nam też dostarcza dużo radości. Nie wierzyłam, że Lara i Max się zaprzyjażnią, a jednak. Razem śpią, liżą się po pyszczkach, dzielą zabawkami, jedzą też razem, ale trzeba pilnować, żeby Lara nie wyjadała Maxowi z miski, bo panienka tutaj dobrych manier raczej nie stosuje, je trzy razy szybciej od Maxa i mogłaby jego miskę opróżnić w mig - podobno psy z takimi schorzeniami mają często tzw. wilczy apetyt. Teraz jest zimno i mokro i Lara nie lubi zdecydowanie takiej pogody, wychodzi tylko na siusiu i ucieka do domu. Latwiej nam teraz zapanować nad czystością , niż gdy psy dużo czasu spędzały na dworze- jest prosty przekaz: wyjście, siusiu, nagroda, powrót - ale niestety my wyprowadzamy o określonych porach, bo sama nie sygnalizuje. Jeszcze nic nie "zjadła", ale uwielbia obgryzać kartonowe pudełka na dokumenty, które stoją na podłodze, obgryzła też rożek paczki papieru do drukarki i to wszystko w mojej obecności, a jeszcze lubi wywlekać z pralni z kosza rzeczy i ciągnie je na łóżko córki lub moje.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...