supergoga Posted March 26, 2008 Posted March 26, 2008 Dostałam takiego oto emaila - być może inne organozacje także, więc jeśli wątek się dubluje, napiszcie. Sprawa dotyczy Świętokrzyskiego - wiem, że tam trudno, ale Pani która napisała aby uratować psa, dowiezie go w każde miejsce. Oto treść - mrozi krew w żyłach: [FONT=Times New Roman]" Kochani![/FONT] [FONT=Times New Roman]Wysyłam tego maila do wszystkich możliwych znanych i nieznanych mi osób [/FONT] [FONT=Times New Roman]i instytucji.[/FONT] [FONT=Times New Roman]A sprawa jest o psie- wiejskim, śmiesznym kundlu o mądrych oczach -Pimpku.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Moja ciocia a jego pani, zmarła 3 tygodnie temu . ponieważ po śmierci [/FONT] [FONT=Times New Roman]cioci nie mam tam już nikogo z rodziny, praktyka tamtych stron zezwala [/FONT] [FONT=Times New Roman]na wieszanie psów w takich sytuacjach, lub ogłuszanie i kopanie ich [/FONT] [FONT=Times New Roman]żywcem.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Musze znaleźć mu jakieś miejsce do poniedziałku, góra wtorku (31.marca).[/FONT] [FONT=Times New Roman]Psiak jest raczej mały, ok 8 letni, towarzyski, ale nigdy nie mieszkał [/FONT] [FONT=Times New Roman]w domu. Do szaleństwa kochał swoja panią, był psem pozorantem- [/FONT] [FONT=Times New Roman]pozorował obronę domostwa:) szczekał , ale tylko na obcych(!), mieszkał [/FONT] [FONT=Times New Roman]w budzie na łańcuchu, z którego w nocy Pimpek sam wyjmował głowę i [/FONT] [FONT=Times New Roman]biegał po gospodarstwie w dzień wracając do budy, na prowizoryczna smycz.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Ze zwierząt nie tolerował tylko jednej , nota bene bardzo złośliwej, [/FONT] [FONT=Times New Roman]kury, która wykradała mu jedzenie. Można zrozumieć uczucia Pimpka w tym [/FONT] [FONT=Times New Roman]względzie. Pimpek nigdy nie miał żadnych problemów zdrowotnych, oprócz [/FONT] [FONT=Times New Roman]pcheł w końcu szanujący się wiejski pies.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Jak jest smutny , je z ręki. Jak się go głaszcze przewraca się na [/FONT] [FONT=Times New Roman]grzbiet i mruży oczy.[/FONT] [FONT=Times New Roman]JESTEM W STANIE POKRYWAĆ WSZELKIE KOSZTY ZWIĄZANE Z JEGO UTRZYMANIEM, tylko bardzo bym chciała żeby znalazł dom, a raczej podwórko i osobę [/FONT] [FONT=Times New Roman]która do niego zagada , pogłaszcze i czasem da mu z reki kawałek czegoś [/FONT] [FONT=Times New Roman]dobrego. Bardzo proszę, jeżeli Państwo nie mogą mi pomóc o przesłanie tego maila do innych osób lub instytucji, które by psiaka zechciały.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Dziękuję[/FONT] [FONT=Times New Roman]A to Pimpuś[/FONT] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images26.fotosik.pl/184/58f94899d419a041.jpg[/IMG][/URL] [FONT=Times New Roman]Może znajdziemy coś dla niego, budę, kojec, podwórko, cokolwiek, co uratuje jego życie.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Wszystko będzie lepsze.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Pomóżmy Pimpkowi, tak mało czasu mu zostało.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Mam namiary Pani która napisała w jego sprawie.[/FONT] Quote
supergoga Posted March 27, 2008 Author Posted March 27, 2008 Nikt nie zainteresował się losem tego podwórkowego burka - a to ładny pies. Nie miał lekko a teraz jeszcze czeka go cos znacznie gorszego. Prosze, nie odmawiajmy mu pomocy. Quote
supergoga Posted March 27, 2008 Author Posted March 27, 2008 Trzymać kciuki, może znalazłam dla niego pomoc. Mam osobę która może go wziąć, o ile Pani Ania go da rade przywieźć w moje okolice. Pisała, że tak, więc liczę że uratujemy Pimpusia. Ale zmartwił mnie taki mały odzew na dogo, oprócz Ciebie Paros nikt nic nie napisał :placz: Dziękuję że zajrzałaś. Quote
MonikaP Posted March 27, 2008 Posted March 27, 2008 Gosiu, właśnie trafiłam na ten wątek. Mogę tylko podnieść, mogę przesyłać dobre myśli i patrzeć z bezsilnością...za dużo tych nieszczęść, po prostu za dużo...:shake:. Nie umiem już tego czasem ograniać myślami. Quote
kasia_r Posted March 27, 2008 Posted March 27, 2008 Kurczę, sytuacja nie ciekawa. Mogę tylko podnieść, żeby wszyscy zobaczyli. Quote
Moriaaa Posted March 27, 2008 Posted March 27, 2008 Ja wczoraj wieczorem dostałam tego maila. Zaproponowałam hotel, jeśli Państwo dadzą radę go opłacić, ale widzę, że Supergoga już znalazła dobrą duszyczkę. Trzymam kciuki za Pimpka! Quote
supergoga Posted March 27, 2008 Author Posted March 27, 2008 Na razie trzymam tylko palce i czekam czy obie strony dogadają sprawe Pimpka. Pan Tomasz jest chętny, czekam teraz na efekty. Quote
BasiaD Posted March 27, 2008 Posted March 27, 2008 Ja też bardzo mocno trzymam kciuki! Pimpusiowi trzeba pomóc za wszelką cenę! A swoja droga co za ludzie na tej wsi :angryy::angryy::angryy: Quote
kasia_r Posted March 27, 2008 Posted March 27, 2008 [quote name='supergoga']Na razie trzymam tylko palce i czekam czy obie strony dogadają sprawe Pimpka. Pan Tomasz jest chętny, czekam teraz na efekty.[/quote] To nie zapeszajmy. Ten psiak wcale dużo nie potrzebuje. Quote
supergoga Posted March 27, 2008 Author Posted March 27, 2008 Pan Tomasz zgodził się wziąć Pimpusia. Pani Ania - zawieźć do nowego domu. Czekam na wyniki wzajemnych dogadań i ustaleń. Nadal kciuki potrzebne. Bardzo. Quote
GameBoy Posted March 27, 2008 Posted March 27, 2008 ja tez bede trzymac czytalam od poczatku ale jak pomoc nie mozna to i pisac nie ma po co teraz chociaz kciuki posciskam Quote
supergoga Posted March 28, 2008 Author Posted March 28, 2008 Wieści z dzisiaj, Pimpek już bezpieczny, ale jeszcze kciuki potrzebne: Oto email z dzisiaj Przez ostatni dzien wiele sie u Pimpka pozmieniało. Został zabrany z owej wsi gdzie nie bylismy pewni jego losu i obawialismy sie aby mu tak ktoś czegos nie zrobił. Pojechał z wioski pod kielcami do Warszawy do zaprzyjaźnionej kobiety. Owa pani ma swoje pieski, ale zgodziła sie nam go przechowac przez kilka dni. Pimpek dotarł tam poźno w nocy i pierwsze spotkanie z owymi psami nie wyszlo najlepiej i na razie psy są odizolowane od Pimpka. Znajoma zaczęła rozważać czy nie zostawić go na stałe u siebie, ponieważ ujął ją tym, ze witał sie z nią jak ze starą znajomą. Cieszył sie podskakiwał i radośnie kwilil :) Wyglądał na najszczęśliwszego psa na świecie. Niestety to zależy od tego jak psy bedą potrafiły sie ze sobą dogadac a na razie to wygląda marnie. Pimpek w nowym miejscu troche też jakby rozpoznaje syt. Widać ze jest zdenerwowany.. tamte Piechy to samo - w końcu to ktoś nowy na Ich terenie. Nie dość, że przyjechał w nocy to jeszcze ich pani sie z nim czule witała. Nie wiem naprawdę czy to by sie mogło udać. Jednocześnie jesteśmy po rozmowie z Panem Tomaszem. Tak jak Pani mówiła, widać , że to miły i dobry człowiek i Pimpula bedzie miał u niego bardzo bardzo dobrze. Jestesmy z nim umówieni w nastepujący sposób, że jeśli tamte psy sie z Pimpkiem nie dogadają ( a na razie tak to wygląda, że wcale nie maja najmniejszej na to ochoty ) to po niedzieli zawieziemy Pimpka do domu Pana Tomasza. Mamy już zorganizowanego busa, bo w miedzyczasie pimpek dostał nową budę i przewozilibyśmy go razem z mieszkankiem do Nowego Tomyśla, mamy zaklepane urlopy i czekamy :) Myśle, ze najgorsze za nami i Pimpek dostanie swoją drugą szanse na nowy miły dom ... a jeszcze pare dni temu wydawało sie byc tak tragicznie i bez wyjścia.. Dziekuje za zainteresowanie Pimpkiem. Doprawy nie przypuszczałem, że tak wiele osób jest w stanie przejąc sie losem zwykłego wiejskiego kundelka. Wszystko to bardzo bardzo budujące i daje światełko, że moze z tym naszym swiatem nie jest jeszcze tak źle.. Jak tylko będzie wiadomo jak z Pimpusiem napiszę. Kciuki nadal potrzebne. Szybka akcja być może uratowała kolejne psie życie. Quote
kasia_r Posted March 29, 2008 Posted March 29, 2008 Po cichu mówię sobie: świetnie! i z całych sił trzymam kciuki. Quote
supergoga Posted April 5, 2008 Author Posted April 5, 2008 Oto wieści, Pimpus ma dom. Wszystko sie udało. A do Pana Tomasza, który tak czekał na psa trafił...mój Rysio. Jak pisalem przed wyjazdem Pimpula trafił do Pani Bożenki do > gospodarstwa pod Warszawa - Tam na miejsce zawiozła go Ania, rodzina > zmarłej właścicielki. Pierwszy dzień nie wypadł najlepiej , natomiast > kolejne to zwrot o 180 stopni, wszystko za sprawą Adasia 7 letniego > synka Pani Bozenki, który ukochał sobie naszego Pimpka i chyba tylko on > wie to jak nakłonił psy, żeby sie ze sobą lepiej zaznajomiły i > zaakceptowały. Teraz cała " bozenkowa" rodzina jest po prostu zakochana > w naszym Pimpulu i nie chce go oddać. > Wiem po rozmowie z Ania, że dzwoniła dziś do Pana Tomasza i przekazała > mu te wieści telefonicznie. Wiem, że to niezreczna sytuacja, gdzyż Pan > Tomasz czekał na Pimpka i chciał go do siebie zabrać, ale po tych kilku > dniach jestesmy pewni, że w Pani Bozenki i Adasia bedzie mu bardzo > dobrze, więc to też jakby szczeście w tym wszystkim, ze inny psiak > doświadczy dobrego serca Pana Tomasza. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.