Hakita Posted January 5, 2008 Author Posted January 5, 2008 Teee, co Ty tu robisz...??? :roll: Kompletnie zdurniał...:evil_lol: Hmmm, no nie wiem...:cool1: Quote
Hakita Posted January 5, 2008 Author Posted January 5, 2008 Ostatnio mało robię zdjęć, ale mam jeszcze kilka Zuluskowych fotek z ostatnich dni, których nie miałam kiedy wrzucić...;) To jest BOMBA!!! Zulusowa mina...:diabloti: Pan Hrabia, teraz to miejsce okupuje Hetre...:cool3: Król LEW...:evil_lol: No, spróbuj no tylko...:cool3: Quote
Hakita Posted January 5, 2008 Author Posted January 5, 2008 I na dobranoc mój najcudowniejszy Neruś...:loveu::loveu::loveu: Moje Słonko jedyne...:loveu::loveu::loveu: Tak się u nas śpi...:diabloti: Tatko zostawił Mamcię, by z Nerusiem pospać...:evil_lol: Dobranoc... Quote
Neigh Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Wieelka w sumie szkoda, że ja nie umiem i nie mam czym robic zdjęc:-). Co sie martwisz - nie chcą nas? To my ich też:eviltong: I poczytajcie wątek Toli.............moze coś doradzicie....... Quote
Eva Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Hakitko, nie zapomniałam, ale pracowałam wieczorem, a później padłam. Teraz tylko zajrzałam, bo zmykam do pracy :angryy:. Ale na krótko, więc później zajrzę. Zdjęcia piękne. Zobaczysz ......dogadają się :lol:. I Ty taką pięknotę masz na tymczasie........:shake: nie wierzę. Quote
Hakita Posted January 5, 2008 Author Posted January 5, 2008 Neigh kochana, nie chcę się tam nagle na wątek Toli wciskać ;), dlatego napiszę tu... Najfajniej faktycznie brzmi domek z Lublina, tym bardziej, że i Ty jesteś najbardziej przekonana... No, ale jak rozumiem, raczej już nieaktalny??? :cool3: Domek z Sokołowa, no cóż, jak Tolcia tak reaguje, to chyba nie ma co się zastanawiać...:roll: A domku ze Szczytna nie dałoby rady sprawdzić??? :cool3: Nie ma nikogo, kto mógłby tam podjechać??? :cool3: Evuś, tymczas tymczas, rozsądek musi brać górę... Gdyby nie to, to już dawno zostałabym z 10 dzikuskami z lasu...:diabloti: Quote
Eva Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 No, Kochana ale dzikusy to nie HETRE..........:evil_lol: Quote
Hakita Posted January 5, 2008 Author Posted January 5, 2008 No niby nie, ale Evuś przy okazji wszystko Ci powiem...;) A ja mam zmartwienie...:-( Wiem, że ja przewrażliwiona, ale zawsze wiem, kiedy coś nie tak, jeżeli chodzi o Zulka... Dziś od rana do tej pory nic nie zjadł, to w jego przypadku niemożliwe...nawet ulubiona szyneczka go nie skusiła...:shake: Ponadto jest rozdrażniony, szybko się denerwuje, kiedy do niego przychodzę... No i ma przy nosku takie lekkie zgrubienie - rankę... Pewnie to nic takiego, ale ja już oczywiście panikuję...:oops::oops::oops: No nic, dziś wieczorem przyjeżdża Pani Doktor :loveu:, więc mam nadzieję, że Zulek pozwoli się obejrzeć...:roll: I wiecie co??? Dzwoniłam pod ten numer z gg w sprawie tych goldenków, oczywiście telefon wyłączony, a skrzynka pocztowa zapchana...:roll: Evuś, wysyłam Ci coś na gg...:roll: Quote
Eva Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 A może Zulek podziębiony? Tak od rana brak apetytu u naszych " małych" kotków to już oznaka ciężkiej choroby :evil_lol: Quote
Hakita Posted January 5, 2008 Author Posted January 5, 2008 Eva napisał(a):A może Zulek podziębiony? Tak od rana brak apetytu u naszych " małych" kotków to już oznaka ciężkiej choroby :evil_lol: Ty się tu ze mnie nie nabijaj Kochana...:mad: Jak nie mam dzieci, to dbam o moje kocie potomstwo, jak każda prawdziwa mamusia...:diabloti: Quote
Eva Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Noooooo, Kochana, teraz to już przesadziłaś :diabloti:. To znaczy, że jak są dzieci to nie dbam o moje Kochane Grubasy ???????? Sama te biedne niedożywione biedaki widziałaś na własne oczy.......... jeszcze mi tu kontrolę sprowadź :mad::mad::mad::snipersm: Quote
Hakita Posted January 5, 2008 Author Posted January 5, 2008 No wiesz!!! Broń Bóg!!! Ja niczego takiego nie napisałam!!! :mad::mad::mad: Tylko, że ja to pewnie podwójnie matkuje, skoro chciałabym dzieci, a nie mam, to na Zulka wszystko idzie - Biedaczysko...:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Jeżeli chodzi o niego, to naprawdę jestem niesamowicie wyczulona... Mam, że tak powiem któryś tam zmysł...:oops: No bo jak wytłumaczyć to, że kiedy Zulek był kotem codziennie wychodzącym, czyli nie wiadomo, gdzie i jak się załatwiał. Coś mnie nagle wzięło, żeby go sprawdzić, czy się załatwia i nie dlatego, że sprawdzałam jego brzuch (bo takiej możliwości raczej z nimi nie ma), tylko ot tak... I co się okazało??? Zulek zapchany, lewatywa pod narkozą...:shake: Gdybym nie zauważyła tego w porę, bo już było źle, to nie wiem, jak by się to skończyło...:shake: A Filusia to Ty Kochana odchudź!!! :lol: Quote
Eva Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Niestety, straciłam kotkę przez zatkanie. Była operacja, ale już za późno...... Coż przy gromadce kotów w domu nie można sprawdzić którego to qoopal. Jak jest jeden, no góra dwa to co innego. Quote
Eva Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Hakitko, nie odzywasz się......... goście, czy źle się czujesz? Jak stosunki międzykociaste? Quote
BasiaD Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 JA tak tylko na marginesie ( sama jestem kociara, ale mam tylko 2 koty) - wszędzie piszą że jednak lepiej żeby kot był niewychodzący, bo wtedy unika wielu zagrożeń... Trzeba mu w domu zabezpieczyć dodatkowe atrakcje ( np. towarzystwo drugiego kota :cool3:)Trzymam kciuki żeby wszystko było oki! Quote
BasiaD Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 I jeszcze dopowiem, że przy kotach to niestety to koo jest bardzo ważne (2 razy woziłam moją Kicię na lewatywę) Zresztą każdy "ZWIERZAKOLUBNY" wie, że nie jest doborze jak zwierzak nie chce jeść i jak nie ma koo... Ale przy takiej opiece, na pewno wszystko będze wspaniale ... jestem tego pewno na 300 %, trzymaj się Hakitko., na pewno wszystko będzie oki! Quote
Eva Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Tak, masz rację, ale nawet jak masz kilka kotów nie wychodzących to i tak trudno jest wszystko sprawdzić, niestety :-( Quote
Hakita Posted January 6, 2008 Author Posted January 6, 2008 BasiaD dziękuję bardzo za ciepłe słowa...:loveu::loveu::loveu: Kochani, nie było mnie bo... Myślałam, że jeszcze słów kilka napiszę przed wizytą gości, ale się nie udało, ponieważ ja CZUŁAM...................................... Po 3 godzinach od moich obserwacji, pomijając to, że Zulek nie je, aczkolwiek naprawde w jego przypadku to niemożliwe...z tej niby ranki, a raczej zgrubienia pojawiła się krwista ranka...mało tego, Zulek był słaby...praktycznie nie zmieniał pozycji, cały czas spał...:-( Nadal nie chciał jeść, był cały rozgrzany...:-( Zadzwoniłam do Dorotki, która miała wieczorem przyjechać i go zbadać, ale powiedziała: przyjedź do kliniki, chciałam na chwilę tam zajrzeć, ale teraz tym bardziej, na miejscu możemy zrobić więcej, gdyby co........ Zatem ja w rozsypce totalnej, bo goście za 2 h mają się zejść, popędziłam do kliniki, oczywiście Synuś NAJWAŻNIEJSZY...!!! I co??? :-o:-o:-o Zulek - temperatura 40.3 stopnie, mega silny stan zapalny gardła - nie można było go dotknąć...:-( Wykwit na nosku, dość mocny wynikiem choroby. Pytam skąd to??? :-o No przecie nie wychodzi, zaszczepiony, gdyby od Hetre to i Hetre byłby chory, słaby...a Hetre jest Diabełkiem!!! :roll: I wiecie co??? Zaraził się ode mnie...:placz: Od dawien dawna zwierzęta nie mogły się zarażać od ludzi, a dziś... Zmutowane bakterie i wirusy przenoszą się wszędzie... I dziś jest to możliwe... Ja zaraziłam mojego Synusia Zulusowego...:shake: No nic, po antybiotyku i leku na zbicie temperatury, po przyjeździe do domku, Zulek odżył...zjadł, był nawet towarzyski, kiedy goście dotarli :) Wraca do normy, choć nadal słaby... Leczymy się i to niestety potrwa...:shake: A tak poza moim Synkiem, to... Moja kochana Sąsiadka z piętra powyżej jakiś czas temu wspomniała, że ma plan... Ma już kociaka - przybłędę - Teodora :loveu: który wyje do Zulka zza okien... I dziś mi zdradziła plan...:diabloti: Chce zrobić jutro, a w sumie już dziś zapoznanie Hetre z Teodorem... Jest zakochana w Małym, Mały w niej i ja w niej ;) bo to złociutka Kobietka...:loveu: Sytuacja zupełnie odmienna i zdecydowanie łatwiejsza od mojej, zatem pozostaje mi trzymać kciuki i Wam również... Uwierzcie mi, że ja przemyślałam wszystko...m.in. to kiedy z dnia na dzień trafię do szpitala na kilka dni, tygodni, miesięcy...i??? To w każdej chwili niestety jest możliwe.................................................. Rodzice zabiorą Zulka, bo trudno by było przez np. 3 tygodnie przyjeżdżać i się nim opiekować, ale 2 nie ma szans, przy Staruszku Nerusiu, który "zaakceptował", toleruje po 3 latach inne zwierze, a ma dziś 13,5 - to owczarek...który z tego powodu ma depresje....nie mogę....nie chcę nikogo narażać na taki stres...aczkolwiek nie tylko o tym mówię, ale nie będę więcej pisać na forum... Proszę, zrozumcie...:-( To dla mnie wielce trudna sytuacja...kocham Malego - Hetre, jak tylko mogę, najmocniej jak mogę :placz:...ale próbuję znaleźć dla niego najcudowniejszy, a przede wszystkim najbardziej odpowiedzialny dom... Dziś z perspektywy czasu i swojego życia, choć bym bardzo chciała, nie jestem w stanie, tak jak powinnam i chciałabym w pełni być odpowiedzialna za Hetre... Stąd moja decyzja... A kocham GOOOOOOOOOOO na zabój.................................:placz: Quote
Hakita Posted January 6, 2008 Author Posted January 6, 2008 Gdzież się Towarzystwo podziało....??? :cool3: Quote
Hakita Posted January 6, 2008 Author Posted January 6, 2008 :placz::placz::placz::placz::placz: Zaniosłam Hetre do Justynki... Obwąchały się z Teodorkiem, po czym Mały wszedł sobie pod szafeczkę i obserwował kulające się piłeczki... Justynka mieszka w tym samym bloku co ja, w tej samej klatce, ja na parterze, a ona na piętrze, więc w każdej chwili mogę iść do Małego. Poza tym o 20 idę do nich na kolację, więc zobaczę jak Maluszek... Ustaliłyśmy, że zobaczymy jak się dogadają i jak Mały się zaklimatyzuje, wtedy podejmiemy ostateczną decyzję... Wiem, że jak tam zostanie, to będzie miał wszystko i chyba lepszego i cudowniejszego domku dla niego nie mogłabym sobie wymarzyć, ale i tak mi teraz ciężko.... Nie mam sił więcej pisać...:placz::placz::placz: Quote
Neigh Posted January 6, 2008 Posted January 6, 2008 Skąd ja to znam.......... Hakita trzymaj się babo. w końcu głownie o to chodzi, żeby koty domy znajdowały. Najlepsze z możliwych. I zwykle jest tak, że im jest dobrze, a my ryczymy..... Quote
Hakita Posted January 6, 2008 Author Posted January 6, 2008 No właśnie tak to jest, że i koty i psy powinny domy znajdować, a my ryczymy, kiedy musimy je oddać... Kiedy zdecydowałam, że będę jednak szukać Małemu domku, a myślałam o tym każdej nocy i nawet nie pisałam, że ostatnie noce po prostu były kompletnie bezsenne założyłam sobie, że oddam go jedynie bliskim znajomym lub komuś z rodziny. Nie oddam żadnej obcej osobie i dlatego nie będę go nigdzie ogłaszać. Oczywiście gdyby przez następny miesiąc lub dwa, nawet nie mówię dalej nie znalazł się dla niego dom, to napewno nikomu już bym go nie oddała... Stało się tak, że Justynka trafiła niedawno do mojej Wetki Dorotki, Teodor ma niespożyte pokłady energii i ona podsunęła Justynce pomysł, że jak będzie miał towarzystwo, to będzie mógł się wyszaleć... A że Mały potrafi rozkochać każde, nawet skamieniałe serce pomyślała, że go weźmie... Nawet nie wiecie, jak mi jest ciężko, cały czas się zastanawiam, bo serce mi pęka, tak go pokochałam.... Myślę też, że może macie mi za złe, że jednak go nie zostawiłam, ale może tak właśnie miało być??? Ja nawet nie mówiłam nic Justynce, nie proponowałam Hetre... Założyłam sobie, że nie będę go nikomu polecać, kogokolwiek namawiać... I nagle pojawia się taki cudowny, wymarzony dom... Jestem zdania, że przypadków w życiu nie ma, wszystko jest gdzieś zapisane i ma swój określony cel... Wróciłam właśnie od Justynki... Już na wejściu się martwiłam, czy Mały jeszcze pod szafką, a on w całej swojej okazałości rozłożony na kanapie i przewielce mruczący... Ponoć już po kilku minutach wyszedł, obwąchał wszystkie kąty i zabrał się za towarzysza Teodora, później zjadł i położył się na kanapce :) Kiedy przyszłam koty wariowały... Hetre zakochał się w Teodorze, bo śpiewał i postękiwał do niego tak, jak jeszcze słyszeć okazji nie miałam... Tedi zachwycony Małym i obaj zaczęli szaleć po mieszkaniu, ale jak???!!! :roll: My oglądaliśmy w tym czasie film, a ja siedziałam i analizowałam w głowie sytuację, kiedy Mały był u mnie i jego relacje z Zulkiem, a teraz z Tedim... I powiem Wam tak... Hetre chciał się bawić z Zulkiem i zaczepiał go do zabawy, a Zulek nie był specjalnie zainteresowany, czasem trochę, ale nie wiele i w większości Mały bawił się swoimi zabawkami, a Zulek po prostu spał lub brał sobie jedną zabawkę i chwilke ją maltretował. A u Justynki Hetre kompletnie zapomniał o zabawkach, był tylko Tedi i Tedi... Ja widziałam, że on jest szczęśliwy............... Dziś spędzi pierwszą noc u Justynki i zobaczymy.... Myślę, że Justynka jest na tak, Tedi napewno, a Hetre jeszcze bardziej... Ale dlaczego tak mi ciężko...........??? Dlaczego piszę przez łzy....:placz: I chwilami chcę go zabrać i nie oddam... Chociaż to najcudowniejszy z jakichkolwiek domków??? Muszę się pozbierać, bo muszę też dbać o Zulka.... Nadal jest słaby, całymi dniami śpi, mało je, na nosku ma jedną, wielką, zakrwawioną ranę.... No i nie załatwia się od 2 dni.......... Już się dowiedziałam, że przy gorączce to możliwe, ale muszę być na straży.... No nic... Dobranoc Maleńki, moje Słonko ukochane... Kolorowych snów... I Wam wszystkim kolorowych... Nie są Wam znane wszystkie moje powody, dla których taką podjęłam decyzję, ale mam nadzieję, że mnie zrozumiecie............ Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.