lepus Posted August 23, 2008 Posted August 23, 2008 Na razie jest dobrze, mam wręcz 200% psa! Szaleje (aż się o nią martwię!) tzn. biega jak szalona, poprawił jej się apetyt no i gdyby nie ten guz pod brzuchem wydawałaby się naprawdę dziarska starszą panią! W poniedziałek powtórka zastrzyku. Jak stwierdził lek wet -sterydy "dźgają" organizm, może to nie najlepiej "ale jej już zaszkodzić w zasadzie nie można". Ranyyy, to co ja mam zrobić??!! Nie dawać jej tych zastrzyków?! Muszę wybierać między dżumą a cholerą... Quote
Foksia i Dżekuś Posted August 24, 2008 Posted August 24, 2008 lepus napisał(a):Na razie jest dobrze, mam wręcz 200% psa! Szaleje (aż się o nią martwię!) tzn. biega jak szalona, poprawił jej się apetyt no i gdyby nie ten guz pod brzuchem wydawałaby się naprawdę dziarska starszą panią! W poniedziałek powtórka zastrzyku. Jak stwierdził lek wet -sterydy "dźgają" organizm, może to nie najlepiej "ale jej już zaszkodzić w zasadzie nie można". Ranyyy, to co ja mam zrobić??!! Nie dawać jej tych zastrzyków?! Muszę wybierać między dżumą a cholerą... Dopóki działaja zastrzyki to trzeba podawc sama bym tez walczyła do konca ,tak jak to było w przypadku mojej slepej Foksi. Przez rok chodziła w pampersach,potem juz na pole wynosiłam ja na rekach ,ale powolutku sobie tuptała,dawałam i wciskałam leki do konca ale jak przestala jeśc ,potem pic i popuchła musiałm ulzyc jej w cierpieniach .Byłam z nia do końca .usneła u mnie na rekach. Quote
lepus Posted August 25, 2008 Posted August 25, 2008 Pani Beato, Często jestem pełna podziwu dla poświęcenia, z jakim niektórzy do końca walczą o swoje zwierzaki. Ja też o Vivę jeszcze zawalczę, choć wiem,ze to już raczej nie lata, ale miesiące, tygodnie czy nawet dni trzeba liczyć.Jednak jeśli tylko zobaczę, że cierpi i w tym cierpieniu ulżyć jej już nie mogę będę musiała podjąć decyzję, której na szczęście w całym swoim życiu na razie podejmować nie musiałam. Teraz,z perspektywy, widzę, ze życie mnie oszczędzało pozwalając moim psom umierać bez cierpienia (mam nadzieję) i po prostu ze starości. Koszmarna jest świadomość, że czasem trzeba być takim Bogiem. decydującym o życiu lub śmierci. W dodatku patrzę na suczynkę i wręcz nie wierzę, że ona jest aż tak zaatakowana tym koszmarnym nowotworem... Patrząc na nią i porównując z fotkami ze schroniska jednak stwierdzam, że ma inne spojrzenie, w ślepkach taką żywość i zainteresowanie (jaki smakołyk tym razem mam w ręku?? :) ) zero rezygnacji czy smutku :) Bardzo to budujące i radosne dla mnie! Quote
lepus Posted September 8, 2008 Posted September 8, 2008 Dziś po południu odeszła Viva. Lekarz pomógł jej przejść do lepszego świata. Sorry, nie mam sił pisać nic więcej. Quote
Jagienka Posted September 8, 2008 Posted September 8, 2008 :-(:-(:-( lepus trzymaj się... Dałaś jej to co najcenniejszego wyjątkowy człowiek daje starszemu psiakowi ze schroniska... godną, nieanonimową śmierć, gdy nadejdzie ten moment... do końca było jej ciepło, była kochana... Diwa ['] Quote
karusiap Posted September 8, 2008 Author Posted September 8, 2008 Diwuniu [*]:-( lepus trzymaj sie! Quote
lepus Posted September 8, 2008 Posted September 8, 2008 .. się trzymam. Dzięki. Może przenieść wątek... Kurcze, mam świadomość, że ona mogła żyć jeszcze (może nawet sporo) dłużej, gdyby nie ten nowotwór!!!!! Quote
Foksia i Dżekuś Posted September 8, 2008 Posted September 8, 2008 Divunia:-(:-( Pani Aniu wiem ,ze jest pani ciężko, ja czytam własnie i płacze jak bubr wiec wiem co pani przezywa :-(:-( ale najwazniesze ze byla kochana i nie odeszła sama Quote
lepus Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 ..weszłam jeszcze raz na wątek Diwy...przeczytałam od deski do deski- nawet nie mogłam się nie uśmiechnąć parę razy- zwłaszcza jak czytałam o "pani Ani, która ma być odpowiedzialna" :) - to o mnie he he ;) . Hm były dni lepsze, czasem było trudniej, ale powiem, jak Edith Piaf: "niczego nie żałuję". Strasznie ciężko odzwyczaić się od myślenia o niej,o tym,że trzeba dać jeść, wyjść na spacer...Jej rzeczy i budę dostaną w prezencie inne schroniskowe psiaki, niech im dobrze służą i przynoszą szczęście. A gdy swoje odczekam (bo ja nie umiem inaczej) pewnie za czas jakiś znów jakaś starowina u mnie zagości.Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy kibicowali Vivie na tym wątku. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.