Jump to content
Dogomania

zjadanie kup ludzkich.........jak oduczyc, ja nie mam pomyslow juz..


Recommended Posts

Posted

mam problem z Tosca od jej pierwszych dni w domu. Otoz jak pewnie sie domyslacie zjada ludzie k...
naprawde rece juz mi oapdaja i nie wiem co robic... probowalam podawac dlugo zwacze suszone, i rumen tabs zjadla 2 opakowania..i nic, kompeltnie nic, tylko niucha gdzie jest K. albo jakis smiec smakowitszy.

przyznam sie ze jak dorastala to utrawlala tylko nawyk, a ja nie mialam pojecia co robic, i emocje przewazyly troche..dostala po kazdym razie gdy wracala ze smierdzacym pyskiem cala hapi, kilka klapsow, byla skrzyczana i czasem przycisnieta do ziemi... żaluje tego ze tak robilam, ale czasu sie nie cofnie. Nie robie juz tak od dawna, wlansie nic nie robie orpocz coraz czestszego trzymania jej na lince lub flexi by nie leciala i nie zjadla aprzysmakow.
To jest meczace na dluzsza mete, ze psa nie mozna puscic swobodnie. Ona sie slucha..ale do zcasu wyniuchania czegos.

Cwiczylam przywolanie na gwizdek, duzo warunkowalam. tak ze bez wahania w biegu owdracala sie i przybiegala..jednak gdy cos poczula nosem juz sie psulo warunkowanie... i sie zniechecilam..

nie wiem kompletnie co robic..cale zycie ma chodzic w tej zakupanej okolicy na smyczy?

moze cos doradzice konkretnego, sensownego... prosilabym bardzo.

Posted

Takich nawyków psa ciężko oduczyć niestety. Ile Tosca ma lat ?? A kaganiec ?? Testowałaś takie rozwiązanie ??

Już chyba był gdzieś podobny temat, jak znajde to wstawie linka

Posted

Tosca w kwietniu skoczyla 4 lata...

wiem-znalazlam 2 topici na ten temat, w ktorych tez sie udzielalam...probowalam roznych metod, z dyskami Fishera wlacznie, dzialalao niecaly miesiac i to samo pozniej bylo.

Kaganiec tez przerabialam..nauczyla sie wciskac kupe przez kaganiec i podrzucac do gardla :lol:

Tosca jest sprytna bardzo :cool1:

Posted

Nikki napisał(a):
Przepraszam za to pytanie, ale gdzie twój pies znajduje kupy ludzkie?


nie ma za co przepraszac ;)

mieszkam na wsi, przy lesie. Tu duzo pijakow, g mozna znalezc na sciezce jak i w krzakach, smakolykow przybywa w sezonie grzybowym :roll: Ludzie s.... gdzie popadnie :roll:

Posted

[quote name='betty_labrador']
Cwiczylam przywolanie na gwizdek, duzo warunkowalam. tak ze bez wahania w biegu owdracala sie i przybiegala..jednak gdy cos poczula nosem juz sie psulo warunkowanie... i sie zniechecilam..

No to Twój błąd, nie powinnaś się zniechęcać, tylko pracować aż do skutku. Posłuszeństwo, posłuszeństwo i jeszcze raz posłuszeństwo. Pies ma przybiegać zawsze, kiedy go zawołasz, niezależnie od tego, jaka atrakcja czai się w krzakach ;) . Moja Monia też jest amatorką śmierdzieli przeróżnych, lubi coś wrzucić na ząb albo się wytarzać, to w padlince, to w gówienku :evil_lol: . Aby za bardzo nie ograniczać jej swobody, na spacerach chodzi w kagańcu. Nie jest to oczywiście przeszkodą do wciągnięcia kupy (fuj, wiem, że to okropne, ale taka jest prawda :angryy: ), ale zawsze jest ten moment zatrzymania, zwahania, zastanowienia i wtedy ją wołam. Jako że chodzę z 2 psami i każdy jakąś niespodziankę mi może zgotować, więc oczy mam dookoła głowy i wyłapuję niepożądane sytuacje. Wtedy przywołanie - i psy przybiegają natychmiast. Powinnaś brać ze soba na spacery waniające smakole (żwacze, wątróbki czy kilkudniowe mięsko) i gdy tylko uda się Toskę odwołać od śmierdziela - dostaje śmierdziela od Ciebie. Będziesz wtedy dla niej równie atrakcyjna, co te nieszczęsne kupony. I nie zniechęcaj się, proszę. Gwizdek jest bardzo fajną sprawą, rób dalej to warunkowanie, nie przerywaj. Jak sama wiesz, nic nie przychodzi samo, uczenie czy (co gorsza oduczanie) psa to długotrwały proces.
A ja mogę Ci się pochwalić, że odwołuję Leona od pościgu za kotem i zającem :lol: . Dostaje za to piłeczkę :evil_lol: , gooopek ;) .

Posted

:roll:

Kup preparat przeciw gryzieniu i może to będzie ohydne, ale spryskaj kooopkę, pies ją spróbuje i mu nie będzie smakować. Zrób tak kilka razy i możliwe, że piesek oduczy się jedzenia kup.

Posted

Dzieki Ci Mokka za odpowiedz-rzetelna i konkretna oraz dajaca motywacje :)

Wczoraj po tym poscie zaczelam cwiczyc nie branie pokarmu z ziemii, nagradzajac zostawianie rzuconego smakolyka. ciekawe jak szybko sie zniechecę ;) albo moze pojde dalej. bede tez cwiczyc przywolanie nadal.


Fajnie ze Twoje burki potrafia tak wiele, masz niezla nad nimi "wladze" psychiczna.

Zastanawialam sie czy Tosca w innych rekach bylaby posluszniejsza...chyba tak.

Posted

[quote name='betty_labrador']
Wczoraj po tym poscie zaczelam cwiczyc nie branie pokarmu z ziemii, nagradzajac zostawianie rzuconego smakolyka. ciekawe jak szybko sie zniechecę ;) albo moze pojde dalej. bede tez cwiczyc przywolanie nadal.

Jezeli to Ty podrzucasz smakołyki sukces moze byc połowiczny, tzn nie bedzie podejmowała tylko tych przysmaków, na których bedzie Twój zapach.

Posted

Puliszonka napisał(a):
Jezeli to Ty podrzucasz smakołyki sukces moze byc połowiczny, tzn nie bedzie podejmowała tylko tych przysmaków, na których bedzie Twój zapach.


hmm..no tak, pewnie masz racje. nie pomyslalam o tym. Masz pomysl jak to inaczej zrobic?

Posted

Może spróbuj uzyc rekawiczek. Np. takich foliowych które są w opakowaniach z farbami do włosów. Żeby nie dotknąć przysmaku trzeba byłoby w rekawiczce wypakować kupione "przynety", kroić i podrzucać (np parówke czy mieso). Nic madrzejszego mi nie przychodzi do głowy.

Najwygodniejszy byłby wspólnik i to za kazdym razem inny....

Posted

Puliszonka napisał(a):
Może spróbuj uzyc rekawiczek. Np. takich foliowych które są w opakowaniach z farbami do włosów. Żeby nie dotknąć przysmaku trzeba byłoby w rekawiczce wypakować kupione "przynety", kroić i podrzucać (np parówke czy mieso). Nic madrzejszego mi nie przychodzi do głowy.

Najwygodniejszy byłby wspólnik i to za kazdym razem inny....


dziekuje za pomysl.sprobuje wykorzystac.

a wspolnikow nie mam ;) jestem zdana na siebie.

Posted

Oj paskudny nawyk :shake:
Moja suka też uwielbia ludzkie (łatwo o nie we wszelkich krzaczkach :roll: ) :placz: i końskie, ale te na szczęście rzadko spotykamy.
I jak cudownie jest myć kaganiec po takim spacerku :p
Wydaje mi się, że jedyne co można zrobić, to postawić na posłuszeństwo... Mi się udało aczkolwiek częściowo. Jeśli zareaguje odpowiednio wcześnie, czasem udaje mi się zapobiec nieszczęściu - inaczej uradowana sucz po chwili z brązową mordką wraca wykonać komendę :p
Pomysł ze spryskaniem kupy wydaje mi się nie najgorszy, ale jeśli suczka jest taka bystra to raczej prędzej czy później nauczy się rozpoznawać po zapachu, czy kupa została 'skażona' przez pańcię czy nie :evil_lol:

Posted

Witam:lol:
Moja bokserowa suka też jest amatorka ludzkich kup:razz: tylko ludzkich .Jednak zdarza sie to żadko całe szczescie :cool3: ,nie dlatego że brakuje na naszych terenach tego towaru. Suka jest bardzo karna ,wiec wystarczy bacznie opserwować jej zachowanie ,stanowcze -zostaw- rozwiazuje sprawę .Oczywiście długi czas trenowałyśmy nie branie z ziemi ,podrzucajac różne smakołyki nafaszerowane np: pieprzem :diabloti: w okolicy śmietników, na trasie naszych codziennych spacerow. Podczas spacerów musze ja cały czas kontrolować ,skupiac uwagę na sobie ,kijku.
od dłuższego czasu jest spokój :lol:
Mój drugi bokser pies ,dla odmiany jest zwolennikiem tarzania sie w bardzo smierdzacych znaleziskach , ostatnio kiedy byliśmy na rybach wytarzał sie w starych smierdzacych wnętrznosciach rybich ,smród przeokropny , przez pare dni ,mimo podwujnej kapieli smród utrzymywal sie na sierści brrr .I tak jak w przypadku suczydła cały czas kontrola .

Posted

Mój drugi bokser pies ,dla odmiany jest zwolennikiem tarzania sie w bardzo smierdzacych znaleziskach , ostatnio kiedy byliśmy na rybach wytarzał sie w starych smierdzacych wnętrznosciach rybich ,smród przeokropny , przez pare dni ,mimo podwujnej kapieli smród utrzymywal sie na sierści brrr .I tak jak w przypadku suczydła cały czas kontrola .

Niezłym sposobem na pozbycie sie zapaszku jest oliwka dla dzieci. Wysmaruj obficie psa a potem przetrzyj miękką flanelką. Część zostanie wchłonieta przez sierść a nadmiar razem z brudem zostanie na szmatce. Oliwka ma właściwości czyszczące i przyjemny zapach który sie psom podoba. Pies bedzie pachnący i błyszczący ale nie tłusty (nie bedzie brudził/tluscił mieszkania!).
Metoda sprawdzona na bokserach które sie lubia wytarzac w swiństwach.

Posted

Puliszonka napisał(a):

Metoda sprawdzona na bokserach które sie lubia wytarzac w swiństwach.



a na psy dlugowlose dziala?


moje postepy..srednie.. tzn teraz i tak Tosci nie spuszczam bo ma cieczke.. cwicze przywolanie glownie. Narazie nie wiem jak to bedzie po ponownym jej spuszczeniu-albo nie spuszcze jej ;)

Posted

Witajcie w klubie:loveu:
Taaak ja tez juz przerabiałąm prawie wszystko....właśnie parki są najgorsze- centrum miasta.......)generalnie staram się pilnować ,żeby nie łąziła po krzaczorach..po prostu NIE WOLNO łazić w krzaki ( bo tam przeważnie są atrakcje) i jak tylko idzie w zakazaną stronę to ostro mówię : w krzaczory nie wolno .....no cóż w sumie jakieś osiągnięcia mam...niestety jak nie zauważę w porę to pozostaje tylko wrzask " fuj" no i to skutkuje...aż do następnego razu.......i tak na szczęście na dodatek ,że Fiśka nie tarza się w " przysmakach" ...pewnie ..jej szkoda i woli dopaszcznie je zużyć....
myślałam jeszcze o tym ,żeby wzmocnić komendę "fuj" mocnymi perfumami z bazarku . Na szczęście (?) kupa jest z reguły stacjonarna więc nie można jej schwycić w zęby i uciec...toteż ja mogę podbiec i z okrzykiem "fuj"wystrzelić perfumy na kupę... nie przerabiałam jeszcze tego ale .....myślę ,że może okazać się niezłe:diabloti:

  • 3 weeks later...
Posted

Figa Bez Maku napisał(a):

Taaak ja tez juz przerabiałąm prawie wszystko....właśnie parki są najgorsze- centrum miasta.......)generalnie staram się pilnować ,żeby nie łąziła po krzaczorach..po prostu NIE WOLNO łazić w krzaki ( bo tam przeważnie są atrakcje) i jak tylko idzie w zakazaną stronę to ostro mówię : w krzaczory nie wolno .....

hehe ja robie tak samo. a kupony to w kazdym parku sa... wszystkie krzaczki zasr... az mi sie niechce isc do parku, natomiast nad rzeka ( Odra) to z kolei przy zejsciach do wody tez sa kupy. zapewne wedkarzy ktorzy to zamiast w domu to podczas połowu sr... :angryy: jesoo jak mnei te kupy dobijają, na szczęście o ile sie nei zagapie :oops: to dosc ostre "FEEE" działa

Figa Bez Maku napisał(a):
Na szczęście (?) kupa jest z reguły stacjonarna więc nie można jej schwycić w zęby i uciec...

no nie powiedzialabym, zdarzalo sie ze po moim fee psica chwytała koope w zeby i przezuwając wracała do mnei po nagode :diabloti: ( za takie akcje nie ma nagrody)choc ostatnimi czasy działa komenda "pluj" :cool3: ( i za to juz nagroda jest, choc neiwiem czy tutaj dobrze robie)

ale przyznam szczerze ze odkad podaje suce zwacze i te inne smierdziochy to zjadanie kooop jakby sie zmniejszylo. tzn poszukiwanie ich nie jest jedynym zajeciam psicy jak akurat ma "wolne", natomiast jak przypadkiem sie natknie na zapaszek to od razu charakterystycznie skreca za nim i ja juz wiem za czym ona pedzi :mad:

EDIT: chcialam dodac jeszcze ze dopoki nei mialam Biry to nawet do glowy by mi nie przyszlo w jakich miejscach ludzie sr... i ze wogole to im sie zdarza tak czesto...
pozdrawiam

Posted

shangri_la napisał(a):

no nie powiedzialabym, zdarzalo sie ze po moim fee psica chwytała koope w zeby i przezuwając wracała do mnei po nagode :diabloti: ( za takie akcje nie ma nagrody)choc ostatnimi czasy działa komenda "pluj" :cool3: ( i za to juz nagroda jest, choc neiwiem czy tutaj dobrze robie)


no to czapki z głów przed Twoją sunią...Fiśka na szczęście (?) trafia na takie co konsystencję mają jakby świeższą...
Problem jest jeszcze taki ,że Fiśka jest szalenie zwinna i szybka, więc mimo linki mam "pod górkę" w chwytaniu jej. Myślę ,że jak wypluła to chyba dobrze ,że ją nagradzasz...aczkolwiek ja chyba na wszelki wypadek po wypluciu przywołałbym ją do siebie , kazała usiąść i dopiero nagroda....są ponoć psiaki które celowo robią coś zakazanego aby zostać odwołanym i nagrodzonym...he he.
Ostatnio wróciłam do "znikania". Zasada prosta i znana a teraz często ją stosuję. Figa przy wszystkich swoich wybrykach ma cenną zaletę ..stara się trzymać blisko..nawet jak gdzieś odbiegnie dalej ( np. do znajomego psa) to natychmaist sama ( bez wołania ) wraca w pobliże. No więc...wołam raz( tylko raz lub najwyżej dwa razy) jeśli nie reaguje natychmiast zawracam, lub chowam się ..to ją stresuje i przez jakiś czas przybiega na pierwsze wołąnie....co będzie dalej..nie wiem.. ktoś pytał czy próbowałąm psikać perfumami... problem w tym ,że jest to dość trudne..bo musiałabym wleżć między niskie krzaki i czołgać się wśród gałężi...... sama się dziwię jak ludzie tam włażą .muszą być bardzo zdesperowani....he he

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...