Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 598
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 1 month later...
Posted

Tak, wrzosy kwitną. Jeszcze za bardzo nie widać tej jesieni ale już się czuje - poranki i wieczory chłodniejsze.

Kićka sobie z tego nic nie robi i z samego rana domaga się wypuszczenia na ogród.

Niedawno przytargała mi myszkę i zaniosła do łóżka :diabloti:.

Posted

A proszę bardzo - zdjęcia wrzosów na zawołanie. Jedno zrobione w dzień i jedno wieczorem,
I ponadto zdjęcia owoców ognika, pomarańczowy i czerwony :









A Luśka (żeby nie było) kręciła się gdzieś w pobliżu.

Ale muchomorków jeszcze nie zanotowałam, chociaż szukałam gorliwie, maślaków też jeszcze nie. bo za sucho jest.

Posted

Zosiu, dzięki za zdjęcia:)
Odnośnie grzybków to u nas już są. Zresztą nasze lasy znane są z ich obfitości.
Zosiu, przyjeżdżaj!!! Nazbierasz do woli:)

  • 2 weeks later...
Posted

Dziś poszłam sobie do kwiaciarni po wrzosy. I koleżanka mi powiedziała żebym nie kupowała wrzosów do domu, bo to kwiaty płaczu. Słyszałaś coś Zosiu na ten temat?

  • 1 month later...
Posted

No ja nie wiem co się dzieje - może ten drugi link. Ale naprawdę nie wiem jak wstawić tu zdjęcie żeby było widoczne.

No jednym słowem to nowe dogo zamiast pomóc to chyba nie pomogło. Będę jeszcze próboweać ale nie wiem jakie tego będą efekty.

Nie mogę nawet zedytować swojego posta żeby jakoś z twarzą wyjść z tych moich usiłowań wstawienia czegoś.

A przy okazji - Kasiu - jak to twoje małe ( niemałe) bobo ?

Posted

Te następne linki się otwierają. Co mieliście na obiadek :) Kota w praniu pomagała pewnie, hehehehe. Wesołe macie zycie;)

Małe bobo, było dziś znowu u weta, bo guzek znalazłam na brzuszku, wet kazał obserwować, podejrzewa, ze to od zadrapania i samo się wchłonie. Poobserwujemy, poczekamy, no i utył 1kg, przez tydzień:] Naszczęście przestał się rzucać na żarcie, teraz włazi łapą do miski i robi sobie zabawę z chrupek.

  • 2 months later...
Posted

Mam nadzieję, że Kluseczka przynosi Ci Zosiu trochę ukojenia. Dla mnie mruczenie kota jest najlepszym lekarstwem na stres. Oprócz snu... Ściskam Cię mocno, Zosiu!!!

Posted

Dopiero teraz przeczytałam na wątku Bariego o koteczku . Bardzo mi przykro. Nigdy nie jesteśmy przygotowani na takie sytuacje.

Posted

Rzecz ma się tak :

Lusinka z moim Bazylkiem nigdy nie pałali do siebie jakąś szczególną miłością. Nieraz się trącali pyszczkami lub "coś tam do siebie przemawiali" w kocim języku. Ale generalnie nie była to przyjażń lecz jedynie tolerowanie siebie i niewchodzenie sobie w drogę. Co prawda - jadły koty od dłuższego czasu z jednej miseczki i jakoś się w tym względzie dogadywały w spokoju. Raz jedno podchodziło a raz drugie.

Jedno spało po lewej mojej stronie a drugie po prawej (ciepełko miałam zapewnione i mruczando też :-) ).

Ale od czasu jak Bazylka nie ma to u Luśki zauważyłam brak apetytu i taką jakąś melancholijność.
Dzisiaj specjalnie kupiłam jej świeżusieńką wątróbkę kurzą, którą tak uwielbia, żeby ją jakoś ożywić.

No i nic - nie tknęła jej nawet i to mnie niepokoi.

No i powiedzcie mi, że zwierzaki nie czują, że coś się stało, że nie czują nieobecności jakiegoś członka rodziny. A za takiego pewnie Lusia też uważała Bazylka - obojętnie czy go lubiła czy też nie.

Jedynie w nocy bardziej stara się przytulać do mnie i bardziej domaga się o głaskanie. Najchętniej zasypia wtulona ciaśniutko we mnie i musi czuć moją rękę na swoim brzuszku. Wtedy tak z pełnym zaufaniem kładzie się na grzbietku i obejmuje łapkami moją rękę i tak zasypia. Nigdy wcześniej tego nie było.

No a ja, jak ta mumia - dopóki mogę w tej pozycji wytrzymać to wytrzymuję. Ale póżniej nieświadomie we śnie zmieniam pozycję - i od nowa jest powtórka z ponownym zajmowaniem pozycji i koniecznie musi czuć moją rękę na sobie.

Nawet z moim Barrym od jakiegoś tygodnia się zaczęła demonstracyjnie przyjaźnić.
A mianowicie - sama podchodzi do niego i próbuje się o niego ocierać i wyciąga pyszczek do niego.
Barry jak gdyby przestawał się jej bać (no tak - to nie żart) - nie ucieka przed nią ale jeszcze na wszelki wypadek głowę odwraca od niej - chroni swój nochal nauczony przykrym doświadczeniem.

Ech - no i tak sobie żyjemy, a ja mam codziennie coraz to nowe i coraz bardziej zadziwiające mnie obserwacje jak to kocica w zaawansowanym wieku próbuje przeprosić starszego, dużego i bardzo niebezpiecznego psa (niebezpieczny dla wszystkich oprócz mnie) za to, że kiedyś tam przeorała mu nochala swoim pazurkiem.

A poza tym - jestem normalna. Jeżdżę, pracuję i chyba jak wszyscy - oczekuję z niecierpliwością wiosny.

Posted

No to dobre wieści, Zosiu. Cieszę się, że wrócił Ci spokój:) Niesamowite jest to, co opisujesz - to zasypianie Lusi przy Tobie, jej próby pojednania z Barrym. I faktycznie - to nie może być zwykły zbieg okoliczności. Myślisz, że tęskni za Bazylkiem?

Posted

Na pewno tęskni...:( Zastanawiam się, jak będzie zachowywać się moja Milka (kotka), jak nie będzie już Vegi - suni, z którą się wychowała i którą kocha chyba bardziej niż mnie. A Vega już stareńka...:( Moje koty też bardziej się tolerują niż kochają - nie ma między nimi awantur, ale nie przytulają się do siebie, śpią osobno. Myślę jednak, że jakby któregoś zabrakło, to dla reszty też byłby to wielki stres.

Posted

Nie wiem co bym nie napisała, to i tak nie znajdę słów.

Otóż Lusia wyczekuje momentu kiedy ja już leżąc wieczorem w łóżku - nieraz wołam Barrego (bo wolę go mieć na oku, tzn. lubię jak leżymy sobie na swoich posłaniach w jednym pokoju -wtedy wiem, że wszyscy razem w kupie i możemy zasnąć.
No i wówczas jak Barry podejdzie do mnie a Luśka jest na moim łóżku i na wysokości jego głowy - to wtedy wdzięczy się do niego i próbuje go obłaskawić. Tzn. wdzięczy się do niego, mruczy i usiłuje się wtulać w jego futerko.
Obojętnie jakie futerko, a najchętniej w "za ucho", bo jemu też chyba sprawia to przyjemność - Barry wtedy zastyga w nadziei, że ta wredna kocica chyba go jednak lubi.

Och - mówię Wam, że to są scenki nie do powtórzenia i nie do przełożenia na ludzki język.

Wiem, że jak nadejdzie w końcu wiosna, to każde z nich będzie po swojemu spędzać czas na dworze i wylegiwać się na słoneczku - i nawet nie będą siebie zauważać.

Ale tak tylko chciałam opisać jak to teraz jest u mnie z tymi zwierzakami.

Posted

I dobrze Zosiu, że to opisałaś. Pisz jak najwięcej!!! Bardzo lubię Twoje wątki. I ciekawa jestem jak sobie żyjecie. No i nie wiadomo czy relacje Twoich zwierzaków nie utrzymają się też na wiosnę i czy razem nie będą wylegiwać się na słońcu...

  • 2 months later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...