sahara Posted July 26, 2007 Author Posted July 26, 2007 Ilka21 napisał(a):Ja się bardzo cieszę,że tyle osób chce pomóc i tyle chętnych na dt ale mam nadzieję,że chłopaki sie dogadają i bedzie wszystko ok. Czekamy na wieści Proponowałam dt w pierwszym poście, po założeniu tematu. Gdyby nie odległość mały byłby już u mnie w domu. Nie zawsze można sobie pozwolić na rzucenie wszystkiego i wyprawę tego samego dnia w drugi koniec Polski. Miałam nadzieję, że znajdzie się ktoś w poblizu kto pomoże mi uratować go i przetrzyma przez chwilę zanim dojadę na Śląsk. To wspaniale, że Ewa chce mu dać dom i jest na miejscu. Mam nadzieję, że psiaki dogadają się. Będziemy Wam kibicować. :loveu: Quote
Ilka21 Posted July 26, 2007 Posted July 26, 2007 Sahara ja wiem,że proponowałaś dt w pierwszym poście ale ja w tym czasie szukałam kogoś kto chciał grzywacza i odrazu mógłby wziąć go na stałe. Nie wiadomo jak będzie ale tak jest większa szansa że psiak zostanie odrazu u Ewy. Sahara to ja czegoś chyba nie zrozumiałam bo z twojego postu to wynikało,że ty możesz go wziąć na tymczas a ty go chciałaś wziąć na stałe?-bo ja już się nie łapię. I tj napisałaś nie zawsze można rzucić wszystko i jechac gdzieś tam i dlatego się włączyłam w pomoc, bo wiedziałam kto chce grzywka a ty z tego co zrozumiałam chciałaś dac mu ale tylko dt i wynikało z postu,że jak może ktoś inny to niech go weźmie. Tak więc teraz to ja juz nic nie wiem i mam wrażenie, że niepotrzebnie się wcięłam. Quote
sahara Posted July 26, 2007 Author Posted July 26, 2007 A ja przeklinam net za brak komunikacji werbalnej :lol: Wyszło na to, że baaardzo się nie zrozumiałyśmy. ;) Jak mogłaś się nie wciąć jak ja krzyczałam o pomoc? Jestem wdzięczna i Tobie i Ewie. Pewnie gdyby mały trafił do nas to byłby problem z rozstaniem, ale generalnie 4 pies nie ma racji bytu bo nie wyrabiamy z czasem. Szukalibyśmy domu na stałe, kwestia tylko jak intensywnie :evil_lol: Jest ok, teraz z niecierpliwością czekam na wizytę Ewy u kobiety i mam nadzieję, że wyjdzie z psem. :lol: Quote
Ilka21 Posted July 26, 2007 Posted July 26, 2007 No czyli dobrze początek odebrałam, bo juz myślałam, że nakręciłam. To dobrze,że wszystko się wyjaśniło. A co tam 4 pies ja mam cztery i jest fajnie, tylko u mnie w domu zawsze była taka ilość psich pociech i mniejszej sobie nie mogę wyobrazić. Ewa czy tak czy tak wyjdzie z psem bo jak coś to go na tymczas zabierze ale jak weźmie na tymczas to pewnie przez max 2 dni chłopaki się dogadają jak nie odrazu ;) Czekam z niecierpliwością na wieści ale to już niedługo. Quote
Ilka21 Posted July 26, 2007 Posted July 26, 2007 Piesek jest już bezpieczny z Ewą. Teraz chłopaki się ustawiają troszkę i zobaczymy jak będzie. Ewa jak trochę ogarnie towarzystwo to napisze co i jak postanawia Quote
Ewa Beata Posted July 26, 2007 Posted July 26, 2007 UFFF, już jesteśmy w domku. Koszmar przeżyłam. Nie wiedziałam nawet, że ten mój jedynak taki zaborczy i rozpuszczony jako ten bicz dziadowski! Wykonałam rozpaczliwy telefon do Ilki, zastosowałam się do rad i trochę lepiej jest. Udało mi się cholery nakarmić - oddzielnie oczywiście. Fred, bo tak się zwierzę nazywa, podziękował za michę lizaniem po rękach i buzi, aaaaaa, so sweet! Dobry, spokojny psiak. Nie wiem, czy grzywacz. Nie znam się aż tak. Jak dla mnie jest ogromny. Szogun jest drobniutki, jak wiecie, a tu... kawał psa! Mąż mi zrobił dziką awanturę bez sensu, bo Szogun się rzucał na Freda z zębami, ten biedny ustępował, ale parę razy też się postawił. No i się zaczęło: "ten OBCY zagryzie Szoguna", oczko w głowie, pomnik na piedestale!!!!!! :łoś: Wzięłam zwierzaki do parku, wybiegałam. Teraz Fred ma posłanko koło łóżka, Gugiś leży w łóżku, ma dwa sztylety w oczach, bo oczywiście cały czas obserwuje intruza. Natomiast po parku, przed sklepem, pieski wykonały zmasowany atak na jakieś biedne zwierzę na smyczy, oczywiście odpowiednio większe :łoś: Jestem dobrej myśli, po początkowym totalnym zwątpieniu :ok: Quote
Dudek Posted July 27, 2007 Posted July 27, 2007 Ewa Beata - super wieści:multi::multi::multi::multi: To na pewno jest grzywacz, tylko, że one sa bardzo nie wyrównane pod względem wielkości;) Quote
Ilka21 Posted July 27, 2007 Posted July 27, 2007 Ewciu ogolisz pysia, zadbasz o włos i zrobi się piękny grzywacz.A skoro we dwóch atak zrobili na innego intruza to robią stadko i sie dogadują, bo razem działają:evil_lol: Ja ci mówiłam,że mój Toffi też jest ogromny ok.7-8kg i ok38cm w kłębie,też pp-przez co na jeszcze większego wyglądał. Trzymam kciuki i się cieszę,że psiak ma fajny charakter. Quote
sahara Posted July 27, 2007 Author Posted July 27, 2007 Na zdjęciach zauważyłam, że jest spory. Ale tu nie ma wątpliwości, to grzywacz. Z moją Mycha było gorzej :evil_lol: mało kto wierzył w jej grzywkowość ;) . Mam nadzieję, że panowie się polubią. Mycha atakowałą Pumę ponad tydzień dopóki nie zrozumiała, że to koleżanka. Byłam zrozpaczona, bo zdecydowaliśmy, że Mycha zostaje, a tu były ciągłe awantury. Później wszystko ułożyło się. Najgorsze są pierwsze dni. Trzymaj się i cierpliwości Ci życzę. :lol: Quote
sahara Posted July 27, 2007 Author Posted July 27, 2007 A psa dostałaś tak "na gębę" czy kobieta podpisała zrzeczenie? Ciekawa jestem okoliczności przejęcia psa. Jeżeli możesz to napisz coś na ten temat. Quote
Ilka21 Posted July 27, 2007 Posted July 27, 2007 wiesz na ten temat z Ewą nie rozmawiałam, bo było w tym momencie ważniejsze aby psiaki się zaprzyjaźniły ale myślę,że ta babka poprostu psa oddała bez zbędnych ceregeli-on jej wadził i chciala sie pozbyć.Ponadto on pokrył jej sukę grzywaczkę tak więc nie będę wypowiadała się na temat tej pani....i znowu będą niechciane szczeniaki:mad: :placz: :shake: Quote
Dudek Posted July 27, 2007 Posted July 27, 2007 chciane czy nie chciane...:shake: murzyn zrobił swoje murzyn może odejść...:angryy: to dlaczego zaczęła mu szukać domu dopiero PO tym jak pokrył sukę...??:angryy: Quote
Ilka21 Posted July 27, 2007 Posted July 27, 2007 Dudek ja nie wiem różne głupie pomysły ludzie mają. Z tego co ta Pani powiedziała to tego psa jej koleżanka na przechowanie zostawiła a potem juz nie chiała go odebrać i w dodatku on jej sukę pokrył a ona problemów nie chce mieć - to tak ta pani mówiła. A rozmawiać trzeba było z nią na początku grzecznie bez bicia:evil_lol: bo by nam go nie wydała, mówiła,że duże zainteresowanie psiakiem. Jak dla mnie to było tak że może i ta koleżanka była, i zrobiła jak zrobiła i pies jej pokrył-chcący, nie chcący ale jak chciałaby psiaka zostawić to wystarczyło wykastrować. A może ona chciała pokryć, pokryła a później stwierdziła że tak to ona co cieczkę nie chce, nie wiem jak to było, osobiście z kobietą nie rozmawiałam. Nikogo nie bronię a i osądzać nie będę. Szczęście że udało się szybko psa odbić zanim dalej trafiłby do jakiejś rozmnażalni i mniejmy nadzieję,że zauroczy Ewę, jej męża a w szczególności Shohguna i zostanie u nich. Quote
Ewa Beata Posted July 27, 2007 Posted July 27, 2007 Już nas zauroczył:loveu: , jak pisałam, to ocean spokoju. Przytulaśny, spragniony ludzkiego ciepła i akceptacji. W porównaniu do mojego wariata.... nie ma porównania. Ale stosunki między nimi już coraz lepsze. Fredzio mógł dziś nawet chwilę na łóżku poleżeć:evil_lol: . Potem znowu były Szogunie zęby, czy raczej dziąsła, jak pisze Lolita:lol: . Rano byłam z obydwoma panami u mojej pani doktor, zachowała spokój i nie wywaliła mnie z dwoma psami;) , zachwyciła się Fredziem, widok był zapewne sielski, bo Szogunik na kolankach, a Fredzio u stóp - komara cięły:evil_lol: Potem załatwiałam sto różnych rzeczy dalej z obydwoma panami, było bez problemów. Mój kocur Fredzia nie sprał (a trzeba wiedzieć, że Cacek pierze za darmo wszystko, co się w domu pojawia), widać również urzekł go jego olimpijski spokój. Potem byliśmy u weta, Fredzio waży 6,300. Dostał Advantix, bo był zapchlony i tabletkę na odrobaczenie. Za trzy dni szczepienie. Teraz sobie śpią - oczywiście oddzielnie.:cool3: Zabrałam się trochę do Fredziowego pychola, nie bardzo mam pojęcie, jak to ma wyglądać, muszę jakieś fotki, nie zwracałam uwagi, jak pp są podgalane. I znowu zaskoczenie - Szogun wierci się jak najęty, Fredzio jak pomnik.:lol: Łazi za mną krok w krok, patrzy tymi wielgaśnymi oczami, opiera się o mnie delikatnie łapkami. Umie "siad", umie "na miejsce", umie "leżeć" Fredzio oczywiście zostaje :loveu: . Od kobiety wzięłam go na pysk, ale nie sądzę, żeby były jakieś problemy. Chociaż nigdy nie wiadomo:shake: . Dostałam jakąś książeczkę zdrowia, nazwisko właściciela zupełnie inne, adres warszawski. Nie mam pomysłu, co z tym można zrobić i czy w ogóle coś robić należy. Chyba nic. Ilona, wielkie dzięki! Proszę również wszystkich o jakieś porady, co do pielęgnacji szaty, jakieś sprawdzone rzeczy. Ma bardzo gęsty włos, dzisiaj czesałam bez niczego, ale matowy i suchy jest trochę. Grzebień jakiś muszę mieć?.. Dla Szoguna mam szampon dla długowłosych Hery i odżywkę Brillance, myślę, że u Fredzia też można zastosować. Ale coś do czesania.. i narzędzia... i na poprawę włosa... Quote
Śnieżynka Posted July 27, 2007 Posted July 27, 2007 Ewa ja używam grzebienia niestety firmy nie znam bo grzebien był kupowany dobre 14 lat temu teraz tylko dokupiłam żadszy i szczotke pudlówke ztym to już było gorzej bo mam ich z 4 bo jedna 14 letnia juz sie złużyła a dwie następne tak mi włos elektryzują ze koszmar a ostatnią kupiłam angielską LAWRENCE, a do tego mói rodzice zaszaleli i kupili psiakowi szczotke na wystawe na ostatni szlif Mason Pearson. a co do kosmetyków to zostawie to komuś bardziej doświadczonemu z włosem pp :) Quote
Natalia:) Posted July 27, 2007 Posted July 27, 2007 Naszczeście Fred znalazł domek i nawet szybko się psy zaprzyjaźniły. Teraz tylko sprawy zdrowotne i pielegnacyjne... :p Quote
Ewa Beata Posted July 27, 2007 Posted July 27, 2007 Co boskie Bogu, co cesarskie Cesarzowi! :evil_lol: Pani z Rudy do mnie zadzwoniła, słychać było w jej głosie niepokój, pytała o relacje piesków. Otrzymałam zapewnienie, że gdyby było coś nie tak, weźmie Freda z powrotem. To tyle. Uważam, że ważne. Quote
Dada Posted July 27, 2007 Posted July 27, 2007 Niesamowite. Az tak sie lubią? To cudownie!:multi: Sara nie lubi swojej nowej towarzyszki wakacyjnej, tez terierki. Warczą obie na siebie jak w jednym pomieszczeniu są. Możesz Ilka na pw napisac, czy tak krótkoterminowo da się cos z 'tym' zrobic? Quote
Ewa Beata Posted July 27, 2007 Posted July 27, 2007 Lubią się, to za dużo powiedziane. Szogun warczy na Fredzia i skacze z zębami, ale już coraz rzadziej. Jak się trafia wspólna akcja odganiania wroga, to solidarne są:lol: . Kiciary ganiają już razem, a przedtem Fredzia nie ruszało:lol: . Śpią w moim łóżku i nie żrą się, w przeciwieństwie do poprzedniej nocy.:diabloti: Zabijają się tylko o żarcie (mocno się muszę napracować, coby michy rozparcelować:lol: ) i o zabawki:shake: . Ilona, ratuj! Jak mam ich podzielić zabawkami, skoro sobie zabierają?????? A jak jeden ma, a drugi nie, to jest płakanie i podchody... Quote
Sonata78 Posted July 28, 2007 Posted July 28, 2007 Ewa Beata napisał(a): Jak mam ich podzielić zabawkami, skoro sobie zabierają?????? A jak jeden ma, a drugi nie, to jest płakanie i podchody... One muszą ustalić hierarhię. Jeżeli nie dochodzi do rozlewu krwi pozwól niech same to zrobią, krócej potrwa jak nie będziecie się do tego wtrącać. Zabieranie sobie wzajemnie zabawek i odganianie od jedzenia to część tego procesu. Jeżeli w domu są dwa psy to nie ma siły, któryś musi dominować. Te słodkie przytulanki to przecież potomkowie wilka. Quote
Ewa Beata Posted July 28, 2007 Posted July 28, 2007 Fredzio :loveu: Shot with 6280 at 2007-07-28 I mój obrażony jedynak, który godnie opuścił zapowietrzony teren :loveu: Shot with 6280 at 2007-07-28 Quote
maga18 Posted July 28, 2007 Posted July 28, 2007 aaaaaaaa Fredzio jest sliczny!! :sweetCyb: :sweetCyb: :sweetCyb: :loveu: grzywacz na 100% :loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.