Dzisiaj uznałam, ze żadne zabezpieczenia w postaci długiej linki nie są już potrzebne i puściłam Fredzika luzem.
Otóz Fredzio jest powsinoga :mad: . Ma własne sprawy do załatwienia:diabloti: . Owszem, najpierw się obejrzy, gdzież to ja jestem, a potem znika w krzunach i żadne wołania nie pomagają. Potrafi się nieźle oddalić.:shake:
Wraca pędem sam z siebie, ale ja mam duszę na ramieniu.
Z racji wzrostu i długich łapek jest dużo szybszy od Szoguna, czego mój pierworodny zupełnie nie może przeboleć.
Gania za Fredziem jak szalony ujadając wściekle, a jak Fredzio da się złapać, to ząbki obu idą w ruch:lol: . Bez szkody dla któregokolwiek, ale mało ciekawie to wygląda.:evil_lol:
Na smyczy wracają już zgodnie. Słodkie są :loveu: w tej swojej rywalizacji o względy pańci. Fryderyk w tym celuje. Baardzo inteligentny pies!