Pauline Posted February 8, 2014 Posted February 8, 2014 Witam, mam nietypowy problem i nie wiem, gdzie szukać pomocy w tej sprawie. W moim bloku mieszka pani, która bierze psa, po czym za jakiś czas stwierdza, że nie ma warunków i oddaje go do mamy (przynajmniej tak twierdzi). Miała już rudego kundelka - oddała po miesiącu; kolejnego przygarnęła z ulicy, ale mąż się wściekł i piesek po kilku dniach wylądował z powrotem na bruku. Potem wzięła cocker spaniela i (za jakiś czas) kolejnego psa - szczenię owczarka niemieckiego. Niedługo po tym, spaniel (dziwnym zbiegiem okoliczności) wpadł pod samochód, więc w domu został tylko jeden pies. Owczarka oczywiście oddała, jak trochę podrósł. Myślałam, że dała sobie już spokój z psami i nie weźmie kolejnego, którego po niedługim czasie czeka prawdopodobnie taki sam los, jak pozostałe... Niestety dzisiaj rano zauważyłam, że prowadzi na smyczy kolejnego szczeniaka! Ktoś mógłby powiedzieć, że niepotrzebnie się wtrącam, ale dla mnie jest to nienormalne, aby dorosła kobieta była tak skrajnie nieodpowiedzialna! Przecież psy czują, myślą, TĘSKNIĄ... Nie wiem, może wpływ na jej nierozsądne decyzje ma fakt, że posiada dwójkę dzieci i może to one tak naciskają na kolejnego pieska... Co jednak wcale NIE USPRAWIEDLIWIA TAKIEGO ZACHOWANIA! Dodam, że gdy była właścicielką samego spaniela, ten często wprowadzany był na ostatnią chwilę (codziennie obsikiwał klatkę). Ręce opadają! Powiedzcie mi drodzy forumowicze, co z tym zrobić, gdzie to zgłosić? Quote
Martens Posted February 9, 2014 Posted February 9, 2014 Nie ma żadnego paragrafu, który zabraniałby brania psa np. na miesiąc i przekazywania go w inne ręce... Można coś ugrać, jeśli kobieta psa wyrzuciła - wzięła z ulicy, przetrzymała kilka dni i wypuściła. Z chwila kiedy psa wzięła, stała się jego właścicielką - wywalenie go z powrotem jest porzuceniem. Tylko trzeba mieć dowody na to, że miała go w domu kilka dni (np. zdjęcia jak spacerowała z nim na smyczy). Można coś ugrać, jeśli kobieta któregoś psa sprzedała, mimo że nie posiada zarejestrowanej hodowli, pies nie miał papierów - ale na to też trzeba mieć dowody, i bez zeznań strony kupującej nic nie wskóracie. Jeśli jakiś pies "zniknął", też można się oprzeć o porzucenie, ale właśnie, też trzeba mieć dowody, że miała takiego psa i że został porzucony. Wziąć psa i za jakiś czas oddać w inne ręce wg polskiego prawa nie jest żadnym wykroczeniem, nawet jeśli robisz to co miesiąc... Można natomiast zadziałać z innej strony niż prawna, podejść do kobiety wprost i spytać, co to za nowy pies, co ona robi z poprzednimi. Ja bym się nie czaiła, tylko powiedziała, że sąsiedzi plotkują, że oni te psy zmieniają jak rękawiczki, co oni, smalec z nich robią czy do chińczyka sprzedają? :diabloti: Popuść wodze wyobraźni :diabloti: zachęć jeszcze parę osób, żeby babkę zagadały, pokręciły głowami że jak tak można. Jej może się wydawać normalne, że co parę miesięcy ma nowego psa, ale jeśli odkryje, że takie żonglowanie psami nie jest społecznie akceptowalne, ludzie zaczynają ją obgadywać, krzywo patrzeć, interesują się, robi się smród, jeszcze jakiś TOZ naślą, to może się uspokoi i opanuje te zapędy, przynajmniej do momentu kiedy naprawdę nie przemyśli posiadania psa na stałe, a nie jako chwilową fanaberię dla dzieciaków. Właśnie - dzieci też bym użyła jako argumentu, że koledzy w szkole mogą się z nich śmiać, pytać co z tymi psami, bo na pewno słyszą o tym w domu. Jak się nie da paragrafem to trzeba sposobem ;) Bardzo prawdopodobne, że ją to ruszy, bo zauważyłam, że większość ludzi tego rodzaju niczego nie boi się tak, jak wzięcia na języki przez otoczenie. Quote
Pauline Posted February 9, 2014 Author Posted February 9, 2014 Cóż, tak właśnie myślałam... Jest jeszcze jedna opcja: może po prostu zgłosić to do TOZ'u? Do wczoraj sądziłam, że w moim niedużym mieście nie ma żadnej organizacji, która zajmuje się interesami zwierząt, jednak po wpisaniu odpowiedniej frazy w Google, doznałam miłego zaskoczenia (nie mam pojęcia, dlaczego nie wpadłam na to wcześniej). Zastanawiam się tylko czy nie potraktują mnie tam jak nawiedzonej panny, która zgłasza się do nich z "byle problemem"... W końcu ta pani nie bije psów ani też nie kroi ich w plasterki, tylko porzuca - jakiś służbista może mnie po prostu zbyć, ze względu na "niski priorytet sprawy" :shake: Co do plotkowania sąsiadów, nie byłaby to wcale ściema - każdy uważa, że z tą kobietą (pod tym względem) jest coś nie tak. Doszły mnie nawet skrajne głosy, że ona te psy może jeść! Oczywiście to tylko niewinny żarcik, niemniej jednak daje do myślenia. Podejrzewam, że już niejedna osoba zwróciła jej uwagę. Jakiś czas temu (dokładnie było to po pozbyciu się owczarka), słyszałam jak tłumaczy się sąsiadce ze swojej decyzji - a to oznaczałoby mniej więcej tyle, że jest świadoma swego postępowania. Sąsiadka, chociaż jest już starszą osobą, bez ogródek powiedziała jej, co o tym myśli. Chyba masz rację, że jedynym sposobem jest reagowanie na takie sytuacje słownie... Może za którymś razem wreszcie się opamięta? Dziwi mnie tylko, że nie jest jej wstyd przed ludźmi, nie mówiąc już o tym, że ani przez chwilę nie zastanowiła się, co czują te porzucone psy. Ech, szkoda mi tego malutkiego beagla... Pobędzie z nimi do wakacji (albo i krócej) i pewnie znów zniknie w tajemniczych okolicznościach :( Pozdrawiam i dziękuję za wyczerpującą wypowiedź. Quote
Martens Posted February 9, 2014 Posted February 9, 2014 [quote name='Pauline']Jest jeszcze jedna opcja: może po prostu zgłosić to do TOZ'u? Do wczoraj sądziłam, że w moim niedużym mieście nie ma żadnej organizacji, która zajmuje się interesami zwierząt, jednak po wpisaniu odpowiedniej frazy w Google, doznałam miłego zaskoczenia (nie mam pojęcia, dlaczego nie wpadłam na to wcześniej). Zastanawiam się tylko czy nie potraktują mnie tam jak nawiedzonej panny, która zgłasza się do nich z "byle problemem"... W końcu ta pani nie bije psów ani też nie kroi ich w plasterki, tylko porzuca - jakiś służbista może mnie po prostu zbyć, ze względu na "niski priorytet sprawy" :shake:[/QUOTE] Bardzo dużo zależy od tego, jakich ludzi masz w tym TOZie. Być może jak naświetlisz cała sprawę, to ktoś się do baby przejedzie i wypyta, i nawet jeśli nie da się podjąć kroków prawnych, da jej to do myślenia, że jej postępowanie z psami może się skończyć czymś mniej przyjemnym niż plotki w okolicy. Tyle, że TOZ może średnio mieć czas, bo niestety nie brakuje u nas poważniejszych spraw. Zawsze można wtedy poprosić kogoś z forum o małe szachrajstwo i wizytę uświadamiającą jako straż dla zwierząt czy coś w ten deseń ;) bo niestety, jeśli ona tych psów nie wywala na bruk i nie można tego udowodnić, szanse na jakiekolwiek konsekwencje prawne są nikłe. Na pocieszenie powiem, że jeśli ona tych psów nie wyrzuca do lasu czy nie wywozi do schronu, to może im to na dobre wychodzi... Robienie za zabawkę dla dzieci, której nie ma komu nawet na czas wyprowadzić siku to nie jest wymarzone życie dla psa. Może ludzie, którym oddała psy czy tam jej matka lepiej się nimi zajmą. No ale nie dziwię Ci się, że zwróciłaś uwagę na sytuację; blisko mnie facet też swego czasu zmieniał psy jak rękawiczki, tyle że to były zwierzaki do stróżowania. Z rok był ONek, potem z rok @ ONkowate mixy, potem z półtora roku podhalan, który też zniknął :roll: W końcu pojawił się dorosły rottek i ten już jest któryś rok - ale nigdy nie odważyłam się typa spytać, co z tamtymi, bo zwyczajnie się go boję :roll: A co do wstydu - czasem działa, ale jako że mamy całkiem sporo ludzi, którym nie wstyd lać dzieci aż cały pion słyszy, to niestety część tym bardziej nie wstydzi się, że zmieniła znowu psa; w końcu to tylko zwierzę... Quote
LadyS Posted February 10, 2014 Posted February 10, 2014 [quote name='Martens']Z chwila kiedy psa wzięła, stała się jego właścicielką - wywalenie go z powrotem jest porzuceniem. [/QUOTE] Niestety tak nie jest - właścicielem prawnym człowiek staje się dopiero po 2/3 latach, w zależności od przypadku, jeśli pies jest przygarnięty z ulicy. Stąd przepis o porzuceniu zastosowania nie ma... Quote
Martens Posted February 10, 2014 Posted February 10, 2014 [quote name='LadyS']Niestety tak nie jest - właścicielem prawnym człowiek staje się dopiero po 2/3 latach, w zależności od przypadku, jeśli pies jest przygarnięty z ulicy. Stąd przepis o porzuceniu zastosowania nie ma...[/QUOTE] A to nie działa w sytuacji, kiedy prawa do psa rości poprzedni właściciel? Bo to by było trochę absurdalne, gdyby można było przygarnąć psa z ulicy, przykładowo zaszczepić go na wściekliznę na swoje nazwisko, i po półtora roku wywalić bez konsekwencji, "bo to jeszcze nie mój pies"... Quote
LadyS Posted February 10, 2014 Posted February 10, 2014 Nie, to działa zawsze, prócz sytuacji, gdy pies jest adoptowany przez umowę ze schroniska czy Fundacji (albo DT, gdzie dana osoba wcześniej wzięła psa do siebie przez przekazanie własności). [URL="http://bialyjack.blogspot.se/2013/08/gdy-znajdziesz-bezdomnego-psa.html"]Tutaj[/URL] opisałam to nieco szerzej :) Jak bierzesz psa z ulicy, to właściciel może zgłosić się do Ciebie przez 2/3 lata i żądać oddania psa, jeśli ma dowód, ze pies jest jego - a Ty masz prawo przedłożyć mu odpowiednie rachunki i żądać zwrotu kosztów utrzymania. Tak to niestety wygląda. Oczywiście, znęcać się nie można nad żadnym zwierzęciem, natomiast nie da się powiedziec, że psa porzucił ktoś, kto nie jest jego właścicielem. Chyba że w dokumentach widnieje jako tymczasowy opiekun, wówczas jakoś kruczkami prawnymi da się go pociągnąć do odpowiedzialności jako osobę odpowiedzialną za zwierzę. No ale bardziej po 1,5 roku czy roku, niż po kilku dniach. Quote
Maron86 Posted February 10, 2014 Posted February 10, 2014 [quote name='Pauline']Cóż, tak właśnie myślałam... Jest jeszcze jedna opcja: może po prostu zgłosić to do TOZ'u? Do wczoraj sądziłam, że w moim niedużym mieście nie ma żadnej organizacji, która zajmuje się interesami zwierząt, jednak po wpisaniu odpowiedniej frazy w Google, doznałam miłego zaskoczenia (nie mam pojęcia, dlaczego nie wpadłam na to wcześniej). Zastanawiam się tylko czy nie potraktują mnie tam jak nawiedzonej panny, która zgłasza się do nich z "byle problemem"... W końcu ta pani nie bije psów ani też nie kroi ich w plasterki, tylko porzuca - jakiś służbista może mnie po prostu zbyć, ze względu na "niski priorytet sprawy" :shake: Co do plotkowania sąsiadów, nie byłaby to wcale ściema - każdy uważa, że z tą kobietą (pod tym względem) jest coś nie tak. Doszły mnie nawet skrajne głosy, że ona te psy może jeść! Oczywiście to tylko niewinny żarcik, niemniej jednak daje do myślenia. Podejrzewam, że już niejedna osoba zwróciła jej uwagę. Jakiś czas temu (dokładnie było to po pozbyciu się owczarka), słyszałam jak tłumaczy się sąsiadce ze swojej decyzji - a to oznaczałoby mniej więcej tyle, że jest świadoma swego postępowania. Sąsiadka, chociaż jest już starszą osobą, bez ogródek powiedziała jej, co o tym myśli. Chyba masz rację, że jedynym sposobem jest reagowanie na takie sytuacje słownie... Może za którymś razem wreszcie się opamięta? Dziwi mnie tylko, że nie jest jej wstyd przed ludźmi, nie mówiąc już o tym, że ani przez chwilę nie zastanowiła się, co czują te porzucone psy. Ech, szkoda mi tego malutkiego beagla... Pobędzie z nimi do wakacji (albo i krócej) i pewnie znów zniknie w tajemniczych okolicznościach :( Pozdrawiam i dziękuję za wyczerpującą wypowiedź.[/QUOTE] Z mojego 'zadupia' olali by sprawę. Olali nawet gdy zgłoszony został starszy, głodzony, zaniedbany pies - pomimo że go widzieli i zwrócili babce uwagę że ma za długie pazury, że jest brudny i niedożywiony. Co z tego skoro pies kolejny rok jest w tym samym stanie. Stwierdzili że oni nie mają miejsca aby psa zabrać interwencyjnie, że jest to starszy pies więc też z adopcją będzie problem. Ogólnie chodzi mi o to że faktycznie wszystko zależy jakich masz tam w TOZie ludzi, ja osobiście zerwałam 'współpracę' bo zwyczajnie nie widziałam w niej sensu. Wszelkie słowa krytyki były przyjmowane ... cóż nieciekawie, jednak poklaski i wypinanie piersi po ordery i owszem mile widziane :shake:... Nie wiem czy do tej kobiety coś dotrze jeśli jej wprost powiesz co i jak, do niektórych nic nie dociera niestety. Jednak to chyba jedyna 'prawna' możliwość jaką można podjąć (prócz próba zgłoszenia w TOZie) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.