Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='bambino']dzisiaj zadzwoniła do mnie pani z poznania w sprawie adopcji buni. Są razem z mężem, mieli 15 lat suczkę, która rok temu odeszła i teraz stwierdzili, że należy dać dom następnemu staruszkowi. Oprócz mieszkania w bloku w poznaniu mają także stary dom na wsi koło nowego tomyśla. Panią interesowało głównie, czy bunia wytrzyma kilka godzin, kiedy razem z mężem będą w pracy. Na weekendy jeżdżą do tego domu, więc ogród bunia by także miała. W środę będę na szkoleniu w poznaniu, więc umówię się na wizytę pa i jeśli wszystko będzie ok, to w sobotę pojadę do tego wiejskiego domu razem z bunią i całkiem możliwe, że już pojedzie do swojego domku. Od poprzedniego psa została im kanapka-leżanka, więc miejsce czeka[/quote]

wspaniale ! Trzymam mocno kciuki!:)

  • Replies 171
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted (edited)

W środę byłam w ds w Poznaniu na wizycie pd. Wszystko ok. Jutro zawożę Bunię do państwa do weekendowego, wiejskiego domu w okolicach Nowego Tomyśla. Teraz będzie miała mieszkanie w poznańskim bloku i wiejski dom. To się nazywa kariera. Ale należy jej się. Państwo z utęsknieniem czekają na Buńkę. Z poprzednią sunią wszędzie jeździli razem.
Jeśli chodzi o koszt transportu, to pani mówiła, że jakąś część pokryje.
Kurcze, smutno mi. Tak, jakbym miała syndrom "pustego gniazda"

Edited by Bambino
Posted

[quote name='Bambino']W środę byłam w ds w Poznaniu na wizycie pd. Wszystko ok. Jutro zawożę Bunię do państwa do weekendowego, wiejskiego domu w okolicach Nowego Tomyśla. Teraz będzie miała mieszkanie w poznańskim bloku i wiejski dom. To się nazywa kariera. Ale należy jej się. Państwo z utęsknieniem czekają na Buńkę. Z poprzednią sunią wszędzie jeździli razem.
Jeśli chodzi o koszt transportu, to pani mówiła, że jakąś część pokryje.
Kurcze, smutno mi. Tak, jakbym miała syndrom "pustego gniazda"[/QUOTE]

Huraaaa!!! :multi:

Czekamy na relacje z jutrzejszego dnia. :)

A pustym gniazdem sie nie martw, zaraz go wypelnimy nastepnym cudenkiem: :loveu:

Posted

[quote name='Jo37']Potwierdzam swoją deklarację 10 zł - jutro wyjdzie przelew za I-II.[/QUOTE]

chciałam zapytać jeszcze-bo pieniądze nie wypłynęły a teraz czytam ze jutro miał wyjść przelew... sabino podałaś Jo37 mój numer konta?

Posted

[quote name='ana666']chciałam zapytać jeszcze-bo pieniądze nie wypłynęły a teraz czytam ze jutro miał wyjść przelew... sabino podałaś Jo37 mój numer konta?[/QUOTE]

Tak, podalam... Zaraz napisze do Jo37 pm.

Posted

[quote name='Bambino']W środę byłam w ds w Poznaniu na wizycie pd. Wszystko ok. Jutro zawożę Bunię do państwa do weekendowego, wiejskiego domu w okolicach Nowego Tomyśla. Teraz będzie miała mieszkanie w poznańskim bloku i wiejski dom. To się nazywa kariera. Ale należy jej się. Państwo z utęsknieniem czekają na Buńkę. Z poprzednią sunią wszędzie jeździli razem.
Jeśli chodzi o koszt transportu, to pani mówiła, że jakąś część pokryje.
Kurcze, smutno mi. Tak, jakbym miała syndrom "pustego gniazda"[/QUOTE]
wspaniale wiesci! dziekujemy Bambino :) :)

Posted

Bambino napisał(a):
W środę byłam w ds w Poznaniu na wizycie pd. Wszystko ok. Jutro zawożę Bunię do państwa do weekendowego, wiejskiego domu w okolicach Nowego Tomyśla. Teraz będzie miała mieszkanie w poznańskim bloku i wiejski dom. To się nazywa kariera. Ale należy jej się. Państwo z utęsknieniem czekają na Buńkę. Z poprzednią sunią wszędzie jeździli razem.
Jeśli chodzi o koszt transportu, to pani mówiła, że jakąś część pokryje.
Kurcze, smutno mi. Tak, jakbym miała syndrom "pustego gniazda"


zawiozlas juz ?? :) i jak ??

Posted

Kochani, sorry. Ostatnio wracam z pracy ok. 19-20 i jak nakarmię michy, to zasypiam na stojąco. Dzisiaj powinnam być po 17. Teraz w wolnej chwilce piszę z roboty. Jeszcze troszkę cierpliwości

Posted

No niestety, mimo tego,że przyszłam wczoraj o 17 do domu, to mój net zastrajkował i żadnej strony nie chciał otworzyć. Dlatego dopiero dziś ( zostałam specjalnie w pracy, bo nie wiem co mój net zrobi dziś).
Ale do rzeczy, bo na to czekacie.
Zawiozłam Buńkę w sobotę ok 14:30 do wiejskiego domu ( zrobiłam parę zdjęć), na razie nie mogę otworzyć pendriva, na które je skopiowałam z aparatu. Jeśli mi sie to nie uda, to nagram zdjecia na innego i albo jutro je wkleję, albo wyślę mailem Sabinie.
Nowy dom to pani Ania i pan Piotr. Mieszkają w Poznaniu w nowych blokach i mają stary dom na wsi k/ Nowego Tomyśla, do którego praktycznie przez cały rok jeżdżą na weekendy. Tak, że Bunia w piątek po południu wsadza dupkę do samochodu i jedzie z Państwem na wieś. Jak przyjechaliśmy - wzięłam jeszcze moją Bambino do towarzystwa to Państwo czekali razem ze świeżo upieczonym plackiem ze śliwkami i babką. Szaleństwo odprawiała moja Bambino, bo ona jest taki szałaput, szczególnie jak ktoś tylko na nią zwraca uwagę. Bunia za to została na dzień dobry poczęstowana kosteczkami od wędzonego ogona, więc właściwie kuchni nie chciała opuszczać. Pan Piotr od razu stał się jej ulubieńcem. Jak już siedzieliśmy nad kawą i plackiem w pokoju, to Bunia leżała u mnie pod nogami a Bambino szalała na tapczanie. Podpisaliśmy umowę adopcyjną i kiedy wspomniałam ,ze gdyby z jakiegoś powodu musieli oddać Bunię, to ona wraca do mnie. na co pan Piotr stwierdził, że gdyby miał oddać psa, to serce by mu pękło, chyba że Bunia by u nich była nieszczęśliwa. Na co na pewno się nie zanosi, bo Pani Ania już w tygodniu do mnie dzwoniła, że Bunia pięknie śpi na swojej kanapce, albo leży u nich na tapczanie. Jak wracają, to bardzo się cieszy, macha ogonem i liże ich po rękach. Dałam jej książeczkę, leki które dla niej wykupiłam. Po godzinie musiałyśmy z bambino już wracać, bo miała fryzjera umówionego. Pan Piotr wziął wtedy Bunię na smycz, żeby nie biegła za nami. Ale wcale o tym nie pomyślała; kuknęłam tylko na pożegnanie i widziałam, że już sobie siedzą razem na tapczanie i coś szepczą do ucha.
Buńka na wsi ma duży ogród do łażenia, poza tym z naprzeciwka przybiega taki mały czarnulek - Gacek, z którym Bunia już się zaprzyjaźniła. W niedzielę byli wszyscy na długim spacerze. Powiedziałam pani Ani o oczku Buni, ale razem stwierdziłyśmy, że jeżeli operacja tego oka by była za bardzo inwazyjna w jej zdrowie ( bo nie wiadomo w jakim stanie jest serce), to oni się tego nie podejmą. Bunia teraz jest w swoim własnym domu, nie ma tam żadnych dzieci ani psów i Bunia naprawdę nie musi się oglądać za siebie, tak jak to było w przytulisku, czy nawet u mnie. Nie ma teraz nikogo ( w sensie - żadnego psa), kto potencjalnie mógłby jej zrobić krzywdę.
Jeśli chodzi o Buni finanse, to koszt transportu pokrył nowy domek. Z opłaty miesięcznej na luty zostało 34 zł i z pieniędzy na weta 76 zł = 110 zł. Przekazuję je na konto skarbnika wątku z dopiskiem - "rozliczenie pobytu Buni w dt" . Jak będę miała urlop to pojadę do Poznania na wizytę poadopcyjną. Musi to być od poniedziałku do czwartku, bo w piątek Bunia już jedzie na wieś, a zależy mi na Poznaniu, bo mam tam jeszcze jedną tymczasowiczkę - Pepsi, którą chciałabym odwiedzić. Mam taką zasadę, że jeżeli pies mieszka w miarę niedaleko, to jedną ( przed albo poadopcyjną) wizytę ma ode mnie gratis.
A, pani wypatrzyła Bunię na tablica.pl

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...