Jump to content
Dogomania

Dziki pies - oswajanie od podstaw.


Recommended Posts

Witam.

Ze względu, że kilka miesięcy temu nasz poprzedni pies uciekł i jak się okazało wrócił do poprzedniego właściciela, gdzie został już z powodu przywiązania, kilka dni temu w naszym domu zjawił się kolejny psiak.
Sprawa nie jest prosta, pies jest 2,5 rocznym owczarkiem niemieckim, z rozmowy z właścicielem wynikało że pies w ciągu dnia był w kojcu, a wieczorami jedynie był wypuszczany na sporą posesje. Właściciela w tym czasie nie było i miał z nim jedynie kontakt przy karmieniu bądź wymienianiu wody. Pies po mojej bliższej obserwacji wydaje się na wpół dziki, nie jest agresywny (agresje okazywał jedynie w swoim kojcu), człowiekowi nie daje się do siebie zbliżyć, ucieka. Po trzech godzinach pobytu u nas uspokoił się nieco i położył, dzięki czemu udało się do niego podejść i go pogłaskać. Teraz jednak pies znalazł w domu wygodne miejsce do spania - specjalnie przeznaczone dla niego, jest to rodzaj budy wewnątrz budynku. Potrafi przesiedzieć tam cały dzień, nie reaguje na nic (przysmaki, mówienie, zachęcanie itp).Daje się głaskać, jednak wydaje mi się, że traktuje nas obojętnie. "Jesteśmy to jesteśmy, nie ma nas w pobliżu też dobrze". Nie okazuje żadnych emocji zupełnie. Nie zamierzamy robić nic na siłe i czekamy cierpliwie aż sam zechce wyjść i do nas podejść, choć póki co wyraz jego pyska mówi tylko " mam cię gdzieś" ;) Piesek potrzebuje również kilku zabiegów pielegnacyjnych, sfilcowana sierść w lecie nie jest niczym przyjemnym dla niego. Dlatego bardzo chciałabym znaleźć sposób na nawiązanie z nim jakiejś drobnej nici porozumienia. Wszelkie pomysły mile widziane, ja do tej pory nie miałam doczynienia z takim psem i nie wiem jak powinnam z nim postępować ;) Psiak również nigdy nie miał na sobie obroży, a po założeniu czegokolwiek na szyje (Co niestety zademonstwował nam poprzedni właściciel skacze jak szalony próbując się uwolnić. Do lekcji chodzenia na smyczy kiedyś może dojdziemy w najbliższym czasie jednak nie zamierzam pokazywać mu złowieszczej obroży.

Link to post
Share on other sites

w jaki sposób zachęcacie go smakołykami? może nie chce wyjść, bo po prostu nie jest głodny? a gdybyście spróbowali wziąć psiaka na sposób? weź kawałek futerka (ja mam taki od kaptura kurtki, któremuś domownikowi nie podpasował a psisko go uwielbia), zawiąż do niego cienki sznurek, połóż futerko z jednej strony budy, sama przejdź rozwijając sznurek w drugą stronę tak, żebyś ściągając sznurek przeciągnęła futerko koło pieska. możesz zacząć piszczeć/krzyczeć/jęczeć czy wydawać jakieś dziwne głosy po to, żeby psiak odwrócił głowę w stronę wyjścia i wtedy przeciągnij futerko koło niego. instynkt powinien zadziałać i psiaka wyciągnąć z zamknięcia, a wtedy niech przed psim pycholem wyląduje np. kawałek pasztetu. możesz tak samo zostawiać kawałki czegoś super dobrego tuż przed psią budą, tak żeby musiał po nie wyjść ale żeby czuł ich zapach. tylko niech będzie wtedy sam, wy zajmijcie się swoimi sprawami.

on musi się dopiero człowieka i współpracy z nim nauczyć. przez 2 lata żył sam, sam sobie radził więc zostawienie go w budzie, bo może sam wyjdzie może odnieść odwrotny skutek. tak samo jak nadmierne nawoływanie go i próby zwabiania. ja bym się skupiła na tym, żeby on wychodził i jak wyjdzie to żeby zawsze przytrafiało mu się coś dobrego, np. ten kawałek żarcia. z czasem będziecie mogli przejść dalej, ale póki co nie narzucajcie psu swojego towarzystwa. na obrożę też przyjdzie czas, będziecie mogli poćwiczyć na wstążce, którą założycie psu na kark, nagrodzicie wylewnie zachowanie spokoju, trochę ją ściślej przytrzymacie i też nagrodzicie, aż dojdziecie do momentu, kiedy można ją będzie zawiązać bezkonfliktowo, a potem przejdziecie do obroży.

Link to post
Share on other sites

Z tym zachęcaniem chodziło mi o siedzenie przy budzie w pewnej odległości i podsuwanie mu smakołyków, kawałka dobrego mięska np. Zupełny brak reakcji. Jemu nawet ogon nie drgnie, czy nawet nosem nie ruszy i nie podsunie pyska o milimetr w w naszą stronę. Szkoda mi go strasznie bo bardzo chciałabym aby się do ludzi przekonał i z nami oswoił. Z tym futerkiem mogę spróbować, ale skoro nie reaguje na jedzenie wogóle to nie wiem czy to coś da. Spróbujemy. Zamierzam dziś spędzić z nim więcej czasu, choć sama trochę się go jednak boje i mam obawy przed głaskaniem go w tej jego kryjówce. Pies dla mnie jest niepewny i to trochę utrudnia sprawę, ale jakoś sobie też i z tym poradzę. Sporo było u nas owczarków, ale takiego przypadku jak dotąd nigdy ;)

Link to post
Share on other sites

ja bym mu rąk do tej budy nie wsadzała. niech to będzie jego azyl, do którego może się udać w każdej chwili i niech tam ma spokój. z futerkiem może pomóc o tyle, że pies zobaczy coś uciekającego i załączy się w nim chęć pogoni. już nie mówiąc o tym, że futerko jest samo sobie, bez was, a żarcie było z wami;)
no fakt, owczarek który ma w czterech literach człowieka i kontakt z nim normalnym przypadkiem nie jest, ale wszystko jest do wypracowania;)

Link to post
Share on other sites

Przede wszystkim dzienną porcję jedzenia powinien dostawać od Was w małych ilościach, a wielokrotnie, żeby Wasze odwiedziny u niego były częstsze i miały wg niego "sens" (zaspokojenie głodu).
Tu masz o podobnym przypadku: [URL]https://www.facebook.com/events/126620314204233/permalink/128206737378924/[/URL]
Naucz psiaka targetowania, to dla nich bardzo fajna sprawa. No i nie oczekuj zbyt wiele,2 tygodnie takiego "po prostu siedzenia" zajęło właścicielowi, żeby pies wylazł z kojca, co jest cudem - ja liczyłam na 2 miesiące.
Przede wszystkim podejdź do tego bezstresowo, ile czasu by to nie zajęło, to miesiąc w tą czy w tamtą już niewiele psiakowi zmieni - najważniejsze są małe kroczki i cierpliwość, oraz konsekwencja, a sukcesy przyjdą z czasem :)

Link to post
Share on other sites
  • 3 weeks later...

Dodam też swoje doświadczenie. Mój pies miał pół roku, gdy do nas trafił, ale z podobnych warunków. Może nawet gorzej, bo chyba był bity i kopany.
Nie ukrywam, że nie miałam doświadczenia z dzikim psem, więc poczytałam w internecie.
U nas metoda było karmienie wyłącznie z ręki. Może nie dosłownie, bo do ręki nie podszedł. Ja mu rozrzucałam jedzenie, żeby tylko chociaż wysunąl pysk spod stołu. Może i na Waszą bidę to metoda, gdy będzie głodny.
Mój był głodzony w pseudo, więc do tej pory jedzenie jest motywatorem.
Na szczęście z fundacji dostaliśmy go w obroży, ale zmiana na szelki i potem przypięcie smyczy, to były przeboje.
Na wszystko potrzebny jest czas. Nawet teraz po ponad roku jeszcze ma swoje lęki.
Do nas zaczął się przytulać - tak z własnej inicjatywy - dopiero niedawno. Bardzo sobie cenimy te teraz drobne postępy.

PS. Na początku nawet nie patrzyliśmy w jego stronę. Za to siedziałam dużo bokiem, na podłodze.

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements

×
×
  • Create New...