Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Izura

Pies i królik

Recommended Posts

Witam:)
Mam w planie powiększenie stada futrzastego o królika- przede mną najdłuższe w życiu pomaturalne wakacje a potem przeprowadzka i do pracy, więc to chyba najlepszy moment, aby nauczyć i uszastego królika i ogoniastego psa żyć ze sobą w zgodzie i harmonii.
Martwi mnie tylko to, że Browar nie panuje nad okazywaniem miłości i czułości. Niby kotowate nauczyły go, że ma się nie zbliżać (metoda nosa i pazurów), ale czasem je goni- nie w celach morderczych, ale dlatego, że dopadnięty kot nadaje się do wylizania, ogólnie poza psami, których nie znosi i z czym walczę kocha wszystko i wszystkich. Psów nauczył się nienawidzić przez to, że idioci okoliczni puszczają swoje luzem, po kilku atakach nauczył się na wszelki wypadek sam działać:( W sumie to mu się nie dziwię- jakby do mnie każdy człowiek leciał z bejsbolem też bym pewnie na wszelki wypadek kija szukała.
Tylko to niepanowanie nad sobą, czy on nawet przypadkiem nie zrobi takiemu królikowi krzywdy? Jak go przygotować (i siebie, i pokój) jeśli plan spełnienia marzeń o słodkiej, uszatej kulce zrealizuje? Nie planuje miniaturki, chcę kupić sobie zwykłego zwierza, którego ktoś by przerobił na jakiś pasztet albo innego królika w śmietanie.
Browar jest towarzyski, chciałabym aby się zakumplowali, nie nudziłby się tak zostając sam jak będę szła do pracy, a mieszkanie i tak będę miała trudno znaleźć z psem, królik to już raczej mniejszy problem będzie;)
I jeszcze jedno- nie planuje klatki- kable i wszystkie niebezpieczne rzeczy i tak mam usunięte po tym, jak odchowałam kociaki, taki "standard bezpieczeństwa przed zwierzami" jaki mam wprowadzony nie daje pola do popisu dla nawet najdzikszych pomysłów. 4 szkraby odkryły wszystkie możliwości doprowadzenia mnie do palpitacji serca na widok np. kociaka siedzącego w akwarium, na szafie, zaklinowanego w grzejnik i takie tam;)
Myślałam, żeby zacząć tak, jak uczyłam Kazika nie ruszać kotów, czyli nagradzanie za zachowanie grzeczne i spokojne, za wariowanie, warczenie (bo nienawidził na początku) i próby morderstwa wywalałam go do świątyni przemyśleń (czyli na ganek, gdzie się uspokajał i chwilkę nudził).
Potrzebuje porady, czy to jest realne aby królik nie ucierpiał na tej znajomości. Pomożecie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pies z królikiem może się dogadać :) a jeśli Browar ma w sobie takie pokłady uczuć to tym lepiej. Zanim jednak staną się najlepszymi kumplami musisz uzbroić się w cierpliwość.
Nie planujesz klatki, okay, jednak na pierwsze dwa tygodnie jednak zrezygnowałabym z pomysłu trzymania królika zupełnie luzem. Niech pobędzie w klatce, a pies podchodzi ostrożnie i ją obwąchuje, zobaczysz wtedy reakcję królika, czy miota się po klatce czy jest spokojny, on też musi się nauczyć jego towarzystwa. Jeśli będzie ok, możesz wypuścić królika z klatki a psu na początek założyć kaganiec - na wszelki wypadek. Drobnymi kroczkami do przodu :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pasztet jest już u mnie. Ogólnie jest dość duży, śmierdzi i ma mnie tam, gdzie bobki (mam teorię, że on jest wypełniony nimi cały), ale jak chłop mi zaproponował, że może mi tuszkę sprzedać od razu w cenie żywca to nie myślałam tylko brałam. Podobno ma 3 miesiące, ale bydlak swoje waży, waga docelowa to ok. 6-7kg a jest w połowie. To, w jakich warunkach był woła o pomstę do nieba i nawet denerwować się nie chcę.

A teraz o tym, jak Browar to przeżywa. No więc... Ciekawie to nie wygląda. Pasztet ma zrobioną zagródkę pod biurkiem, tam mu najbardziej pasuje przebywanie, ma michę, sianko, gałązki i kuwetkę, eksploracji poczynać nie chce za bardzo, a jak się ruszy to wszystko ofukuje albo kicha. Wracając do układów- Bro za mocno chce się z nim poznać. Dzisiejszą noc spędził na dworku a nie w domu ale czasem bywa, że jak wyjeżdżam (a ostatnio nie było mnie tydzień, mój chłopak zrobił się popsuty, czeka na operację i musiałam mu pomóc w uczelnianych przejściach) więc jakiejś tragedii nie było, tym bardziej że nawet nie wiedział o nowym koledze. Ale dziś już wie a ja nie wiem co zrobić, teraz Bro wie że on jest i boję się rywalizacji. Do tego nie umie się uspokoić, cały czas jest podjarany i z tej chęci zaprzyjaźnienia się może zrobić mu krzywdę.

Co radzicie? Jak to rozwiązać? Jeśli Bro nie da rady się uspokoić (w towarzystwie kotów też było podobnie, ale po 2h zrozumiał, że nie opyla my się entuzjazmować) i nie dojdzie do ładu będę musiała dla Paszteta znaleźć nowy domek, a nie chcę tego- polubiłam smrodka i jego dziwne uszy (jedno klapnięte, jedno stoi). Nie po to brałam go, żeby przez przypadek pies go zakatrupił albo na serce żeby zszedł.

Pomocy <prosi>

Share this post


Link to post
Share on other sites
Izuro, przeczytałaś moją wcześniejszą wypowiedź?
Zrobiłas inaczej, a teraz boisz się, że Browar zrobi Pasztetowi krzywdę, i płaczesz,że będziesz musiała go oddać.
Co innego można doradzić? Tylko stopniowe oswajanie, a nie da się tego zrobić bez odseparowania zwierzaków - chociażby przez klatkę, by mogły bez stresu się obwąchać, i zminimalizowanie niebezpieczeństwa pogryzienia dzięki kagańcowi.
Ale już to wcześniej pisałam...

Share this post


Link to post
Share on other sites
króilk musi mieć swoje miejsce wiec ja bym klatkę jednak kupiła, moze być cały czas otwarta-ja tam mam ale królik musi mieć gdzie ucieć i sie schować
ja swojego psa trzymałąm na smyczy kazałam mu leżeć i królica sama zdecydowała czy chce podejsć czy nie, obwąchała psa i go olała, pies był bardzo zainteresowany, chciał energicznie się przywitać więc smycz uniemożliwiła mu to
powoli małym i krokami, nie mozesz puscić psa i królika samopas bo pies może zrobic krzywde
jesli pies nie zrozumie o co wam chodzi, ze ma być spokojny ja by go spacyfikowała siłą i pokazała dobitnie ze królika ma nie ruszać

poza tym co ty za królika wziełaś że tyle bedzie wazył? toz to potwór:) moja wazy niecałe 2kg

Share this post


Link to post
Share on other sites
Napiszę o swoich doświadczeniach:
Moja sunia bardzo łowna próbowała zeżreć królika, ale że jest również karna to jej entuzjazm można było ukierunkować na smaczki itp. Dzięki temu po około 3-4miesiącach królik mógł chodzić w pobliżu suni, jednak nie mógł podchodzić do niej za blisko bo uaktywniały jej się geny łowieckie. Po intensywnym treningu i oswajaniu który trwał około 7miesięcy sunia z królikiem tak się zapoznali że królik mógł po niej dreptać. Pomimo że królik dreptał po niej, ona nic mu nie robiła to była tak napięta i w takim stresie że wystarczyła by iskra (trzeba było zawsze mocno uważać).
Samiec natomiast jest psem szybko ekscytującym się. Pomimo że miał pół roku i kochał cały świat to nie dał się przyzwyczaić do królika. Zawsze gdy widzi małe futerkowe zwierzaczki to leci na złamanie karku i nawet jak się go pilnuje to w życiu bym go nie spuściła razem z królikiem samopas.

Musisz sobie zdawać sprawę z faktu że nie każdego psa da się zgadać z innym zwierzęciem (psem/kotem/królikiem/świnką). Niektóre psy nie lubią lub kochają zbyt entuzjastycznie żeby pozostawienie ich samopas było racjonalne i odpowiedzialne.
Ja osobiście musiałam znaleźć nowy dom dla królicy rodowodowej. Stała się królica nerwowa, zaczęła biegać w kółko i fuczeć oraz uderzać tylnymi łapkami w klatkę, do tego ze stresu gubiła sierść. Znalazła wspaniały dom, tylko że to była miniaturka długowłosa holenderska do tego rodowodowa, nie wiem czy ktoś adoptuje zająca :-o

Share this post


Link to post
Share on other sites
A ja dodam coś od siebie.
Mam królika miniaturkę (nie mylić z karzełkiem!) od 3 lat. Od pół roku mieszkam z chłopakiem w małym pokoju i nie mieliśmy możliwości ich rozdzielania. Pies był już wcześniej w tym domu, więc to królik wkraczał na jego teren.
Charakter psa? Mieszaniec amstaffa z bokserem, urocza suczka, szybko łapiąca, słucha się, uwielbia gonić i zalizywać inne małe futerkowce (mamy w pokoju obok 2 koty- młodego kota i sędziwą kotkę po przejściach), rzadko kiedy toleruje inne zwierzaki na spacerze jeśli są mniejsze lub zbliżone do jej rozmiarów.
Nie mieliśmy dużo czasu w zabewę w podchody więc strzeliliśmy sobie samobója i poprostu wnieśliśmy króla na jej teren. Na początku ekscytacja i wielka ciekawość. Próby lizania, wąchanie, ściganie i śledzenie. Królik miał swoją klatkę na poziomie klatki piersiowej, wiec suczka nie miała do niego dostępu, chyba, że król miał akurat przepustkę. Nigdy, ale to przenigdy nie zostawialiśmy ich samych. Suczce zwracaliśmy uwagę za każdym razem, kiedy szturchała królika za mocno, z resztą on sam świetnie się bronił. Po 3 miesiącach zrobiliśmy przemeblowanie i klatka została ulokowana na podłodze pod biurkiem. Z czasem przyzwyczaili się do siebie i sunia już obsesyjnie nie stara się go zamęczyć, czasem nawet śpią obok siebie, jednak królik nadal się jej boi i warczy na nią gdy się za bardzo zbliży. Już nie pilnujemy ich tak obsesyjnie jak na początku, (oczywiście mówię o sytuacji kiedy królik jest na wolności), mimo to czas ten nie przekracza 10-15 minut.
Niedawno miałam też sytuację alarmującą, kiedy to suczka dostała smaka i królik przyszedł spojrzeć co takiego dostała a on nie i został podszczypany zębami. Ale takie sytuacje jedynie utwierdzają mnie w przekonaniu, że jakby się zwierzaki nie kochały, to nie należy ich samych zostawiać.

Także odwagi, nie separuj, tylko dobrze pilnuj i reaguj, a wszystko się ułoży :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...