Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
panika

uśpiłam swojego psa :(

Recommended Posts

2 dni temu uspilismy nasza ok 10 letnia psinke. Nie bede sie rozpisywac na temat co czuje teraz, bo bol jest straszny, a lzy krokodyle, kazdy kto to przezyl doskonale wie, ale chcialabym troszke napisac o nim i pare takich ogolnych refleksji.

Mieszkalam w irlandii gdy znalezlismy szczenna suczke na ulicy, szczeniaki sie odchowalo,rozdalo, a mama zostala. po 1,5 roku wzielismy drugiego pieska do towarzystwa ze schroniska. Zalozenie bylo takie, ze to ma byc pies z mala szansa na adopcje i o takiego psa sie staralam, nie chcialam wybierac, chcialam zeby mi pokazali takiego jaki ich zdaniem bedzie odpowiedzni. (jedyny wymog - nieduzy i nieagresywny). pokazali mi psiaka w typie JRT ok 6 lat, urody na prawde watpliwej + zainfekowane uszy +kaszel kenelny,wygladal na prawde kiepsko. musiaalm zaszczepic tego pierwszego siersciucha przeciw temu kaszlowi i czekac tydzien na odbior "nowego". psisko bylo z nami 4,5 roku. to byl przecudowny pies, mial swoj charakterek, nature mysliwego, ale jednoczesnie byl oaza spokoju, mam malutke dziecko i relacje pies - dziecko super. przeprowadzilismy sie do Norwegii z obiema kundami oczywiscie,z z tym ze od jakiegos czasu psiko 2 zaczelo chorowac. guzy na szyji, mial operacje w polsce, potem sie zaczelo z drugiej strony. w rezutacje 4 wezly chlonne byly sporo powiekszone, nie mial postawionej konkrettnej diagnozy, ale wygladalo to na chlonnika, z reszta nie bylo mowy o opercji, a jedynie leczniu zapobiegawczym szybkiemu postepowi choroby. trwalo to ok 3 miesiecy, oststni miesiac byl na encortonie. Pomimo rozrostow pies czul sie bardzo dobrze, jakkolwiek bylo pare gorszych momentow. we srode doszlam downiosku, ze pojawilo sie wodobrzusze, we czwartek byl weterynarz i zle samopoczucie wieczorem, w piatek bylo bardzo zle. caly dzien wymiotowal woda, ktorej pil sporo, nic nie jadl, ledwo chodzil, wieczorem postanowlismy ze trzeba sie pozeganc i przed 22 zostal uspiny, a wczoraj pochowalismy go. na szczescie i w Norwegii mozna zabrac psa.

co do uutanazji i decyzjii kiedy to uwazam tak: jesli pies mial np wypadek i choc ma pol kosci polamanych, a istnieje realna szansa na rto, ze da sie go wyleczyc, to trzeba sprobowac,jesli natomiast zmaga sie z jakas przewlekla ciezka choroba, gdzie wiadomo z gory ze bedzie tylko gorzej to jak tylko nastapi taki pierwszy krytyczny dzien to trzeba dac psu odejsc a nie ludzic sie "a moze jutro bedzie lepiej". Ta samo rozdziera sarce jak sie widzi cierpiacego psa jak gdy sie podejmuje decyzje o skroceniu tego cierpienia.

Wzielabym najchetniej drugiego psa, ale poczekam z tym do powrotu do Polski,ktory niebawem nastapi. schroniska pekaja w szwach i poniewaz juz przez to kiedys przechodzilam (10 lat temu) - jak zostaje taka pustka to najlpiej ja wypelnic nowa bieda i najzwyczjaniej w swiecie nastepnemu psu dac dom.

i taka uwaga jeszcze - jesli sie ktos kiedys zastanawial, czy by nie miec 2 psow, to namawiam - tyle powiem, ze jak jest miesce dla 1 to i sie znajdzie miejsce dla 2. moi rodzice tez maja 2, ja mam, znaczy mialam 2 i pomimo malutkiego dziecka i przeprowadzek z kraju do kraju dalo sie to zalatwic. A psy, zwlaszcza jak sie pracuje i pies jest sam dluzszy czas w domu to sie zdecydowanie lepiej czuje jak ma pszyjaciela, chociaz szczesciem dla moich sierciuchow odkad pojawil sie maly czowiek, ja jetsem w domu caly czas. A w przypadku dylematu - to nie fair dla psa zeby brac go jak wiadomo z gory, ze te 8-9 godzin bedzie czekal. Brzmi slusznie, ale jesli jets alternatywa albo dom gdzie trzeba tyle czekac na swojego pana albo schronisko, gdzie jakie sa warunki zazwyczaj to powszechnie wiadomo, to mysle, ze jednak zdecydowanie lepszy dla takiego psa jest wlasny dom i pracujacy kochajacy pan.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja też... Dobrze, że ten pies przeżył z Tobą tyle czasu szczęśliwie.. Moim zdaniem dobrze zrobiłaś, że oszczędziłaś mu cierpienia. Ty najlepiej wiesz, jak wyglądała sytuacja z jego zdrowiem.


Co do Twoich poglądów to ja mam troche inne: mnóstwo psiarzy pracuje tyle godzin, tylko wtedy trzeba psu zapewnić ruch i po powrocie z pracy zrekompensować mu czas spędzony samotnie. Wiadomo, że szczeniaka sobie nie wyobrażam zostawionego na tyle czasu, ale dorosłego psa tak. W innym przypadku nielicznie w ogóle mogliby mieć psa. Ale za to też uważam, że najlepiej jest mieć kilka psów i wtedy jest im lżej zostawać. Jak tylko wyprowadzę się z domu rodzinnego to będę bardzo poważnie myśleć o drugim psie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja zawsze staram się mieć trzy psy, żeby było na zakładkę i dla mnie, i dla tego, który zostaje, kiedy któryś odchodzi. Ostatnio miałam tylko dwa i patrzeć nie mogłam na osamotnioną Kulkę po śmierci Olka. Oczywiście kupiłam jej towarzysza, ale długo nie chciała go polubić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...