enia Posted March 4, 2007 Posted March 4, 2007 Piękna sunia, a nochalek faktycznie slodziutki, taki różowy..........:loveu: Quote
mycha101 Posted March 9, 2007 Author Posted March 9, 2007 Z ostatniego maila jaki otrzymałam od Pani wynika, że Luna bardzo chce się uczyć dobrych zachowań, zaczyna reagować na "nie wolno" w momencie kiedy chce łapać za nogi i gryźć, a za nogi łapie w momencie rozbawienia. No cóż ona sobie nie zdaje sprawy ze swojej siły. Już nie brudzi w domu, ma apetyt, jak zostaje sama w domu to nie rozrabia. Na dzień 2 marca Luna ważyła 21 kg, ale nie ma jeszcze info co do wieku, bo strasznie przeżywa wizyty u weta, ale Pani uważa że jest młodziutka, sądząc po jej szczeniackich zachowaniach. Luna miała straszne pchły i tak sobie podrażniła drapaniem skórę, że w rany wdało się zakażenie i dostawała antybiotyk. To by było na tyle. Najlepiej jak Ola się wypowie na temat Luny. Quote
Guen Posted April 20, 2007 Posted April 20, 2007 Witam! Przynoszę nowinki o Lunie i to dosyć dobre nowinki, bo sunia szybko się uczy i już zdążyła zaklimatyzować się w domu. Czasem ma jeszcze różne dziwne i niezbyt fajne zachowania ale dzięki pomocy pani treserki coraz lepiej się już zachowuje. Coraz częściej zdarza jej się przyjść do nas i polożyć głowe na kolanach domagając sie pieszczot, widac że jest spragniona czułości ale jeszcze nie ufa nam do konca dlatego wszystko robi z ostrożnością. Z dnia na dzień jest lepiej i mimo że jest z nią sporo pracy i trzeba mieć dużo cierpliwości to kiedy przychodzi i tuli sie domagając się pieszczot to wiemy że było warto robić to wszystko. Quote
gamoń Posted April 21, 2007 Posted April 21, 2007 Nie często zdarzaja się tacy ludzie jak Wy! Nie wszyscy rozumieją, że pies ze schroniska nie jest czysta kartką ale w=swoje juz w życiu prrzeszedł i często rezygnują. Ogromnie sie cieszę, ze Luna trafiła na takich wspaniałych ludzi i zyczę samych sukcesów w dalszej pracy :multi: Quote
Guen Posted October 22, 2007 Posted October 22, 2007 Witam wszystkich po dłuższym czasie! :D Chciałam powiedzieć że u Lunki wszystko jak najlepiej, już zdążyłyśmy się zaprzyjaźnić, Luna czuje się juz w domu pewnie i patrzy na nas z zaufaniem. Ma jeszcze pare nieprzyjemnych nawyków (głośne szczekanie, gryzienie w zabawie), ale są to rzeczy małe przy tym ile nam radości daje! Wstawiam zdjęcie i dziękuje bardzo że pomogliście nam znaleźć Luncie! Quote
mycha101 Posted October 23, 2007 Author Posted October 23, 2007 Luna jest cudowna. Miło popatrzeć jak się uśmiecha od ucha do ucha.:loveu::loveu::loveu: Quote
Guen Posted October 3, 2010 Posted October 3, 2010 Witam! Czy ktoś tutaj jeszcze Lunke pamięta? Jeśli znajdzie się ktoś, kto pamięta tego "różowego nosa", to na pewno z chęcią usłyszy co u niej ;) Luna po jakimś czasie faktycznie przyzwyczaiła się do nowego domu i żeby nie skłamać- całkowicie nas zdominowała. :shake: Miałyśmy z nią wieeele przygód (zaczynając od ucieczki żeby poganiać samochody na skrzyżowaniu, na śledzeniu mnie podczas wycieczki rowerowej jakieś 2km :roll: kończąc). Luna to niezły cwaniak i każdą okazję wykorzysta :P W każdym razie udało nam się jakoś ją oswoić i nauczyć się wspólnie mieszkać i żyć. Sielanka trwała do czasu, kiedy pod koniec 2008 roku Lunie zrobiła się w pysku bardzo brzydka rana... Od tego czasu odwiedzałyśmy z Luną tuziny lekarzy, robiłyśmy miliony badań, stawiane były różne teorie, na podstawie których można by nakręcić kolejny odcinek dr. Housa... Luna chorowała przez długi czas, często dostawała gorączki i czasem w okolicach pyska wyskakiwały jej brzydkie rany, do tego dochodziły obrzęki stawów i szereg innych dolegliwości. Przez te wszystkie nieprzyjemności psina zrobiła się apatyczna, osowiała i niestety agresywna... Nie poddawałyśmy się jednak i próbowałyśmy z mamą różnych metod... Nie będę całej dokumentacji medycznej i przeżyć opisywać bo by na to miejsca nie starczyło, ale powiedzieć mogę tylko, że Luna dostała przepisany Encorton czyli steryd i zaczynając od sporej dawki schodziłyśmy do coraz mniejszych. W 2009 roku mama przeniosła się do domku na wieś, a Luna miała się coraz lepiej. Przyplątał się też do nas inny czworonóg Diler- terrierowaty kundelek, który całkiem dobrze dogadywał się z Lusią. Sama Lusia przez leki i stres wywołany chorobą znacznie przytyła i stała się mniej chętna do zabawy, ale wciąż potrafiła napsocić. Jej ulubioną zabawą były kąpiele w pobliskiej rzece albo chlapanie się w wielkiej misce na podwórku. W tym momencie mama znowu mieszka w warszawie, a Lusia razem z nią. W tej chwili dostaje już bardzo niewielkie dawki sterydu a jej sytuacja jest stabilna. Podsumowując- po wielu przeżyciach i ciężkich chwilach, Luna ciągle jest z nami (a właściwie z moją mamą i jej mężem), ma swój kąt i osoby które ją kochają, oraz kota którego można czasem pogonić :) A piesek Diler wraz z innymi zwierzętami, które się po drodze przyplątały mieszka ze mną i właśnie z drugą moją sunią rozpychają się na łóżku, wypinając w górę brzuchy :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.