Jump to content
Dogomania

Max z Jasienicy - w tragicznym stanie odebrany interwencyjnie - ma dom!


Recommended Posts

  • Replies 166
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Marchewka lepsza surowa - zetrzeć na tarce, jak na placki ziemniaczane (na tej grubszej ;)).

Najlepiej byłoby mu podawać przez jakiś czas to samo - ryż (rozgotowany, gotować dłużej, około 40 minut, w żadnym przypadku makaron), mięsko z kurczaka albo indyka (lepsze) i marcheweczkę, ale surową, jak wyżej ;)

Wszystkie psy, które miałam, to psy po schronisku, mam jakieś tam doświadczenie w kupkach i bąkach :diabloti::evil_lol:

Posted

Ryz dziala lagodzaco na zoladek, pomaga wyregulowac stolce i jest lekko strawny, wiec nie powoduje pierdziochow. Kurczak jest takze miesem lekkim, a marchewka znow zapobiega zaparciom, ktore moze spowodowac za duza ilosc ryzu w stosunku do miesa. Marchew surowa ma wiecej witamin niz ta gotowana, ale ja bym ja chyba starla jeszcze drobniej, zeby pomoc w przyswajaniu witamin z zoladka...

Moze faktycznie w tym tygodniu zaserwowac mu lekka diete, podobnie jak ludziom po kdlugotrwalych kroplowkach itd. Niech zoladek powoli sie rozkreci :) Dajcie znac czy pierdziochy sie zmniejszyly :)

Posted

ageralion napisał(a):
Ryz dziala lagodzaco na zoladek, pomaga wyregulowac stolce i jest lekko strawny, wiec nie powoduje pierdziochow. Kurczak jest takze miesem lekkim, a marchewka znow zapobiega zaparciom, ktore moze spowodowac za duza ilosc ryzu w stosunku do miesa. Marchew surowa ma wiecej witamin niz ta gotowana, ale ja bym ja chyba starla jeszcze drobniej, zeby pomoc w przyswajaniu witamin z zoladka...

Moze faktycznie w tym tygodniu zaserwowac mu lekka diete, podobnie jak ludziom po kdlugotrwalych kroplowkach itd. Niech zoladek powoli sie rozkreci :) Dajcie znac czy pierdziochy sie zmniejszyly :)


Otóż to! Jak ma mieszane suche z puszką, potem gotowane, to żołądek nigdy do ładu nie dojdzie. Musi jeść ten sam pokarm przez dłuższy czas (nie mieszać nawet różnych rodzajów mięs), potem można go przestawiać stopniowo np. na suchą karmę ;)

Posted

A moze to tez troche po tabletkach od robakow? No i wydaje sie mi,ze przez tyle byle jakiego albo wcale jedzonka ma jakies zlogi.
No i po paru dniach czarnobyl zamieni sie w morska bryze;)
Jak nie ma rozwolnionka to chyba jest wsioOK!

Posted

To jest normalne u psów karmionych wcześniej byle czym.
Człowiek chciałby takiemu psiakowi potem nieba uchylić, dać mu wszystko, wynagrodzić poprzednie życie (między innymi urozmaiconym jedzonkiem). Jednak na początek monodieta naprawdę jest wskazana. Po unormowaniu się spraw żołądkowo-jelitowych, można ją, a nawet trzeba - urozmaicać ;)

Posted

W takim razie jutro marchewa, ryż i puszka. I tak przez najbliższych kilka dni. Niech się dziecina unormuje a wtedy pomyślimy o frykasach. Jutro napiszemy, co i jak. Dziś już Bidul padł i biegnie przez sen :)

Posted

Dobry wieczor! I jak tam nasz dzielny Maxymilian;) Czy przez to prykanie jeszcze jestescie biali?Czy moze juz zolte jak chinczyki?
Mam nadzieje,ze wszystko dobrze,czekam na jakies wiesci.
Bardzo pozdrawiam!!!

Posted

Witamy!
Żyjemy :)
Max ma się całkiem nieźle. Jest bardziej żywy i już się nie boi, ale za to dostał dziś od rana rozwolnionka. I spacer przed chwilą też zwieńczył miętką kupą. Strasznie jest łasy na jedzenie, ale nie dajemy mu niczego "extra". Bąki rzadziej, ale równie ostro. Czekamy na poprawę. Przestaliśmy kropić mu oczy i dziś rano już nie miał tak zaczerwienionych i obrzękniętych. Noc ładnie przespał pod łóżkiem. Na porannym spacerze mieliśmy niemiła przygodę, otóż Maxa zaatakował psiur ganiający luzem. Nic mu na szczęście nie zrobił. Musiałam zasadzić temu psu mundialowego kopala w dupala, żeby odskoczył i poinstruować właścicielkę. Wyobraźcie, próbowała się awanturować, że kopnęłam jej psa (???) Powiedziałam jej, żeby w ogóle przestała dyskutować tylko szła do domu raz dwa!! I na cały głos powiedziałam, "i co? amstafy są agresywne i gryzą, tak? Bierz Pani tego swojego agresora i do domu, ale już!" Ludzie od razu w oknach, babka czapkę nasunęła na łeb i poszła do domu. Mam nadzieję jeszcze zorientować się, gdzie mieszka i nie zostawić tej sprawy otwartej. Wracając do domu Max trochę się spiął w tym miejscu, ale go poklepałam i przebiegliśmy na wesoło. Max zachował się ok, tzn. nie przystąpił do walki. Obejrzałam go całego, nic się nie stało. Uff... 500 metrów dalej ogonek mu się podniósł i już było w porządku. Jak na amstafa przystało, przez snem dokładnie i precyzyjnie zawija się w kocu, kręci, kręci aż w końcu przyjmuje dogodna pozycje i usypia. Jest całkiem spokojny. A wczoraj przez pół nocy machał ogonem przez sen :)

Zdjęcia wrzucimy za kilka dni, zobaczycie jaki będzie z niego chłop!

Pozdrawiamy!

Posted

Mundialowego kopala w dupala? hahahaha tego jeszcze nie słyszałam :evil_lol: Max zachował się wspaniale, że nie zareagował. Babka powinna dostać tego kopala w dupala albo najlepiej dwa by jej się szybciej szło i zaczęła myśleć racjonalnie :shake:

ageralion dostałaś ode mnie wiadomość na priv, bo nie wiem?:oops:

Posted

No wlasnie babka chyba kiepska byla;) Pies jak pies szczekac powinien ale terroryste-agresora szybciutko bez dyskusji zabrac powinna.No Max to gentelmen na calego:) A ja sie dowiedzialam,ze ta rasa ma takie raczej delikatne brzuszki i ze takie rozwolnionko to przez pare dni norma!

Posted

Dzień dobry!
Max ma się bardzo dobrze!! Rozstrój żołądka opanowany, pierdzioszki w psiej normie. Je w kółko te same posiłki nawet 4 razy w ciągu doby. Micha wylizana do czysta. Na spacerach trochę się sadzi do dużych psów. Ale z buldożką francuską sąsiadów nawiązał zdrowe porozumienie- on sika, ona go podziwia. Coraz więcej spacerujemy z nim po ulicach, żeby się oswajał- z ludźmi, samochodami, wózkami, dzieciorami, psami. Zostaje w domu!! Za pierwszym razem trochę beczał, ale już ma relaks, gdy zostaje sam. Bez problemu, histerii, wycia i skakania na drzwi. Wstaje tylko zorientować się, czy aby na pewno został sam, po czym wraca do spania. Jest cierpliwy i pozwala na wszelkie zabiegi wokół siebie. Oczy w lepszej kondycji. Skóra, gdyby nie łysinki, byłaby prawie całkiem ok. Ucho się słabo goi, bo ciągle trzepocze uszyskami, ale nic się tam nie sączy. Obroża od dziś o jedno oczko poluzowana! Miał iść ze mną wczoraj między ludzi, do wspomnianej kawiarni, ale dupina mu zmarzła w połowie drogi, więc wróciliśmy. Max marznie. Ciągle brakuje mu tłuszczyku i po 15 minutach spaceru obiera kierunek dom. Może dlatego tak się dokłądnie zawija w kocyku do spania :) Dziś na spacer dostanie jakiś mój wiązany sweter, a co!! Rano jest przesłodki i można ustawiać pod niego zegarek :) punkt 9 rano, Max wchodzi do sypialni i zaczyna podchody do wlezienia na łóżko. Pojękuje, ociera się, prosi łapką, żeby tylko mu uchylić kołderki. I wystarczy tylko otworzyć oko i pozwolić i ... JEST!! Szczęście największe! Ładuje się z tą chuda dupiną, zawija w kłębek i jeszcze chwile drzemie.

Max jest tak fajnym, sympatycznym i rozumnym stworzeniem, że w zasadzie nie wymaga jakichś specjalnych szkoleń, jeśli chodzi o zachowanie w domu. Ma świetny charakter, czasem nas rozśmiesza i lubi się bawić. Na spacerach idzie mu oporniej. Lubi złapać jakiegoś śmiecia z chodnika, niektóre psy wywołują w nim totalny niepokój, niektóre totalnie olewa. Jak się podkręci, to szarpie, jak koń.

Pozdrawiamy ciepło!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...