Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

mshume napisał(a):
A czemu tu nie wspominasz o krzyku w słuchawce,że ludzie suni nie chcą , bo to żaden york i że zawozą ją do schroniska? I twierdzenie,że sunia ma chory kręgosłup? Wet niec takiego oprócz urazu łapki nic nie stwierdził! Sunia bała się schodów, więc była noszona po nich. Rano twierdziliście, że z sunią wszystko super.Dla mnie to wszystko jest mocno naciągane!


Mail od Zośki74 3.I.godz 23,14
Sunia cały czas śpi ( od 16 ) była na spacerze ale nie załatwiła się co mnie niepokoi ani w domu ani na spacerze. Do ludzi jest pogodnie nastawiona, daje robić ze sobą wszystko ( wykąpałam ją, czesałam wycinałam kołtuny) a ona grzecznie stała. Bardzo lubi małe dzieci bo jak przyjechała do mnie siostra z 6 letnim synkiem to się bardzo ożywiła. Do psów ( mam dwa samce ) też ok, ale jak york ją zaczepia to powarkuje. Zjadła dwa razy po małej miseczce bardzo chętnie ale nie łapczywie. Kuleje na tylną łapkę, wetka powiedziała że to mocne stłuczenie, ale jak nie przejdzie w ciągu dwóch dni kazała zrobić prześwietlenie. Dostała zastrzyk przeciwzapany i przeciwbólowy. Waży 5.5 kg i oceniona została na ok 5 lat

Mam wszystkie wiadomości w kompie, o łapce wiedziałyśmy o wecie, zastrzyku, ale nie o tym, że trzeba nosić po schodach...to wskazuje na poważny uraz!!!
Ani ja, ani Piove nic nie ukrywamy i nie kombinujemu, chodziło mi o dobro suni!

  • Replies 74
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

to że trzeba ją wnosić po schodach nie wskazuje na uraz kręgosłupa! Łapkę należy oszczędzać, to chyba normalne, nie?

Malawia napisał(a):
Mail od Zośki74 3.I.godz 23,14
Sunia cały czas śpi ( od 16 ) była na spacerze ale nie załatwiła się co mnie niepokoi ani w domu ani na spacerze. Do ludzi jest pogodnie nastawiona, daje robić ze sobą wszystko ( wykąpałam ją, czesałam wycinałam kołtuny) a ona grzecznie stała. Bardzo lubi małe dzieci bo jak przyjechała do mnie siostra z 6 letnim synkiem to się bardzo ożywiła. Do psów ( mam dwa samce ) też ok, ale jak york ją zaczepia to powarkuje. Zjadła dwa razy po małej miseczce bardzo chętnie ale nie łapczywie. Kuleje na tylną łapkę, wetka powiedziała że to mocne stłuczenie, ale jak nie przejdzie w ciągu dwóch dni kazała zrobić prześwietlenie. Dostała zastrzyk przeciwzapany i przeciwbólowy. Waży 5.5 kg i oceniona została na ok 5 lat

Mam wszystkie wiadomości w kompie, o łapce wiedziałyśmy o wecie, zastrzyku, ale nie o tym, że trzeba nosić po schodach...to wskazuje na poważny uraz!!!
Ani ja, ani Piove nic nie ukrywamy i nie kombinujemu, chodziło mi o dobro suni!

Posted

Przeczytaj sobie nejla cytowanego przez twoją kolezanke, tam jest wszystko napisane.Jak można psu z urazem łapy dać cohdzic po schodach, to chore!Sprawdzałaś czy wchodzi sama? Mogło to się skończyć ciężkim urazem dla niej!

Posted

sorki - mój błąd... źle przeczytałam. rzeczywiście mowa jest w pierwszym poście - ale tam wyraźnie napisane, że "czipa nie ma".
to dobrze, że DT jest... no to szukamy DS
jakby jej fryzurkę zrobić a'la YORK to może szybciej by wzbudziła zainteresowanie...?

Posted

Wiecie co? Przerzucanie psa z Warszawy do Suwałk i z powrotem to jakaś igraszka. Z psychiką psa.
nigdy nie wiadomo jak się dom zachowa, ale.... nigdy też nie biorę odpowiedzialności za taki dom.

Wnoszenie 5 kg psiaka po schodach to problem? 5 kg!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
ja 12 kg potrafię na 4 piętro wnosić.

Posted

w mejlu było napisane o urazie i tu na wątku też

piove napisał(a):
Ale Twoja koleżanka powiedziała, ze piesek jest zdrowy, biega za piłeczką (to mam w smsach) i niewiadomo dlaczego nie chce wchodzić po schodach. Zapomniała koleżanka, że piesek na uraz nogi gdy mu piłeczkę rzucała?

Posted

Vutz napisał(a):
Dziewczyny - przeczytałam, że sunia ma CHIP'a... czemu nie znajdziecie jego numeru w bazie danych u vet'a ???

Czy sunia ma już DT ?


Vutz? A gdzie Ty doczytałaś, że mała ma chipa?

Posted

piove napisał(a):
Nie rozumiem skąd te wiadomości o schronie. Ani razu nie wspomniałam tego przez telefon. Pani Zosia nie raczyła ze mną porozmawiać tylko dała do telefonu swojego męża, który był niemiły i atakujący. Piesek chodzi, ale trzeba go przepychać, trochę zaciąga tylnie nóżki. U nie jak schodzi z kanapy, to jakby spadał na 2 łapki - tylne się rozjeżdżają. Nie jestem dumna z tych ludzi z Suwałk, którzy psiaka nie chcieli zabrać do siebie, bo okazał się inny niż w opisie. Postanowiłam stworzyć psiakowi przynajmniej DT. Miałam juz umówioną wizytę u fryzjera aby doprowadzić go do porządku i zrobić mu piękne fotki Zabierałyśmy się z Malawią do stworzenia mu wydarzenia i szukania nowego domku.
Ze schroniska rok temu wyciągnęłam sunię, która została ze mną. Napisałam artykuł do gazety, w której jasno wyraziłam zdanie na temat naszego schroniska. Nie wiem skąd te pomówienia i oszczerstwa.
Córa wracała z Warszwy i w drodze do domu (prawie na miejscu) dostałam od Pani Zosi sms - piesek nie chodzi po schodach, zapomniałam powiedzieć. O takich sprawach mówi się wcześniej. Psiak jest super, jest wesoła i chętna do zabawy. Z nóżkami na pewno ma jakiś problem. Oczywiście trzeba na nia bardziej uważać i tyle. Ale ludzie są różni i trzeba mieć na uwadze, że niektórzy chcą psa w pełni sił i zdrowego.
Chciałam powiedzieć, że jest mi bardzo przykro, że tak załatwia się u nas sprawy i jeszcze oczernia ludzi bez powodu. Dziś psiaka oddaje. Mam nadzieję, że znajdzie dobvry dom. Chociaż dla mnie to doświadczenie i nastepnym razem będę bardziej uważna.


Piova - ja znam inną wersję wydarzeń, i to ja poprosiłam Msume o wypowiedż na wątku (nie miałam dostępu do internetu).
W tej chwili mąż Zośki74 jedzie do Suwałk.

Mam nadzieję, że Zośka napisze jutro o co chodziło z całą tą adopcją.
I zgadzam się całkowicie z Mshume.

Poza tym twoje słowa:"Ale ludzie są różni i trzeba mieć na uwadze, że niektórzy chcą psa w pełni sił i zdrowego" świadczą o tym, że nie sprawdzasz DS !

Posted

No i powtarzam, co z tego ,ze przy tej kontuzji łapki pies nie może chodzić po schodach? Dla mnie to absurd. Wiele małych psów w ogóle ma zabronione schodzenie po schodach a tu jest to problem z powodu tej konkretnej kontuzji, Zoska74 dodała to jako oczywistość, że teraz nie wolno jej chodzić, bo pogłebi się ból.

Posted

a 1 postu to nie łaska było przeczytac? nie byłoby niewiadomych...

piove napisał(a):
Bzdura jest dla mnie pominianie pewnych faktów - pies biega za piłką, ale po schodach nie wchodzi i niewiadomo dlaczego:/ Nie było tam odwołania do jego nóżki.
N

Posted

To teraz wypowiem się ja. Przez całą drogę jak sunia jechała do Suwałk pisałam do piove i jej córki ( ona odbierała psa ) jak znosi drogę, czy tęskni i że jak dojadą na miejsce nawet po północy niech dadzą znać czy jest wszystko ok. I tak było nie zaprzeczam pisali że jest ok, że suczka dojechała szczęśliwie i rano zostanie dostarczona o DS ( bardzo odpowiedzialni ludzie, pani nie pracuje, siedzi w domu to na pewno sunia będzie miała jak w niebie tak przez tel piove odpowiadała mi na moje pytania jak dzwoniłam z wątpliwościami) Mówiłam że mam dla niej DT w Warszawie u oliva64 i wolałabym tam sunię oddać bo miałabym możliwość odwiedzin. piove zapewniała że ma naprawdę sprawdzony DS więc zdecydowałam się oddać sunię, żeby oszczędzić jej stresu z DT i wiecznej zmianie miejsca zamieszkania itp. Wczoraj o godz 9.33 rano dostałam esemesa cytuję Pusia spokojna nie okazuje oznak tęsknoty. Spała w łóżeczku. Wczoraj sama weszła na schody i dane do FB. Do godziny 17 nie otrzymałam już żadnej inforamcji jak została przyjęta w DS o co prosiłam. Więc bardzo stęskniony i zaniepokojony mój mąż zadzwonił do piove co i jak. I tu informacja że pies nie ma DS bo to nie york ( zdjęcia i informacja że to mix yorka ważący 5.5 kg i z kulejącą łapką była podana ) Może mąż się trochę i uniósł ( nie było mnie przy całej rozmowie ). Powiedział że jak ktoś chce yorka to niech kupi sobie z hodowli a nie zawraca głowę że chce adoptować " naszą" sunie. piowe zażucała mężowi że sunia nie ma książeczki, szczepień nie jest opcięta itp. Jak ją tylko znalazłam poszłam odrazu do weta i wszystko opisałam, co do łapki miałam tydzień obserwować i potem przyjść na prześwietlenie ( wcześniej znalazł się "DS" dlatego nie poszłam. Do fryzjera też nie gdyż to są też koszty i uważam że jak ktoś chce zaadoptować psa sam to załatwi w swoim zakresie. Ja ją 2 razy kąpałam i większość kołtunów wycięłam tak jak umiałam. Szkoda że piove nie widziała suni w jakim była stanie jak ją znaleźliśmy ( mokra, cała w błocie, posklejana, śmierdząca. Może miałam jej zafundować kolejny stres w postaci fryzjera. Wiadomo jaki to jest stres dla niektórych psów. Potem już od córki piove mąż dowiedział się że oni nie chcą tego psa i teraz to oni mają z nią problem, dlatego nie zważając na koszty, późną godzinę wyruszył po Pusię do Suwałk. O tym że sunia nie chce chodzić po schodach faktycznie powiedziałam piove jak sunia już jechała do Suwałk, ale zrobiłam to nie dlatego że chciałam coś ukryć tylko że tak zachowywała się u nas ( mam dwupoziomowe mieszkanie) a ona nie chciała wchodzić na schody nawet bawiąc się z moimi psami. Niewiem czy to jakiś uraz związany z tą łapką czy poprostu się bała bo nigdy tego nie robiła. Mi też jest bardzo przykro że tak skończyła się ta sprawa, ja chciałam jak najlepiej, piove może też.... Teraz sunia jest u mnie bardzo szczęśliwa, nie robię problemu jakie poniosłam, poniosę koszty w jej utrzymaniu. Nawet nie proszę nikogo tak jak to zawsze jest w DT o wsparcie finansowe ( dwa psy żywię, kontroluję u weta to i muszę poradzić sobie z trzecim) Tak jak doradziła mi Abra teraz będę bardziej rozważna wydając psa do DS i sama sprawdzę co to za ludzie i Dom. Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych sprawą. Przepraszam za błędy i stylistykę ale o 4 rano się położyłam a od 7 jestem w pracy i ledwo patrzę na oczy.

Posted

[email protected] napisał(a):
super że maleńka z nowu u was wymiziaj ją ode mnie

Wymiziam na pewno. Jutro jadę z nią do weta specjalisty, niech oceni stan łapki czy to stary uraz czy coś innego, umówię ją na sterylkę ( mam dwa samce ) zaszczępię i odrobaczę no i oczywiście zabiorę do fryzjera bo to jest najkonieczniejsze ( może bardziej przypomni wtedy yorka )

Posted

[email protected] napisał(a):
ona jest jak york tylko troszkę wieksza a jak tam z załatwianiem się bo ona chyba siusiu nie robiła wcześniej ?

Już po dwóch dniach wróciło wszystko do normy, robi siusiu, kupkę - widocznie to był stres że się nie załatwiała.

Posted

Wiecie, zajmuję się już adopcjami jakiś czas...I gdyby ktoś biorąc ode mnie psa: mix-york miał pretensje, że nie jest jorkiem a do tego robił problem z wniesieniem 5,5 kg psa po schodach, to posłałabym w diabły i wrzuciła na czarne kwiatki. Litości!!!! Skoro przygarnia się psa z ulicy, schroniska, łańcucha czy skądkolwiek innąd, to wiadomo, że różne rzeczy z psem mogą się dziać. Jeśli ktoś ma takie podejście, to zapraszam do hodowli, zakup parę tysi i można reklamację składać. I jeszcze piejs obcięty nie był. W życiu nie wydawałabym pieniędzy, czy to swoich, czy tym bardziej zebranych na psa w potrzebie na psiego fryzjera, skoro inne psy leżą na poboczach połamane, szczeniaki z parwo potrzebują leczenia itp. Albo ktoś chce pomóc psu z ulicy albno niech sobie pluszaka kupi!!!!

Posted

trafiłaś w sedno. Ja nie mogę uwierzyć, że to był 'sprawdzony dom', który widział foty i czytał opis.Te osoby w ogóle nie powinny zajmować się adopcjami, bo się na tym nie znają!

ludwa napisał(a):
Wiecie, zajmuję się już adopcjami jakiś czas...I gdyby ktoś biorąc ode mnie psa: mix-york miał pretensje, że nie jest jorkiem a do tego robił problem z wniesieniem 5,5 kg psa po schodach, to posłałabym w diabły i wrzuciła na czarne kwiatki. Litości!!!! Skoro przygarnia się psa z ulicy, schroniska, łańcucha czy skądkolwiek innąd, to wiadomo, że różne rzeczy z psem mogą się dziać. Jeśli ktoś ma takie podejście, to zapraszam do hodowli, zakup parę tysi i można reklamację składać. I jeszcze piejs obcięty nie był. W życiu nie wydawałabym pieniędzy, czy to swoich, czy tym bardziej zebranych na psa w potrzebie na psiego fryzjera, skoro inne psy leżą na poboczach połamane, szczeniaki z parwo potrzebują leczenia itp. Albo ktoś chce pomóc psu z ulicy albno niech sobie pluszaka kupi!!!!

Posted

[quote name='mshume']trafiłaś w sedno. Ja nie mogę uwierzyć, że to był 'sprawdzony dom', który widział foty i czytał opis.Te osoby w ogóle nie powinny zajmować się adopcjami, bo się na tym nie znają!
Dzięki dziewczyny za wsparcie ja też się na tym nie znam za bardzo, ale pomagam biedakom jak tylko umiem. Nie działam w żadnej fundacji, jak czegoś nie wiem kontaktuję się z Abrą ( tu dzięki za wszystko, rady itp.) Moja przygoda z Dogomanią zaczęła się od szczeniaczków http://www.dogomania.pl/threads/206171-Otis-w-DS.-Matka-znikn%C4%99%C5%82a!-KOLEJNY-MIOT-W-DRODZE!-POMOCY!!!, potem http://www.dogomania.pl/threads/210157-Przera%C5%BCony-ONek-z-Pragi-BRUNO-SZUKA-DOMU, a teraz ta biedna sunia.

Posted

doskonały przykład ludzi, dla których piesek nie spełnił oczekiwań, więc WON! Gdyby szczeniaczk za duży wyrósł, to też by było WON! Stykam sie z głupotą w tej kwestii na codzień ale dawno nikt mi tak nie podniósł ciśnienia. Jakim trzeba być człoweikiem, żeby tak postępować. Ktoś zapiernicza tyle kilometrów po to żeby jakiś kretyn stwarzał takie problemy!!! I przepraszam za określenie, rzadko mi się zdarza takich używać ale inaczej nie określę.
Wcale się nie dziwię facetowi, który grzał z psem tyle kilometrów, że ryknął na paniusię. Gdyby mój tz był w takiej sytuacji (chociaż mu to nie grozi), to jeszcze ktoś by prawdopodobnie zaliczył "w pusty cymbał" i jeszcze bym go poparła.
Jak brałam swoją suczę, to miała być maxymalnie średnia, owczarek mi wyrósł w małym mieszkaniu a jeszcze panie kochane wkręciły mnie w tymczas w kolejnego psa. Oba zostały, chociaż jeden wyrósł dwa razy za duży a rugiego nikt nie chciał, bo brzydal jest. I ani razu nie pomyślałam o zwrocie, pomimo codziennych awantur, że dwa duże psy to za dużo w małym mieszkaniu.
Jorczka się zachciało...
Ale mnie poniosło. I kawa mi nie potrzebna.
Niedawno ludzie do nas przyjechali ze śląska po psa. 700 km w obie strony. Mieli świadomość, ze jest większy niż poprzedni a i tak okazał się większy niż przypuszczali.
Zabrali, kochają całym sercem i jeszcze podziekowali, że pies w schronisku nie zgnił. Tylko do takiego poziomu, to trzeba być człowiekiem.

Posted

piove napisał(a):
Nie rozumiem skąd te wiadomości o schronie. Ani razu nie wspomniałam tego przez telefon. Pani Zosia nie raczyła ze mną porozmawiać tylko dała do telefonu swojego męża, który był niemiły i atakujący. Piesek chodzi, ale trzeba go przepychać, trochę zaciąga tylnie nóżki. U nie jak schodzi z kanapy, to jakby spadał na 2 łapki - tylne się rozjeżdżają. Nie jestem dumna z tych ludzi z Suwałk, którzy psiaka nie chcieli zabrać do siebie, bo okazał się inny niż w opisie. Postanowiłam stworzyć psiakowi przynajmniej DT. Miałam juz umówioną wizytę u fryzjera aby doprowadzić go do porządku i zrobić mu piękne fotki Zabierałyśmy się z Malawią do stworzenia mu wydarzenia i szukania nowego domku.
Ze schroniska rok temu wyciągnęłam sunię, która została ze mną. Napisałam artykuł do gazety, w której jasno wyraziłam zdanie na temat naszego schroniska. Nie wiem skąd te pomówienia i oszczerstwa
Córa wracała z Warszwy i w drodze do domu (prawie na miejscu) dostałam od Pani Zosi sms - piesek nie chodzi po schodach, zapomniałam powiedzieć. O takich sprawach mówi się wcześniej. Psiak jest super, jest wesoła i chętna do zabawy. Z nóżkami na pewno ma jakiś problem. Oczywiście trzeba na nia bardziej uważać i tyle. Ale ludzie są różni i trzeba mieć na uwadze, że niektórzy chcą psa w pełni sił i zdrowego.
Chciałam powiedzieć, że jest mi bardzo przykro, że tak załatwia się u nas sprawy i jeszcze oczernia ludzi bez powodu. Dziś psiaka oddaje. Mam nadzieję, że znajdzie dobvry dom. Chociaż dla mnie to doświadczenie i nastepnym razem będę bardziej uważna.


Nie wiem o co chodzi że pieska trzeba przepychać ( zabawka na sznurku czy co ? ) u mnie nawet dziś sunia chodzi normalnie, lekko kulejąc na łapkę ( o czym informowałam), nie rozjeżdża się nawet ganiając za piłką po panelach i bawiąc się z moimi psami.

Posted

mshume napisał(a):
A już pozwolić psu skakać z kanapy, wiedząc,że ma uraz łapy to czysta głupota...


Amen.

Zośka, Pusia zostaje u Ciebie na stałe?
Czy nadal szukasz jej jakiegoś miejsca?
Sorry, ale miałam niezłą "jazdę" w pracy w pierwszym tygodniu stycznia.
Wszystko powoli wraca do normy, więc jeśli trzeba, to na pewno znajdą się osoby, które pomogą.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...