szarotka11 Posted March 10, 2007 Author Posted March 10, 2007 Monia to wspaniałe co robisz :multi: :multi: :multi: . Jestem pełna podziwu. Chociaż serce wyrywa mi się, jak widzę spacerujących z psami, to nie mogę jeszcze się zdecydować na nowego psa. Teraz mam dużo zajęć, bo mogę sobie na to pozwolić - nie mam do kogo się spieszyć:-( . A jeśli wzięłabym pieska, to tylko bidula ze schroniska. Takiemu pieskowi trzeba poświęcić dużo czasu, cierpliwości i serca, więc przez pół dnia nie mogę zostawić go z 84 letnią Babcią, która mieszka z nami. Morusku mój słodki - wiem, że nie miałbyś mi tego za żłe. Nigdy nie byłeś przesadnie zazdrosny ani zaborczy. Wiedziałeś, że jesteśmy i tak tylko dla siebie...Najwyżej jak już chciałeś pokazać obcemu, kto tu jest najważniejszy, to pchałeś się na kolana... taki kolos:lol: . Quote
szajbus Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 szarotko, na wszystko przyjdzie czas. Kiedyś cię tak przypili, że nie będziesz wiedziała jakim cudem stoisz przy branie schroniska. Poczekaj to samo przyjdzie. Dobranoc Morusku Quote
zurdo Posted March 11, 2007 Posted March 11, 2007 to prawda, przyjdzie taki dzień, że nie będziesz patrzeć, ile masz zajęć. Po prostu poczujesz, że to już. Ja podjęłam noworoczne zobowiązanie (choć nigdy tego nie robię), że pokończę wszystkie zawalone sprawy i wtedy... Tych zawalonych spraw uzbierało się mnóstwo - na dwa, trzy miesiące ciężkiej harówki. A po 9 dniach od ich podjęcia pojawiła się w moim życiu Fuksia. A zaległa praca - robię ją teraz szybciej i chętniej, mimo że Fuksia wymaga wielu zajęć. My wiemy, że za jakiś czas, Coś nam tutaj radośnie oznajmisz. I będziemy się cieszyć, choć naszej radości daleko będzie do radości Morusa. Quote
Monia70 Posted March 11, 2007 Posted March 11, 2007 Tak, to przyjdzie znienacka.Jednym szybciej innym tochę dłużej to zajmuje. Ja potrzebowałam pół roku.Choć trochę wczesniej kiełkowały już w mojej głowie myśli o drugim psie.I penej soboty wstałam i powiedziałam do męża i córki .Jedziemy.Nie było odwrotu.I wróciliśmy z Tosią.I tez na początku traktowałam to jako zdradę Meli.Też porównywałam.Ale minęło to szybko.Bo przeciez to nie zdrada Melusi.Ta miłość jest we mnie cały czas.I nc tego nie zmieni. A Tosia jest zupełnie inna niż Melcia i inaczej ją kocham. To jest tak jak z dziecmi.Kocha się wszystkie ale każda miłość jest inna. Teraz jestem bogata w miłości. Mela. Tosia. Malinka. Dzekuś. Korin. Kefir. Kazda jest inna.Kazda bogata.Każda coś mi daje. MOgę powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Quote
Monia70 Posted March 11, 2007 Posted March 11, 2007 __________________ Bardzo lubię patrzeć na to zdjęcie. Morusek jest tu taki szczęśliwy :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: Quote
zdrojka Posted March 14, 2007 Posted March 14, 2007 Oj, tak, to zdjęcie to bardzo dobrze pokazuje, uśmiechnięte pycho, jakby był najszczęsliwszym psiakiem na Ziemi :loveu: Quote
szarotka11 Posted March 15, 2007 Author Posted March 15, 2007 Piesku mój, teraz nie mogę codziennie do Ciebie zaglądać. Ale masz tu tylu przyjaciól, którzy o Tobie pamiętają. Dziekujemy :lol: :lol: :lol: . Morusku, bardzo tęsknię za Tobą. I to się chyba nie zmieni nigdy. Cała otaczająca mnie przyroda kojarzy mi się z Tobą, z twoim uśmiechniętym zawsze pysiem i merdającym ogonem. tak bardzo mi Ciebie brakuje Quote
Iri Posted March 16, 2007 Posted March 16, 2007 no ja tak samo mam zamalo czasu zeby wszystkich tu odwiedzic! Morus! <*> a Ty Szarotko tez sie trzymaj, jestesmy przynajmniej tu wszyscy razem... ma nadzieje ze moj czas troche bedzie luzniejszy, bo ostatnio to ufff... pedze i pedze... staje tylko na chwile i wtedy mysle o Ernie i placze... brakuje mi jej strasznie.... Quote
szarotka11 Posted March 16, 2007 Author Posted March 16, 2007 Morusku mój usmiechnięty pysiu, znalazłam w kieszeni dzisiaj Twoje chrupki:-( :-( :-( . Czemu to znowu tak boli..... Quote
zurdo Posted March 16, 2007 Posted March 16, 2007 oj tak, takie chwile, jakby czas się zatrzymał, ale tylko na chwilę, bolą okrutnie. Ja też znajdowałam chrupki, i paragony z aptek - mnóstwo ich było, kilkadziesiąt, i wszędzie, w kieszeniach, torebkach, plecakach, książkach, papierach... A kiedy wydawało się, że to opanowałam - wyciągnęłam kurtkę z zeszłej wczesnej wiosny, ostatnie linienie Rasty... Wiem, jak bolą takie wspomnienia, nad którymi się nie panuje, które wychodzą z kątow i kieszeni w najmniej spodziewanych momentach. Ale przecież najważniejsze, że pamiętamy, choćby bolało, bo co byśmy bez tych naszych wspomnień zrobili, kim byśmy byli... Morusku <*> Quote
szajbus Posted March 16, 2007 Posted March 16, 2007 Zurado ma rację. jeszcze nie raz znajdziesz jego włoski, chrupka czy inną rzecz, która wywoła falę wzruszających wspomnień, bez których byśmy byli bardzo ubodzy. Morusku Quote
Iri Posted March 17, 2007 Posted March 17, 2007 ja ostatnio podawalam lekarstwo Maszce... i jak wzielam gumowa gruszke to z niej wylala sie woda, ta ostatnia woda ktora probowalam zwilzyc pyszczek Erny, bo caly dzien nie mogla sie napic, dusila sie... pamietam jak jej wstrzyknelam krople a ona zaczela krztusic.... wiec wiecej juz tego nie robilam, tylko moczylam usta... a jak odeszla to zostawilam to tak na polce jak bylo... i dopiero teraz.... ta woda.... wiecie jak to boli , koszmar.... Quote
szajbus Posted March 17, 2007 Posted March 17, 2007 Iri, wiemy jak to boli. Rok i 5 miesięcy od odejścia Psoni znalazłam jej włoski pod szafka kuchenną. A przecież było już nie raz tam sprzątane. Morusku. Quote
Monia70 Posted March 17, 2007 Posted March 17, 2007 Ja po kilku latach znalazłam w budzie u Maksa zaginioną czerwoną piłeczkę. Myślałam, że świat mi się na nowo zawalił.Usiadłam i plakałam. Plakalam że zobaczyłam piłkę(która pewnie Maks zwędził), płakałam , że nie ma już Maksa ,że sprzątam kojec i budę .Byłam rożalona i czułam się okropnie.... Dobranoc Morusku.... Quote
szarotka11 Posted March 18, 2007 Author Posted March 18, 2007 Tyle mamy wspomnień i rzeczy, które się kojarzą z Nimi....I zawsze to powoduje łzy. Łzy w ukryciu, łzy szybko ocierane i połykane. Bo przecież powiedzą, że to chore, że jestem starą histeryczką. A najbardziej boli porównywanie tego żalu do rozpaczy po stracie ludzi, a szczególnie dzieci. To jest nie do zniesienia, ale czasem sama się zastanawiam, czy grzeszę tą tęsknotą....A przecież to bólu po stracie kogoś bliskiego z ludzi nie umniejsza, nie odbiera ludziom pamięci o nich, ani milości, którą ich obdarowujemy. Może ta miłość do PSA ( do zwierząt w ogólności), dopełnia nas jako ludzi, wzbogaca naszą sferę uczuć i właśnie wzmaga uczucia empatii. Tym samym stajemy się lepsi... i to własnie dzięki TYLKO PSOM. Quote
Monia70 Posted March 18, 2007 Posted March 18, 2007 Szarotko. Ja wieżę w to święcie, że TA , Ta właśnie miłość nas dopełnia. Miłość do psa to jest coś zupełnie innego niż do człowieka.Z ludzmi zazwyczaj wiążemy jakieś oczekiwania, coś od kogoś chcemy itp. A pies.Od psa chcemy tylko żeby był.Jemu potrafimy dać miłość bezinteresowną.Oczekujemy jedynie mokrego języka i merdającego ogona.Nie gniewamy się za ślinę na spodniach, sierść na czarnym płaszczu czy ponownie wyciągniętej kaszy z miski.... I tym się objawia dopełnienie miłości.Tym wlasnie jest miłość do psa. A tylko bezmyślni ludzie próbują porównac śmierc dziecka czy innego człowieka do smierci psa.To jest bez sensu. Często się zastanawiam (będąc przy śmierciach ludzi) ilu ludzi, którzy porównywali te smierci było przy śmierci swoich najbliższych.Mogę to sporadycznie policzyć na palcach.A umierający ludzie potrzebują swoich bliskich tak samo ja nasze psy nas i my ich.I to jest pożądek świata. Rodzimy sie zeby kiedyś odejść.I każdy z nas chciałaby odejść w miłości i zrozumieniu, w szacunku i godności.I pies i człowiek. Quote
zdrojka Posted March 18, 2007 Posted March 18, 2007 Moniu, nic dodać, nic ująć... Ktoś tu kiedyś napisał mniej więcej tak: spotkałam się z siąsiadką, powiedziała "ZDECHŁ mi jamnik", a ja na to "niedawno zdechła mi ciocia" i sąsiadka się więcej do mnie nie odezwała... Psy, koty, zwierzęta ODCHODZĄ za TM. I faktycznie tylko tu możemy szukać zrozumienia, bo gdzie indziej usłyszymy "to był tylko pies"... To nie był TYLKO pies, to był nasz przyjaciel, powiernik najgłębszych tajemnic, członek rodziny, ktoś, kto nas potrafił zrozumieć, wysłuchać, pocieszyć... Niektórzy tego nigdy nie zrozumieją... I to im trzeba współczuć. Quote
szajbus Posted March 19, 2007 Posted March 19, 2007 szarotko, nie grzeszysz. Nie martw sie. Gdyby taka miłość , taka tęsknota była grzechem, to czy Bóg obdarzyłby nas zdolnością do takich uczuć? Morusku Quote
szarotka11 Posted March 21, 2007 Author Posted March 21, 2007 Mój piesku, tak mi Ciebie brakuje. Tyle miejsca zajmowałeś w moim życiu. Tak mi żal, że już nie pobiegasz po naszym lesie, nie sprawdzisz wszystkiego swoim nochalkiem. Twoje rozumne i piękne oczy śledzą każdy mój krok do tej pory. Ile razy spojrzę na Twoje miejsce, to właśnie te oczy widzę, a w nich wielką miłość. Wiem, że tam jest pięknie i jesteś zdrowy, ale i tak nie mogę się pogodzić z tym , że TU Ciebie nie ma Morusku dla Ciebie Twoje krajobrazy Quote
Monia70 Posted March 21, 2007 Posted March 21, 2007 MOrusku , cioteczka serdecznie Cie i Twoją pania pozdrawia. Pozdrawiam wiosennie mimo, że u nas zimnica straszna i deszcz. Tam u was to tylko same słoneczka świecą:loveu: Quote
Monia70 Posted March 24, 2007 Posted March 24, 2007 Dzień dobry Morusku! Jak sie spało??? Powiem w sekrecie , że citka w nocy w pracy była więc u niej ze snem na bakier ;) Ale Ty pewnie wyspany jesteś i gotów do zabaw i spacerów. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.