Ada44 Posted December 12, 2012 Posted December 12, 2012 - chm...wiem, że trudno radzić nie znając psa,,,,on chce coś powiedzieć tymi ucieczkami ale nie bardzo wiem co...na pewno jeszcze nie ma odpowiedniej więzi między panem a psem....z drugiej strony może Aramis był w przeszłości zamykany???- diabli wiedzą, może ma uraz kojca??? i dlatego chce za wszelką cenę być na otwartej przestrzeni??? - doradzam telefon do Jamora, pies był u niego i jakoś sobie z nim radził, więc wierzę w jego mądrą ocenę sytuacji.... - podpowiem jeszcze jedną rzecz; spotkałam się z takim nietypowym ograniczeniem woności; pomiędzy dwoma drzewami - palami była przytroczona stalowa linka - odległość między drzewami spora - nasto metrowa, do tej liny na metalowym kółku przytroczona linka ( w przypadku Aramisa to raczej łańcuch) z uwiązanym psem...tak ograniczony pies ma dużą przestrzeń do biegania bo łańcuch przesuwa się po linie i pies swobodnie kontroluje "swój teren".... - trzymam za WAS kciuki, trochę cierpliwości, na pewno wszystko się ułoży... - a kastracja psa to zabieg, po dwóch dniach piecho już moze egzystować normalnie.... Quote
wolf122 Posted December 12, 2012 Posted December 12, 2012 (edited) moze drugi pies/ a najlepiej wysterylizowana suczka ;-) do towarzystwa zlikwidowalaby ten problem..:smile: Niegłupie:loveu: .Sam mam parkę i jest to optymalna sprawa.Kochaja sie strasznie i do tego sunia pomogła mi bardzo w socjalizacji psa:loveu: Bardzo fajna mysl ale,że lubię humor,to zapytam a co będzie jak parka pójdzie w tango???:lol: To naprawdę w formie żartu,bo psy jednak są normalniejsze niż ludzie:evil_lol:Taki patent na "suwnicę" terz nie jest zły ale strasznie hałaśliwy jak pamiętam,bo kiedyś takie coś widziałem ale dla małego psiaka.Pewnie nie smarowali:lol::cool3: PS. Skąd mi takie terz wskoczyło????:oops: Powinno być też Edited December 13, 2012 by wolf122 Quote
Grzybozbieracz Posted December 13, 2012 Posted December 13, 2012 (edited) Dziękuję Wam wszystkim za wszelkie podpowiedzi. Sporo z tych podpowiedzianych rzeczy już mi "przeleciało przez głowę" i to niektóre - sporo wcześniej :) Do opisania ostatnich przygód nakłoniła mnie jak zwykle Lobaria :) I może to był dobry pomysł - burza mózgów zawsze daje więcej niż samodzielne "dymienie czaszką" nad problemem. Pomysł z "elektroniczną obrożą" - jak najbardziej ciekawy, tyle że ceny takich podwórkowych "systemów" po prostu powalają na kolana. Wydatek około tysiąca złotych na taki gadżet, to nie błahostka, a do tego zawsze istnieje ryzyko, że pies i tak - gdy nam ucieknie zwyczajnie, przez furtkę czy bramę - wróci bez tego kosztownego cacka na szyi... Aramis już jedną obroże w terenie zostawił. Prawdopodobnie zdarł tę obrożę z niego inny pies podczas psiej potyczki. Jeśli jednak kiedyś taka obroża typu "pastuch" będzie konieczna - trudno... wezmę kolejny kredyt :grin: Jeśli chodzi o takie "pastuchy" czyli systemy typu obroża + nadajnik z odpowiednim okablowaniem określającym teren dla psa - kiedyś już myślałem o tym, gdy nasz Maks był jeszcze szczeniorem i gdy obawiałem się co będzie gdy dorośnie, bo rósł jak na drożdżach :D Jednak Maksio okazał się być bardzo rozumnym psem i udało mi się wychować go na znakomitego i posłusznego stróża. Już po dwóch latach był nauczony, że z podwórka się nie wychodzi, nawet gdy brama jest otwarta :) Nigdy nikogo (przechodnia) nie zaatakował, mało tego - nawet nie szczeknął. Chociaż... swoim widokiem wzbudzał ogromny respekt i strach. Ale nigdy nie próbował podkopów pod płotem, ani tym bardziej wyskoków - co dla niego przy 1,5 metrowym płocie bez "murka" było tak na prawdę błahostką. No ale nie ma co się dziwić. Maks wychowany był u nas od maleńkiego "kluska". Nie dźwigał w swoje głowie bagażu traumatycznych przeżyć jaki taszczy w swojej łepetynie Aramis... Jeśli chodzi o kojec - myślę, że nie jest to dobry pomysł. Kojec to, jak sadzę w przypadku Aramisa - najgorsze co może go spotkać. Już wiele przeżył widząc świat właśnie z kojca, więc myślę że to piętno trzeba z niego "wybijać" a nie w nim umacniać. Poza tym - wiadomo - porządny kojec, a już tym bardziej taki większy typu "zagroda" to też nie lada wydatek i robota zupełnie nie na grudzień przy -8 i śniegu. Myślę, że nawet pobyt psa na łańcuchu mniej piętnuje mu umysł niż kojec. Co prawda to jest tez swego rodzaju więzienie, ale jednak bez krat... Niepokój o to, że coś się stanie, że komuś obcemu coś się stanie - to główny powód moich zmartwień. Aramis może w końcu kogoś nie tylko porządnie nastraszyć ale i ugryźć. I to nie koniecznie z "własnej inicjatywy". Wystarczy, że ktoś psa sprowokuje, potem dozna krzywdy i nagle będzie miał roszczenia że to przecież pies sam go zaatakował. I komu uwierzą jaka była prawda? No przecież nie Aramisowi, bo on nie umie mówić... I taka sytuacja może skończyć się dla mnie finansowo mocno źle... Jesteśmy ubezpieczeni na wypadek pogryzienia kogoś przez psa na jego terenie (czyli naszym podwórku), ale niekontrolowane wypady psa w teren to istna "rosyjska ruletka". Pomysł z drugim psem, a konkretniej suczką - myślę, że mogłoby to dużo dać. Kiedyś nawet przyglądając się na codzienną Maksa samotność - myśleliśmy o jakiejś małej suni dla towarzystwa Maksowi. Jednak to już jest obowiązek "do kwadratu". Ja bynajmniej nie umiem traktować zwierzaka jak przedmiot, więc zdaję sobie sprawę, że dwóm psom trzeba poświęcać co najmniej dwa razy tyle czasu... U nas z tym czasem niestety cieniutko jest. Ela wraca z pracy o porze w miarę regularnej. Ja niestety... raz o 18-tej, a innym razem po północy. Taki żywot... :roll: Ograniczenie wolności typu "pantograf", czyli pies z kawałkiem łańcucha i rolką śmigająca po rozwieszonej linie (ja to tak osobiście nazywam :grin: , bo kojarzy mi się z elektryczną lokomotywą sunącą "po drucie") - to mogę stanowczo powiedzieć na znanym mi przypadku, że jest bardzo złe rozwiązanie, dużo gorsze niż zwykły łańcuch. A dlaczego? Otóż znam taki "przypadek" psa, który żył na takim właśnie pantografie. Skutki jego "jeżdżenia po linie" były takie, że pies był prawie zupełnie ...głuchy. Osoby robiące taki pseudo-wybieg psu nie zdają sobie sprawy, że taka rolka śmigająca po lince czy drucie generuje mnóstwo dźwięków. Są to bardzo wysokie "piskliwe" dźwięki, które nawet słyszymy my - ludzie. Ale także ultradźwięki, których część pasma znakomicie słyszy pies, a przy dużym natężeniu takich dźwięków z czasem po prostu traci słuch. Żeby sobie uświadomić co robi psu "rolka na drucie" - wyobraźmy sobie, że co dzień śpimy lub zwyczajnie siedzimy obok toru, tuż przy kołach hamujących pociągów... Jeśli chodzi o "kochanie psa" - to jak najbardziej, wzięliśmy Aramisa nie tylko po to, żeby był podwórkowym straszakiem i pilnował naszego "dobytku". Zdecydowałem się go wziąć także dlatego, żeby choć jedna psina, stworzenie, którego oczy same mówią czego potrzebuje - żeby ta psina miała to co najważniejsze: dach nad głową, kawałek wybiegu i wyżerkę. Psina zawsze umie się odwdzięczyć za te podstawowe potrzeby. Z drugiej strony - właśnie tego od Aramisa oczekujemy - tego, że będzie nam solidnie stróżował. Bo, choć tak naprawdę żadnego "majątku" nie mamy do stracenia, to każdy kto z trudem ciuła grosz do grosza na proste przyziemne rzeczy- wie, że te ciężko wypracowane rzeczy są cenniejsze niż podobne łatwo nabyte przez "bogacza". Pies będący na łańcuchu, czy tym bardziej w kojcu - nigdy dobrym stróżem nie będzie. I dlatego robię i będę robił wszystko, żeby Aramis łańcuchowcem nie został :) Wiem, że nie jestem "znawcą tematu" i że wiele fachowej wiedzy na temat wychowania psa jest mi zupełnie obce, ale zawsze kieruję się swoją intuicją w wychowaniu psa (tak, wierzcie mi - mają ją nie tylko kobiety ;) ). Przy Maksie to znakomicie skutkowało. Przy Aramisie - myślę, że z czasem też będą pozytywne owoce tej współpracy. Póki co - podjąłem już decyzję, że niezależnie od aury za oknem i nawet pomimo tego, że to nie te święta się zbliżają - nie dalej jak do końca tego tygodnia załatwię Aramisowi "malowanie pisanek" ;) :grin: A "zanim co" - po serii kar typu "łańcuch" Aramis chyba trochę zrozumiał, że przegina. Teraz (od wczoraj) prowadzę małą "resocjalizację" szogunka. Wczoraj spędził przy mnie sporą część nocki, bo siedziałem przy komputerze, a on kimał w domku przy moich nogach. Dziś (a raczej to już wczoraj) resocjalizacji ciąg dalszy - rano nowy eksperyment, czyli pozostawienie Aramisa luzem. Wracam z pracy, a Aramis (cud, czy co... ;) ) czeka grzecznie przy bramie i to OD WEWNĄTRZ :D Wieczór cały spędził z nami w domku, bo mróz nie jest straszny (-6), ale okropnie dziś wieje - odczuwalna temperatura to moim zdaniem -15. Pokimał sobie przy mnie, a teraz pognałem go na podwórko niech się wykasztani ;) Zaraz go z powrotem zaparkuję w domku i niech sobie chrapie do rana. Na dzień jednak go zaloguje do łańcucha, bo na podwórku nadal fantazjuje i może wpaść na genialny pomysł wyskoku. Jutro pewnie też kolejną nockę przekima "na chacie", bo zapowiadany jest spory mróz. A potem... jak dobrze pójdzie to w sobotę - rachu ciachu i po strachu ;) Już dzwoniłem do doktora, rano potwierdzę i niebawem będzie po zabiegu. Myślę, że przynajmniej po całej akcji Aramis zdeczka się uspokoi, chociażby pod wpływem kolejnych wydarzeń. Generalnie rzecz biorąc - myślę, że nie powinniście się zanadto martwić. Poradziłem sobie kiedyś z Maksem - poradzę sobie teraz z Aramisem. Pies gabarytów kucyka to dla mnie nie pierwszyzna ;) Dziękuję Wam jeszcze raz za wszelkie podpowiedzi, jak zwykle - na dogomaniaków, podobnie jak na grzybomaniaków - zawsze można liczyć :) Edited December 13, 2012 by Grzybozbieracz Quote
__Lara Posted December 13, 2012 Posted December 13, 2012 Uwielbiam czytać Twoje wpisy Grzybozbieraczu :D Widać z jaką troską i zarazem rozsądkiem podchodzicie do Aramisa. Ja w Was mocno wierzę :) Quote
wolf122 Posted December 13, 2012 Posted December 13, 2012 Uwielbiam czytać Twoje wpisy Grzybozbieraczu :-D Widać z jaką troską i zarazem rozsądkiem podchodzicie do Aramisa. Ja w Was mocno wierzę Nic dodać nic ując,to raczej niektórzy z nas jeszcze moga sie wiele nauczyć przy takim podejściu do tematu od Grzybozbieracza:cool3:Będzie dobrze ,najprostsze metody sa często najskuteczniejsze,co nie zwalnia nas od pracy nad psem ale tu jestem spokojny.Pozdrawiam Aramiskowo:lol: Quote
Ada44 Posted December 13, 2012 Posted December 13, 2012 - Piotrze, chylę czoła, oczywiście masz rację z tym łańcychem, ja to widziałam w wersji linki treningowej, nie pomyslałam tak obrazowo jak Ty... - teraz widzę, że Aramis trafił najlepiej jak tylko mógł i widzę też , że poradzisz sobie sam lepiej niż niejeden "spec od zwierzaków", jednym słowem - wyłączam się i przesyłam serdeczne pozdrowienia Quote
Grzybozbieracz Posted December 16, 2012 Posted December 16, 2012 Nie wychwalajcie tak, bo rumienię się jak indor :oops: ;) Z nowych wieści... Aramis już po "akcji". W sobotę zaparkował jajka u doktora ;) Wszystko poszło gładko i bez komplikacji. Teraz już bryka w najlepsze i to aż za dobrze bryka - czyli tak jak wcześniej :lol: Biorę go co raz do domku żeby sobie pobył z nami, ale jak wypuszczam to od razu muszę go zalogować do łańcucha. No chyba, że któreś z nas jest na podwórku - to szogunek może się poszwendać. W przeciwnym razie, jak tylko znikniemy mu z pola widzenia - od razu zaczynają się kombinacje przy ogrodzeniu. I nie przeszkadza mu wcale, że śniegu jest u nas już spoooro powyżej kostek (naszych kostek). Wiadomo, że urwanie jajek nie przyniesie od razu skutku - ale myślę, że do wiosny kudłacz przynajmniej trochę się wyciszy. Całą tę "akcję" miałem odłożyć do przedwiośnia, ale chyba dobrze się stało, że przyspieszyłem egzekucję jajek ;) Zresztą... Aramis swoim zachowaniem :mad: sam się o to napraszał :shiny: Quote
lilk_a Posted December 17, 2012 Posted December 17, 2012 a na jaką zmianę w zachowaniu Aramisa liczysz ? Quote
wolf122 Posted December 17, 2012 Posted December 17, 2012 W poprzednich postach było napisane,że głównie chodzi o ucieczki i "odwiedzanie" innych psów a raczej suczek:razz:Inne zachowania tez pewnie wchodza w grę :lol: Quote
Grzybozbieracz Posted December 17, 2012 Posted December 17, 2012 Na jaką zmianę liczę? Oczywiście na pozytywną :) Tak naprawdę już jest pozytywna zmiana - w tej postaci, ze jeśli nawet piesior znowu się wymknie, to przynajmniej nie będzie produkował kolejnych dziesiątek (a może setek...) bezdomnych szczeniąt, które potem w większości przypadków podzieliłyby los tatusia, czyli tułały się od kojca do kojca, niektóre w oczekiwaniu na igłę... Sam Aramis będąc w takiej sytuacji ...nie był w dobrej sytuacji, bo jest dużym psem z silnym instynktem stróża i opiekuna. I pewnie dlatego tak długo musiał czekać na swój dom. A w podobnej sytuacji jest jeszcze wiele psów, których nikt nie chce przygarnąć, bo np. się psa boją (jak było w przypadku Aramisa), albo czasem jest za duży... albo za mały... a nieraz po prostu za brzydki... Teraz to Aramis może co najwyżej sobie poużywać ;) , jak już, to bardziej z przyzwyczajenia :grin: , ale nie będzie produkował bezdomnych głodomorów, o których byt przecież tutaj na forum walczy wiele osób i walka ta nie jest łatwa - głównie właśnie ze względu na ilość bezdomnych i bezpańskich psów. To samo dotyczy innych zwierzaków domowych. A czy to pomoże w innych aspektach jego zachowania... czas pokaże :) Quote
Perełka1 Posted December 17, 2012 Posted December 17, 2012 Chodzi o to, żeby się "nie wymykał", bo może znowu podzielić los bezpańskich psów. Ja mam ciągle wątpliwości dotyczące jego predyspozycji do "stróżowania". Według przytaczanych opisów zachowań, to raczej "duży dzieciak" a jego podkopywanie to zabawa z Panem. Aramis wykopuje dziury, potem patrzy jak Pan je zasypuje, i znowu od początku. Może warto skorzystać ze szkolenia. Quote
Grzybozbieracz Posted December 17, 2012 Posted December 17, 2012 Dziękuję za cenne uwagi :) Wymykanie skutecznie mu ukróciłem, a gdy puszczamy go żeby się wybiegał - celowo znikamy mu z oczu, żeby za kilka chwil ...ukarać go "na gorąco" za próbę :scared: On już zaczyna coraz bardziej kojarzyć skutek z przyczyną :) Zanim ukróciłem mu te bezkarne dezercje - to prawda, że piesior zaczął po części traktować te ucieczki jako zabawę, ale to raczej w małym "procencie". Obserwowałem jego zachowanie również podczas wypadów (gdy był w zasięgu wzroku) i z całą pewnością mogę powiedzieć, że Aramis próbuje ucieczek głównie dlatego, że go ciągnie do innych psów/suczek, a nie po to by zrobić mi na złość i pokazać, że i tak mi ucieknie. Świadczy o tym nie tylko jego zachowanie "za płotem" (czyli na zewnątrz), ale także zachowanie podwórkowe, a nawet i domowe, gdy np. siedząc w kuchni usłyszy za oknem inne psy. Zachowanie Aramisa - myślę, że jest w dużej mierze związane z jego wielomiesięcznym bliskim obcowaniem z innymi psami. Obcowaniem głównie przez "kraty" kojca, ale jednak... Gdy do tego doszła możliwość bezpośredniego obcowania z innymi futrzakami - Aramis próbuje skrzętnie z tej możliwości skorzystać, również z tych czysto instynktownych, prokreacyjnych pobudek. To prawda, że jeszcze jest z niego "duży szczenior", ale z drugiej strony - to już kawał psa. Fizycznie i seksualnie dojrzałego psa. Na temat predyspozycji do stróżowania - na tyle co już mam z psem do czynienia, jestem 100% pewny, że Aramis je ma. I to duże :) Na razie jednak obok wrodzonych predyspozycji do stróżowania - ma nabyte predyspozycje, że tak to nazwę "bezpańsko-włóczęgowskie". I te właśnie cechy póki co przeważają, ale to oczywiste. Na razie - myślę, że jest za wcześnie, aby "uciekać w szkolenie" (mam na myśli specjalistyczne szkolenie). Musimy dać psu trochę czasu, żeby przynajmniej wstępnie nauczył się czego od niego oczekujemy, czego wymagamy, a czego zabraniamy. Czyli na razie czeka go szkolenie "amatorskie". A jeśli nadal będą z nim duże problemy - wtedy na pewno pomyślę o fachowym szkoleniu dla niego :) Aramis spędził z nami miesiąc - można powiedzieć że aż miesiąc, ale tak naprawdę to jest dopiero miesiąc :) Quote
Perełka1 Posted December 17, 2012 Posted December 17, 2012 (edited) [quote name='Grzybozbieracz']Dziękuję za cenne uwagi :) Wymykanie skutecznie mu ukróciłem, a gdy puszczamy go żeby się wybiegał - celowo znikamy mu z oczu, żeby za kilka chwil ...ukarać go "na gorąco" za próbę :scared: On już zaczyna coraz bardziej kojarzyć skutek z przyczyną :) Zanim ukróciłem mu te bezkarne dezercje - to prawda, że piesior zaczął po części traktować te ucieczki jako zabawę, ale to raczej w małym "procencie". Obserwowałem jego zachowanie również podczas wypadów (gdy był w zasięgu wzroku) i z całą pewnością mogę powiedzieć, że Aramis próbuje ucieczek głównie dlatego, że go ciągnie do innych psów/suczek, a nie po to by zrobić mi na złość i pokazać, że i tak mi ucieknie. Świadczy o tym nie tylko jego zachowanie "za płotem" (czyli na zewnątrz), ale także zachowanie podwórkowe, a nawet i domowe, gdy np. siedząc w kuchni usłyszy za oknem inne psy. Zachowanie Aramisa - myślę, że jest w dużej mierze związane z jego wielomiesięcznym bliskim obcowaniem z innymi psami. Obcowaniem głównie przez "kraty" kojca, ale jednak... Gdy do tego doszła możliwość bezpośredniego obcowania z innymi futrzakami - Aramis próbuje skrzętnie z tej możliwości skorzystać, również z tych czysto instynktownych, prokreacyjnych pobudek. To prawda, że jeszcze jest z niego "duży szczenior", ale z drugiej strony - to już kawał psa. Fizycznie i seksualnie dojrzałego psa. Na temat predyspozycji do stróżowania - na tyle co już mam z psem do czynienia, jestem 100% pewny, że Aramis je ma. I to duże :) Na razie jednak obok wrodzonych predyspozycji do stróżowania - ma nabyte predyspozycje, że tak to nazwę "bezpańsko-włóczęgowskie". I te właśnie cechy póki co przeważają, ale to oczywiste. Na razie - myślę, że jest za wcześnie, aby "uciekać w szkolenie" (mam na myśli specjalistyczne szkolenie). Musimy dać psu trochę czasu, żeby przynajmniej wstępnie nauczył się czego od niego oczekujemy, czego wymagamy, a czego zabraniamy. Czyli na razie czeka go szkolenie "amatorskie". A jeśli nadal będą z nim duże problemy - wtedy na pewno pomyślę o fachowym szkoleniu dla niego :) Aramis spędził z nami miesiąc - można powiedzieć że aż miesiąc, ale tak naprawdę to jest dopiero miesiąc :) Psy są szkolone od 5 miesiąca życia, jest nawet "psie przedszkole". Lepiej udać się na "fachowe szkolenie", żeby od początku nie popełniać błędów. Póżniej dużo trudniej "odkręca się błędy". Najczęściej "szkolenie" zaczyna się od samych właścicieli i najczęściej to oni generują wiele niepożądanych zachowań u psa, nie zdając sobie z tego sprawę. Pies nigdy nie robi "na złość", myślę, że przydałaby się wiedza "jak funkcjonuje pies". Aramis wychował się z psami, i dla takiego psa "towarzystwo psów" będzie atrakcyjniejsze niż ludzi. Ponieważ Pan nie ma czasu (albo spędza z Aramisem za mało czasu) problem nie rozwiąże się sam. Proszę poczytać zakres szkolenia http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=gostar+katowice&source=web&cd=1&cad=rja&ved=0CC4QFjAA&url=http%3A%2F%2Fwww.gostar.katowice.pl%2Findex.php%3Foption%3Dcom_content%26view%3Dfrontpage&ei=s3XPUNnGB821hAeu9YGIDg&usg=AFQjCNFHSojbXDpKHeUDPUMbR0eLSrZ5wQ Edited December 17, 2012 by Katarzyna Starkiewicz Quote
Grzybozbieracz Posted December 17, 2012 Posted December 17, 2012 Pani Katarzyno bardzo dziękuję za te wskazówki, na pewno wezmę je pod uwagę :) Nie oczekuję, że jakikolwiek problem rozwiąże się sam. Zdaję sobie też sprawę, że możemy nieświadomie robić lub wręcz robimy pewne błędy w komunikacji z psem. Ale póki co nie jestem w stanie "ot tak" wystartować z miejsca na takie szkolenie. Na pewno nie w tym roku... :) Quote
Perełka1 Posted December 17, 2012 Posted December 17, 2012 [quote name='Grzybozbieracz']Pani Katarzyno bardzo dziękuję za te wskazówki, na pewno wezmę je pod uwagę :) Nie oczekuję, że jakikolwiek problem rozwiąże się sam. Zdaję sobie też sprawę, że możemy nieświadomie robić lub wręcz robimy pewne błędy w komunikacji z psem. Ale póki co nie jestem w stanie "ot tak" wystartować z miejsca na takie szkolenie. Na pewno nie w tym roku... :) Ja to doskonale rozumiem, Aramis nie wydaje się być trudnym przypadkiem. U mnie sytuacja była odwrotna, moje 3 przygarnięte mikropsy z interwencji nie chciały wychodzić na żadne spacery. Przez 1 miesiąc siedziały pod szafą. Powoli uczyliśmy się wychodzenia. Na początku szły pod spódnicą (jak miałam długą spódnicę) wystawały tylko nosy i ogony, później zaczynały interesować się otoczeniem. Ponieważ są to nie młode psy i po przejściach, nie wszystko dało się naprawić. Wiele razy mnie "nabrały". Myślałam, że jest już ok, puściłam je ze smyczy a wystarczył impuls (spojrzenie przechodnia, huk, krzyk) i uciekały. Tylko, że one zawsze uciekały pod klatkę schodową i czekały pod windą, Do dzisiaj nie "bawią się z innymi psami", nie zaczepiają innych psów, wręcz unikają psiego towarzystwa. Quote
Kamila Proc Posted December 24, 2012 Posted December 24, 2012 Radosnych i spokojnych Swiat Bozego Narodzenia Quote
Grzybozbieracz Posted December 24, 2012 Posted December 24, 2012 Misiak Aramisiak także życzy Wam wszystkim i Waszym czworonożnym pociechom spokojnych i radosnych, spędzonych w cieple domowego ogniska Świąt Bożego Narodzenia :) Quote
Martika&Aischa Posted December 25, 2012 Posted December 25, 2012 I ja przyłącze się do życzeń :) Ciepłych ...Spokojnych ...Radosnych Świąt dla całej Rodzinki Aramiska :tree1: Quote
__Lara Posted December 30, 2012 Posted December 30, 2012 Aramisek nasz pewnie bryka szczęśliwy po swojej nowej posiadłości :) Przy okazji, zajrzyjcie cioteczki do wątku kotki z Zabrza, która żyje pod chmurką: http://www.dogomania.pl/forum/threads/237912-Kotka-w-Zabrzu-pod-chmurk%C4%85-w-ci%C4%85%C5%BCy-potrzebne-na-transport-leczenie-karm%C4%99!!!?p=20199619#post20199619 Szukamy transportu, gdyż kochana cioteczka Ginn zaoferowała dla kotki dt - pomóżcie!!! Quote
Grzybozbieracz Posted December 31, 2012 Posted December 31, 2012 [FONT=arial black]SZC[SIZE=5]ZĘŚLIWE[SIZE=5]GO NOWEGO ROKU 2013[/FONT] Quote
Kamila Proc Posted December 31, 2012 Posted December 31, 2012 wszystkiego najlepszego w Nowym Roku Quote
magdyska25 Posted January 4, 2013 Posted January 4, 2013 i jak przeżyliście sylwestra? chodzi mi głównie o petardy. Aramis się ich boi? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.