Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
yamaszka

co zrobić gdy znajdzie się porzuconego psa ?

Recommended Posts

Witam serdecznie,
Nie jestem pewna czy w dobrym dziale umieszczam tą wiadomość, czy może lepiej pasowała do "ochrony psów".
W każdym bądź razie chodzi mi o następującą sytuację: dziś przemieszczaliśmy się z mężem samochodem z jednej części Polski do drugiej. Przed miejscowością Jędrzejów ( woj. świętokrzyskie ) zauważyliśmy przy samej drodze niedużego pieska, który miał uczepiony u szyi czerwoną smyczkę i stał i tęsknie wypatrywał, jakby na kogoś czekał. Od razu przyszło nam na myśl, że najprawdopodobniej piesek został przy tej drodze porzucony. Postanowiliśmy zawrócić i jakąś zająć się nim. Ponieważ na krajowej drodze nie było od razu możliwości zawrócenia, zanim zdołaliśmy wrócić na to samo miejsce,upłyneło na pewno co najmniej 5 minut. Pieska przy drodze ani dalej na polu już nie było, ani po jednej ani po drugiej strony ulicy.
Dało mi to jednak do myślenia: bo nasze zawrócenie po tego pieska to był impuls, ale tak naprawdę to za bardzo nie wiem co w takiej sytuacji można zrobić, jak takiemu biedakowi pomóc, do kogo się zwrócić, czy dzwonić np pod 112, czy ktoś ma obowiązek pomóc w takiej sytuacji?
Po prostu chciałabym konkretnie wiedzieć, co można zrobić gdyby taka sytuacja powtórzyła się w przyszłości.
Pozdrawiam
Ula

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jak ja znajde psa biegnacego przed siebie,porzuconego ,wystraszonego ,co moze jemu stac sie nieszczescie to zabieram go do domu.nastepnego dnia melduje do oklicznych schronisk ,ze takiego i takiego mam psa u siebie w domu.Zglaszam na policje i do miejscowych weterynarzy.Sprawdzam u weterynarza czy przypadkiem nie jest zaczipowany.
Ostatnio moja corka noca przywiozla mnie retriva ,ktory biegl wystraszony srodkiem ulicy.Pozgalszalm gdzie potrzeba,juz o 10 godzinie rano dostalam telefon w sprawie tego psa,a o godzineie 16 przyjechali do mnie szczesliwi opiekunowie z butelka szampana i pralinami.(pies wystraszal sie burzy.)Do schronisk nie oddalabym psa ,ewentualnie do organizacji bazujacych na domach tymczasowych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam,
ja mam szczęście jeżeli chodzi o bezdomne psy. Bo ilekroć znajdę bezdomnego psa to zawsze go przygarnę na parę dni. Jest taki zaniedbany i wygłodzony. I jakiś cudem zawsze uda mi się go komuś dać bez konieczności interwencji do schroniska. Tak się zdałyło, że babcia ma jednego, i paru starszych członków rodziny. Ale starsze osoby się kończą w rodzinie. I trzeba będzie coś wymyśleć.

Parę razy jak znalazłem wystraszone i zadbane psiaki, to wywpieszałem ogłoszenie. I jakoś się znajdywał właściciel.
Pozdrawiam,
Daniel
[url]http://carmenmojpsiak.blogspot.com/[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja kilka razy znalazłam bezdomnego psa.Udało mi sie,że ani razu nie oddałam takiego do schroniska.Wiele schronisk niestety nie wykazuje
u nas zadnej checi znalezienia poprzednich wlaścicieli,tylko wrzuca psa na stan i a tym koniec a los jego nie zawsze jest znany.
Ja ogłaszam psa oczywiscie ze zdjeciem w okolicznych sklepach,strazy miejskiej takze,oraz na roznych portalach czy str internetowych np gum tree itd.W wiekszosci udało się ustalić właścicieli.Byli oni ,niektórzy z nich niezbyt dbający o bezpieczenstwo swoich piesków,ale to juz kolejna sprawa,

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam, a ja stałam się (od dwóch tygodni) właścicielką błąkającej się suni. Przez dwa dni sunia latała po naszej ulicy (wieś z domkami jednorodzinnymi) ale w związku z tym że tylko my nie mamy płotu to się przykleiła do naszych schodów i tam koczowała. Cała ulica wystawiała jej miski z jedzeniem bo była potwornie zagłodzona i wyglądał jakby nigdy nikt jej nie czesał. Niestety, po debatach z sąsiadami i biciem się z myślami ... zapadła decyzja o wywiezieniu jej do schronu. Brak ogrodzenia przesądził. Sunia (Sara) jest duża (coś jak golden - ma w przybliżeniu 10 miesięcy) więc trzeba by było zapewnić jej schronienie i ruch... Ale mądra psinka nie chciała za nic wejść do samochodu więc została i już ;-) Jest kochana i już reaguje na nowe imię. Sara zyskała przychylność całej ulicy bo to kochana łagodna suczka i wszyscy nam dopingują ;-) Dostałam jednak sygnały że we wsi jest właściciel suni - starszy człowiek który nie dba o swoje zwierzęta (ma kuce i było zgłoszenie na niego w sprawie bicia i głodzenia) nie chcę jej oddać bo wiem co może ją spotkać. Ale jak to widzi prawo czy jeśli znajdzie sunie i powie że to jego czy to znaczy że mam mu ją oddać pomimo ewidentnego głodzenia psiaka? Mogę go chyba wystraszyć tym że musiałby ponieść koszty jakie poniosłam na psa... wiem że człowiek zagląda do sklepu na wódeczkę więc koszty mogły by być odstraszakiem... hm
pozdrawiam
pap

Share this post


Link to post
Share on other sites
Po pierwsze niech udowodni ,ze to jego pies /czip .ksiązeczka zdrowia z fotka/ po drugie tak jak piszesz zwrot poniesionych nakładów /jedzenie,opieka ,wet/ .Poza tym zapewne ktoś z okolicy odważy potwierdzic ,że sunia błąkała sie bez nadzoru -postrasz gościa,że za wiedza np Straży Gminnej ,TOZ-u itp sunia jest u Ciebie na DT a włąsciciel bedzie pociągniety do odpowiedzialności za brak opieki....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dziękuję ;-))) no i wszystko jasne ;-)
Udowodnić mógłby tylko za pomocą jakiś kolegów pewnie ale ja mam pół wsi która widziała psa błąkającego się i głodnego. Poza tym kilku mieszkańców którzy powiedzieli mi o domniemanym "właścicielu" to powiedziało mi też żebym psa nie oddawała broń Boże.
Bejasty, co to znaczy że 'jest u mnie na DT"?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co zrobić? Walczyć. Zgłoszenie do "władz" z reguły nic nie daje. Swego czasu ratowaliśmy suczkę z małymi, która oszczeniła się u człowieka w stodole. Władze wytłumaczyły mu, że skoro pies jest na jego terenie i on podrzuca mu jedzenie, pies jest jego. Pomogło dopiero zwierzęce SOS.

Jak mam możliwość - po prostu psa znajdę biorę i szukam właściciela. ostatnio tak zadziałałem z labradorem. Po godzince byliśmy jak kumple, po dwóch zobaczyłem panią ze smyczą, ale bez psa. Podszedłem, zapytałem. okazało się, że szuka zguby. Można? Można !

Share this post


Link to post
Share on other sites
można wszystko, zależy jakie się ma warunki.
U nas dzwonią na straz miejską, ci dzwonią po hycla, a on zabiera do schroniska. Schronisko ponoć najgorsze nie jest (nie wiem ale znajomi gadali, że znośnie) wiec psowi sie nic nie stanie a czesto sie zdarza, że właściciel się znajduje.

ja chodzę i dokarmiam, bo nie mam gdzie takiego psa przygarnąć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mam równiez problem i dylemat. Wracając pewnego dnia z pracy zgarnęłam z 4-pasmówki psiaka. Łapałam go pół godziny ,bo był wystarszony,ale się udało. Pojechałam do 3 wetów , zapytac czy ktoś nie zgłaszał zaginięcia oraz na odczytanie czipa . Czipa nie było, a ja zostałam z klopotem (dziś po tygodniu wiem ,że to najukochańszy kłopot jaki miałam :-). W necie tez zero ogłoszeń o zaginięciu , a przez 4 dni szukałam gdzie się da. Ponieważ pies nie był wychudzony , myślę ,że jednak mógł się zgubić, ale 1.) nie miał czipa ,2.) nie miał obroży, 3.) ma jakas starą kontuzję nogi. Biega na 3 nogach -lekarz stwierdził ,że zaniedbaną. Jutro rtg i zaczniemy leczenie i zobaczymy
4.) pies smierdział potwornie. Zaczipowałam psa na siebie, zawiozałam do fryzjera. Chyba nie musze pisac ,że nie oddam go już za żadne skarby. Ale panicznie się boję ,że jeśli spotkam właściciela ,który uprze się jednak ,że mam oddać psa i co wtedy? Pytałam na policji , w straży miejskiej i nikt nie był w stanie mi odpowiedzieć ? Może Wy poradzicie ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeśli ktoś psa porzucił, to nic się nie stanie ;) Jeśli pies zaginął, to według prawa prawowity właściciel ma dwa lata, w czasie których pies nadal pozostaje jego własnością - i może oczekiwać od Ciebie jego zwrotu w czasie tego okresu, rzecz jasna za zwrotem okreslonych kosztów, które poniosłas i jesteś w stanie udowodnić. Co więcej, właściciel musi również udowodnić,że pies faktycznie należy do niego, a skoro pies nie był na niego oznaczony w jakikolwiek sposób, nie jest charakterystyczny z wyglądu czy nie ma jakichś chorób również charakterystycznych, na których leczenie własciciel posiada dokumenty - to raczej nikła szansa, ze to udowodni.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dla mnie również wyglada na to, że wygrana jest po Twojej stronie. Pytałaś w schronisku, szukałaś w innych miejscach, byłaś w SM i na policji. Jesteś kryta. A właściciel, skoro niezaczipował i nie zgłosił zaginięcia, gdzie trzeba, może sobie teraz tylko w brodę pluć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...