Maurycy coraz bardziej się otwiera...ale czasami zupełnie bez powodu ucieka, chowa się za zasłonkę albo w inny kąt. Nigdy nie wiem, co go przestraszyło...Teraz wiem, że wszystko wymaga czasu, pewnie będzie jeszcze tak, że przybiegnie do mnie jak mnie zobaczy. Maurycy jest u nas niecałe dwa miesiące, więc i tak jest postęp.