Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. [quote name='motyleqq']to jest bardzo dobry powód :evil_lol: Patryk, jedz to powoli! :evil_lol:[/QUOTE] a opowiadałam, jak królewicz 'powoli' zjadł, jak się dorwał do wora Brita pod naszą nieobecność? :cool3: zorientowałam się, że coś jest niehalo, kiedy dostał michę i nawet nie tknął - chcieliśmy już panikować, że pies umiera, ale położył się zmarnowany i naszym oczom ukazał się wypchany BEBECH... pies puszczał bąki i bekał cały dzień, baliśmy się go w ogóle zaczepiać, żeby mu żołądek nie wywrócił się 3 razy... worek był ośliniony, zważyliśmy i obliczyliśmy, że zeżarł ok. 1,5kg karmy :loveu: a wszystko to podczas 10-cio minutowej nieobecności! [quote name='klaki91']Wet dobrze mówi, wywal koniecznie tę kurę z karmy :) Trzy światy masz z tym psem haha :cool1:[/QUOTE] wywaliłam, idzie Acana, jutro powinna być!
  2. fuj ;) ja zapas biorę z allegro, za 4 rolki worków - 5zł, wychodzi ekonomiczniej, niż w zoologach/marketach, ale to faktycznie fajne, bo pamiętać za każdym razem o reklamówce...o nie :shake:
  3. [quote name='Majkowska']Raczej jest nieporównywalne zbieranie kupy po psie a mycie dziecięcej pupki. Ja tam nie widzę żadnego powiązania. Kupy psiej się ludzie boją że to bakterie itd. Swojego czasu miałam ogromny opór przed zbieraniem psich, a teraz - niewyobrażam sobie nie pozbierać. A mi np Tż niechętnie rękę podaje po tym jak kupę zbieram :D Ale mu tłumaczę że przecież nie gołą ręką to robię, a woreczek jest szczelny :eviltong: [B]Przeważnie[/B] :roll:[/QUOTE] zanim nauczyłam się odrywać woreczek z rolki z takiego dozownika w kształcie kostki, to zaliczyłam wtopę pt. "coś za ciepło" :placz::placz::placz: bo mi się woreczek na dole jednak za mocno przerwał...
  4. o, mam: 1. kupiłam duży wór karmy i nie chcę, żeby się zmarnował :evil_lol:
  5. Cześć, Majkowska, wyrażam wolę oglądania Waszej galerii :D a dziś jest jakiś dzień napaści, bo jak się rano kąpałam, to miałam schiza, że ktoś wrócił do domu i lezie po schodach na górę (pies idzie delikatniej, 'pazurkowo', no i słyszałam, jak się cieszy/podskakuje, zupełnie jak na czyjś powrót), wychodzę z kibla a tam... pusto :nerwy: wyszłam z psem, obdzwaniam współmieszkańców, nikt nie wrócił... jeeeeju! uzbrojona w nóż kuchenny i bojowego psa zrobiłam patrol, wnioski są takie, że mam coś niehalo z głową :D :D a Waldek jest super!
  6. na dniach zrobię kompendium pt. "dlaczego ten pies jeszcze żyje", będzie to bardzo krótka lista :evil_lol:
  7. oho, to rzeczywiście zmienia postać rzeczy! a ja na przykład nie mam dzieci, nigdy nie widziałam dziecięcej koopy, a psia jakoś mnie nie brzydzi, żeby ją wziąć przez worek i wywalić...za to mam jednego kolegę - panikarza, który szalał, jak zbierałam przy nim i nie chciał obok mnie iść, póki nie wywaliłam woreczka :D no, ale pies tego kolegi "sam" się wyprowadzał po osiedlu...
  8. Ja myślę, że usłyszała to od rodziców w kontekście "źli ludzie nie sprzątają a dobrzy - tak", bo trudno, żeby wyniosła z domu taki szablon, kto normalny wychodzi z psem i mówi "o, mój mężu, [B]nie sprzątajmy po psie[/B], jak zwykle!" trudno mi wyobrazić sobie, że czteroletnie dziecko by to przechwyciło ;) :D :D
  9. "radiowa uroda" :D ale suczynka fajna, misiasta, dobrze, że ma DS :)
  10. [quote name='motyleqq']jeszcze taste of the wild pacifica nie ma żadnych tłuszczy drobiowych itp. ale w sumie to nie wiesz, na co on ma alergię :) a barf to bardzo dobry pomysł, jeśli masz dostęp do mięs różnych, bo jak ma uczulenie np na kurczaka i wołowinę, to może być kłopot z dostaniem innego mięsa[/QUOTE] nie wiem, na co ma alergię, ale weterynarz, z którą się kontaktuję, mówi, że warto najpierw zmienić karmę i wyeliminować kurę/zboża, to doświadczona kobita i jej wygląda to na 'klasyczną' alergię, nie ma strasznych zmian albo ran, a dietę miał stosunkowo bogatą w kurczaka (brit z kurą, jeśli gotowane, to właśnie drób/podroby i ryż najczęściej),więc na próbę miesiąc będzie na Acanie, jak się nie polepszy - idziemy robić testy :)
  11. czytałam o barfowaniu i myślałam nad tym, ALE: - nie mam żadnego zaprzyjaźnionego mięsnego póki co, więc trudno byłoby zdobywać w miarę tanio i świeżo mięcho/kości - cenowo mi to średnio pasuje, bo jednak 150 miesięcznie może być ciężko :placz: raz mam podwójnie, a raz połowę mniej na żywienie, więc wolę coś bardziej stałego - za acanę dałam 220zł, starczy mi na 70 dni, więc jest w miarę git. nie mówię, że zawsze jest mniej na jedzenie, bo były miesiące, że wcinał pręgę wołową z ryżem non stop, ale jemu dieta służy najlepiej, jeśli ma ciągle to samo - na bricie miał śliczne kupy, tyle tylko, że się drapał :roll: - Patryk łyka wszystko w całości - kość prasowaną morduje w czasie, w którym husky nie dobierze się jeszcze na dobre do swojej. i zawsze do końca, choć dziąsła krwawią, to on żre, żre - aż skończy. teraz już umiem mu to zabrać na komendę, ale wtedy lezie i jojczy, problem jest więc taki, że dla niego żarcie = świętość. i tyle, ile jest. labrador TŻ-ta ma wielkiego gnata do memłania, leży od cholera wie kiedy (sparzona kość, wygląda jak z dinozaura), a mój pieseczek maleńki jako pierwszy wygryzł w niej otwór,w pół godziny :shake: - biegunki - po surowym (ale sparzonym) kurczaku śmigał, poza tym jest uczulony prawdopodobnie na kurę i zboża. podroby spoko, ale biegunka prawie zawsze - nawet, jeśli jadł z kleikiem ryżowym. czasem nie tyle biegunka, co "kupa - budyń", i to 4x dziennie. po wołowinie mam wrażenie, że było w porządku (mniej się drapał), ale tak jak mówię - nie mam dostępu do innej, niż marketowa (ani nikogo na wsi, jeżeli już,to od świeżej kury,no ale kury mu nie wolno), - miejsce - mam małą zamrażarkę, wypchaną jak hinduski autobus, ciężko będzie tam przechowywać jedzenie na zapas - boję się też, że nie starczy mi codziennie czasu na wymyślanie mu jadłospisów i spowoduję u niego problemy z balansem witamin i składników mineralnych ale pomijając te wszystkie powyższe, to BARF jest niezłą rzeczą - jak na Acanie Pacifica będzie się coś działo, to chyba rozważę poważniej, chociaż to będzie syzyfowa praca :)
  12. właśnie wybuliłam ostatnie pieniądze dla panicza na karmę, więc książka będzie musiała poczekać :D ale sobie dopiszę do listy! kupiłam mu acanę pacificę, zobaczymy, jak będzie z drapaniem - ta karma podobno rzadko uczula, z resztą nie ma w niej ani tłuszczu, ani niczego innego kurzego pochodzenia. tylko strasznie droga jest :shake: ciekawe jak długo będzie mógł ją wsuwać... macie jakieś godne polecenia zastępstwo w razie "w"? bo przeleciałam dziś co popadnie i wyszło, że albo acana, albo orijen - jeszcze droższy :shake: brit ma kurzy tłuszcz w składzie, o royalu nic nie powiem nawet, forza10 na pierwszym miejscu w składzie ma kukurydzę... aha, i z dzisiejszych niusów, to uratowałam mysz :cool3: bo zauważyłam ją, zanim mój królewicz to zrobił :cool3:
  13. właśnie tak się staram robić, ale tu akurat przypadkiem miałam już w ręku wcześniej,bo zaczynałam go nakręcać, że zaraz zabawa. z piłką jest spoko, wczoraj przeszedł próbę pt. 'siad i czekaj', miał kaganiec, ale był puszczony luzem, TŻ go 'asekurował', ale nie trzymał. no i jęcząc i trzęsąc się przesiedział spokojnie moment, kiedy mijał go golden. niby-sukces, choć pewnie z zaskoczenia, i gdyby tamten pies był zainteresowany, to by się nie udało :(
  14. [quote name='Majkowska']:D to musiał być widok... Ja kiedyś szlam z Amorem i spotkałam dziewczynę której bardzo nie lubiłam, ale że zagadała do mnie co tam słychać to idę tyłem prowadzona przez Amora i odpowiadam (Nie miałam ochoty się zatrzymywać to na rękę mi nawet było że mnie tak ciągnął). Wkońcu rzucam ironicznie "miło cię było spotkać", uśmiecham się szyderczo, odwracam głowę i ...wpadam w betonowy słup... Obdarłam sobie gębę niesamowicie bo słup był chropowaty, oko sobie podbiłam i zamroczyło mnie straszliwie - trzasnęłam nieźle, bo Amor dość dobrze ciągnął mnie na smyczy. Jak wróciłam do domu to długo mamie musiałam tłumaczyć że mnie nikt nie pobił tylko ze zaufałam psu i dałam mu się prowadzić...[/QUOTE] PŁACZĘ :roflt::roflt::roflt::roflt::roflt:
  15. ja jechałam raz w pociągu z kibicami :roll: relacji Gdańsk - Kraków :roll: uwierzcie, że Woodstockowy pociąg to przy tym NIC :diabloti: jakbym miała być tam z psem,to bym jechała w kiblu albo u konduktora na kolanach.
  16. minęliśmy spuszczonego luzem małego szczekacza! :loveu: coś tam Patryk burknął, ale miałam niezbywalny argument w ręku - piłeczkę :D gorzej, że to chyba nie metoda nosić piłkę zawsze i wszędzie, bo wtedy ani się nie wysika, ani nie zrobi koopy, tylko fiksacja na piłę - non stop :shake:
  17. z tym posikiwaniem typowe, mój pies zlał się u TŻ-ta na filarek w domu, bo mieszka tam drugi pies, a to było przy pierwszym czy tam drugim spotkaniu z nim, teraz już nie znakuje ;)
  18. dziś minęliśmy buldożka francuskiego puszczonego luzem, bez żadnych komplikacji :loveu: TŻ machał piłką psu przed nosem, a on jak zaczarowany - najpierw nie zauważył bulwa, później przyczaił, ale zignorował i dalej gapił się w piłkę :loveu: potem pod sklepem olał przywiązanego psa - po prostu olał, spojrzał, odwrócił się i poszedł dalej, a chwilę później oszczekał przechodzącego boksia :shake: losowość!
  19. :loveu::loveu::loveu: oooooo matko, te zdjęcie na kafelkach! :loveu: jaki uśmiechnięty nietoperzyk!!
  20. ja tego wprost nienawidzę, kiedy opowiadam o jakimś psie, a słyszę "e tam, zawracanie dupy, ludzie też głodują i umierają". to tak, jakby powiedzieć, że jakiś tam morderca nie jest znowu taki najgorszy, nie warto go piętnować - lepiej Hitlera,bo zabił więcej ludzi. absurd.
  21. do tej pory w jakimś zwyklaku ziołowym typu "łagodny", ale dziadostwo nic nie daje prócz zapachu staruszek z kościoła :shake: teraz mam od wetki szampon (nie pamiętam nazwy, nie ma mnie w domu) jakiś taki leczniczy, tj. 'do skóry z problemami' i przeciwbakteryjny. dodam też nizoralu saszetkę, podobno właśnie może pomóc :)
  22. no więc właśnie ok. tydzień temu, jak jechałam pierwszy raz z psem, to facet z goldenką usiadł od przejścia, a od okna było wolne miejsce, suka leżała na ziemi, ale pod siedzeniem 'od okna', dużo miejsca zajmowała. pociąg był wypchany, więc przypuszczam, że facet wykupił oba miejsca,a to już trochę kosztuje, jeszcze bilet dla psa.
  23. [quote name='LadyS']My jeździmy regularnie pociągami, wyłącznie przedziałowymi - jest super wygodnie, pies na kolanach albo ewentualnie pod nogami, zwykle tak przykryty, że konduktor nawet go nie widzi ;) Całą drogę przesypia praktycznie. Krótsze podróże to takie po 2 godziny, dłuższe - nawet do 15-16 godzin. W sumie nie wyobrażam sobie podróży w bezprzedziałowym, nie zniosłabym tych ludzi cmokających i piszczących na widok psa ;)[/QUOTE] może Twój ma większy urok osobisty :cool3: ale Patryka pomacano tylko 2x - starsza babka, ze standardowym 'ciumcium' - i poszła dalej, i dziewczyna - studentka, też tylko poklepała po pysku. Patryk to lubi, ale ciekawe co będzie, jak trafią na niemiłego zwierza :diabloti:
  24. [quote name='sybisia']Dla mnie jest to albo perfidna krętaczka, która "idzie w zaparte" próbując przekonac' rozmówcę o swojej, pożal się Boże, "dobroci dla zwierząt i niesieniu im pomocy", albo osoba zaburzona psychicznie, która nie widzi swojego okrucieństwa, jest przekonana o swojej "misji", a na dodatek cierpi na manię prześladowczą, związaną z KTOZ-em i inspektorami. W obydwu przypadkach ręce i spodnie opadają :mdleje: :eek2:[/QUOTE] jak dla mnie - to pierwsze. wydaje mi się, że takie zaburzenia inaczej wyglądają, szczególnie, że sama wspomina o tym, że 'nie jest zbieraczką', a chyba 'zbieraczka' nie strzeliłaby sobie w stopę i nie dookreślała się przed redaktorem. z drugiej jednak strony, sama o tym wspomniała, więc może to był taki impuls, bo to skądinąd dziwne, że uprzedziła dziennikarza i zaczęła się tłumaczyć. wiecie, sytuacja w stylu "o, zginął ci pierścionek? ale chyba nie sądzisz, że to ja ukradłam?" są dwie opcje, ja, póki co, obstawiam 'opcję finansową'. i koniec. ewentualnie ma nie po kolei w głowie i uznaje, że skoro jakoś tam pomogła w swoich kwestach, to teraz może być panem losu i decydować, które psy puści do adopcji, a które zgniją w mieszkaniu. tak czy siak - w pełni sił umysłowych nie jest, nawet jeśli jej nic 'nie stwierdzą', to uważam, że normalny człowiek nie jest zdolny do czegoś takiego.
×
×
  • Create New...