Jump to content
Dogomania

asiak_kasia

Members
  • Posts

    1906
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asiak_kasia

  1. [quote name='Yuki_']I wcale nie potrzebuję kolców.:mad: Zaznaczam że jest bardzo silna.[/QUOTE] Tobie to akurat bym zabroniła używania kolczatki. ;) [quote name='Berek']Ojacie... to nie mam więcej pytań. Za to Ty chyba musisz je sobie zadać. Takie wnikliwsze jakby... :p[/QUOTE] no dziewczyna ma jeszcze sporo do ogarnięcie w temacie. Skoro u siebie w galerii potrafi napisac, że ma ochote psa kopnać bo jej nie slucha, a tak w ogole to chyba uśpią suke, bo sie rzuca z zebami na domowników jak wchodzą do domu. :roll: Także no...:diabloti:
  2. [quote name='omry'] No ja już znalazłam, moloska idealnego, ulepszoną (jak dla mnie) wersję rotta :loveu: Ty też chyba? :razz:[/QUOTE] Jak dla mnie DA to level wyzej niz rot. I trochę dygam przed tym temperamentem :eviltong: Ale jednak serducho mocniej bije na widok fajnego, zgrabnego i sprawnego rota. Było kilka szczyli, które zapowiadały się fajnie. We wrocku były super suki z jednej hodowli... i się okaże na dniach co do mnie trafi :cool3: A DC w Poznaniu tez były 2 samiec i suka takie, że ślinka cieknie ;)
  3. [quote name='omry'] Ja dlatego zrezygnowałam w rottów. Nie chcę podpalanego labka, serio. Molos ma być molosem, nie spasioną przytulanką z, jak to Kasia określiła, wodogłowiem.[/QUOTE] Dlatego ja tez zaczełam szukać alternatywy dla rota...aczkolwiek widzialam kilka sztuk, a których oko mogłam zawiesić na dluzej :diabloti: [quote name='Vectra']a co robią z moimi kochanymi , american bully ? z pokolenia na pokolenie , wychodzą beznogie czołgi , długie jak autobus. A z rottkami , to nie jest czasem może tak , że spadła popularność , bo media ... i cała ta otoczka złej rasy i temu te charaktery tak przygasili ? by jednak mieć killera z wyglądu , który nie zjada frajera ? W latach 90 , to mi się te psy podobały , nawet bardzo. Porządne maszyny były. Potem była tendencja to wysarniania rottków. Nie wiem jakim cudem , po co i czemu .... z porządnego kawałka psa , robiono cherlawe coś. Żeby mniej żarły ? mniej miejsca zajmowały ? A już nigdy nie zrozumiem ( chociaż jest na to psychologiczne wytłumaczenie ) czemu ludzi kręci pies bez kufy. Co to za pies , którego nie ma jak złapać za mordkę ?[/QUOTE] Z rotami to jest ta sama tendencja co chyba z większością molosów. Robi się duże puchate misie, które mają nie sprawiac specjalnie problemów czy to w domu, czy na wystawie. Kiedyś rot to był pies trudny, wymagający. Teraz coraz czesciej to cieple kluchy. I to chyba nie tyle media, co własnie kupujący-którzy chcą pieska z wygladem, ale charakterem już niekoniecznie. To samo u CCtów. Kaukazy tez się zdarzają takie ciapowate... [quote name='N&N'] Moim zdaniem akcja R=R jest nie tak do końca dobra. Sam fakt przynależenia do ZK nie czyni z hodowcy człowieka uczciwego. Osoba biorąca szczenię nie powinna bezgranicznie ufać, tylko sprawdzać. Bo i w ZK znajdują się zwykli rozmnażacze.... :/[/QUOTE] No i o to chodzi. Tu nie chodzi o wspieranie pseuduchów, tylko o to, że jeżeli ktoś nie chce tego pojac, to marne szanse ze kogoś jednak przekonać. I hodowcy czesto sami sobie strzelają w kolano. Ale to temat rzeka... :)
  4. [quote name='N&N']Kasiu, Jak to nie są zdrowsze? :crazyeye: W mojej rasie są zdecydowanie zdrowsze! Serce, oczy, rzepki.... No i wyjaśnij mi proszę, co to znaczy, że rasowe nie są wzorcowe? W jakim sensie? Że taka np. moja suka jest gorszym pinczerem od ratlerka (nazwijmy go umownie Pikusia) z osiedla? :-o Psy w typie jakie widuję ledwo przypominają Yorka, czy pekińczyka. Nie mówiąc już o pinczerze (to szczególnie skrzywdzona rasa, najczęściej widać skarlałe, trzęsące się wytrzeszcza na cienkich łapkach, z wieczną histerią :shake:). Nie wiem jak w "twojej" rasie, ale w mojej, psy rasowe są zdecydowanie ZDROWSZE od psów w typie. Mają też zdecydowanie LEPSZY CHARAKTER. Czy są ładniejsze? Kwestia gustu. ;-) :eviltong:[/QUOTE] Przerasowienie, absurdalne wypaczenie wzorca, promowaie psów wielkich i cięzkich, która niejak sięmają do pierwowzoru. Mnóstwo chorób genetycznych, o których się tak bardzo dużo mowi, a jak jest z badaniami? Jedna rasa wiosny nie czyni, plus tez taki, że pinminy są stosunkowo mało popularne, niezniszczone, i zakładam, że hodowane przez pasjonatów, którzy jeszcze jako taki rozsadek mają. To, że pies "nieprzypomina" yorasa, czy innego pekinczyka, wcale nie świadczy na niekorzyść kwestii zdrowotnej. Chore i przykre skracanie kufy do przesady. Chodowanie tylko na eksterrier, i mogła bym tak długo i długo. Buldogi angielskie, ONy, Dogi Niemieckie, roty (tu mnie boli ogromnie!), w sumie wiekszosc molosów (entropium i ektropium-jako norma w rasie) W sumie w każdej rasie znajdzie się coś do czego można się przyczepić. To oczywiście nie jest argument za pseuduchami, nic z tych rzeczy, ale...wytłumacz komuś, że rodowód FCI, potem tłumacz, że mało tego, że rodowód, to jeszcze hodowla (czy bada, czy psy spoko, czy dobre charaktery) a potem jeszcze wyjasnij jak to jest ze 50 psów z pseudo za 300zł wyglada dobrze, są zdrowe (no moze 1-2szt "coś" mają) a przy WSZYSTKICH psach z papierem jakie znasz każdy gdzies mocniej lub słabiej ale choruje? JA wiem, że to na ogól tak, że włąsiciel staje na rzesach zeby pupilkowi było dobrze, i dba i regularnie bada itd. Ale to dla szarego Nowaka jest ABSURDALNE. [quote name='Luzia']sądzę że są rasy w których te papierowe są rzeczywiście lepsze, ale coraz więcej jest takich gdzie [B]gusta właścicieli i sędziów nie są zbyt "sprzyjające" rasie[/B] ;) Wystarczy spojrzeć na kilka popularnych ras: Owczarek niemiecki ile zdrowszy od rodowodowego przedstawiciela jest taki w typie? Tzw. wilczur :) Kolejny przykład pekińczyki, może nie są tak piękne, dostojne z długą szatą, ale w większości zdrowsze, już sam fakt ciut dłuższej kufy działa na ich korzyść. Goldeny - już dawno nie widziałam ładnego papierowego psa, podczas gdy znajoma mamy ma prze pięknego rzeczywiście złotego goldena bez rodowodu. [B]Rottweilery [/B]- te które ogląda się na wystawach to pożal się boże karykatury tego czym były kiedyś - tym samym, te "hodowane" na lewo są bardziej w pierwotnym typie. Przykładów jest bez liku - niestety :roll:[/QUOTE] rotki to mnie załamały, wgniotły w ziemie, i serio przeżywam to juz któryś z kolei raz, ale serio serducho mnie boli jak patrze na to co się dzieje w tej rasie. Jaki psy zgarniają BOBy ( "wodogłowie" -pokazywałam przykład u siebie w galerii, tłuste kloce, które za cholere nie dałby by rady pracować tak jak pierwowzór, w dodatku charaktery-beznadzieja!) także niestety ten trend widzie z bardzo wielu rasach. Może te jeszcze "niezniszczone" mogą być stawiane za przykład r=r, ale z dnia na dzien jest ich coraz mniej niestety. edit: PAn od BYTANA POLSKIEGO to niezły marketingowiec jest :diabloti: swego czasu rozkecił afere na forum molosy na prawie 100 stron wateczku. Szczerzy głupotę, wkleja jakies zupełnie bezsensowne PRZEPISANE z MOJ PIES artykuły itd. . A ten cały brytan to nic innego jak moskiewski strózujący oczywiscie "rasowy" . Te same psy, któe stanowią fundament jego hodowli wczesniej były ogłaszane jako "rasowe moskiewskie" :roll:
  5. [quote name='Martens']A mi się już dawno odechciało edukować przypadkowych ludzi. Jest internet, jest literatura, wystarczy minimum chęci (bo nawet nie wysiłku), żeby się wszystkiego dowiedzieć. Jak ktoś tego nie zrobił, to szanse, że zmieni zdanie albo zakończy pseudohodowlę po moich kazaniach czy niewygodnych pytaniach są bliskie zera - a szkoda moich nerwów, jak i tego, żeby ktoś potem rozpowiadał, że jestem stuknięta. Jak miałam nastoletni okres buntu to i owszem miałam wywalone, czy nawet mnie to bawiło - teraz widzę z tego więcej szkody niż pożytku.[/QUOTE] Pomijajac fakt, że czesto gęsto psy rodowodowe wcale nie są zdrowsze czy bardziej wzorcowe od kundli i wiele argumentów po prostu nie ma wiekszego sensu. Daleko patrzec nie trzeba, wystarczy się przejechać na wystawę jakakolwiek i popatrzec sobie na "wzorcowe" psy. Po miedzynarodówce w Poznaniu i ringu rotów, mam "kaca". Wygrywające psy i suki (o matko tragedia!) to egzemplarze, których bym w zyciu nie chciała miec u siebie. Inna kwestia, że teraz przy tych wszystkich stowarzyszeniach stycznionych trzeba jeszcze tłumaczyc, dlaczego rodowód FCI jest wazny, a reszta nie. Serio jeżeli ktoś do tej pory sam tej wiedzy nie posiadł, to rzadko da się dotrzec i cokolwiek w mysleniu takich osób zmienić. :roll:
  6. [quote name='Martens']Kurde, mam wrażenie, że tylko właściciele staffików tak naprawdę łapią, czemu do takiego psa mega przydaje się działka/podwórko, i niekoniecznie równie fajnie czy lepiej jest robić to samo z psem w parku, lesie czy na łące... I czemu ich właściciele ani same psy nie pałają zachwytem nad spacerami, które dla przeciętnego owczarka, psa myśliwskiego czy nawet kundelka są mega ważne ;)[/QUOTE] No nie tylko własciciele staffików ;) Ja co prawda stb nie miałam, ale miałam rota, który pomijając tą korbę i ilość energii zachowywał się własnie tak jak opisujecie. I dlatego ja mogłam z nim robić milion rzeczy i on się cieszył z tego, że robimy coś razem. Spacery i łazęgi były dla mojej frajdy, dla Joko i dla jego resocjalizacji. Ale ten konkretny pies przyzyłby zycie szczesliwy bez jednego spaceru poza posesją. Pomijam juz fakt, wykłócania się z inteligentnymi inaczej, ze to nie jest jakiś potwór, i tez ma prawo byc na ulicy. Albo tłumaczenie po raz 50 ze jak azorek dostanie wciry od mojego psa to wcale się nie nauczy, że pieski trzeba omijać. A dziwnym trafem, zawsze te "groźne" rasy przyciągają chętnych na sprawdzenie cierpliwości mojej i psa :diabloti:
  7. Nina, tylko musisz brac pod uwage przede wszystkim fakt, że Ty masz TAKIE psy, ani ast, ani DC to nie są pieski łatwe w obsłudze. Nawet poroznie błahe błedy, z czasem zaczynają urastac do rangi sporego problemu. A brak przywołania u DC, to prosta droga do tego, żeby pies serio zaczał miec Cię głeboko pod ogonem. Mam w domu kaukaza. Suke z adopcji, jej odwoływalnośc była pierwszą i jedyną rzecza nad która pracowalismy, teraz moj pies wraca na 9 z 10 "wróc". Ale mimo to od czasu do czasu ma sesję z linką i smakami (polecam surowe mięcho-sprawdza się rewelacyjnie). I serio, ja nie pisze tego od czapy, bo wiem, jakie problemy może sprawiac molos, który nie szanuje swojego przewodnika. Nawet ten pozornie "miły i kochajacy" ludzi. Mam nadzieje, że serio jest dużo lepiej niz to wyglada na forum. Szczególnie, że pisałaś o tym, jak to Twój facet uczy Huntera agresji w sotosnku do ludzi, i wiesz trudno się dziwić, że ludzie reagują tak a nie inaczej. Nieodwoływalny pimpek, co najwyzej rozerwe nogawke, nieodwoływalny DC no może zrobić ciut wieksza krzywde :diabloti: a tak btw to ja was czytam od jakiegoś czasu (chyba od "afery" na PwP w wątku przygarnę psa :evil_lol:)
  8. [quote name='Czekunia']Sajan też uwielbia piłeczki i uwielbia za nimi ganiać. Gdybym rzucała mu cały spacer to nie protestowałby, ale robimy to w seriach: rzucam 10 min, mówię: "przerwa" i psy mają zająć się sobą i nie ma jojczenia przy nodze. Natomiast niejednokrotnie widzę psy,które są tak poschizowane na punkcie np. piłki, że non stop rzucają ją pod nogi właścicielowi, nie potrafią przywitać się z innym psem, a rzuty wymuszają szczekaniem. Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że miałaś lub masz takiego psa?[/QUOTE] moje psy tez mają komende zwalniajaca "biegaj" i wiedza, że wtedy jest luz. I mnie gila co piesek bedzie robił, o ile nie robi nic złego. Rot był przydupas i on po prostu pilnował nas, plus robił kurs sprawdzić gdzie jest Joko. Niemniej spacer tylko na zasadzie idziemy sobie przed siebie był dla niego nudny. No i tyle. On nie płakał, nie kładł się i nie odmawiał chodzenia. Tylko robił to w odległosci 1-2m ode mnie, i cały czas kontrolujac sytuacje "pt. pamietaj o mnie jestem tu i chetnie się pobawie" ONek, którego miałam na DT tez tak się zachowywał. Miks goldena takoż samo, ale dla niego aport to było całe zycie i sens istnienia. Tyle ze ON i golden, nie były psimi mordercami i one chętnie pośmigały z innymi futrami. Rot juz niestety nie. Zaden natomiast niczego nigdy nie wymuszał i nie schizował jak piłka/ringo/misiek/szmata/jakakolwiek zabawka wracała do plecaka. Po prostu rot to nie był typ psa, który pasjonuje się łażeniem bez celu. A jeżeli ja mu tego celu nie określiłam, to on sobie sam go wybierał. I wcale nie było to nic fajnego i przyjemnego. [quote name='motyleqq']a co dopiero powiedzieć o dyskusji z Amber? to dopiero wyższy poziom absurdu. jestem od ostatniego posta w takim szoku, że nie wiem, co powiedzieć :eviltong:[/QUOTE] Amber to Amber i ja osobiście ją uwielbiam :loveu: Jej psa tez, wiec jak już mi ktoś powiedział, nie jestem obiektywna. [quote name='Czekunia']Ja miałam sąsiadkę, która adoptowała małą suńkę wraz z jej fiksacją na patyczki. Kiedyś rozmawiałyśmy pod blokiem, a sunia w ciągu ok. 10 minut zniosła kilkanaście patyczków... Nikt mi nie powie, że taki pies jest w pełni zdrowy.[/QUOTE] a kto Ci próbuje coś takiego powiedzieć? Dla mnie takie fiksacje są mocno nie teges, i tak samo znoszenie 10patyczków, jak obsesyjne aportowanie, albo pasienie własnego cienia, to nie jest zachowanie normalne. Tylko pomiedzy wkeceniem sie, fiksacją na tym zdrowym poziomie, a tą "złą" jest cienka granica i nie każdy ją widzi.
  9. no skoro piesek zafiksowany na piłeczke to piesek chory i nieumiejący odpoczywać, to poczułam się wezwana do odpowiedzi. Szczególnie, że miedzy innymi ja pisałam o tym, że piesek niekoniecznie do szczęścia potrzebuje spaceru. I kurde o kim mam pisać jak nie o swoich psach? O Twoich? Jak zwykle post z dupy. Sory Anusiu, ale z Toba ja naprawde nie zamierzam wiecej wdawac się w dyskusje, bo kończy się totalnie bezsensowną wymianą zdań, z czego Twoje jak zawsze wiele wnoszą do dyskusji.:loveu: Wszak każdy piesek powinien spędzać czas jak seter. I kazdy własciciel powinien byc Twoim odwzorowaniem. No i kazdy ma pieski od szczeniaczka z dobrej hodowli :razz:
  10. Kurde, ale ja nie wiem skad wy wyciagacie wnioski, że np moj pies nie potrafił się soba zajać? Spacer to był czas, kiedy się coś robiło z psami, one wiedziały ze to jest czas 100% dla nich. Ćwiczyło przywołanie, sztuczki, rzucało piłeczke, bawiło w szukanie nas albo Joko. I taki spacer rota jarał i to było spoko (i to samo mogę zrobić na swojej posesji). Ale jak na spacerze nie robiłam nic- bo mi się nie chciało :diabloti: to pies był znudzony, i czekał tylko na znak z mojej strony, że jednak może coś porobimy? I kurde Aga nie powiesz mi, że mudi nie ma czegoś takiego, że jedno Twoje słowo i on juz jest gotowy się czymś zająć. Dodatkowo, no ja miałam psa z takim a nie innym problemem, i jeżeli spacer był tylko łażący, to 150% pewności, że jak wyjdziemy do "miasta", problemów będzie 3 razy więcej niż przy systemie "robota". Także piesek niejako sam mi narzucał taka a nie inna formę spędzania czasu. On się nie bawił z innymi psami, no chyba, że w zabijanie. On się nie interesował wąchaniem krzaczków, bo ja CHCIAŁAM zeby widział we mnie bóstwo, i zebym mogła go od KAŻDEJ sytuacji odwołac. I przy tym konkretnym psie, nie miałam potrzeby zeby wychodzic poza posesję. Wyłaziłam, bo musiał spotykać inne pieski, ludzi itd. a mi zalezało na tym, zeby jednak nie miał mordu w oczach przy kazdej mijanej osobie. Natomiast pies sam w sobie miał pstryczek on/off i jak wracał ze spaceru, szedł grzecznie spać/odpoczywac. Zajmował się sam soba, albo po prostu był obok. Także w moim przypadku, lepiej ze piesełek był zafiksowany na mnie i na robienie czegoś ze mną niż na zapaszki dookoła, bo dzięki temu sporo piesków przeżyło nieuszkodzone ;)
  11. [quote name='motyleqq']to na fajnej wsi mieszkasz :cool3: u mnie nikt nie wychodzi z psami. ewentualnie same się pieski wyprowadzają. wczoraj u mnie na podwórku był pies, który przypuszczam jest tym, który rok temu pogryzł Etnę :loveu:[/QUOTE] eee bo jest fejm jak się z pieskiem idzie na smyczy, nowa moda z miasta przyszła.:diabloti: I faktycznie widuje psy na spacerach, czesto to jest wyjscie do sklepu i z powrotem, ale spacer jest, bo sklep na jednym koncu wsi, a np skrzynki na listy na drugim i se pimpek drepta. Spotykamy się tez sasiadami czasem na "boisku" gdzie se pieski latają grupowo. A to wszystko efekt jednego spotkania w wioskowej szkole podstawowej ;) No i to jest taka wies, gdzie sporo ludzi się z miasta przeniosło, wiec takich prawdziwych rolników jest dosłownie kilku. Ale oni mają psy, które całymi dniami popierdzielają po wsi, wiec nie ma o czym gadac. :roll:
  12. [quote name='a_niusia']cao i kaukaz to jest zupelnie inna grupa fci niz malina, wiec pisanie w tym przypadku "owcarek owczarkowi nierowny" jest troche takie delikatnie mowiac NIEZBYT.[/QUOTE] No, masz po jednej stronie owczarka, który bez spaceru żyć może-powiedzmy maliniak, a z drugiej tego, dla którego brak spaceru jest mocno nie halo-kaukaz, czy cao. Serio nie wiem czego się czepiasz i co to ma ogólnie do mojego argumentu. :razz: edit: No a ja mam kaukaza i piszac owczarki tez mam głownie na mysli swojego psa, wszak takiego mam. Uroki internetów ;) natomiast nadal nijak to nie zmienia mojego argumentu. Bo ja nie znam ludzi, którzy w ogole ze swoimi psami nigdy nie wychodzą poza chate i teren ogrodu. Nawet u mnie na wsi :roll:
  13. [quote name='motyleqq']no właśnie to jest mój problem, że nie mogę tego zrozumieć :evil_lol: evel, śliczny post, dziękuje, może zaprowadzisz porządek :lol: zastanawiam się tylko nad tym profilem rasowym i związanym z tym potrzebami. bo kilka osób tu twierdzi, że owczarek się zadowoli pracą na podwórku, a dla mnie to straszny nonsens, jak patrzę na moje psy, zwłaszcza na Timeczka[/QUOTE] Owczarek owczarkowi nie równy. Masz np takie CAO, albo kaukaza, a masz też malinę czy innego fiśniętego pracusia. I przeinaczasz moje słowa, bo ja tego owczarka wrzuciłam. Tu nie chodzi o to, że ten pies nie ma wychodzić na spacer nigdy przenigdy. Tylko, że jeżeli taki piesek pojdzie co 2-3 dzien to mu się świat na łeb nie zawali, bo bedzie mogł rozładować swoją energię robiac coś z właścicielem. Będzie miał substytut tego spaceru i nie pojdzie się ciąć do łazienki, ani nagle nie zeświruje i agresji w sobie nie rozwinie. Taki kaukaz juz niekoniecznie bedzie miał alternatywe, dla tego spaceru z zapaszkami, i nie zrealizuje potrzeby łażenia na ogródku 100m2. I jemu potrzeba terenu, bo to są zwierzaki, które pracowały patrolując, pilnując, mając bezkresne wrecz tereny do "pracy". Taki owczarek zamknięty w niewielkiej przestrzeni przydomowego ogródka, bez spaceru, juz nie nadrobi "braków" z człowiekiem. Do czego innego został stworzony. Nikt nie powiedział, że nie należy psa never ever wyprowadzać, tylko, że piesek, może byc szczesliwy nie mając tego spaceru. No bo może. I tu podałam Ci przykład chociazby mojego rota, rasy, która została stworzona miedzy innymi do pilnowania terenu, i rodziny. I taki pies serio się spalał przy zabawie ze mna, aporcie, wygłupach, cokolwiek byle by ze mną. W kuchni, w ogródku, na plazy, czy w lesie/górach jego zapaszki nie interesowały, on chciał zajęcia z człowiekiem. I tyle. Miałam okazje sprawdzić jak się psom bez spaceru zyło przez 6 miechów, i szczerze? Nie widzialam żadnej róznicy w ich "szczesciu" w okresie bezspacerowym jak i tym ze spacerami (chociaz ja się nie licze, bo my to trochę inna liga, ze względu na teren koło chaty) Natomiast widzialam spora róznicę w zachowaniu rota przy "robocie" a przy takim czasie urlopowym bez zajęcia. Był marudny, dużo bardziej kombinował, i jak wychodził na spacer dużo trudniej było sięz nim dogadać.
  14. Skad ja to znam? :roll: U nas była wojna z PZU :loveu: teraz juz koniec, czekam tylko na kasiorę. Ale co mnie to nerwów i stresu i czasu kosztowało to moje. I sytuację mam podobną, kupiłam za bezcen, a teraz mam 3 oferty kupna, iw sumie chętnie się wyniose, gdzies bliżej Poznania, szczególnie, że mam na oku działeczkę ciut mniejsza niz to co mam teraz, ale za to wszystko pieknie ogrodzone i staw i domek nowy postawiony. A tak spłace kredyt i jeszcze mi kasa zostanie :cool3:
  15. ogrodzenie 12ha to koszt nieziemski, nawet jeżeli liczymy siatkę leśną. Cześć przydomową mam ogrodzoną, tak samo pastwiska, ale to nie jest teren sporny. Z kolei ten moj nieszczesny "las" to jest kawał ziemi miedzy polami, i w oczy kole rolników dookoła, bo tam się gnieżdżą stwory, co im uprawy niszczą. A mysliwy to ziomale z jednej ławki w podstawówce, i taki sobie plan wykoncypowali. Tylko moja osoba im stoi kością w gardle. Chyba chcą po dobroci to załątwić, ale mi się taka opcja wcale nie uśmiecha :diabloti: Dużo juz w tym temacie sie działo. Konia cegłówką mi nawet młodzież potraktowała, także nie chce kolejnej wojny zaczynac bez argumentów w łapie.
  16. [quote name='Vectra']umowa jest umową , a karne odsetki lecą :diabloti: do bożego narodzenia , to i na nowy obiektyw narośnie :multi:[/QUOTE] To nie ma tego złego :diabloti: a my dom skonczylismy remontowac a tymczasem pojawiła się opcja sprzedania kupienia czegoś inszego blizej cywilizacji i jeszcze zarobienia, wiec jak dobrze pojdzie interes to bedziemy się w polowie 2014 przeprowadzać :evil_lol:
  17. [quote name='motyleqq']szczerze? nie zamieszkałabym w takim miejscu :) a to o co pyta Kasia, to faktycznie jest ciekawe. czemu ktoś miałby móc mi się pakować na mój teren? o, ciekawe czyj pies gnije w 4 ścianach 90% doby :cool3:[/QUOTE] Szukałam informacji w necie, ale nic konkretnego nie znalazłam. Tyle tylko, że zwierzyna nalezy do państwa i myśliwy może wszystko. Tylko u mnie jest ten szkopuł, ze formalnie to nie jest las. W papierach stoi jak nic, że gleba uprawna, ale nikt tu nic nie uprawiał chyba z 50lat. I dlatego mam nadzieje, że mogę im powiedziec fakoff. Ja tam lubię pić kawkę rano z widokiem na bażanty :eviltong:
  18. [quote name='motyleqq']jednego jeszcze nie rozumiem :cool3: czemu ciągle odwołujecie się do miasta i do parków, jakby ktokolwiek tutaj miał na myśli właśnie takie spacery... :) ja też bym chętnie zamieszkała w lesie :) i mam nadzieję że kiedyś to się stanie. ale i wówczas będę wychodzić z psami. i jakoś niespecjalnie interesowałoby mnie, że ktoś robi zamieszanie, bo piesek jest rasy x. kiedyś jak było w mediach, że pies zagryzł dziecko, to podbił do mnie dziadek i próbował zrobić awanturę, że mój pies jest bez kagańca, a on widział w telewizji to i tamto :cool3: olałam to. i olewałabym tak samo, gdybym miała TTB czy coś innego[/QUOTE] Bo mieszkajac w miescie szansa na pojscia na spacer do lasu jest mała/znikoma i raczej nie jest codziennoscia? Ja mam porównanie miasto/obrzeża miasta/ wieś. I zdecydowanie miocha i nasze pustkowie wypada najkorzystniej. Mam luz na spacerze, olew na wszystko i mogę się czuć spokojnie w temacie obcy pies/psy/ludzie/dzieci itd. I wierz mi gdybys miała kilka hektarów, to spacer poza ten teren byłby tylko Twoim widzimisię, bo wszelkie potrzeby pieska spełnisz robiąc rundacza dookoła swojej ziemi. I o ile Joko jakas tam frajde jeszcze z tego wyjscia "poza teren" ma, o tyle rot smęcił straszliwie na takim wyjsciu. Wcale go to nie meczyło, i było mu obojętne. Wolał aporcik i wyglupy z nami, obojętnie czy bylismy na spacerze w parku, lesie, górach, u znajomych na działce, czy na sralniku u moich rodziców. I za cholere nie chciał zrozumiec, ze on musi lubić to łażenie. Pewie jakiś moj bład wychowawczy :razz:
  19. [quote name='Vectra']a ja będę mieć czerwony skórzany :loveu: oczywiście jak znowu coś się nie wydarzy - to jedzie z Wrocławia , asfalt tam zwijają czy co ... bo to juz miesiąc jedzie :evil_lol:[/QUOTE] z Wrocławia to się nie dziwie, oni tam w innym świecie żyją, także moze byc i na prezent gwiazdkowy :evil_lol:
  20. [quote name='Vectra']Psy Ci odstrzelą .... zapytam mojego kolegę mordercę sarenek małych , co on na to. W moim lesie , też polują :cool3: w tym roku od zategobania jest lisów :mdleje: ale oni chcą tak za Twoim przyzwoleniem , wejść na Twoją łąkę i robić pif paf tak ? i mam pytać , czy tak mogą ?[/QUOTE] No 1,5ha to niby tereny leśne, nigdzie to napisane nie jest, w papierach jako las nie figuruje, no ale lasem jest, w sesie drzewka są, grzybki są no i sarenki i inna zwierzyna tez tam pomieszkuje. I oni się byli pytac, czy mogą wleźć i odstrzelić sobie tam dziczki i inne takie. Bażanty tez tam są. Niby zwierzyna należy do państwa i oni mogą, ale jakos mnie nie przekonali. :roll:
  21. boże, motylku, nie mam chęci po raz kolejny pisac tego samego, ale speszial for ju: Masz psa, którego ludzie się boją, to jesteś zła, że z nim się pojawiasz gdziekolwiek. Bo tak. Nieważne jaki ten Twoj pies faktycznie jest. I dlatego mnie osobiscie meczyły takie spacery, na których musiałam uwazac na swoje psy i na cudze, których akurat ktoś nie miał ochoty pilnować. I dlatego pojmuje, ze przyjemniej się spędza czas z pieskiem u siebie i na swoim. Na własnej skórze tego doświadczyłam. I dlatego mnie nie dziwi, że np. Vectra ze swoimi mordercami woli isc porzucac piłke na działce, niz się pchać do miasta do parku. I tylko tyle, i tylko o tym pisze. Użyłam kilku przykładów dla zobrazowania. Czegoż jeszcze nie rozumiesz? :razz:
  22. oo temat mebelków to jest u mnie na tepecia ostatnio, bo mamy 2 pokoje niezagospodarowane i chce zrobić biblioteczke/gabinet i pokoj goscinny(bedziesz miałą gdzie spać Karolinko), a ze tescia brat jest stolarzem, to nam robi po kosztach regały. No i robi juz 8 miesiąc i skonczyć nie może :diabloti: a narożnik wczoraj własnie Bartosz montował. Mamy fioletowy-skórzany, odkupiony za grosze :loveu:
  23. A moja matka na ten przykład by spierdzielała, bo ma sąsiadów z astami, które regularnie chcą zeżreć jej rudą mende, i ona się boi profilaktycznie. Ja się nie dziwię, bo z jakiegoś powodu taką sławe "TE" rasy mają. A ogarniętych psiarzy, którzy wiedzą, że nie każdy ttb to morderca jest stosunkowo mało. No i mity krąża wsrod ludu. Wiadomo, ze roty i doby to psy cmentarne, co dzieciaki zjadają na śniadanie, a kazdy kaukaz to agresor. I mam znajomych psiarzy, którzy Joko się boją, mimo tego, że wiedza jaka jest i ze nie zrobi krzywdy. Ot po prostu nie ufają "takim" psom. No i co poradzić? Na siłe ich pchać do psa? Edukowani byli, pieska skarmiali surowymi serduszkami itd, ale nadal czują się niepewnie. A co dopiero ktoś kto ma psa, ale nie zagłebia się w tematy kynologiczne. I dlatego serio nie dziwię sie, że ktoś może nie miec ochoty na misje edukacyjną, chcieć spokoju i luzu w trakcie zabawy z psami. Ja miałam okazję mieszkać w miejscu gdzie psów jest ogrom, z czego na placach jednej reki można policzyć te w miare ogarniete. Dlatego serio zazdrosciłam osobom, które mieszkają w miescie i mają takie tereny zeby się o psa sasiada nie potykać. Teraz mam takie, a nie inne warunki i mnie juz ten problem nie dotyczy, w efekcie zarówno moje futra, jak i ja zyjemy w wiekszym komforcie na co dzien. A jak nam brakuje wrażen, to się wybieramy do Poznania na wycieczkę. I nigdy nie jest nudno :diabloti: a teraz niech mnie ktoś mądry powie, czy mi myśliwi mogą wleźć na teren mój i polowac bez mojej zgody? W necie co forum to inne info, a mnie tu takich dwóch maltretuje psychicznie, ze oni chcą mi moje dziki i sarenki odstrzelić, bo niby za dużo, a to własność państwa jest. PRawda czy poszczuć psami? :diabloti:
  24. [quote name='Vectra']jak ja toffam takie dyskusje :loveu: znaczy przerywniki , to znęcania się nad psami w lesie :diabloti: szócam szócam , klepie w klawę w międzyczasie i kto by mnie na spacer poza dom wywalił - i tyle stracić cennych rozmów i tak byłam do tyłu dziś , bo za późno włączyłam kompa i się z 8 stron napłodziło :([/QUOTE] No mnie teraz czeka dużo wolnego czasu, jako, że znowu bede uziemiona w chacie, wiec licze na jeszcze wiecej takich ciekawych rozmówek forumowych :cool3: Puller za to przezył wodowanie i jest super gadżet do aportu z wody. A i mamy rybki w bajorze. Nie wiem skąd i jakie, ale są pływają :loveu: I jak fajnie pachnie Kaukaz po kąpieli w "sciekowisku" :razz: aromacik żula i starych szmat :evil_lol:
  25. [quote name='motyleqq']a ja tam się dziwię :) kiedyś w Wawie na wybieg dla psów przychodził pan ze staffikiem. samcem :) i wszyscy go uwielbiali[/QUOTE] no ja na ten przykład mam zgoła odmienne doswiadczenia z psami w typie ttb. Jeden nawet mi zafundował pogyzienie. I temu sie nie dziwie, że majac takie stado jak chociazby Vectra lżej się zyje wybiegujac psy na swoim terenie. Jedynty w miare normalny ttb to Proska od Okamii i pies Kasi Bujakiewicz, z która kilka razy sięspotkałam w lasku marcelinskim w Poznaniu, swoja drogą Oxa jest zarabistym i zrównoważonym psem. . Reszta jaka znam to psy, które cieżko polubić, czy akceptować w poblizu swoich. Ja tez ze swoimi psami spotykałam się raczej z reakcją "bierz Pani to bydle" niz "puci puci pieseczek". Takze majac swoja ziemie jestem szczesliwsza i ja i psy. Bo spacery są na luzie i z uśmiechem na gębie, a nie oczy dookoła głowy i stres.
×
×
  • Create New...