Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Zgredzio ogolnie do pieskow jest raczej przyjazny. Macha ogonkiem, ale bywa ze tez warczy przy tym, wiec wole uwazac. Przy suczce odmlodnial o kilka lat. Ogonek do gory, wysoko, wielkie zainteresowanie i nawet lapki jakby lepsze. Ale to nie trwalo dlugo. A lapki sa bardzo biedne... Przykro patrzec, jak on chodzi, zatacza sie, nawet upada. Nie tylko tylnia lapka, mam wrazenie, ze przednie tez go bola. W ogole niepokoi wiele spraw. Wczoraj zjadl ladnie wszystko co dostal, jeszcze byla dokladka. Po wieczornym spacerze wyraznie dawal do zrozumienia, ze czeka na jedzonko. Dzisiejszy obiad, to nawet nie pol porcji tego co wczoraj, pije tez niewiele. Albo meczy go ten upal, albo zle sie czuje. I jeszcze jedno. Gdy wczoraj wieczorem zgasilam lampke, co chwile wstawal i krecil sie w kolko. Wstawalam, tulilam, glaskalam, kladl sie, a za chwile znowu tuptal. i tak wiele razy... Kilka razy kaszlal (dostaje leki na serduszko). Jest chyba calkowicie gluchy, nawet jak klaszcze, nie reaguje. Bardzo jest biedniusi.
  2. Tez przesylam wor wspierajacych mysli i zyczen zdrowia dla kochanej Toguni i Jej "futerek" i pozdrawiam wszystkie Lolusiowe Cioteczki :)
  3. Dziekuje za informacje! Wg prognoz ma nie padac i wlasnie sie przejasnia. Gdyby choc jedna Osoba jechala, to bym dolaczyla. Zycze, by migrena szybko minela!!!!
  4. Pada i zastanawiam sie, czy jechac. Bo dla psiakow to zadna przyjemnosc moknac a tez nie chcialabym byc tam sama...
  5. Jak jutro tez bedzie tak padac, to chyba akcja nie ma sensu...?
  6. Postaram sie doczlapac w tym czasie :)
  7. Tez daaawno nie bylam. Dolacze zatem do Pan z przyjemnoscia (pomijajac trudny do zaakceptowania widok tych biedakow wkolo i swiadomosc, ze ta pomoc tak nikla...).
  8. Ciekawam, czy uda mi sie wstawic fotke, bo walcze z nowym sprzetem i swoja skleroza.. Moja/nie moja Skarbunka pozdrawia wszystkie pamietajace ja Ciocie.
  9. Ewuniu, nie wiem czemu umknal mi Twoj wpis z 20 maja. Przepraszam. Jaka tam ze mnie cudna Figunia. Kazdy czlek zrobilby tak samo, gdyby tylko mial mozliwosci. Cale szczescie, ze temu Rudaskowi tak sie los odmienil. Jest juz bezpieczny, syty i zadbany. A sunieczke Swoja moglabys Ewuniu pokazac, przylaczam sie do sugestii Cioci Poker. Mam nadzieje, ze Twoja Skarbunia uspokoila sie z chorobami i juz nie drzysz o Jej zdrowie i zycie. A ptaszyna - golebiczka juz dawno na wolnosci. Wierze, ze bedzie wiodla juz tylko szczesliwe golebie zycie i nic zlego jej nie spotka. Pozdrawiam!!!
  10. Takze oplakuje Malentaska. Nie tak mialo byc...
  11. Kciuki za Twoje zdrowie Meksiu! Zeby zadne kosteczki nie bolaly, zmiany wszelkie niech sie wycofaja z lekami, czy bez. Mogl stac sie CUD z TAKIM DS-em, to moze stac sie i taki, laski nie robi...tyle kciukow w koncu i dobrych mysli slemy... Glaski przesylam dla Cudownej Szorpatej a Zadziornej Mordki. Dla Pani Ani - wielkie uklony i gorace podziekowania!!!
  12. Jestem Gabrysiu...co tu napisac...cudny jest i biedniutki. Wierze, ze po kwarantannie znajdzie dom.
  13. Dziekuje za rade! Napisalam do wroclawskiego Eko Patrolu licze na Ich odpowiedz.
  14. Ewuniu, ogromnie wspolczuje tego, co przezywasz ze Swoja Sunieczka. Trzymam kciuki z calych sil, by Jej stan zdrowia po tych wszystkich zabiegach, lekach, kroplowkach znaczaco sie poprawil. Oby zyla jeszcze dlugie lata W ZDROWIU i dala Wam mnostwo radosci. To przeciez nie jest starowinka, wiec jest nadzieja, ze tak bedzie. Na pewno wazna bedzie odpowiednia dieta, no i pewnie leki tez. Niestety, zdjec nie udalo mi sie przeniesc. Moze jeszcze pokombinuje i cos wymysle. To jest mlody golabek, niemal cudem uratowany, bo juz rozdziobywala go wrona. Na szczescie zatrzymalam sie obok, a myslalam w pierwszej chwili, ze tak wali dziobem w martwego ptaka. Jak sie zatrzymalam, ona podniosla glowe, a toto warwalo sie i kulejac i kwilac zaczelo uciekac. No wiec, co mialam zrobic??? Zlapalam go bez trudu i do domu, choc bieglam akurat na zakupy...Golabek mial rany, na szczescie takie powierzchowne. Kilka razy posmarowalam mascia i juz prawie sie zagoily. Kilka dni nie chcial sam jesc i to byl wielki klopot, bo jak trzymac poranionego, wyrywajacego sie ptaka i karmic na sile...Na szczescie czwartego dnia zaczal jesc sam. Dostal jakas super dobra odzywke dla golebi (bylismy u weta, a jakze) i mialam go wypuscic po 2 dniach, odkad zaczal jesc sam. Jednak kiedy zaczelam cwiczyc z nim fruwanie, zauwazylam, ze on wciaz nie lata zbyt dobrze i pewnie. Tak wiec boje sie go wypuscic, bo daloej bedzie latwym kaskiem dla kazdego drapieznika, czy to ptaka, czy kota. Co prawda, mam go juz serdecznie dosc, nie moge patrzec, jak smetnie wyglada przez szybe i co jakis czas usiluje ja sforsowac (widzi latajace ptaki, drzewa), ale chce miec pewnosc, ze da sobie rade na wolnosci. Przydalby mi sie jakis specjalista, ktory moglby to ocenic, powiedziec, czy moge go juz wypuscic, a jak nie, to kiedy. Bo moj wet, jednak jest od psow, kotow a nie od ptaszorow i moze niezbyt dobrze to ocenic. A moze jakas wroclawska Dogomanka zna sie na ptaszorach i moglaby pomoc...???
  15. Witam Ciocie kochane, wiesci od Loni wciaz podobne, czyli dalej wielkie NUDY...i oby tak bylo jak najdluzej!!! Myszko, oczywiscie czytam kazdy nowy wpis u i o Pimpusiu a po ostatnim, pomyslalam, ze wlasnie takich CUDOW, takich Domkow tak pieskom-nieborakom wszelkim, ale i Wam Cudowne, Wspaniale, Dziewczyny-Dogomanki, zycze!!! A ja od soboty mam tymczasika, takiego troszke nietypowego, bo skrzydlatego, nie calkiem opierzonego...jak mi sie uda, to wstawie fotke.
  16. Dziekuje Ewuniu za pozdrowienia, takze w imieniu PanaJurkowych ogonkow. A Ciebie sciskam mocno i takze pozdrawiam! Takie mini-wiadomosci o Lonusi: ...w międzyczasie ugotowałem nóżki i zacząłem je w kuchni kroić i przygotowywać do słoików .Oczywiście Lonia i spółka wyczuły pismo nosem i na krok mnie w kuchni nie odstępowały domagając się smacznych kąsków mięsnych- no i musiałem im dawać trochę do "dziobów..." Jest ciepło ,drzwi na ogród cały czas otwarte i Milenka z Lonią pilnują domu -- jak ktoś idzie ulicą to one wybiegają do furtki robiąc rwetes na całą gminę - tak mnie dziewczyny pilnują, bo Napek po spacerku osiedlowym śpi jak suseł i nic go nie rusza
  17. Biegaj Maluszku po niebianskich łąkach...
  18. Jak milo,ze Ciocie pamietaja o Lonci. Malutka naprawde wygrala szczesliwy los na loterii i zyje otoczona miloscia. Moze wolalaby byc jedynaczka, tego nie wiemy...byc moze wlasnie polubila zycie w gromadce. Wazne, ze nie choruje, jest wesola, rozrabia, czego chciec wiecej...Dzielna Malunia, po tylu zyciowych zawirowaniach, zmianach domkow, wszedzie potrafila sie odnalezc. Zreszta, jakie miala wyjscie...Wciaz nie potrafie myslec o Niej bez emocji. Wiec odsuwam te mysli, bo potem chodze z czerwonymi oczami...Kiedy tylko wspomne Jej kruchosc, ten malenki pysiaczek, lapinki i ta wielka ufnosc, jaka mi okazala...no. wlazla mi w serce bardzo mocno. Mysl, ze raczej nigdy nie wezme juz Jej na rece, nie przytule, nie wycaluje, jest przykra. Ale tak jest lepiej dla Niej. Ciocie kochane, bylam bez internetu od 30 kwietnia, bo skonczyla mi sie stara umowa i musialam poszukac innej opcji innego operatora. Mam teraz internet bezprzewodowy, bo z racji kilkumiesiecznych wyjazdow bezsensowne bylo placenie abonamentu. Tylko, ze nie bardzo wychodzi mi korzystanie z tabletu a choc mam takze laptop, to on wyprawia jakies dziwne harce, co chwile chce ode mnie to hasla, to czegos innego, ze nie jestem pewna, ile dam rade z niego korzystac. To i tak jakis cud, ze teraz moge na nim pisac (choc nie mam polskich znakow), bo wczoraj zadna strona nie chciala sie tu otworzyc. A pisanie na tablecie, to juz w ogole koszmar. Tak wiec, moge byc na Dogo mniej aktywna, zwlaszcza jak chodzi o pisanie. Mam nadzieje, ze z czasem oswoje sie ze sprzetem ale tymczasem, to bywa ze mialabym ochote wziac taki tablet czy laptop i smignac nim przez okno... Na koniec malenki fragment dzisiejszych wiesci z L>oninego domeczku .Wczoraj tapicer zabrał 4 fotele - 2 klubowe i 2 leniuszki.Loniusi "ulubiony " fotel został by nie zakłócać Jej przyzwyczajeń.Starszych "dam " nie powinno narażać się na dodatkowe zmiany i stres-hi,hi,hi.Wczoraj miała ugotowany kurczaczek z "wyższej półki " tzn . bez antybiotyków i jak zwykle wylizała cały obiadek do ostatniej drobinki.A jak mnie zobaczy z tacą to cieszy się ,biega,szczeka na Napka i Milę bo do "dodatkowej michy" musi być pierwsza-taki cudowny serdelek.
×
×
  • Create New...