-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Figunia
-
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuję za informacje i dane. Martwię się również tym brakiem kontaktu z Wami, bo w drodze wszystko może się zdarzyć... Kora, czy z tym chłopakiem chętnym kiedyś do transportu nic nie wyszło? Miałam taką cichą nadzieję, że się uda... -
Atosek odszedł za TM w swoim hoteliku
Figunia replied to Zosia123's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przytulam chudzinkę śliczną i życzę ciepłego, dobrego domku jeszcze przed zimą -
[quote name='Zosia123']Zasadniczo wszystko jest w pierwszym poście :) Jego historia jest krótka: trafił do schronu, oceniony na 14 lat, przechodził z boksu do boksu, bo był niedobry dla innych psów (zwłaszcza jak czlowiek podchodził do krat, to Ramzio inne odganiał, chciał mieć człowieka tylko dla siebie - "utul mnie, zabierz mnie, nie odchodź!"). Basia powiedziała mi, że trzeba działać, no to działałyśmy, bez deklaracji, jedynie z nadzieją! Cudowny jest moment, gdy zabiera się psa ze schroniska, wychodzimy na zewnątrz, na trawkę, do auta, i już nigdy, nigdy tu nie wrócisz, zobaczysz, teraz już wszystko będzie dobrze... moment niepowtarzalny![/QUOTE] Właśnie 2 dni temu dane mi było przeżyć tą radość (choć mocno pomieszaną z rozpaczą) wyciągania psiego biedaka ze schronu. Choć to odwrotność Ramzeska, bo piesek zdominowany, wycofany i przerażony, to też niemłody i raczej bez szans. Z taką radością patrzę na każdy postęp w jego zachowaniu, machanie ogonkiem, załatwianie się na dworze, podchodzenia na głaski. I choć wiem, że znowu pojedzie do Azylu (Ostatnia Szansa pod Warszawą) to wiem, że będzie mu tam dobrze. Będzie zadbany, nakarmiony, bezpieczny, w cieple, no i może domek w końcu dobry się trafi...
-
[quote name='paula_t']A pewnie, że żałuję! Żałuję, że wielu z tych cudów nie mogę spotkać na swojej drodze tylko muszę o nich czytać i sobie to wyobrażać. Ja po prostu nie lubię być na wątkach, na których nie za bardzo się orientuję i potem zadaję 1500 niepotrzebnych pytań ;) Każdy z psiaków ma swoją własną, niestety prawie zawsze tragiczną historię i mimo, że czyta się to z bólem serca, a często i ze łzami w oczach, to przynajmniej chce zrobić to minimum i je poznać.[/QUOTE] Mam tak samo, Paulinko. Muszę poznać losy pieska od początku i tak czytam przeróżne wątki, nierzadko obficie skrapiając je łzami, bo tragedii to tu nie brakuje...
-
Zaglądam do Zefirka...
-
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Acha, on ma wpisane w karcie że był w lipcu tego roku odrobaczany!! Czyli tylko robić badania krwi - morfologię i biochemię plus badania ogóle stanu zdrowia. A jeśli lekarz zleci jakieś dodatkowe, specjalistyczne, to też robić??? -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='ostatniaszansa']żadnym rumiankiem , psy bywaja na niego uczulone . Już lepiej sama przegotowaną schlodzoną woda do czasu ja go obejrzy wet. Całe szczęście, że trafil do Figuni bo będzie można coś więcej napisać w ogłoszeniach a to procentuje . Jeżeli można mu zrobić badania krwi no i te oczy czy nie trzeba jakiś kropli prosze zróbcie , wet niech wystawia fakturę na OS tylko niech tam będzie zapisane za co a nie "usługa weterynaryjna ". Leki mamy , weta mamy , w razie co na specjalistyczne konsultacje jeżdzimy do specjalistów do W-wy, badania ( krew , mocz zeskrobiny sa wożone w specjalnych pojemnikach do laboratorium w W-wie ( Labolkin - wyniki wysyłaja mailem ) . . Ewa[/QUOTE] Franio wygląda na pieska bezproblemowego. Jak zje, troszkę pochodzi, powęszy (czy gdzieś jeszcze czegoś sie nie znajdzie do wszamania...), to kładzie się i śpi. W kontaktach z innymi psami jest zupełnie normalny. To te inne czasem zachowują sie dziwnie, np. jeden maluch podchodził machając ogonkiem, by po chwili wściekle ujadając, rzucać się do Franka. A Franek warknął tylko coś niemiłego i spokojnie szedł dalej. Widział, że to jakiś psi smarkacz i nie ma co się nim przejmować. Jest taki opanowany, zrównoważony i moim zdaniem wcale nie wynika to z (Boże broń) tchórzostwa, zastraszenia. No, ale ja nie jestem fachowcem od psich zachowań, to takie moje laickie spojrzenie... Czy coś więcej wiadomo już w sprawie transportu, gdzie go będę wiozła, do Katowic (wolałabym, bo chyba krócej) czy do Raciborza? W ogóle to tak już mi przykro, jak pomyślę o rozstaniu z nim. Gdyby nie to, że wiem, że idzie w dobre ręce i warunki (pewnie lepsze od moich), to byłoby mi b. ciężko... -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='kora78']a jak łzy Franka? jak to oczko? cos mu lepiej? przemywasz czyms, jakims domowym sposobem? rumiankiem, czy cos? sola fizjologiczna, ciepla woda? cudnie sie to czyta wszystko, ze spi na boczku juz, itp :)))))))))))))))))))))[/QUOTE] Kora, wiesz jak on mnie dziś rano witał???!!! Chyba byś nie uwierzyła. Ok. 7.30 wstał i podreptał do kuchni. Wracając, zobaczył, że już siedzę i ubieram sie, przybiegł w podskokach wymachując ogonkiem!!!! Jak szczeniak, doskakiwał, kichał, no cieszył się całym sobą...Takie to kochane, mądre, wdzięczne stworzonko... I spacer - rewelacja. Wszystko wreszcie było jak należy! Tylko, on robi jeden wielki porządny sik, a potem,choćbym chodziła jeszcze pół godziny, już nic więcej nie leci...Zawsze widzę, jak inne psy, co rusz podnoszą nogę, więc takie jeszcze mi to dziwne. I smakosza jarzynek, owoców to z niego nie zrobię. Moja Figa jadła dosłownie wszystko, nawet ogórki kiszone, cebula też była dobra (oczywiście nie karmiłam jej tym, tylko musiała spróbować tego, co się jadło i wsio pasowało). A Franio ani fasolki szparagowej, ani pomidorka, jabłka, śliwki nie zje. Jem coś, podchodzi patrząc żałośnie, więc proponuję kawałeczek, ale nic z tego. Prawą nóżkę musiał mieć mocno poharataną, jest wielka blizna. Czy myśmy tego nie zauważyły? Na ogonie też jakby blizny. Kto wie, gdzie i kiedy tak oberwał. Nie bez powodu był taki przerażony i bał się wychodzić z budy... -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nikaragua, Kora - czuwają...:lol: Mari23 - gdybyś widziała jak Franek słodko śpi. Pierwszy raz widzę, że leży na boczku, swobodnie rozłożony, a nie, jak dotąd taki skulony, zwinięty w kłębuszek. Szkoda, że nie mogę zrobić zdjęć i pokazać wszystkim, Sama wiem, jak czekam czytając przeróżne psie wątki, na kolejne zdjęcia, jak się serce raduje na widok coraz lepszego wyglądu kolejnej bidy. Najpierw schron i kraty, potem kołderki, kocyki i podusie. Ależ się wtedy łzy leją..., ale to już takie inne, fajne łzy... -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuję za odzew i już piszę na pw. -
tak cichutko u suńki grzecznej i kochanej. Głaszczę Vikunię i trzymam kciuki za szczęśliwe życie w kochanym domku...
-
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='kora78']Poker sie zgodzila Franka z Figunia powiezc do weta w piatek kolo 12stej. Figunio pasuje Ci termin?[/QUOTE] Kora, czy mogę już napisać do Poker w sprawie Frania, czy może jeszcze coś uzgadniacie? -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Ingrid44']Z tego co piszesz Figuniu, widac ze Franus byl pieskiem domowym. Ogromnie sie ciesze jak czytam posty o Franusiu, za kazdym razem jest jakas zmiana na lepsze. :)[/QUOTE] Jaki był ten dom, nie wiadomo, ale był na pewno! On z każdą godziną jest coraz śmielszy. Na ostatnim spacerze magle zaczął ciągnąć jak szalony na drugą stronę ulicy. Przeszliśmy, moment mej nieuwagi, (sąsiad akurat przejeżdżał na rowerze i zdumiał się, że mam psa...), a Franek dorwał jakąś saszetkę po karmie psiej czy kociej. No i wydawało się, że pożre ją w całości. Spanikowałam nieco, chciałam mu to zabrać, ale tak groźnie warczał, że cofnęłam ręce...Z pomocą przyszła suńka, która z kolei zainteresowała się Franiem. On myśląc, że ma rywalkę do jedzonka, nastroszył się i warkolił tak, że saszetka mu wypadła. Szczęście, że tak się to skończyło a paskudzie już nie zaufam i będę bardziej uważać. Nie jest to więc jakaś ostatnia psia ciapa. Dobrze że "nie da sobie w kaszę dmuchać"... Najgorzej jak już pies zupełnie się podda i nie broni. Wolę, by tak było, niż gdyby tylko płaszczył się pod moim spojrzeniem i siusiał, a wczoraj jeszcze tak to wyglądało... No więc rzeczywiście, idzie ku dobremu! :lol: -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='kora78']baardzo sie ciesze, ze Franio juz sie wyproznia :) to jednak byl wielki stres dla niego wczoraj, i niepewnosc dalszych chwil. super, ze juz coraz lepiej :) oby tak dalej! tak, Franio ma zebra 2 razy szersze, niz doopke. znaczy klatke piersiowa.[/QUOTE] Jesteśmy właśnie po długim spacerku. Wysikał się solidnie ale w dalszym ciągu jest to wszystko, co dziś zrobił. Ale jeszcze nie tracę nadziei... Zaliczyłam już 4 spacer (o 8, 11, 15 i 17), nie powiem, trochę to męczące, ale myślę, że z każdym dniem będzie normalniej. Mam do pokonania 2 i pół piętra, ale fajne jest to, że wędruje już po schodach sam. Powolutku, przytrzymywany przez szeleczki idzie mu to coraz lepiej. Przestałam go nosić, bo zaczął dawać do zrozumienia, że nie lubi być brany na ręce, wiercił się i lekko wyrywał. Nie powinno się chwalić dnia przed zachodem..., ale powiem już, że Franio to piesek b. porządny. Nie miałam dziś żadnego sprzątania, a o obsikiwaniu kątów, to w ogóle mowy nie ma, nie robił tego i pewnie już nie zrobi. -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Nikaragua']Figuniu, jak wrócisz z zimowych wyjazdów do córki to na dłużej jakiegoś małego, starszego tymczasa ci podrzucimy ;)[/QUOTE] Noo, ja takim staruszkom się nie oprę...:cool3: -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Nikaragua']Trafiłam i ja śledząc pozytywne działania Figuni :)[/QUOTE] Witam serdecznie Nikaraguę i cieszę się, że śledzi losy Frania. Pozdrawiam -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='mari23']to nie jest przesada! bez takich "maleńkich", jak o sobie piszesz nie udałoby się - a ja Ci zazdroszczę, że mogłaś Franusia zabrać ze schronu i naprawdę bardzo, bardzo, bardzo dziękuję ! nie "maleńka" a WIELKA SERCEM jesteś!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! dziewczyny - poproszę o nr konta dla Franeczka - choć troszkę pomogę[/QUOTE] Mari Kochana, dziękuję!!! I dobrze wiem, co masz na myśli pisząc, że zazdrościsz mi tego, że mogłam go ze schronu wyciągnąć (już pomijam fakt, że zawdzięcza to Korze, i tylko dzięki temu, że to Ona pieska wypatrzyła, obfotografowała i pokazała, jest on teraz u mnie), bo ja to samo czuję, czytając wątki dogomanii, kiedy trafiam na taką właśnie akcję ratowania pieska. Sama masz całe stadko takich Franusiów, wiem, bo zaglądam do Was. Serdeczności! -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Szarotka']Franio pewnie bardzo zestresowany i stad takie zachowania.........[/QUOTE] Na szczęście choć to dopiero doba odkąd wyszedł ze schronu, to już widać, że stresu coraz mniej. -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='joaaa']Biedny Franek, widać, że miał kogoś, kto go kochał, skoro od razu pcha się do łóżka.[/QUOTE] też tak pomyślałam... Jednak u mnie musi się zadowolić swoją kanapą i na szczęście chyba ją polubił. Albo leży na podłodze (tuż obok mnie, jak teraz), albo idzie położyć się "do siebie" - jak zechce. -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Ingrid44']Straszny bidulek ten nasz Franio, ale idzie na lepsze. Chlopak sie wreszcie wyspi, naje i stres pusci. To straszne ze on chcial jesc swoje odchody. :-( Pewnie nie mial dostepu do jedzenia ani wody :-( Wiem ze psy jedza swoje wymioty w Schronie, bo musza szybko najesc sie ile moga a potem ida w ustronne miejsce , wymiotuja i jeszcze raz jedza ale juz wolniej. Ale zeby wlasne odchody ?[/QUOTE] Nie chcę wiedzieć, jak ten pies przeżył tyle m-cy w schronie, bojąc się wychodzić z budy. A przecież nie wiemy, co spotkało go wcześniej. Łepek, jak i tylna część ciała, to same wystające kości. Żebra też można policzyć, tylko w tym miejscu jest tak jakby szerszy (sprawa budowy) a futerko odrobinę maskuje tą nędzę. Musiał być pogryziony, bo widzę sporo blizn, zwł. na prawej nóżce. Nie oglądałam dokładnie, bo nie chcę go stresować i boję się, że może czuć ból. Wynędzniały jest bardzo. -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='wykrywka']Figunia niektóre psy zjadają swoje odchody lub wymiociny i nie jest to powodowane głodem. Ale wyobrażam sobie co czułaś, gdy pomyślałaś, że tylko to pozostawało mu do jedzenia w schronie. Mnie dobił Twój opis: Cienia radości w nim nie ma, nawet jak leciutko machał ogonkiem. Sama zastygła rozpacz, cierpienie, smutek, beznadzieja i niemy ból. Wykrywka, właśnie to było niewyobrażalnie przykre... Ale wierzymy w to, że będzie już tylko coraz lepiej. Powolutku. Na razie cieszy się z jedzenia, bo pewnie tam nawet o nie nie walczył, śpi już coraz dłużej i ufnie, bo to już nie schron. Wygląda na to, że w tej chwili ma już tylko jeden problem: jak z tej sknery wydusić jeszcze trochę jedzonka...:lol: -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Muszę w końcu Frania pochwalić! Tak jak wczoraj były małe wpadki (po ostatnim "bezowocnym" spacerze, tuż przed spaniem psina nie wytrzymała (w domu pił bardzo dużo) i była spora kałuża, co przyjęłam z ulgą, bo bałam się o ten przepełniony pęcherz (a także legowisko...). Przespał calutką noc pięknie, parę razy budziłam się i czasem podnosiłam z podłogi dupcię, bo się zsunęła, okrywałam, bo u mnie zimno raczej jest. O 8 była pobudka i szybko na spacer. No i już normalnie zrobił siuśku (wielkie), potem zaś koopsko. I choć na początku była to jakby biegunka, dalszy ciąg, był prawie normalny!!! Ok. 11-znowu spacer i znowu normalnie obsikanie krzaczka. Za to po każdym wyjściu domaga się jedzenia. Wyjęłam garnek z jego mięskiem z lodówki i jest istne szaleństwo. Skacze, drapie łapkami i wydaje takie pomruki, jak to pies ma w zwyczaju, gdy czegoś chce. Nie szczeka. W jednym miejscu mam przystawiony stołeczek i wskoczył na niego a stamtąd próbował dostać się na szafkę...Wyobrażacie to Sobie? Ten zalękniony Dziadunio... I już nie tylko ogonek się cieszy, dobiega w takich lansadach, kręcąc ogonem, zaczepia, jakby chciał mnie ponaglić, i jakby ciut mniej tego strachu i cierpienia na pyszczku. To dlatego, że chciałby dostać jedzonko, wiem, ale tak bardzo cieszy widok pieska, który zaczyna zachowywać się w miarę normalnie. -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='kora78']Poker sie zgodzila Franka z Figunia powiezc do weta w piatek kolo 12stej. Figunio pasuje Ci termin?[/QUOTE] Oczywiście, że tak. Jeśli nie jest to drugi koniec miasta, to spokojnie dojdę z pieskiem, żeby Poker nie musiała robić kilometrów "pustych przebiegów".Przypuszczam, że pójdziemy z nim na Norwida, do kliniki, więc od razu mówię, że z Franiem damy radę! Bardzo się cieszę, że poznam Poker! Zaraz będę po kolei odpowiadać na wszystkie pytania. Tymczasem co chwilkę biegam do kuchni, bo "ktoś" tam strasznie rozrabia... -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kolejny spacer i ani jednego siuśnięcia....Co to biedactwo musi przezywać, że ma taką blokadę... Kora, nie ma sprawy, z pomocą dziewczyny, tak fajnej i konkretnej, jak Ty, to ma sens. Wiesz, ja nawet zbytnio gadać z lekarzami (czy tam wetami) nie umiem. Albo trafię na takiego, co w ogóle nie słucha co mówię, albo ja nie kumam, co on mówi...i potem nie umiałabym Wam zdać relacji... Straż kolejowa - fajni ludzie, facet mówił, że ma 4 psy a jak jeden kiedyś odszedł, to płakał. "Wie pani, człowiek tak się przywiąże, że normalnie płakałem..." - to jego słowa. Radził, by karmić gotowanym, bo to najlepsze..Kobieta była też przejęta Franusiem, oboje b. zainteresowani, dopytywali o jego losy, dawali rady. Po prostu ludzie, choć sokiści i na służbie. Chyba ten nasz Franuś ma coś w sobie, że budzi takie zainteresowanie i sympatię. Ale zapewne największe wrażenie robi wyraz jego pyszczka, spojrzenie, oczy. Chyba bardziej dramatyczne i poruszające niż na zdjęciach. Cienia radości w nim nie ma, nawet jak leciutko machał ogonkiem. Sama zastygła rozpacz, cierpienie, smutek, beznadzieja i niemy ból. Acha, były już próby wtargnięcia na moje łóżko...Jaka szkoda, że nie mogę go wziąć pod kołderkę... Dobranoc wszystkim!