-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Figunia
-
Olena84 - również znam to chodzenie krok w krok...do tego lęk separacyjny. Mam nadzieję, że Lonia nie zrobi mi tego i nie będzie wyła... Biedna, tak trzepie teraz uszkami, tyle spraw jej dokucza.Żeby tylko trafić na dobrego weta, żeby pomógł, bo przeraża mnie długotrwałe szukanie przyczyn, zmienianie leków, itp. Jak już będzie wyleczona, to takie tarzanko uznam za objaw zadowolenia i radości. Na razie to z radością nie ma nic wspólnego. Anica - dzięki wielkie za wszystkie namiary na dobrych wetów. Najbardziej cieszy mnie to, że dr Ratajczak ma Twoje zaufanie. Byłam u Niego wiele lat temu, bo to On sterylizował moją Figunię, I rzeczywiście, jest w miarę blisko mnie (mieszkam w okolicach Dworca Nadodrze, Leclerca). Spróbuję się do Niego jutro zarejestrować. Oby nie miał jakichś odległych terminów, bo przykro patrzeć, jak ta malucha trzepie główką, drapie się. Poker - dziękuję za wszystkie info. Zacznę od tego weta, który jest najbliżej. On zdaje się tez przyjmuje na Klinikach. A małej do pysia nie zaglądałam, nie odważyłam się... Lekarz będzie miał co robić u niej. Obym tylko nie zapomniała połowy spraw, jak to mi się często zdarza, zwłaszcza, gdy są emocje...
-
[quote name='Bogusik']Śliczna jamnisia :smile: Poczytam sobie na spokojnie wątek....[/QUOTE] Kolejna Cioteczka przyszła do nas.! Jak nam miło! Sliczna - tak dla nas na pewno. Ale mocno zaniedbana...może być jeszcze śliczniejsza... Zauważyłam, że ma takie dziwne pysio. Górna szczęka jest powiedzmy długa, jak to u jamnika. ale ta dolna jest dużo krótsza. Przez co jakoś dziwnie to wygląda...i ten pysio taki wąziutki, szczuplutki. Dwa dolne kiełki wystają na zewnątrz...a języczek często jest wywalony z boku, tak pośrodku pysia. Nie wiem czy to jakaś wada anatomiczna i czy jej to też nie przeszkadza (choc w jedzeniu z pewnością nie)
-
[quote name='Poker']Fajnie ,że jest łagodna.To znacznie ułatwia opiekę nad nią. Jest jeszcze dr Kanzawa na Czajkowskiego,ale nie wiem czy jest dużo tańszy niż Kliniki. Trzeba by jechać autobusem 119 z Obornickiej/Kasprowicza.[/QUOTE] Znam dr Kanzawę, leczyłam kiedyś u niego moją Figę. Drogi bardzo. Chyba już wolę jechać na Kliniki. Proszę Poker, przypomnij mi, czy tam trzeba sie wcześniej rejestrować, dzwonić? Czy mogę tak sobie przyjechać z psem i prosić o zarejestrowanie do tego doktora (oczywiście wtedy, kiedy przyjmuje). Może to niemądre, ale ona jest taka filigranowa, mini, kruchutka, marzy mi się więc lekarz taki bardziej delikatny...
-
Muszę napisać,że to jest przekochany, słodki dzieciak. Tak chce być blisko. Wpycha sie na kolana a przynajmniej jest tuź obok, nawet jak miejsce niezbyt wygodne (siedzę przy kompie). Kilka razy powtórzyło się to tarzanie, szorowanie grzbietem, wywijanie i podrzucanie dupinki a do tego gryzienie co tylko w zęby wpadnie. Pierwszy raz jak to zobaczyłam, pomyślałam, że w takiej sytuacji może ugryźć rękę, jak na nią trafi. Ale skusiło mnie i głaszcząc ją i uspokajając, podsunęłam rękę do pysia. I nic. Nie złapała, nie ugryzła...Jak się zorientowała, że to ręka, to ...polizała...i tak już kilka razy. No strasznie agresywny, niebezpieczny pies. Płakać się chce.
-
Ciocie, odpowiadam hurtem, bo nie umiem w jednym poście wkleić kilka cytowanych wypowiedzi. A więc, po kolei Ciocie: Nikaragua - Mysza, Myszka, Mrówka - tak się do niej zwracam, ale z uwagi na jej gabaryty. Ale będę się przestawiać na Lonię. AlfaLS - zaczynam podejrzewać, że to chodzi o jedzenie. Znowu dostała małą porcyjkę ale gdy tylko wezmę talerz do ręki, czy coś robię w kuchni, zaraz jest obok i bardzo domaga się jedzenia. Staje słupka i tak stoi, machając łapkami. Do tego się trzęsie. Tak wygląda, jakby byłą zagłodzona...czy głodzona... Ze schronu wyciągał ją pan, który mi ją przywiózł. Nawet nie spytałam czy mieli jakieś problemy. Mogę powiedzieć jedno, co chwilę podsadzam ją na tapczan, to znów biorę na ręce, bo chce zejść. Na spacerze też wielokrotnie była na rękach (jak miałyśmy do przejścia spory odcinek bez cienia), wnoszę ją do domu, znoszę - żadnego gryzienia, nawet próby. Poza tym jednym o którym pisałam w pierwszym czy drugim poście. Zapinam jej smycz również bez najmniejszych problemów. Martika i Aischa - oby tak było, zwłaszcza z tymi kosteczkami, bo jak chodzi o wycie, to (odpukać) jakoś już sie uspokoiła. Poker - jakże się cieszę, że do nas zaglądasz!!! Jak chodzi o Kliniki, rzeczywiście wszystkie badania są robione na miejscu, fajna sprawa. Martwi mnie tylko kwestia kosztów, bo raczej nie będzie tam tanio a nie wiem, czy Fundacja nie będzie wówczas protestować, jak to było z biednym Franiem...Muszę dopytać Any666 jak ta sprawa wygląda (o ile Ona wie). A może zajrzy do nas Isadora i się wypowie na jaki zwrot kosztów możemy liczyć. Dziękuję za rady wszelkie i chęć pomocy!!! b-b - Kochana! Bardzo serdecznie dziękuję w imieniu suni!!!
-
[quote name='Nikaragua']Zapiszę się u Figuniowej jamnisi. Jak już będzie 'oswojona' i 'wypiękniona' to się umówimy na zdjęcia do ogłoszeń. Tak jak poprzednim tymczasem Figuni :) A jamnisia jakoś się wabi?[/QUOTE] Bardzo serdecznie witamy u suni!!! Ogromnie się cieszę z tej propozycji pomocy. Teraz "tylko" trzeba ją doprowadzić do przyzwoitego stanu...oby jak najszybciej. Jeszcze nie ma imienia. Ale podoba mi się Lonia (od Longi) - jak sugerowała Ciocia Poker. Dziś wołałam na nią Mysza. Bo to takie myszątko maluśkie jest...
-
[quote name='Martika@Aischa']Figuniu wklejam link do forum na temat weterynarzy we Wrocławiu :) [URL]http://www.fanimal.pl/p/najlepszy-weterynarz-we-wroclawiu-2387[/URL][/QUOTE] Martiko, pięknie dziękuję za link (zaraz będę go studiować) i za to ze Jesteś u Małej. Tak mi jej szkoda już jutro, ponownie narażać na stres, ale co zrobić. Ciocia Ana666 słyszała, jak "koncertuje"... Właśnie znowu wepchała mi się na kolana...bardzo lubi drapanko pod bródką. Przymyka te wyraziste, nieco ratlerkowate oczka z lubością, a jak przestanę, to prosi o jeszcze...Chyba będzie spać... Biede, umęczone stworzonko, oby jak najszybciej opuścił ją stres.
-
Wroclaw-psy w potrzebie.Watek informacyjny.
Figunia replied to monika083's topic in Już w nowym domu
Bardzo proszę wrocławskie Dogomanki o podpowiedź, czy w mojej dzielnicy (Psie Pole) jest jakiś dobry, sprawdzony weterynarz. Najbliżej mam gabinety na Trzebnickiej, Zawalnej, Ale nie chcę tam iść. To może być nawet w okolicy Rynku, ciut dalej. Byle wet był sprawdzony i miał ceny przyzwoite, bo sunia ma sporo problemów zdrowotnych i zapowiada się dłuższe leczenie (obym się myliła!). Fajnie by było, żeby na miejscu można było pobrac krew do badań... Bardzo liczę na Ciocie. A to wątek jamnisi, jakby Ciocie chciały zobaczyć, jaka to bida... [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/253305-Wylysia%C5%82a-jamnisia-z-guzem-boi-sie-ludzi-Pilnie-wyci%C4%85gamy-ze-schronu-(?p=22203732#post22203732[/url] -
[quote name='Martika@Aischa']Figuniu kochana trzeba z maleńką udac się do dobrego weta po weekendzie bo z pewnością ją coś boli :(:(:(:(:( jest też z pewnością przestraszona i nie wie co się dzieje.[/QUOTE] Ciociu Martiko miałam jej dać kilka dni, by się poczuła u mnie pewniej i dopiero do weta. Ale po tych koncertach najchętniej biegłabym z nią już dzisiaj. Najgorsze jest to, że nie bardzo wiem, do którego weterynarza z nią się udać. Chyba napiszę na wątku wrocławskim prośbę o podpowiedź, czy i gdzie jest jakiś dobry, sprawdzony wet w mojej okolicy. Wiem, że jest ich we Wrocławiu sporo, jednak daleko ode mnie, wolałabym by to było bliżej, bo pewnie wizyt będzie sporo a ja nie jestem zmotoryzowana. Śpi malutka a ja boję się ruszyć, by jej nie obudzić. Wszystkie kosteczki, żeberka można policzyć. A ta łysa koścista dupina, łysy ogonek...:shake:
-
Po przyjeździe zaniosłam na górę na rękach. Potem zniosłam, bo poszłyśmy na spacerek. I spoko, nie było ataków na ręce... Przedtem w domu dostała miseczke wody, była b, spragniona, napełnialam miseczkę 3 razy. Nawet nie wiem kiedy zrobiła siusiu o bardzo brzydkim zapachu.Na spacerze nic, choć dreptała ok. 40 min. Nie wiem ile ona powinna zjeść...na początku dalam parówkę, by zobaczyć, czy weźmie. Wcale sie nie certoliła i pokazala, że jedzonko b. ją interesuje. Dostała pół parówki drobiowej i 2 serduszka. Bałam się dac więcej. Potem zwiedzala mieszkanie, wszystkie kąty i wyglądala na b. zaciekawioną.Przy tym, chodziła za mna niemal krok w krok. Zaglądam po coś do szafki na dole - ona już też tam wtyka nosek. Fajniutka taka jest. Pokazalam jej poslanko z kocykiem ale ona zdecydowanie wybiera kierunek na tapczan. Niestety dla takiego mikrusa, jest za wysoko by wskoczyć. No więc uległam, pościeliłam na tapczanie, usadziłam i sie zaczęło. Postękuje co chwile jak placzące dziecko, podnosi główkę i wyje na przemian ze szczekaniem. Potem jeszcze położyła się brzusiem do góry i zaczęła wywijać całym ciałkiem z wielka pasją. Przy tym łapała ząbkami, co tam się tylko nawinęło, kawałek kocyka, czy narzuty...Łapie i tarmosi zawzięcie. Mnie sie wydaje, że może swędzić ją ciałko, drapie się pewnie ma pchły - może dlatego. Acha, bardzo trzepie uszkami... Myślę, że jej tyle spraw dokucza, chora skóra, uszy, pchły, wielgaśne pazurki, że to jest takie wołanie umęczonego cierpieniem psa... Znowu wyje, poszczekuje. Ale jak przemawiam do niej, głaskam, leciutko drapię grzbiet, za uszkami, to jest spokojniejsza. Nawet zaczęła się domagać, bym drapała i glaskała dalej - po prostu podsadza pysio pod rękę i podrzuca...jak to robią zwykle pieski...Cieszy mnie to, bo widać zna pieszczoty. Muszę jeszcze dodać, że był jeden atak, jakby chciala ugryźć. To wtedy, kiedy odeszlam od niej jak leżala na tapczanie. Miałam nadzieję, że wreszcie zaśnie, a ona wstala i szykowała się do zeskoku. Wyciągnęłam ręce, by ją zdjąć, bo przecież mogłaby sobie polamać te chude patyczki i całą resztę, i wtedy chciała mnie ugryźć. Ale udało mi sie rękę cofnąć w porę. Ciiii, sza, chyba wreszcie usnęła. Obok mnie, na tapczanie i kocyku, który sobie sama prześcieliła. Cały czas gadała, stękała, pojękiwała ale wreszcie padła...
-
Dziękuję za kciuki i wszystkie dobre myśli. Malutka już od ponad godziny u mnie! To jest straszna malizna, przeraźliwie chuda i jeszcze te wyłysienia...Płakać się chce na sam widok. Będę pisać dalej ale wyślę już powyższe, bo relacja będzie długaśna a przede wszystkim prośba o radę, bo boję się, że jej coś dolega. Postękuje jakby z niezadowoleniem, wyje na przemian z poszczekiwaniem. Okropne to jest, bo nie wiem o co jej chodzi...
-
[quote name='Bgra']taka słodka maleńka kruszynka,mam słabość do staruszeczek:loveu: bardzo się cieszę,że trafi w dobre ręce:lol: jakieś fanty na bazarek pewnie znajdę,na razie tyle mogę zadeklarować[/QUOTE] Dziękuję!:lol: I mam nadzieję, że jamnisia również tak pozytywnie oceni moje ręce. Choć na pewno nie od razu...
-
Witamy nowo przybyłe Ciocie!!!:lol: Yucca - jedzonko suni zapewniam i myślę, że dam radę. Gorzej z tą niebagatelną sumą za transport...dziękujemy za chęć pomocy :lol: HELENA5 - ślicznie dziękujemy :lol: agat21 - kochana, masz Jacusia na utrzymaniu a chcesz jeszcze wspomóc jamnisię...aż nie wiem, co napisać, ale może ...jeszcze to przemyśl...:razz:
-
[quote name='b-b']Wleciałam się zapytać - przepraszam ,że nie czytam sama ale czasu ciągle brak:( - czy sunia jest już u Ciebie Figuniu?[/QUOTE] Niestety, nadal czekam. A właściwie czekamy na powrót samochodu z naprawy. Miał być naprawiony w środę, czyli dzisiaj. Myślę, że za dzień, dwa Pan będzie mógł już planować podróż do Wrocławia. Ana666 z pewnością zaraz o tym napisze, jak tylko dostanie info odnośnie wyjazdu. :lol: