Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Spokojnych, Radosnych Świąt w ZDROWIU...życzę najserdeczniej...:)
  2. Zdrowych i Spokojnych Świąt, a po świetach niech będzie jeszcze lepiej...:)
  3. Oczywiście, że tak! Dam znać jak przyjdzie przesyłka. Wszystkim drogim Ciociom, fankom Loni tym które piszą i tym, które tylko zaglądają, skladam serdeczne życzenia Zdrowych, Radosnych i Spokojnych Świąt Wielkanocnych! Dużo słońca i uśmiechu!!! :)
  4. Zdrowych, Pogodnych, pełnych słońca i ciepełka Swiąt Wielkanocnych!!! :)
  5. Zdaje się, że skleroza atakuje mnie nie na żarty... Lonia przyjechała do mnie właśnie w czerwonej obróżce, dlatego tak od ręki napisałam, ale teraz przypominam sobie, że do domku w Długołęce Lonia poszła tylko w szelkach. Właśnie dlatego, że obróżka zrobiła się ciasnawa. To będziemy mieć nową obróżkę! Dziękujemy!!!
  6. Wspaniałe wieści (poza tą związaną z upływem lat...). Jak będą obiecane fotki Sinusa, to i jego wielbiciele skorzystają...:)
  7. Trzymam kciuki za malucha. Tyle dziadostwa się na biedaka zwaliło, strasznie to przykre, ale wierzę, że będzie dobrze! Wspaniale, że Sawanka zdrowiutka!
  8. Lonieczka dziękuje i pięknie macha do Cioci ogonkiem :) Ale, ale - gdzie ta wiosna??? Czy ktoś ją widział??:(
  9. Anulko, nawet nie zauważyłam braku obróżki. Szkoda, że robicie Sobie kłopot z odsyłaniem jej. Lonia chodzi w szelkach i jest ok. Ta obróżka po kilku tygodniach zrobiłą się za ciasna i wcale jej nie zakładałam. Z tego, co mówiła Pani Agnieszka, Lonia jadła więcej, niż u mnie, bo dwa razy dziennie duże miski. Jeśli martwi mnie jej chudość, to tylko dlatego, że obawiam się iż wynika ona z jakichś nieprawidłowości...boję się napisać - choroby (tfu,tfu!). Bo powinna być raczej utyta, a tu kręgosłup i żeberka na wierzchu...i tak mi się wydaje, że uszka miała już ładnie pokryte sierścią, a teraz widzę znowu wyłysienia i na główce też. Oby to nie była jakaś choroba...tylko tego się obawiam. Wiem Anulko, że przede wszystkim chciałaś pomóc Loni. Ale, przy okazji, mnie się też dostało, więc jestem wdzięczna i również i ja...:)
  10. Nie chwalący się i Loni :) (by nie zapeszyć), jak dotąd wytrzymuje i kałuże jedynie na polku. Ale to pewnie kwestia czasu...
  11. Malusi krasnalek śpi. Tak, jak wczoraj, rankiem było kilka razy witanie ze mną, a potem z powrotem hooop, na poslanko. Zatem pierwszy spacer był przed 10...:) Ale jaka była nieszczęśliwa...tylko siusiu i bezwzględnie do domu...trzęsła się mimo ubranka... Poker, za Twoją radą odkładam paragon za kurczaka: dwie ćwiartki za 3,41 (dwa dni jedzonka dla Loni). Dzisiaj zaczęłyśmy drugi dzień, malutka już wczoraj zachowywala się tak, jakby była ze mną stale. Nie widzę, by tęskniła i to jest wspaniałe, bo tak samo zapewne, było gdy ją oddałam. Postała trochę przy drzwiach, popiszczała (tak mówiła Pani Agnieszka) a potem już zajęli ją zabawą, jedzonkiem itp. i było ok. Już zatem tak nie przeraża mnie wizja ponownej zmiany przez nią domu. Oby jednak to już była ostatnia zmiana w jej życiu...bo w końcu i tak nie wiemy, co ona myśli, czuje, kiedy jest narażona na taki (niewątpliwy) stres.
  12. Anulko - raz jeszcze wielkie podziękowanie za poratowanie mnie w ub. roku!!! Za to, że dzięki Twej pomocy i Twojej Rodzinie mogłam zimę spędzić z dziećmi. Za wszystkie dary...zabdałaś by Loni niczego nie brakowało, od posłanka, kocyka po zabawki, miski. Jestem Twoją dłużniczką i jeśli tylko będę mogła w czymś Ci pomóc, zrobię to z przyjemnością. I nie chodzi o wyrównanie rachunków, bo takich serdecznych gestów na żadne pieniądze, czy uczynki sie nie przeliczy... Aaaa, jeszcze muszę napisać, że BDT w Długołęce nie chciał przyjąć ode mnie żadnych pieniędzy. A przecież Lonia była tam prawie 4 miesiące.
  13. Bardzo chciałabym nie musieć prosić o pieniądze, dokąd dam radę finansowo i starczy sił, to będę bdt. Proszę o jedno, o pomoc w znalezieniu DS. Dzięki Anuli Lonia jest ogłaszana nadal - nie wiem na jak długi czas są wykupione te ogłoszenia. Boję się jedynie, że mogły być telefony, a mnie nie było...i ludzie się zniechęcili, bo nikt nie odbierał... Jedzonko jej gotuję. Najczęściej kurczak z ryżem i marchewką. Dziś już zjadła dwie porcje - w sumie ćwiartkę kurczaka (nózka ale skórę zdejmuję). Rano, po spacerze tak prosiła o jedzonko, że nie mogłam odmówić. Ok. 12 był drugi spacer i zaraz potem obiadek. Wyszłam więc z nią już (a może raczej dopiero) dwa razy i w domu jeszcze się nie zlała. Napiła się wreszcie wody, tak porządnie. Dostała od Pani Agnieszki zabawki i małą piłeczkę, którą lubi się bawić. Strasznie się cieszę, bo dzięki temu już nie będzie niszczyć sobie resztek ząbków na kamykach. Moich piłeczek nie chciała, wolała kamyki, a teraz taka zmiana... Jak zaczyna szaleć, czyli kladzie się na grzbiet na poslanku, wije jak dżdżownica, warczy i gryzie co popadnie (robi to od samego początku, od przyjazdu ze schronu), podtykam piłeczkę i tym się bawimy. A tak, to zwija się w kłębuszek i śpi.
  14. Anusiu, pusz się, nie mam nic naprzeciw :) Zawsze przyznam mądrzejszym, bardziej doświadczonym rację. Miałam te czarne wizje z tego powodu, że bodaj dwa razy patrzyłam bezsilnie na jej rozpacz i nie chciałabym tego więcej oglądać. Miałam nadzieję, że może nie będzie aż tak źle, ale była ona dość nikła. Noc była spokojna. Malutka spała na swoim posłanku. Tylko ja kilka razy w nocy wstawałam i sprawdzałam, czy się dziecko nie odkopało, bo raz jeden właśnie wykopała się z kocyka, leżała na nim i się trzęsła. Ok. 5 rano przyszła do mnie i bardzo się cieszyła... zaczęłam ubierać się, by wyjść na spacer, a ona po chwili poszla na posłanko i spała dalej. Ok.7 było tak samo. Ostatecznie na pierwszy spacer poszłyśmy ok. 8.30. Bardzo mnie to cieszy, bo ja sowa jestem, nie skowronek, niestety... Na spacerze - wielkie siku. Zastanawiam się po czym...od czasu kiedy była u mnie, późnym wieczorem ze 3 razy chlipnęła wodę z miseczki. A potem jeszcze raz z nią wyszlam, było już przed 23 i sikala bardzo długo, wręcz niepokojąco długo. Tak więc pije naprawdę symboliczne ilości, natomiast sika bardzo dużo i często. Wczoraj, od godziny 18, kiedy do mnie przyjechała, zrobiła 4 razy porzadne siku, a piła jak pisalam - 3 razy zamoczyła języczek w misce. I dziś rano wielka kałuża. To na pewno nie jest normalne. Opisalam wszystko tak szczegółowo, bo może ktoś orientuje się, co może być tego przyczyną? Gdyby nie ta pogoda, już biegłabym z nią do weta, najlepiej do dr Szczypki. Aniu, pytasz o finanse...A ja naprawdę nie wiem, co mi się należy, a co nie...Byłam pewna, że dając bdt - nie należy mi się nic. Jak okazało się, że mogę dostać zwrot za badania i leczenie , to byłam zdumiona i szczęśliwa (choć ostatniej faktury na 90zł już do Fundacji nie wysłałam). Czytam, że bdt daje domek za darmo, ale może dostać wsparcie na leczenie i jedzonko też. Ja to jedzonko już biorę na siebie (choć Lonia apetycik ma niewąski...:) - mam nadzieję, że podołam. Jednak możliwe, że będzie trzeba zrobić jej nowe badania...i jeśli wtedy coś ktoś mi dołoży, będę wdzięczna. Ale to sprawa przyszłości. Nie będę prosić o pieniądze, bo jest mi po prostu głupio. Jest tyle psów wymagających natychmiastowej pomocy i tyle ludzi w trudniejszej niż ja sytuacji (mam stały dochód- emeryturę,a to w dzisiejszych czasach niemal luksus jest), że to im pomoc się bardziej należy. Uff, to tyle na ten przykry dla mnie temat.
  15. Tak, Lonia jest super mądrym pieskiem, kocha tego, kto aktualnie daje dach nad głową i papu. Może niepotrzebnie tak się zamartwiałam... Możliwe, że ta chudość jest z powodu większej ilości ruchu. Choć jak sobie przypominam, to i u mnie wciąż była zabawa. Jak miała ochotę, to latała po całym mieszkaniu z tymi kamykami...no i miała dużo ruchu na spacerach, zabawy...a jednak mam wrażenie, że miała wtedy więcej ciałka. Sikanie. W domu jeszcze mi nie nalała (odpukać!). Zrobiła siusiu przy samochodzie już pod domem, a potem na spacerze i to dwa razy (pomimo, że wody u mnie nie piła). Pani Agnieszka podkreśla, że Lonia piła bardzo mało, czasem miseczkę miała na dwa dni. I choć co 2,3 godziny była wystawiana na trawkę i tam sikała, to w domu często też.
  16. Krótko mówiąc - po męsku. Naprawdę serdecznie się z nią pożegnali, obaj pogłaskali ją po głowce i powiedzieli "żegnaj Lonia", czy też "do widzenia Lonia" - już nie pamiętam... Ale nie było widać smutku, czy łez. I na całe szczęście. W rozmowie tel. Pani Agnieszka przyznała, że są trochę smutni, wiadomo..jak wszystkim zresztą. Tej kruszynki niesposób nie polubić...
  17. Jest bardzo chudziutka. Pomimo, że była dobrze karmiona, kręgosłup ma na wierzchu. Zjadlaby konia z kopytami, a waży jak piórko. Z niepokojem myślę, czy to nie jaka choroba...a może pasożyty... Jak sie nieco ze mną oswoi, wybiorę sie do weta. Pani Agnieszka już dzwonila pytać, jak Lonia, rozmawiałyśmy chyba z bitą godzinę... Teraz Lonia zwinęła się w kłębuszek na swoim posłanku i smacznie śpi.
  18. No więc Lonia zachowała się przepięknie - nawarczała na mnie :) Jaka byłam szczęsliwa... :) W ogóle nie zwróciła na mnie uwagi, po wyjściu z samochodu była wpatrzona w swoich opiekunów oraz dzieci, a do mnie ustawiła się tyłem... Wzięłam ją na ręce, wsiadłam do samochodu i kiedy była u mnie na kolanach nieopatrznie przytuliłam do niej twarz. Groźnie wtedy warknęła...i tylko odwracała się w stronę chłopców i ich Mamy, siedzących na tylnym siedzeniu... Tak wyglądało powitanie. Gdy już przyniosłam ją do mieszkania, obiegała wszystkie kąty i co chwilę przybiegała do mnie, obwąchiwała od stóp do głów i machała ogonkiem. Tak umiarkowanie, z grzeczności...bez specjalnego szaleństwa... Stale i wciąż podchodziła do drzwi wyjściowych i czekała...czekała na swoich Państwa...to było przykre. Potem zaczęłąm szykować jedzonko i już nic więcej jej nie interesowało jak tylko to, by coś wyżebrać... Ok. 20 jak przestało padać wyszłam z nią na spacer. Poszłyśmy w miejsca, gdzie lubiła chodzić, bawić się. Wyglądało tak, jakby wszystko poznawała, ale była przy tym zdezorientowana. co to wszystko ma znaczyć... Wracając do domu, zatrzymała się przed "moim" gankiem i nie chciała iść dalej - wiedziała, że to TU. Wyślę to, co napisałam, bo pewnie Ciocie ciekawe...
  19. Lonia jest już u mnie, zaraz napiszę więcej...
  20. W turkusach jej najpiękniej...:)
  21. Ciociu, wiem że to nie atak. Troszkę Cię już znam...:)
  22. Anusiu, dziękuję! Za kciuki także. To już pojutrze...
  23. Też niefajnie...współczuję. Chyba pora iść spać z nadzieją na jutrzejszy lepszy dzień...
×
×
  • Create New...