Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Jaki on ma piękny ogon... Masz rację Myszko...i trudno pożegnać tego bzika...trzyma mocno :)
  2. No przecie, że widzi skarb - Siebie widzi!!! Dobra Ciocie, już wiecie, że mam "lekkiego" bzika na punkcie tego Stworka. Już postaram się trochę ogarnąć i znormalnieć...;)
  3. Dziękuję :) Tak myślałam, że to Ciocia Bgra o tak nieludzkiej porze, pisze...
  4. Błyszcząca i dobrze ułożona...jak ten Skarb, co przygląda się Wiśle...;)
  5. Z bólem śpieszę donieść, że do mojej Lońci, niestety, też to określenie pasuje :(
  6. Oj Myszko, cierpliwie czekałam wiosną i latem...bardzo byłam cierpliwa, kiedy trzeba było czekać, aż Pani Kasia będzie mogła Lonię zabrać. Teraz też jestem cierpliwa, bo nie mam innego wyjścia, ale jest mi ciężko, bo dla takich starszaków jak Lonia czas działa na niekorzyść. Jeszcze mogłaby komuś dać sporo radości, ale powinna mieć ten swój domek już dawno, zadomowić się w nim i żyć szczęśliwie. Jeśli mamy czekać jeszcze z rok, czy dwa, to czy będzie sens oddawać mocno przywiązaną staruszkę? Już teraz myślę o tym z niedowierzaniem i zgrozą... Naprawdę chyba przerasta mnie to wszystko. Nie chcę używać wielkich słów ale czuję się trochę, jak w potrzasku, w impasie, bo bardzo chciałabym dla niej super dobrego życia, sama jej tego dać nie mogę, nikt się nie zgłasza - a i tak miałabym ogromny problem z oddaniem jej. Ani tak, ani tak - nie widzę dobrego wyjścia, Taki DS o jakim marzę, do jakiego bym oddała ją nawet dzisiaj - to utopia. To więcej niż cud. U mnie z kolei, będzie zimą marzła, ona już marznie...nie chcę nawet myśleć o tym, co będzie dalej.
  7. Dziękuję Myszko :) A co mi tam, już będę normalnie dziękować, bo wszelkie kombinacje, by nie zapeszyć i tak nic nie dają...:( Lonia jest trudnym pieskiem, trudno ją zachwalać, sam fakt, że jest b. nieufna ludzi zraża. Żeby choć była młoda... Ciężko mi na sercu i w ogóle...:(
  8. Dziękujemy pięknie Tygrysiczko :) za tak dobre wieści (może z wyjątkiem dokuczających Sinuskowi stawów). Najważniejsze, że Maluch jest bezpieczny, kochany i szcześliwy. Oby udała się wizyta w listopadzie...trzymamy kciuki, licząc na relację, a może nawet fotorelacje...:)
  9. Gigunia, dziewczynko, rwij do przodu ile sił. Bez cofania się!!! Przykro czytać o tym jej dygotaniu z przerażenia, co dopiero mieć to przed oczami na co dzień...współczuję bardzo. Oby szybko strachy poszły precz. Na pewno szczęśliwa, wyluzowana, spokojna gromadka tymczasów będzie najlepszym drogowskazem i wsparciem dla suni. Tak żałuję, że nie mogę mieć więcej zwierzaków...
  10. Jestem już po rozmowach. Pierwszy zadzwonił Pan - ale się nie przedstawił, albo też nie usłyszałam, bo mam takie trzaski w słuchawce, że na początku rozmowy nic nie słyszę...Nie bardzo podobało mi się kilka spraw, zwłaszcza, gdy upewniał się, że pies jest "za darmo" . Mówił "bo wie pani, tyle pieniędzy zazwyczaj chcą za psy...". No nic, nie będę pisać o panu dalej, bo wydaje mi się, że na Lonię jednak się nie zdecyduje. Jak usłyszał, że może mieć więcej niż 8, bo 10 czy 12 lat, to już chciał się wycofać, tak jakby bał się, że Lonia zaraz odejdzie. Ale, w sumie to się nie dziwię...jak spytałam, czy mieli kiedyś w domu psy, odpowiedział, że tak. Ostatnio mieli terierka, żył 10 lat a wcześniej jamnik i też był u nich ok. 10 lat. Już miałam spytać, dlaczego tak krótko, ale ugryzłam się w język. Teraz jasne jest, że widać dla Pana wiek 10 lat dla psa, to koniec życia... Pani podobała mi się bardziej. Miała konkretne pytania o zdrowie Loni, zachowanie, wiek i czy możemy się spotkać (mieszka pod Wrocławiem). Ważne też dla Pani było, czy Lonia szczeka, bo ma sąsiadów "antypieskowych". Na wsie pytania odpowiadam uczciwie w związku z tym, nie bardzo spodziewam się tego, że jutro ktoś zadzwoni. Bo nie było nic takiego w stylu np :"no tak, nie jest może idealna, ale podoba mi się, czuję, że to jest piesek dla mnie" Ważne, że telefony się rozdzwoniły...może będzie ten jeden jedyny, na który czekamy... Dziękuję za kciuki, proszę, Ciocie, trzymajcie nadal, za ten wymarzony ds dla Lońki :)
  11. Już myślałam, że kichanie Hanulki będzie miało związek z telefonem...może uczulona jest na plastik...a w ogóle to niezła z niej spryciara, tak Pańcię załatwić...skraść telefon i się nim zabawiać...:) Bożenko, współczuję tych przykrych sytuacji i jeszcze lęku o Hanusię. Tak to zawsze kłopoty chodzą parami, nawet lepiej... Wyobrażam sobie, że siedziałaś w pracy "jak na szpilkach", martwiąc się o Malutką. Oby nic złego się jednak nie wykluło! Spokojnych dni i nocy! Serdeczności!!!
  12. Wspaniale, że ten bidusiek już ma DS i to jeszcze taki z górnej półki... Tego typu wieści stawiają na nogi i dodają wiary w sens tego, co się robi, więc mam nadzieję, że dla Ewu jest to taki solidny wzmacniający, jakże potrzebny, zastrzyk
  13. Z zapomnianej biednej suni - Księżniczka! Cudownie jest czytać o niej i patrzeć na nią :) Szczęścia Gosieńko i zdrowia!!!
  14. Mądrze, rozsądnie, spokojnie i z kulturą. Podpisuję się pod powyższym. Więcej takich ludzi!!!!
  15. Pimpunio nie jest staruszkiem, Myszko :)!!! Tak ostro muszę zaprotestować, bo wydaje mi się, że krzywdzisz Piesia w średnim zaledwie, wieku. A tak już poważniej, to naprawdę nie widać po nim wieku. Wiem kochana, co jakiś czas kolejna bida, starsza, wydawałoby się, bez szans, znajduje cudowny domek. I to jest wspaniałe! Może Lonia też znajdzie, za rok, dwa...trzy... Gdybym miała lepsze warunki, byłoby mi "za jedno". Brałam tymczaski tylko do jesieni, potem stąd uciekałam a teraz...będziemy tu obie. A za kciuki ,nie, nie dziękuję... Podziękuję, jak będzie to, czego nam życzysz :)
  16. Lonia to twarda sztuka, chyba akurat te czary na nią niezbyt działają *miała robione tez przez Ziutkę) co prawda, kilka razy wydawało się, że to ten domek, jednak w końcu wsio rozwiewało się jak dym... Będę pamiętać, kochana :)
  17. Wspaniałe nowiny! :) Brykaj smoczku, ciesz się dobrym życiem i jeszcze tylko niech choroby idą sobie precz!
  18. Zobaczymy...nadzieję (ponoć) zawsze trzeba mieć... Dziękuję kochana i też pozdrawiam!:)
  19. Dziękuję pięknie kochane Ciocie :) Krakuski - liczę na Was...
  20. Oj, ileż to przemiłych piesków Lonia już pogoniła... Na nią jest chyba jedyna rada - trzeba jej się ostro postawić. Już kilka razy tak było, że po pierwszym szoku, dany delikwent zbiera się do kupy i miast uciekać z podkulonym ogonem (jak większość) obszczekuje ją ile wlezie. I wtedy Lonia odpuszcza i przestaje zwracać na niego uwagę. Spokojnie można już wówczas rozmawiać a psy udają, że siebie nie widzą. Żyjcie sobie spokojnie i szczęśliwie...może jeszcze zdarzy nam się jaki cud...może Lonia znajdzie domek...
  21. Świat jest piękny a ludzie wspaniali. Czytając ten wątek, można w to uwierzyć... Korci mnie, by przechrzcić moją Lonię na Gosię...może i zachowanie jej wówczas się zmieni...;)
  22. Cudne wieści, wzruszająca relacja. Mam wrażenie, że teraz to już każdy dzień będzie przynosił kolejne wspaniałe nowiny. Niesamowite są te istoty. Tak głęboko zranione, jednak wciąż chcą zaufać, dają człowiekowi szansę...
  23. Dołączam do serdecznych podziękowań za wieści, domek i przyszłe zdjęcia. Brak słów po prostu, by wyrazić to, co się czuje. I takie kochane serduszka siedzą za kratami...
  24. To może zdradzę, że Bożenka upatrzyła Sobie taką jedną starszą jamnisię. Zołzę nad zołzami, wymagającą i niewdzięczną. Nie, kochana...Lonia nie pojedzie do Ciebie. Nie zrobię Tobie i Twoim Piesiom takiej krzywdy. Przecież nic złego mi nie zrobiłaś, kobieto...!!! I Twoje Maleńtaski słodkie i dobrze wychowane także... Ale wdzięczna Ci jestem Bożenko dozgonnie i moje serce jest dla Ciebie otwarte na oścież...:)
×
×
  • Create New...