Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Można też powiedzieć, że cuda są w naszym, ludzkim zasięgu. Potrzeba "tylko" tej serdecznej chęci i dobrej współpracy, jak piszesz.
  2. Warto było po stokroć! Tylko, szkoda, że człek nie wie, że jeszcze trochę i będzie dobrze...i czasem się podłamuje... Ale Pokerku, w czym "moja zasługa"? Chyba tylko w uporze, by jej nie oddać, gdy domek nie wydawał się najlepszy. Ale, każdy tak robi, bo pragnie oddać tymczaska w najbardziej odpowiednie "ręce". A kiedy pies jest starszy i ma tzw. trudny charakter (choć dla kogoś z sercem, wcale tak nie jest), odpowiedzialność by dom był naprawdę dobry, jest na pierwszym miejscu. Sama jestem przekonana, że to zasługa Bożenki - Bgry. Najpierw chciała wziąć Lonię, bym mogła pojechać, kiedy odmówiłam wzięła się za sprawę Loni z innej strony. Myślę, że to Jej determinacja, upór i szczera chęć pomocy sprawiły, że nasze marzenie o dobrym DS dla Loni mogło się ziścić. Do tego Ciocie (Anulka, Havanka), które zmobilizowały mnie do napisania nowego tekstu, postarania się o nowe fotki (wielkie zasługi na tym polu - Anusi-Anicy, bo umiała najpiękniej Lonię "cyknąć") i tak powstało nowe ogłoszenie. Wcześniej z ogłoszeniami pomagała halszka. Także Kochana Kejciu - do tego, choć ma trudną sytuację, rozważała zabranie Loni... W ub. roku takie serdeczne starania i chęć pomocy (Anulka) pomogły mi wyjechać, bo dzięki Niej Lonia miała DT. Tyle Cioć zaangażowało się w adopcję Loni, od tylu Osób czułam serdeczne wsparcie, zrozumienie: b-b, Bogusik, EwuniaGonzikowa, Togunia, AlfaLS, Myszka, Gabi, Asiunia...Irysek, która woziła nas na badania i zrobiła pierwsze ogłoszenie... Ciocia Poker(!), b-b, Ewunia - robiły dla Loni bazarki... dbały, by Loni ptasiego mleka nie zabrakło..i wiele innych Cioć, których już nie będę wymieniać, które tylko zaglądały i słały dobre myśli... pamiętam... Tak więc jest to nasz wspólny sukces i naprawdę nie przez skromność uważam, że to bardziej Wasza - Cioć zasługa, niż moja, że Lonię spotkało tak wyjątkowe szczęście. Jakiś Anioł czuwał nad nią i bywało, że Go wzywałam - może usłyszał...to tyle mej zasługi. Ale wiem też, że kilka Cioć także się modliło, więc i na tym polu nie działałam sama... Zatem DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM dobrym, kochanym Ciociom za to, cośmy z Lonią od Was otrzymały! Bo już raczej można mieć pewność, że sprawa szukania dla Loni domku, jest zakończona. Stale myślę o tym, że bardzo chciałabym, by o szczęściu Loni dowiedziała się Pani Karina. To dzięki Niej Lonia dostała szansę na nowe życie, bo to Ona wypatrzyła ją w schronie, zrobiła zdjęcie (narażając się, bo tam nie ma wolontariatu i taka działalność jest niemile widziane) i prosiła o pomoc. Pałeczkę od Pani Kariny przejęła ana666 i zamieściła fotkę Loni wraz z apelem, na wątku jamniczym. Gdyby nie te dwie Osoby.... Więc Im także należą się ogromnie podziękowania i chciałabym by teraz wraz z nami cieszyły się szczęściem Kruszynki.
  3. Dzisiejsza, poranna porcja "Lonia story" :) .Najpierw jak było- żonka wzięła całą czwórkę na ogródek i tam była wspólna bieganina.Lonieczka raczej chodziła za żoną i pomagała grabić a głównie kopała kamyki co porozkładał Wnuczek! A żona się śmieje,że "kopanie grządek " mamy z głowy bo Niunia to zrobi za Nas.Po powrocie biegała po domu i mnie szukała.Jak zadzwoniłem do żony by skonsultować zakupy to było "już nic nie kupuj tylko szybko wracaj bo Niunia czeka".Rzeczywiście po powrocie przy drzwiach przywitała mnie cała trójka ze szczekanie i uśmiechniętymi mordkami.Właśnie też między innymi dla takich chwil warto żyć i opiekować się zwierzętami! Jest taki dowcip-chcesz sprawdzić kto Cię bardziej kocha żona czy Twój pies -zamknij ich razem na godzinę do bagażnika samochodu i po godzinie otwórz a zobaczysz kto na twój widok będzie się cieszył a kto złorzeczył !Hi Hi !Potem łónieczka już maszerowała za mną ale najbardziej interesowała Ją kuchnia i obiadek.A po obiadku poszliśmy na spacer po osiedlu.Po powrocie miałem do dyspozycji komputer ale jak z fotela zobaczyła,że usiadłem to było od razu przejście na kolanka,że przeglądać to jeszcze mogłem ale pisać to już nie.Położyła mi główkę na rękach i zasnęła.Potem na podwieczorek było gotowane jajeczko wg Pani dawki.Drobna kolacja ok 19.30 i poszliśmy na górę.Tam po przytulankach i wycałowaniu mordeczki zasnęla i obudziła się o 1.30.Zniosłem Ją do siusiania i powrót do ciepłej kołderki.Pobudka dzisiaj całej trójki była o 5.00.i od razu na ogródek.Nareszcie zrobiła normalną kupkę!Jestem zadowolony bo to chyba był wpływ zjedzonego żółtka-tak myślę.Teraz śpi na fotelu ,Napoleon za mną a ja piszę.Dzisiaj z Napim mijała się bezkolizyjnie ,bez żadnych pomrukiwań. Jest dobrze!Jak się goliłem to siedziała na łóżku i czekała aż Ją wezmę na ręce i zniosę z kocykiem. Aha,ja na ogródku mam stały bateryjny znicz zapalony dla wszystkich do tej pory przez te 30 lat zamieszkania będących ze mną piesków i kotków i pochowanych na terenie na którym sobie baraszkowały.Pamiętam stale o nich i są w moim sercu.Czekają mnie dalsze wyzwania bo Napoleon ma wrodzoną wadę serca,nie można tego operować ani poprawdzie leczyć i w każdej chwili jak mówiła mi moja lekarka muszę być przygotowany ,że odejdzie za Tęczowy Most.I to jest najgorsze ale nikt od tego nie ucieknie.Ale jeszcze się cieszę,ze wszyscy jesteśmy razem !Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia
  4. Kiedyś w audycjach radiowych doktor Sumińska mówiła, że to nie tak, że psy nas zapominają. One nie zapomną nigdy. Nie podchodzą, nie witają się itd., bo są obrażone o to, że się je oddało, czy to na czas wyjazdu, czy z innych powodów (bo p. doktor nie mówiła wtedy o domach tymczasowych).
  5. Może to już ten przełom? I teraz już postępy będą szły lawinowo...Oby tak było, życzę serdecznie!
  6. Cudeńko przesłodkie. Ale rzeczywiście, patrzy jakby z lekkim wyrzutem...no, zrobili krzywdę dziecku...
  7. Ta Maminka bardzo Cię kocha Alesiu i Wujcio też dołączył do grona, a coś mi się wydaje, że kochających Cioć to wciąż przybywa i przybywa...:)
  8. Zgadzam się z całością wypowiedzi :) I także wolałabym, by mnie "nie poznała", jeśli kiedyś miałabym ją zobaczyć.
  9. Przekazałam Ciocie wszystkie Wasze pozdrowienia i podziękowania :) Myślę, że Panu Jurkowi było miło, choć stale podkreśla, że nie robi nic wielkiego. Pochwalę się...a co...dostałam (oprócz tony orzeszków) piękną różę w podziękowaniu za Lonię...:)
  10. Wolno, to prawda i na szczęście nowy Domek Loni też jest tego zdania :) Ale lepiej, żeby z pewnych zachowań już (dla własnego bezpieczeństwa) zrezygnowała. Ale ale, widzę, że jeszcze nie wkleiłam dzisiejszych wiadomości, zaraz to naprawię... O-znowu zacząl komp działać więc postaram się uzupełnić iformacje-Lonia wczoraj bawiła się wieczorkiem kamykiem na dywanie prawie godzinkę i tak się potem poczuła normalnie,że pogoniła za Pchełką,potem za Milenką a jak się próbowała dobrać do Napka to musiałem zdecydowanie zareagować by nie skończyło się jak przy powitaniu.Wnuczek się śmiał,ze biegła za Pchełką jak mały Batmanek.To świadczy,że czuje się już normalnie i bezstresowo.O 6,00 zjadła śniadanko i znowu była zabawa z kamykiem-teraz śpi na fotelu-miłego dzionka i do zobaczenia !!!
  11. Trzeba pytać, Aniu. Ja będę na pewno, kłopot w tym, że za wielu znajomych nie mam...chociaż, jak tak się zastanowię, to trochę ich jest...dzięki psom i spacerom, przede wszystkim. Tylko, żebym pamiętała, bo czasem mam tzw. refleks szachisty ;)
  12. Bardzo mocno trzymam kciuki za szybki i całkowity powrót Sabrinki do zdrowia.
  13. Po prawdzie nie wiem Bożenko, czy Lonia u mnie się zsocjalizowała, czy nie. Jeśli tak, to i tak nie ma w tym żadnej mojej zasługi, bo ja uważam, że psy są po to, by je kochać i rozpieszczać...im bardziej, tym lepiej. Zwłaszcza takie skrzywdzone maluchy.
  14. Nie wiem, czy zdecyduję się kiedykolwiek na to, by jej się pokazać. Na pewno nie szybko. Dla jej dobra oczywiście. Dość miała zawirowań w życiu, niech wreszcie okrzepnie, poczuje się pewnie. U mnie, choć była jedynaczką i także wszystko (prawie) było jej wolno, naprawdę pewnie poczuła się po około roku czasu. Takie mam wrażenie. Bo coraz rzadziej szarpała poduszkę, czy kocyk, chodziła spać, kiedy tylko chciała, mogłam wstawać rano, ona czasem wstawała dopiero za godzinę, a wcześniej - zrywała się razem ze mną, itd...Gdy spała, mogłam podejść,usiąść i ją wycałować, przykryć,odkryć, przesunąć - nawet nie podnosiła główki, a wcześniej - tylko bym podeszła, już zerwałaby się "na baczność". I teraz także pewnie będzie musiał upłynąć jakiś czas, by zaczęła czuć się jak "u siebie". Choć, jak czytam relacje Pana Jurka, to mam wrażenie, że u Nich adaptacja Loni przebiega w błyskawicznym, o wiele szybszym, niż u mnie, tempie. A co będzie dziewczyna się czaić...Poczuła, że jest kochana, a każda chwila jest zbyt cenna, by ją tracić na jakieś niepotrzebne strachy i tęsknoty :)
  15. Ciocie kochane, Pan Jurek czyta wątek Loni. Nie wiem, na jakim jest obecnie etapie, być może, na bieżąco, więc Sam wszystko przeczyta lub już przeczytał. I dobrze, bo może by mi nie uwierzył, że tyle wspaniałych Pań, Go kocha...:). Skromni ludzie tak mają...to co robią, wydaje im się normalne i oczywiste... Jutro się tego dowiem, obym tylko z emocji nie zapomniała, bo jak zaczniemy o Lońce, to mogę zapomnieć o całym świecie...
  16. Stinuś stoi!!!!! :):) :) Będzie dobrze, Maleńki :)
  17. Dzisiejsza porcyjka popołudniowych wieści: Witam po południu- wszystko co wymyśli Lonieczka jest przez Nas akceptowalne i bezproblemowe.Może lizać ,gryżć szczekać i wszstko robić co Jej się podoba -pełen luz ! Dzisiaj była na długich spacerkach,na krótszych w ogródku i swój ulubiony kamyczek zabraliśmy do domu i "jeżdzi" z nim po całym pokoju pomrukując i poszczekując na Milenkę - i jest wesoło.Asystowała mi też w czasie gotowania w jadalni trochę podrzemując .Ale jak skierowałem się do kąpieli na górę to od razu usiadła przy schodach więc na rączki i do naszego łóżka -stamtąd przez otwarte drzwi mnie obserwowała.Cieszę się ,że mamy kontakt mailowy bo bez problemu może Pani śledzić proces adopcyjny a każda podpowiedż zawsze jest cenna.Lonia zrobiła się "towarzyska" i porusza się po domu za Napim i Milą.Dalsze opowieści przekażę jutro na spotkaniu więc do zobaczenia !
  18. Nie, oczywiście że nie mogę się Loni pokazać. A przede wszystkim Pan Jurek jej ze Sobą nie zabierze, bo nie miałby miejsca na orzeszki.:)..a jechać będzie rowerem.
  19. Chyba jeszcze nie było wpadki. Chyba Pan Jerzy by napisał... Za to wiele razy mówił, że to żaden problem, po prostu nie ma o czy mówic. Mieszkanie, wszystko jest dla zwierząt, a dywan w razie czego się upierze. Możliwe, że jutro się spotkamy, jak nie zapomnę, to zapytam :)
  20. Cudny dzieciaczku! Zdrowiej migusiem i do domku! Ciotki chcą już widzieć Twoje fotki, jak brykasz, skaczesz, a potem odpoczywasz na swojej kanapie!
  21. Jeszcze najświeższe, popołudniowe nowiny... Cieszę się bardzo z wiadomości od Pani- ja to już mam chyba w genach taki styl życia ,pracy,pomocy itd taki był podobno mój Dziadek,którego nie miałem szczęścia poznać -był Tzw."zawsze do usług " a przy tym wesoły ,pozytywnie nastawiony do wszystkiego,mało spał /4-5 godz na dobę/ no ibył trochę wyższy od e mnie- 215 cm a Jego synowie 207,210,.Tylko ja taki mikrus 182 cm-hi hi !Lonia się dzisiaj "wyszalała" na ogródku z kamykami,była na 2 spacerach po osiedlu,pięknie zjadła śniadanko i obiadek no i dostała nieprzewidziany prezent-Przeciwdeszczową pelerynkę .Jak zrobimy zdjęcie to opublikuję.Pod spodem polar a z wierzchu tkanina nieprzemakalna.,no i oczywiście kapturek ! A żeby było weselej to kupilem to za wygraną w Lotto-no jeszcze 30% dołożyłem -hi hi-cudowny interes.Pani ubranko z wełenki jest cieplutkie i zakładam Jej zawsze rankiem,to drugie ciemne zostawiam jak będzie zimniej.Moja żonka się śmieje bo jak się położę na kozetce a Niunia leży na fotelu to chwilę myśli i potem przechodzi do mnie ,kładzie się na nogach,przytuli i zasypia-takie słodkie Maleństwo.Jak gotowałem obiad to Ją przeniosłem z kocykiem na fotel do jadalni i tam mnie miała cały czas na oku !Teraz śpi po spacerkach.
  22. Ja już nawet nie czuję się na siłach tego komentować. Może tylko tak : ile miała ta Maleńka w swym życiu przykrości i cierpienia, tyle teraz ma szczęścia. I niech to trwa...
  23. Zatem, ciąg dalszy serialu pt. "Jak Lonia z Bełchatowa trafiła na kolana Pana Jurka z Wrocławia" :) Witam serdecznie!Dzisiejsza noc pozwoliła mi się zregenerować ,ponieważ Lonieczka bardzo ładnie spała przytulona pod kołdrą do mojego boku.Pysio wtuliła pod pachę i czułem tylko Jej miarowy oddech.O godzinie 23 wyniosłem Ją do siusiania i jak potem zasnęła powtórnie to to nie obudziła się nawet jak o 3,30 wynosiłem Napoleona na ogródek.Po powrocie o 4,30 obudziła nas Pchełka więc wyniosłem Lonieczkę-zrobiłaa kupkę i po powrocie już obserwowała moje golenie w łazience.Zaraz wstał Napi i Mila i około 5 tej byliśmy wszyscy na dole.Lonia popiła wodę dostała porcyjkę jedzenia ,Napoleon także -obydwoje zjedli i śpią teraz koło mnie a Ja piszę.Milenka nic nie jadła bo Ona zawsze je ze mną przy śniadaniu a teraz pobiegła pod kołderkę do Panci.Ja czuję się o niebo lepiej niż po tych 3 nockach ale najważniejsze,że Niunia zaczyna się czuć normalnie.Zauważyłem nawet dzisiaj jak jadła przy Napoleonie to o wiele spokojniej,nie tak łapczywie -tak normalnie.Nie wiem czy na to wpłynął fakt,że najpierw napiła się sporo wody czy fakt,że w pobliżu spokojnie jadł Napi.Ale teraz będziemy się dalej poznawać a najważniejsze ,że długoterminowa pogoda zapowiada temperatury 15 stopni to już około południa będą moje wszystkie zwierzaki baraszkowały na ogrodzie.Wtedy się ganiają,Lonia kopie swoje dołki ,Pchełka skacze po drzewach,Napek kopie norki jak na prawdziwego norowca przystało.Postaram się wieczorem jeszcze napisać jak będę miał komputer.Już mi Wnusio zapowiedział,że w sobotę On chciałby Lonieczce przygotować jedzenie i Ją karmić aby także zdobyć Jej zaufanie.Oczywiście ma moją pełną aprobatę.Teraz będę kończył,bo muszę sprawdzić pocztę i zobaczyć kto tam do mnie napisał.Pani Aniu ,nie wiem czy lubi Pani orzechy włoskie,bo ja zawsze jak chodziłem na spacerki z pieskami to trochę nazbierałem.Miałem nawet przygotowane w torbie foliowej dla Pani,jak przyjechała Pani z Lonieczką i przez tą "dobrą pamięć ale krótką " oraz emocje tamtego dnia-zupełnie zapomniałem.Jak by Pani reflektowała to się kiedyś umówimy k.Leclerka i podrzucę na rowerku.Ja to je po wyłuskaniu mielę i albo żonka piecze tort orzechowy albo ja piekę ciasteczka kruche praktycznie bez mąki tylko skwarki ze słoninki,zmielone orzechy i wiórki kokosowe-wychodzą super i nie powodują tycia!Bo ja teraz zrzucam wagę/w tamtym miesiącu było 6 kg mniej/i w tym miesiącu chcę powtórzyć wynik aby dojść do 85 kg co przy moich 182 cm wzrostu dawałoby mi prawie przyzwoity wynik.Przez jakiś czas zaatakowała mnie tarczyca i waga poszybowała w górę.No ale nie będę Pani zawracał głowy chorobami!Chciałbym jeszcze dodać ,że gdyby miała Pani jakieś kłopoty w których byłbym Pani pomocny to zawsze może Pani na mnie liczyć.Tak normalnie jak w życiu!Patrzę na Nasze małe szczęście jak równiutko oddycha i śpi pod swoim kocykiem,pomimo że mamy w pokoju zawsze 23-24 stopnie ale jamniki to tak mają,że lubią się zakopywać w kołderki czy koce !Pozdrawiam więc i życzę dzionka bez trosk !Cieszę się ,że w stosunkowo drobnej osobie bije takie wspaniałe duże serce ! Droga Pani Aniu!Zdjęcia pokazują same jak leży na kolankach więc chyba jest szczęśliwa!Bynajmniej staramy się by tak było!.A krówka Milenki jest zielona i nastroszona-może ma Lonia jakieś skojarzenia ?A tak po prawdzie to Lonieczka jest teraz Naszym oczkiem w głowie -oczywiście bez szkody dla pozostałych domowników-i tak będzie aż symbioza między "ogonkami" będzie tolerancyjna i bezkonfliktowa !A potem to już będzie wspólne miłe życie -oby jak najdłużej!!! Bo życie lubi robić niespodzianki i nigdy się nie wie co przyniesie jutro! Ale ja jestem nastawiony pozytywnie !Pozdrawiam serdecznie !
×
×
  • Create New...