Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Wczoraj odważyłam się spytać o dość istotną sprawę i taką dostałam odpowiedź: Serdecznie witam przy niedzieli i uprzejmię donoszę -hi hi hi- dzisiaj były 3 pobudki a le za to wstaliśmy dopiero o 5,30 -rewelacja -odespałem prawie cały tydzień ! Niunia faktycznie nawet w środku dnia jak wyjdzie na chwilę na ogródek to zaraz biegnie do domku -taka delikatna natura - i dobrze !Martwi się Pani Aniu o Lonię jak z siusianiem więc odpowiem jak zwykle z humorem " zdarzają się drobne wpadki" ale czy starszym ludziom się nie zdarzają? też i już ma Pani odpowiedż- a tak naprawdę to nie ma żadnego problemu!Przy założeniu ,że Naszej Kruszynce wszystko wolno i to ,że moja żonka uwielbia pranie Hi hi hi to przyjęliśmy zasadę,że co 2-3 godzinki wynoszę nasz skarbuś na ogródek,zrobi co swoje,pobawi się kamyczkami ,pogoni Pchełkę i wraca do domku i od razu biegnie do kuchni patrząc na mnie czy będę coś gotował.Zauważyliśmy z żoną,że jak w kuchni włączam radio CD i płytę z melodiami Naszej młodości typu "Tango noturno" ,Apasionata" czy "Całuję Twoją dłoń madame" to to Niunia kladzie się w jadalni,wycisza się i mnie obserwuje-czuje,że zanosi się na dłuższy pobyt i gotowanie-jaka mądrusia kochana ! A wogóle to żona mi mówi ,że ją oczarowałem albo zaczarowałem bo jak tylko zobaczy,że się kładę na leżankę lub siadam na niej to od razu pcha się na kolana,albo kładzie się przy mnie przytulona do nogi.Zauważyłem też ,że liże sobie ogonek,pomimo ,że dostaje "zdrowe" jedzenie bez soli i żadnych przypraw.Może brakuje Jej jakiś witamin?Nie jest to częste i długotrwałe to lizanko ale tak myślę co to może być.Napi i Mila też nieraz się liżą po łapkach i też dosyć krótko . Lonia już nie zaczepia piesków tylko z okrzykiem indiańskim biegnie do Pchełki ale ona odbiega kawałek,siada i patrzy na "batmanka"! Pozdrawiam więc serdecznie,niech Pani Anulka nie martwi się czy Lonia siusia czy nie bo ma siusiać i basta Hi Hi Hi !Buziaczki od wszystkich i "głowa do góry" !
  2. Tęsknię za tym szkrabkiem kochanym i przemiłym, tulę ją i wycałowywuję w myślach, ale jak czytam kolejne wieści z pobytu w nowym domku, to jestem bardzo szczęśliwa i też cała w uśmiechach. Byłam przekonana, że będę za nią długo płakać, smutkowi i wszelkim obawom nie będzie końca, a zupełnie mi nie w głowie jakieś smutki...jak to życie potrafi zaskoczyć...:) Ale, czy można martwić się, czytając takie kolejne relacje??? Kruszynka mnie rano zaskoczyła bo po porannej przekąsce położyłem Ją jak zwykle na fotelu obok a ona chwilę poleżała i przeskoczyła do mnie,przytuliła się do mnie,więc przykryłem Ją moim polarem i teraz smacznie śpi.Staram się nie poruszyć,żeby spokojnie podrzemała do "ogólnej pobudki ".Ona jest łakomczuszkiem -to prawda ale ,którz z nas nie jest Hi Hi.,żartuję teraz ale pilnuję Ją i Pani metodą wolę dać Jej częściej ale mniej.Zauważyłem ,że ogląda się za chrupkami więc kupiłem Jej francuskie miękkie i daję jak już naprawdę "kręci" się koło Napoleona.Mam ich cały czas na oku,ponieważ wszystkie pieski mają swoje lata i każde z nich ugruntowane nawyki,dlatego sztuką jest tak do nich przemawiać by ze sobą nie rywalizowały o miłość,jedzenie czy zainteresowanie.Wiem na co stać Napka i Milę a już powoli rozszyfrowałem Lonieczkę i jest dobrze !Wczoraj dużo spacerowała ale w kubraczku bo jak jest poniżej 10 stopni to obowiązkowo mojego "serdelka-batmanka" ubieram.Najważniejsze żeby była zdrowa,to reszta będzie funkcjonować
  3. No to zaraz zakończę ogłoszeniową epopeję Loni... Jakie to wspaniałe uczucie...wszystkim dt i pieskom życzę :)
  4. Jakie Lolusiątko zmęczone na czwartym zdjęciu. Kto to tak bidusia męczy... Kociaczku - zdrowiej...
  5. Chcę wierzyć, że to było takie preludium, przed właściwym domkiem dla Sawanki. Podobnie, jak Pani Basia Anuli, wielką nadzieję zrobiła mi Pani Kasia, a Jej domek wydawał się najlepszy na świecie... I także przez chorobę (co prawda nie Swoją) musiała się wycofać. Wydawało mi się, że tak dobrego domku Lonia już nie znajdzie, zresztą telefon zamilkł, a jednak po ok. 2 miesiącach zjawił się Pan Jurek i co dalej...Ciocie wiecie... Oby tak było i u Sawanki! Trzymam kciuki za śliczną Misiunię, jej zdrowie i szczęśliwe życie!
  6. Dostałam powiadomienie z OLX o konieczności odświeżenia ogłoszenia Loni. Chyba mogę już sprawę zakończyć, jak myślicie Ciocie?
  7. Wieści raczej dobre, a że tym, co dobre trzeba się dzielić, więc zaraz z przyjemnością będę robić "kopiuj-wklej" :) Lonieczka znalazła sobie nową zabawę-pod stołem w Jadalni leżała pilka do tenisa i Ona się teraz z nią nie rozstaje-kula,gryzie,mruczy,przenosi na swój fotel i pilnuje ją.Poza tym dogadała się z Milą i wspólnie obszczekują pieska sąsiada.Pchelka-nasza koteczka próbuje nawiązać z Lonią kontakt jaki ma z Napoleonem tzn .ocierają się o siebie,ale Lonia na te amory reaguje "lekkim podgryzankiem" Pchełki ,ale takim delikatniejszym,bez zbytniej agresji- kotka spokojnie odchodzi jakby ignorując to "maleństwo" - i dobrze bo to są pierwsze koty za płoty.Dzisiaj spała od 21 do 3,30 i wyszła spod kołdry więc wziąlem Ją na ręce i zaniosłem do picia w łazience ale Ona skierowała się na schody-aha myślę sobie Ty chcesz na spacerek,więc Ją ubrałem i Milą ,która też wstała poszliśmy na ogródek.Po powrocie położyliśmy się dalej ale obudził się Napi i zaczął mówić,że On też chce więc wstałem i wyniosłem Napiego i po 15 minutach wróciliśmy na górę. Patrzę a Niunia siedzi pod kołdrą ale łepek jej wystaje i kontroluje co się dzieje- no to mówię koniec spania idziemy pisać list do Pani Ani/bo już była póżna pora tj.4 -ta !Ale najpierw toaleta poranna,potem zniosłem N. i L. na dół,zrobiłem im "przekąskę" na ciepło jak zwylke zresztą -zjadły i już 1,5 godziny śpią obok mnie.Bardzo grzeczne stworzonka ,takie kochane -dbają bym doznał jak najwięcej życiowych wzruszeń od niepełnego świtu do póżnej nocy -hi,hi,hi !Dzisiaj będę gotował moim zwierzaczkom wątróbkę drobiową z ryżem - mam nadzieję,ze im będzie smakować !Wczoraj byliśmy z żonką blisko na badaniach, ale na zmianę - najpierw ja a po moim powrocie żonka.Jak mnie nie było to Lonieczka urzędowała w moim lóżku.Cieszę się,że się zaadoptowała,że czuje Naszą miłość i opiekę i jestem przekonany,że w Jej serduszku napewno pozostało miejsce zarezerwowane TYLKO dla Panci Ani !! I jeszcze wieści z dzisiaj: Dzisiaj obudziła nas Milenka- a teraz wszyscy ponownie śpią- oczywiście po małym śniadanku. Lonieczka dzisiaj odtańczyła "taniec godowy" przed Napoleonem -on był bardzo zdziwiony co się dzieje,Lonieczka ślicznie postawiła uszka a potem capnęła Napkowi jedną chrupkę z miski i uciekła - hi hi ale podstęp dziewczyny !I -wczoraj ugotowałem Jej wątróbkę drobiową z ryżem ,marcheweczką młodą - jak ona z apetytem zjadła i oczywiście prosiła o więcej.Serce mi się kraje jak muszę Jej odmówić ale to dla Jej zdrowia ! Przy kolacji mojej /psiaczki dostają zawsze pierwsi,żeby miały pełne brzuszki / Niunia siada pod stołem po mojej lewej stronie przy nogach a Napi z Milenką po prawej i czekają co im wpadnie do dzioba.Wczoraj Niuni wpadło trochę jajeczka na twardo bo Napek z Milą wolą coś konkretniejszego/są do tego przyzwyczajeni / i po rzuceniu hasła " Nic już nie ma " wszyscy odchodzą !Takie to porządne stworaczki-sama radość !
  8. Toguniu, jak kocio?
  9. Ależ tym futrzakom u Poker jest dobrze... Pannice miny mają niesamowite, Loczka wygląda tak, jakby wyrwana ze snu, nie wiedziała gdzie jest i co się dzieje...:) Dolarek - król haremu - wyluzowany :)
  10. Dobrej nocy Maleńtasku smutny. Obyś już niedługo był sprawnym, szczęśliwym pieskiem!
  11. No właśnie, to nowe Dogo...albo błąd, albo dubel...wrrrr...
  12. O Matulu, ależ tu się dzieje... Pierwsza moja myśl: jaka szkoda, że nie mieszkam w Katowicach...nawet nie pomyślałam o tym, że wyjeżdżam... Byłabym skłonna pomagać nawet i bez zapłaty... Trzymam kciuki, by sprawy potoczyły się z dobrym, nawet najlepszym kierunku. Dla Sawanki i Anulki oczywiście!
  13. Też tak myślę, niestety. Musiałby wydarzyć się cud i to taki na kosmiczną skalę.
  14. Aż skopiuję sobie tą buźkę A pluszaki to zostały mi dwa (od Cioci Poker), nie dałam ich, bo Lonia je trochę sponiewierała. Zabawki - część jest od mojej córci (pies z wielką głową, smok), a część od życzliwych sąsiadów, jak też szkło, ciuchy...
  15. Wieści o Loni coraz lepsze, aż strach pomyśleć, co będzie dalej... ;) !Wczoraj przy grabieniu liści miałem cały czas Ją na "oku" i jak z Milenką i Napim odchodzili na zwiedzanie terenu ,to po zawołaniu zaraz przybiegała.Jak przychodzi Wnuczek ze szkoły to biegnie do Niego merdając ogonkiem!On też pamięta o Niej i przynosi Jej kamyki.Wogóle to Lonieczka mruczy jajak tylko jak za bardzo pieszczę Milę czy Napka i od razu mała zazdrośnica przybiega mi na kolana-tak samo zachowuje się Milenka-ale to normalne -każdy chce być kochany ! Kupeczki się już unormowały,Dzisiaj Napi zrobił pobudkę o 3,45 to potem po goleniu zeszliśmy już na dół i teraz oni śpią a ja piszę. Kończę więc i pragnę przekazać,że jak wczoraj Niunia spała na boczku przytulona do mnie to całowałem Jej pysio mówiąc po cichu ,że to całuski od Pani- a Ona nawet nie otworzyła oczków tylko smacznie spała !Takie Nasze maleństwo kochane !Nie wyobrażam sobie już bez Niej życia - naszego małego "batmanka" jak to mówi Wnuczek.
  16. Jaki piękny byłby świat, prawda? Bez nienawiści, bez wojen, bez tego ogromu cierpienia ludzi i zwierząt...
  17. Późno dziś, ale też zaglądam do Kruszynka... Jakie on ma spojrzenie...niesamowity Maluch. Niechże się ktoś zakocha i weźmie go takim, jaki jest...już!
  18. Pan Jurek raczej jest "fejsbukowy". Czy się ukrywał? W domu chyba zawsze były psy, koty i inne takie... Półtora roku temu, zabrał Milenkę z naszego schronu. Szalenie pozytywny Człowiek! Gdyby takich było więcej...ech, marzenie... Co do tych nocnych spacerków, to również podziwiam i cieszę się, że moje psiaki jakoś mi tego oszczędziły (z wyjątkiem, gdy były chore). Konieczność wstawania każdej nocy, wychodzenia nawet, by tylko wypuścić za drzwi (a Pan Jurek je znosi i wnosi), byłaby czymś koszmarnym i nie do przyjęcia. Myślę, że Lonia niebawem nie będzie Panu już tak dokuczać, bo nigdy tego nie robiła. Jeśli wstawała (i mnie budziła), to po to, by iść się napić wody. Choć o jednego futrzaka byłoby do noszenia mniej...
  19. Latam jak ta polatucha, bo cosik nazbierało mi się różnych spraw, na które z racji opieki nad Lonią stale nie miałam czasu. Na kominy uważam :) I kolejne wybrane fragmenty "Lonia story". Prawdziwy balsam na serce...Już w ogóle nie myślę o tym, że Lonia może tęsknić, to jest raczej niemożliwe. Ale brak mi tego mojego/nie mojego Pysiorka, Cudaczka, bardzo. Tak lubiłam brać toto na ręce, całować główkę i pod główką...ech, faktycznie, zostały mi pluszaki... Moja Niuniusia po wczorajszych harcach jak zasnęla o 19,30 przytulona do mnie tak obudziła się o 1,00 na apel tym razem Napoleona.Jako towarzyska dziewczynka chciała też wyjść na ogródek więc cała trójka była 10 minut i do ciepłych łóżeczek.Następna pobudka to już normalka o 5,00 a teraz jak zwykle śpią dalej.Pani Aniu-Lonia zawsze,do końca swoich dni będzie miała wszystko a najwięcej Naszej miłości bo też zaczyna adorować żonkę,synową i wnusia. A wracając do Lonieczki i Spółki to mnie sprawia przyjemność opieka nad Nimi,a ich cudowny wzrok jak na mnie patrzą dziękując w ten sposób za opiekę -wynagradza mi wszelkie starania a przytym jak te stworki dbają o mnie bym miał dużo ruchu "obsługując" i resztę domowników !I tym przyjemnym akcentem kończę,życząc miłej kawusi w tym nowym dniu-przesyłam buziaczki od od wszystkich- i tych na 4 nogach i na dwóch !
  20. Czy jest tu jeszcze jakaś Ciocia nie zakochana w Panu Jurku??? Jeśli tak, to sądzę, że po przeczytaniu poniższej relacji, bezapelacyjnie dołączy do grona Jego wielbicielek :) Wszystkie plany ogródkowe zrealizowaliśmy .Wszystkie maluchy biegały,a Niunia kopała zawzięcie pod sąsiada płotem-była strasznie zadowolona i popiskiwała jak nie mogła wykopać cegły podmurówki zabetonowanej w płocie.Dlatego co rusz po zejściu z drabiny dokładałem Jej różne kamyki.Zabawa trwała 2 godziny.Oczywiście potem adorowała mnie przy kąpieli nie spuszczając mnie z oka!Potem się okazało,że Napi chce iść na dzielnicę i Lonieczka była pierwsza przed drzwiami!W trakcie musiałem na ulicy łapać obcego małego pieska,który biegał po ulicy między samochodami.Udało mi się go złapać,przypiąłem go na smycz Milenki,Lonię wziąłem na ręce i poszliśmy/Napi za Nami/na teren stacji paliw.Tam okazało się,że jest beztroski właściciel tego szczeniaczka!Musiałem go zrugać od ostatnich i mu zapowiedziałem,że jak jeszcze raz spotkam pieska bez nadzoru to od razu dzwonię po straż.Nie wiem czy do takiego nieodpowiedzialnego człowieka coś trafiło ale zobaczymy!Pani Aniu -ja nie zamierzam nigdy zostawić samej Loni w towarzystwie Milenki i Napiego mając świadomość,że każdy z nich ma swój charakterek. Wogóle to muszę Pani powiedzieć,że bardzo się o moją Niunię martwię,żeby tylko była zdrowa,długo żyła w szczęściu,przy mnie wtulona noskiem pod pachę,kopała swoje kamyczki na ogródku i ja mogę nawet 5 razy wstawać w nocy w zimie,w deszczu i chłodzie byle tylko Ona była szczęśliwa.Jak opowiadała Pani jak chorowała,cierpiała to na samą myśl by mogło się Jej coś stać to bym chyba dostał zawału pomimo ,że na serce nie choruję.Gotuję Jej same dobre mięsko,zmieniam menu jak w Hilltonie byle tylko była najszczęśliwszą sunią-bo to się po tych traumatycznych przeżyciach po prostu należy!Ona jest taką kruszynką a przy tym tak wiernie kochającą,że nawet nie chcę myśleć bym miał Ją stracić !Ale teraz leży obok na foteliku i pewnie myśli Pancio kiedy idziemy do łóżeczka ?
  21. Też chciałabym by tytuł wątku już tak nie straszył. Tymczasem biegam dziś jak szalona i za chwilę znowu. W przelocie więc wkleję fragment dzisiejszej relacji Pana Jurka. Ku pokrzepieniu serc, oczywiści:) Witam Panią Anię !Dopiero dzisiaj mam dostęp do kompa po wczorajszej "okupacji" przez Wnuczka ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło jak mówi przysłowie-więcej mam do pisania !Wczoraj Lonieczka ustawiała hierarchię-wszyscy się śmialiśmy bo usiadła mi przy nogach pod stołem i krzywiła się na całą trójkę,że to ja jestem Jej Pan i basta.Napi się nie przejmował tylko czekał na jedzonko,Mila profilaktycznie zajęła pozycję metr ode mnie jak i Pchełka.A po śniadanku był spacerek i przygotowania do wyjazdu na cmentarz.Przyniosłem z góry torbę w której jeżdził Napoleon ,włożyłem kocykiem Loni,przymierzyłem jak będzie się czuć,przewiesiłem przez ramię i wszystko było ok. Nie chciałem Jej zostawiać zamkniętej w moim pokoju gdzie śpimy jak była możliwość wspólnej wycieczki rowerowej.W czsie całej eskapady na cmentarz i z powrotem była super grzeczna i mądrusia-sama po spacerku przed cmentarzem wchodziła do torby i była noszona na rękach.A ze swoim wysuniętym pysiem i języczkiem robiła furorę-wszyscy sie do Niej uśmiechali .Po powrocie zjadła obiadek i od razu do mnie na kolana-musiałem obowiązkowo się położyć i zasnęła na 1,5 godziny.Potem były normalne zwiedzania kuchni czy coś nie skapnie ,drobne wyjścia na ogródek/apropo kopania to ma pełną akceptację przekopywania grządek bez konsekwencji a nawet z głaskami bo to dla niej ruch / i o19,30 poszliśmy na górę do spanka.Była jedna pobudka na siusiu o 1,15 a o 4,15 druga zrobiona przez Pchełkę.Teraz jak zwykle śpi koło mnie na fotelu,Napi za mną a Mila na górze.Takie kochane te zwierzaczki !
  22. Franusiu, gdziekolwiek jesteś - bądź szczęśliwy i wiedz, że mocno Cię pokochałam, nie chciałam skrzywdzić i strasznie żałuję, że tak króciutko mogłeś nacieszyć się leżeniem na kołderce. Wciąż serce boli, jak wtedy...nie zapomnę, nie odżałuję Twej krzywdy nigdy.
  23. Misiaczku, światełko dla Ciebie
  24. Pieski czasem potrafią nieźle zaskoczyć...dla mnie lawina już ruszyła :)
×
×
  • Create New...