Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. No takie male fiksum-dyrdum. Jak nie kamyk, to piłeczka. Coś musi mieć w dziobie, bawić się, albo tarmosić.
  2. Myszko kochana, dziękuję za powiększenie fotki. Przynajmniej coś widać, bez klikania. Te miniaturki są bez sensu...
  3. Jeszcze fotka z ostatniego dnia z Lonią. To są ostatnie minuty, bo tuż przed wyjściem na dwór, gdzie po chwili odeszłam, zostawiając ją w rękach Jurka. Patrzę na to zdjęcie, na nią, moją malutką cudowną kruszynę i tak mi ciężko i smutno, choć wiem, że ma Raj.Normalnie się rozklejam i ryczę...:( Ona tak na mnie patrzy, tak mnie pilnowała zawsze. Ale człowiek potrafi przechytrzyć. Cóż dla niego, oszukać takie maleństwo...
  4. Mam jeszcze kilka zdjęć, tylko idzie mi to niezbyt sprawnie...a w dodatku zapomniałam spytać Jurka o zgodę, bo na kilku widać Jego twarz, a ja zamazać nie potrafię... I to raczej wszystko, bo kolejne 3 zdjęcia, są u Pana na rączkach...wkleję, jak dostanę zgodę,
  5. Witam droga Aniu !poprosiłem żonkę i już jest Nasza Niunia u Ciebie w skafanderku przeciwdeszczowym oraz z ukochaną obecnie piłeczką ! dzisiaj cały dzień pada więc Ona wychodzi na ogródek na "chwileczkę " i zaraz hura do domu !Wziąłem się więc na sposób i wyszedłem z parasolem oczywiście nad Nią i wszyscy mieli ubaw na dole ,bo Lonieczka szukała miejsca na kupkę a ja za Nią z parasolem by broń boże Jej nic nie kapnęło na kapturek i " viktoria " zrobiła ładną kupkę,ja podniosłem parasol a Ona w te pędy do domu !Bo teraz ma bardzo poważne zajęcie -pilnowanie piłeczki i krówki.Obiadek zjadła ,sierść Jej lśni jak lusterko i czuje się widać superowo !A ja mam cudowne zajęcie z moimi stworaczkami
  6. Jurkowe wieści z wczoraj i dzisiejsze, najświeższe :) Lonieczka dzisiaj dostała fantastyczny prezencik -mini piłki do tenisa specjane dla piesków -jak ją gryzie to oczywiście piszczy! Milenka także otrzymała taką samą i też się bawi jak młody psiaczek .Tylko Napoleon zachowuje powagę i woli coś "konkretnego" .Wszyscy dzisiaj zjedli świeżo ugotowanego kurczaczka z ryżem i marchewką.Oprócz tego kupiłem Niuni Super karmę /0,5 kg/ za 20 zł o zawartości 80 % mięsa a tylko 20 % węglowodanów dla jamniczek seniorek - dałem Jej na próbę parę groszków to zniknęło w sekundę! Będe to stosował jak my jemy a ona robi stójkę by coś wpadło Jej do dziubka !Poza tym to dzisiaj na spacerze większość trasy wolała być na " rączkach " -Jej wola
  7. Bgruniu, może napisz jeszcze do Cioci Norel na PW, będzie pewniejsze, że info przeczyta. Może tu np. rzadko zaglądać...
  8. Przecudne Cudowności!!! Napatrzeć się i nazachwycać nie mogę!!!! :)
  9. Dziękuję kochane Dziewczyny i biorę sobie do serca. Jutro muszę być już ok. :) :) :) Poprosiłam Pana Jurka o zdjęcia, zobaczymy, co On na to. Ej, nie Pana, wszak jesteśmy już na Ty...jak zwykle jest mi dość trudno się przestawić...
  10. Normalności nigdy dosyć! I niech się rozprzestrzenia jak wirus! :) Aniu, jeszcze walczę, choć dziś już wstałam z łoża boleści i poszłam na zakupy. Czasem udaje się chorobę pokonać w 3 dni, czasem trwa to dłużej. Jednak w przyszłym tygodniu zamierzam już być zdrowa, bo pora pozałatwiać wszystkie sprawy przed jesiennym odlotem :)
  11. Bardzo proszę!!! Kolejna porcja niesamowicie "nudnych" wieści :) Także wszystkim zwierzakom oraz dobrym ludziom życzyłabym takiego "nudnego" życia :) I oby nic się nie zmieniło... Pragnę Cię zapewnić,że Loniusia nigdy Cię nie zapomni za serce ,które Jej okazałaś-chciałoby się powiedzieć-to nie człowiek ,który ma nieraz krótką pamięć ale stworzenie,które jak raz pokocha to do końca życia .A druga sprawa,że jak Lonieczce jest można powiedzieć bardzo dobrze w nowym domku to dlaczego ma być smutna ?Wesoło się bawi,zajada,podrywa Napoleonka,już nie piszczy za Pchełką czyli pełna normalizacja.Kupiłem też nową wagę by kontrolować raz na tydzień stan Naszej Niuni i jak wspominałaś ważyła wcześniej ok 4,5 kg to ma obecnie / po najedzeniu / 4,8 -to dobrze jak na okres zimowy !Ma szalony apetyt,ale staramy się by jadła częściej ale mniej.A wczoraj była na dłygim spacerze po osiedlu ,gdzie chodzimy z Napim do suni Perełki na końcu Osiedla -była dzielna,maszerowała ,ani razu się nie potknęła i dopiero jak doszliśmy do Brucknera to stanęła przede mną i na rączki - a jak weszliśmy w naszą uliczkę to chciała pobiec za Milenką,którą zawsze już spuszczam ze smyczy.Lonia teraz chodzi na automatycznej smyczce -jest zadowolona bo swobodnie zwiedza wszystkie "krzaczki".A dzisiaj była pobudka o 4,45 zjednym tylko międzywstawaniem o 23,30 -czujemy się bardzo dobrze !Teraz wszyscy śpią-błoga cisza i pełen luz przed kolejnym dniem. Moja żona się śmieje,jak mówię Jej że zasypiamy z Niunią trzymając się za "rączkę".Ona tak słodko jest koło mnie wyciągnięta że wyłączam telewizor ,biorę Jej łapkę i zasypiamy - takie malutkie szczęście !!!
  12. Dziękuję Myszko, przekażę pozdrowienia. Poproszę też o zdjęcia, tak dawno nie widziałam już Maleńkiej i nie tylko ja... Jak powiem, że tyle zachwyconych Cioć czeka na fotki, to może się uda...
  13. Byłoby wspaniale :) Wielka nadzieja w tym, że dzieci, wnuki z "takich" domów, to także będą normalni ludzie. Może nie tak, że zaraz przygarną 3, czy 5 zwierzaków i może nie wszyscy, ale krzywdzić nikt nie będzie a to już dużo.
  14. No własnie dlaczego mówi się "niezwykły, niesamowity, cudowny Człowiek", skoro On jest tylko normalny...?
  15. To były wieści z 11 i 12.XI. Teraz dzisiejsze: A teraz Kruszynka-dzisiaj spała od 21 do 24 potem obudziła się jak cała sfora 0 godz 3,30 wstała na siusiu.Nie opłacało mi się już kłaść więc wstałem,ząbki i zeszliśmy na dół na"przegryzkę" -a teraz jak zwykle oni przy mnie chrapią a ja uprzejmię donoszę -Lonia ani razu mnie nie "podgryzła" - tuli się do mnie pieszczocha,na spacerku to połowa drogi na rączkach a przy tym lubi jak w czasie spaceru Ją tulę i całuję po główce - o to jest w siódmym niebie !Po domu nie mogę się ruszyć bez Niej bo zaraz mnie szuka.Jak idę do kotłowni to czeka na mój powrót przy schodach,a jak idę na górę to obowiązkowo muszę Ją zabrać ze sobą !Wczoraj urzędowała z żoną na ogródku przy grabieniu liści i bawiła się kamykami.Nowa atrakcja to taka,że rywalizują w kamyczkach z Milenką.Jedna i druga musi mieć swój a Mila stara się Jej podkraść kamyczka.Zauważyliśmy z żoną,że Lonia przyzwyczaiła się do życia w stadzie -to już widać po Jej zachowaniu -biega do Napiego,Pchełki ,wychodzi z Nimi na ogródek -tak zachowuję się normalnie,bezstresowo.Apetyt ma dobry,jest sprawna,staramy się Ją jak najczęściej wyprowadzać na ogródek i życie przebiega bez żadnych wpadek.Oczywiście "asystuje" przy moim jedzeniu wspólnie z Milą i Napim i zawsze coś do "dziubka " dostanie.Jest wtedy zadowolona.Teraz Milenka zrobiła się trochę zazdrosna i często kładzie mi się na kolanach.Głaszczę Ją i tłumaczę ,że Pan Ją bardzo kocha jak Lonię ,Napka i Pchełkę-i jest dobrze.Tak więc Aniu w normalnym domu stworaczki też są normalne,kochające ,ciepłe i nie może być inaczej -nowy dom wydaje się inny do czasu gdy spotkają się z taką samą miłością jak były obdarzane. na koniec taka "perełka" Dzwonił starszy syn i chcę bym do nich przyjechał- ale mówię Mu ,że to przynajmniej 3 lata niemożliwe bo Niunia i Napi wymagają szczególnej opieki a potem to zobaczymy.A przecież na święta przyjadą z Wnuczkiem to się zobaczymy.
  16. Już nadrabiam zaległości...trochę zaniemogłam, jeszcze dochodzę do siebie, choć to taka marna wymówka, bo jednak na Dogo zaglądałam...Ale ponieważ wiadomości wciąż takie same, czyli NUDY...to już myślałam, by Cioć nie męczyć, nie zanudzać... Jednak skoro Ciocie się wieści domagają, to proszę bardzo, wkleję je i proszę do mnie nie mieć pretensji o to, że się je czyta i ziewa szeroko... !Na początek-Lonia jest wspaniałą,odpowiedzialną dziewczynką-przed wyjściem z całą trójką odbyłem spacerek po osiedlu dzięki czemu wszystkie czuły potrzebę wypoczynku ! Potem wziąlem Ją na górę do lóżka i przy otwartych drzwiach łazienki / ona mnie zawsze obserwuje / zainscenizowałem golenie - no to Ona się położyła w pielesze.Potem przy Niej się przebierałem i ona spokojnie drzemała,przykryłem Ją cieniutką bawełną na główkę i zasnęła jak suseł !Zamknąłem drzwi i cichutko wyszliśmy.Nie było nas 1,45 min. i po powrocie wszystko było ok !I od razu spacerek na ogródek i dalej wszystko odbyło się normalnie. Spaliśmy dzisiaj aż 7 godzin -tylko z jedną przerwą na siusiu całej trójki o godzinie 12,15 .A o 4,30 już wszyscy wstali ,pojedli i "moje ogonki" teraz śpią !Właśnie Niunię jeszcze przykryłem moim polarem bo to uwielbia,zwija się kłębuszek i do 7 mej będzie drzemać-potem cała trójka żegna Wnuczka.Mateusz stara się też Nią opiekować.Wczoraj Lonia bawiła się jak zwykle kamyczkiem także w domu i ciągle Jej wpadał po wersalkę a Mateusz nurkował i Jej wyciągał.
  17. Podpisuję się tylko pod powyższym, bo czasem to słów już brakuje i wydają się banalne...
  18. Dołączam do kciuków dla Kejluni :)
  19. Jaki znowu pomost...czy to jakiś b. mądry żart?
  20. Mari kochana, przytulam mocno i serdecznie. Ty jedna widziałaś, że on się już żegna.
  21. Słodziaki do schrupania :)
  22. Niesamowite, jaki On podobny do Pimpusia (teraz Meksia), najmądrzejszego, przekochanego Pieska, którego uwielbiam... :) Tyle cudownych Istotek jest już bezpiecznych...ale tyle ich nadal czeka na ratunek, a też stale dochodzą nowe...Pomyśleć, że wystarczyłoby zmienić prawo i je egzekwować...Jak pomyślę, o tych pasożytach w rządach, ministerstwach o tym, jak te sprawy ignorują, zrzucając na barki wrażliwych, nierzadko dziesiątki razy biedniejszych Ludzi, to miałoby się ochotę życzyć im, by w kolejnym wcieleniu zaznali losu bezdomnego stworzenia, lub tego żyjącego całe życie na łańcuchu o kościach i suchym chlebie, jak też tych służących do okrutnych doświadczeń. Zawsze radości, że kolejna bieda znalazła dom, towarzyszy myśl, że na jej miejscu jest już 10 innych i że w prosty sposób można by temu zapobiec. Gdyby wszyscy ludzie, którym dobro zwierząt leży na sercu, zechcieli razem, zgodnie naciskać na rządzących pasożytów, pewnie dawno byłaby sprawa rozwiązana. Ale zawsze znajdą się kanalie, które ubrawszy maskę miłośnika zwierząt wolą robić zamęt i miast skierować energię w tym kierunku, by ukrócić i zniwelować ZŁO, tylko go dokładają, bardziej lub mniej świadomie stając po tej drugiej stronie.
  23. Jeszcze dodam, że kiedy zasugerowałam, by, skoro Lonia sika w domu, zrobić dla niej ciepłą budkę w ogrodzie i niech tam siedzi Paskuda (oczywiście na łańcuchu, żeby się do domku nie pchała), dostałam taką odpowiedź: Droga Pani Aniu ! Już biegnę budować domek dla niuni i siebie na ogródku -Hi Hi -dobry kawał ! Ale proszę się nie przejmować -wszystko jest kwestią czasu a "drobne "wpadki" to nic wielkiego- u nas panuje pełne zrozumienie dla wszystkiego co związane jest z opieką nad zwierzętami i drobnostkami się nie przejmujemy. !Pozdrowionka i miłego wieczoru !Oj -przypomniało mi się,że już zbudowałem dla Wnuczka domek na drzewie,którego tak pragnął do zabawy to myślę ,że się we trójkę tam zmieścimy -bo już schudłem prawie 9 kg
  24. O właśnie, nie pomyślałam o gruczołach. Podpowiem zaraz, zwłaszcza, że odkąd Lonia była u mnie, nigdy nie były czyszczone. Z tego co już wiem, Pan Jurek gotować lubi bardzo ale ponieważ jest teraz na diecie, gotuje najczęściej dania lekkie, warzywne, warzywno-mięsne, typu nadziewane papryka, czy cukinia, gołąbki itp. Może lepiej nie wiedzieć jakie jeszcze smakołyki Pan Jurek serwuje Rodzinie, bo u mnie już ślinianki wariują... W dzisiejszej porcji wiadomości, też sporo o sprawach kulinarnych...Pan Jurek nawet chyba nie wie, jak się nad nami znęca...;) Hurra!!!Dzisiaj mija 2 tygodnie jak Nunia jest z Nami- to chyba pomyślimy o jakiś prezenciku no i uroczystej kolacji!Jest cudowna a z tymi "wpadkami" to nie jest żle bo statystycznie 1 w tygodniu to i mnie się zdarza Hi hi hi,Tak więc naprawdę nie ma czym się martwić i o czym deliberować.Dzisiaj Nasza Kruszynka bardzo ładnie spała przy mnie na kołdrze przykryta swoim kocykiem/już wypranym/ od 21 do 3,00.Potem cała trójka poleciała na ogródek/Napiego i Niunię zniosłem bo najwięcej kalorii traci się po bieganiu po schodach/ i potem do spanka aż do 5,00-po prostu extra pora !Teraz po "przekąsce na przebudzenie" zasnęli wszyscy jak susły a ja mogę pisać. To ,że ja gotuję od 42 lat to nie dość,że są wszyscy zadowoleni ale przede wszystkim Ja bo jem to co lubię !!!.Za to żonka piecze wspaniałe torty i ciasta za którymi ja nie przepadam niestety ze względów dietetycznych. Nauczyłem się gotowania bo miałem do tego inklinację i robiłem to od "małego".także w Naszej Rodzinie-a jest ona dosyć duża -kultywowane były co 2-3 lata Zjazdy by wszystkie dzieci się poznały i polubiły.A w czasie zjazdów było wielkie wspólne gotowanie -kuzyni,kuzyneczki,wujkowie,ciocie i inne pociotki wszyscy byli zaangażowani w kuchni- dzięki temu nasza energia skierowana była na pomoc a nie na rozrabianie/co też oczywiście się zdarzało/Nie wiem czemu w mojej generacji powyższy rytuał zjazdowy zanikł-chyba było to związane z państwowymi trudnościami polityczni -zaopatrzeniowymi !!!Hi hi hi
  25. U mnie Lonia dość często wylizywała sobie łapki. Ogonka nigdy. Oby tylko nic jej nie bolało. Ogonek na łysy, niestety, jakoś w tym roku nie zarósł, tak jak w ubiegłym. Podpowiem radę z tym olejem, zawsze warto spróbować a co ważne, nie ma tu skutków ubocznych, więc się niczym nie ryzykuje.
×
×
  • Create New...