Jump to content
Dogomania

Martuchny

Members
  • Posts

    2039
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Martuchny

  1. Iga, właśnie, mogłybyśmy na Twoje konto zbierać? Tak by chyba było najlepiej.
  2. hej, sorry, że tak późno, ale musiałam ogarnąć cały zwierzyniec.. nie ma postępów ;( Sprawozdanie z nocy drugiej- Całą noc grzecznie spał na posłanku o 7.30 zwymiotował 4 razy żółcią, wytrzymał 8 godzin. Na dworze siku i krwista biegunka :-( oczywiście nie chce nic jeść :( Strzykawką dostał na siłę wodę z nawadniaczem to zwymiotował tym. Pół godziny później woda z przeciwbiegunkowym, strzykawką, na razie trzyma to w brzuchu. Mama próbowała dać mu szynkę, odsuwa się. Teraz znowu poszedł się położyć. Jest bardzo słaby, coraz gorzej mu się chodzi. Jedziemy na kroplówki jak otworzą lecznicę...
  3. Ciekawe jak nasz rudzielczyk się czuje na obserwacji...
  4. Sprawdzałam, nic nie uczepiło się go, żadnego guzka pokleszczowego też nie ma. My pomożemy z finansami, wolo z Bydgoszczy jak się zmobilizują to zbiorą na wszystko :) on w schronisku nie miał żadnego imienia, był tylko 4 dni, a jego numer ewidencyjny to 1200/12. Jednak teraz pies jest adoptowany na mnie i mogę go wyadoptować od siebie, nie muszę się kontaktować ze schroniskiem, mam jego zaśw. o szczepieniu, książeczkę zdrowia i papiery adopcyjne. No, mam tylko pani dyr. dać znać jak go ulokujemy w bezpiecznym miejscu ;) Dziękuję Wam!
  5. wysłałam do nich maila z prośbą o pomoc... Przeczytałam na wydarzeniu, że ewentualny awaryjny DT jest możliwy w Warszawie? Czy w takim razie we wtorek mógłby do Was pojechać? Super by było...
  6. Tak, chrupnął kilka granulek, a wczoraj zjadł 1/4 dużej puszki... ale od wtedy nic...
  7. temp w normie, antybiotyk dopiero w poniedziałek- jeśli nie poprawi się biegunka. Pani Wet. nie chciała dawać antybiotyku od razu, żeby nie wyniszczać tak raptownie... ps. nadal nie je :-(
  8. Wmusiłam mu tabletki na biegunkę i trochę wody z elektrolitem. Udaje mi się to jedynie ze strzykawki... Boje sie o niego. Dołączam fotkę drugiego rachunku i wyników.
  9. hop Zekkuniu...
  10. jeszcze nie ma Mai, która jest na stronie ogłaszana... reszta na razie się trzyma...
  11. Zrobimy wszystko, żeby mógł w jak najlepszym stanie dotrzeć do Warszawy. Nadal nie zjadł nic, jak próbowałam żeby zjadł trochę szynki to nie chciał... trochę wypił. Musiałam mu wmusić odrobaczające i zaraz idę wmuszać te na biegunkę...
  12. Dobra, zacznijmy zbiórkę. Właśnie ta nasza behawiorystka ze schroniska mogłaby ewentualnie zawieźć. Tylko oby się zgodziła. Świetnie jakby mógł tam jechać do was do Wwy. Piszemy aktualne info, pewnie, że tak. U weta teraz zapłaciłam 23 złote. Nie jest źle, wyniki generalnie w normie. Kreatynina trochę za niska, ale bez tragedii, troszeczkę za wysoki odczynnik wątrobowy, ale to dlatego, że jest wygłodzony. Dostałam leki na: -odrobaczenie (1,5 tabletki) - probiotyki i prebiotyki + elektrolity - lek aby nie miał biegunki -lek na nawodnienie(jest w jakimś stopniu odwodniony) Największy problem jest z tym, aby zaczął jeść, bo nie chce nic jeść od wczoraj ;( Jeśli do jutra nie będzie jadł to o 17 idziemy na kroplówki. Trzymajcie kciuki...
  13. Szadi zgadza się ze wszystkimi psami, z moim dominującym samcem nie ma najmniejszych problemów. To sztywna data, ale może nasza behawiorystka schroniskowa zgodzi się na danie kilku dodatkowych dni. W niej tylko nadzieja. Zrobię wszystko, żeby nie musiał wracać do schroniska. Co jeśli wyniki będą złe, bo jest taka możliwość i najlepszym wyjściem będzie poddać go eutanazji? Co mam zrobić? Jestem kompletnie rozbita ;(
  14. agusiazet, mam dwa psy i mysz, 40 metrów mieszkanie i to jest na prawdę awaryjne...dodam, że mieszkam na 4 piętrze, a moja mama nie może dźwigać, pies nie chodzi po schodach w ogóle... w ogóle ledwo chodzi... nie ma opcji... Madzia, bedzie bazar.
  15. Byłam u dwóch weterynarzy, jeden kompletnie mnie olał i nie chciał diagnozować psa. Pojechałam do drugiej lecznicy, co mi kilka osób mówiło, że tam jest dobrze, to od razu pani wet zadecydowała, że pobieramy krew i za 2-3 godziny będę miała wyniki, czy ten psiak ma w ogóle szanse na jakieś w ogóle życie w komforcie. No nic to czekam i wstawiam fotkę rachunku i tego, co ma Szadi badane.
  16. Karacik to jest super gość ;)
  17. No to sprawozdanie z nocy ;) Szaduś całą noc grzecznie spał na swoim posłaniu. Nic go nie budziło, o 7 poszedł się napić. Wytrzymał 8,5 godziny bez załatwiania, dopiero na dworze załatwił się. Nie miał żadnej wpadki w domu. Podczas kąpieli był bardzo grzeczny i nie protestował, nie próbował uciekać, i mimo, że się zestresował to nie zawarczał, ani nie ugryzł. Niestety martwi mnie to że jego kupa jest kompletnie płynna, praktycznie brązowa woda. Zwymiotował też 4 razy... w tym 3 razy żółcią, raz wodą. Nie chce zjeść ryżu z mięsem z kurczaka i mokrą karmą. Jedziemy do weterynarza po diagnozę i ewentualnie jakąś pomoc...
  18. mamy czas do 07.01.13. Trzeba się dobrze zastanowić... Tylko, że ja nie wiem czy ktokolwiek się tego podejmie...
  19. Z Sarcią coraz lepiej. Tylko że chudziutka... Hop malutka ;)
  20. Szaduś zwiedza ;) jaki szakal ;) i Scrat miszcz drugiego planu ;) Lady cały czas go oprowadza...
  21. Szaduś lubi czesanie i grzecznie zniósł podróż samochodem, zapomniałam napisać ;)
  22. dziekuje Iga ;) a maluszek śpi sobie smacznie... ;)
  23. Szadi-Jestem średnim, ładnym kawalerem o wilczastej szacie-wyglądam trochę jak mały wilk. Mam 55 cm w kłębie i ważę (uwaga!) 8 kilo. Trafiłem do schroniska w Wigilię 24.12.12. Był to dla mnie straszny dzień, bo już długo błąkałem się po dworze, nic nie jadłem, bardzo, bardzo długo. Straciłem dom, ale dokładnie tego nie pamiętam, właściciele już mnie nie chcieli. Czy w Wigilię to przypadkiem nie powinienem znaleźć nowego domu? Trafiłem do schroniska, psy, które poznałem, bardzo mnie gryzły, trafiłem do innego boksu, ale tam nie mogłem przebywać w cieple, bo moi koledzy nie pozwalali mi być w środku, musiałem być na zewnątrz, w otwartej cześci, było mi zimno... Leżałem na gołych, mokrych kafelkach. I tak 4 dni. Dziś stało się tak, że dostrzegły mnie wolontariuszki i jedna z nich wzięła mnie na dom tymczasowy, gdyż inaczej zostałbym poddany eutanazji. Nie przeżyłbym w schronisku, albo ludzie zadecydowaliby o uśpieniu. W domu podoba mi się, nie widzę jak jest ale czuję węchem, że jest fajnie. Lubię psy mojej wolontariuszki, nawet chciałbym się pobawić, ale bolą mnie nogi. Nie jem dużo. Grzecznie sobie odpoczywam i potrafię nie załatwiać się w domu. Od przybycia nie zrobiłem tego ani razu i nie zamierzam. Nie szczekam, nie hałasuję, nie obchodzą mnie fajerwerki, dzwonek do drzwi, czy telefon. Wszystko pięknie, tylko mama mojej wolontariuszki nie chce, żebym tu został, ponieważ nie ma możliwości posiadania trzeciego psa. Nie mam im tego za złe, rozumiem, bo w tym domu są już dwa psiaki. Jednak dzięki uprzejmości pani mamy mam czas do 01.01.13, do wtedy muszę mieć dom inaczej muszę wrócić do schroniska, a BARDZO TEGO NIE CHCĘ!! Wypowiedziałam się w imieniu tego biednego psiaka. Szadi jest na prawdę w złym stanie. Jest bardzo wychudzony, ma około 12 lat i waży 8 kilo przy ok 55 cm wzrostu. Nie widzi kompletnie i bardzo bolą go nóżki.Moja mama nie zgadza się na treciego psa, pewnie to rozumiecie,ale nie mogłam go tam zostawić, mam czas na znalezienie mu domu do 01.01.13. Chociaż tyle... Proszę o wyrozumiałość, to sprawa na prawdę na Cito a nie chciałam mu dać tam umrzeć. Jak uda mi się zrobić jakieś zdjęcia to wstawię. kontakt: 667758789, 607707076(w razie bym nie odbierała) [email protected] , [email protected]
×
×
  • Create New...