Jump to content
Dogomania

Maciek777

Members
  • Posts

    23786
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    17

Everything posted by Maciek777

  1. Często masz takie fałszywe alarmy? Niestety 3 psy + 2 koty + 2 króliki = 650 zł miesięcznie na jedzenie i żwirek + niemałe koszty weterynaryjne. Ale z drugiej strony, inni przepalają te pieniądze lub balują co weekend, a my robimy coś pożytecznego Ale tam pięknie! Przekaż, proszę, Państwu, że ja też jestem do adopcji To aż się prosi o większe posłanko Czy to może być przez zmianę pogody? Jest już lepiej?
  2. Na pewno się przydało Tyle tylko, że ten antybiotyk chyba nic nie pomógł. Co ciekawe, oko zaczęło jej ropieć w czasie tej kuracji. Może to faktycznie beztlenowce, ale źle dobrany antybiotyk. Mi już ręce opadają bo nic nie pomaga. Może ten typ tak ma... Muszę zapytać weta czy badanie kału mogłoby rozwiązać tę zagadkę. Dziękuję No fakt, nie muszą pracować
  3. Jak się teraz wszyscy trzymacie?
  4. Byliśmy w poniedziałek u weta. Powiedziałem mu Wasze podejrzenia co do przyczyn biegunek Inki. Jednak po sprawdzeniu gruczołu pod ogonem wykluczył by był on zapchany lub zrobił się uchyłek. Aczkolwiek wtedy wypłynęła jakąś galaretowata ciecz, co może być objawem namnożenia się tam bakterii beztlenowych więc podał jej kilka zastrzyków + dał antybiotyk w tabletkach na kilka dni. Zobaczymy czy to pomoże...
  5. Bardzo mi przykro. O jej odejściu dowiedziałem się na FB. Teraz, podczytując tu wszystkie zaległe wpisy i oglądając zdjęcia, wiedząc, że za raz natrafię na post, w którym napiszesz o odejściu Luizki, poczułem się jakby to była moja kotka i przy jej ostatnim zdjęciu łzy same do oczu napłynęły. Trzymaj się. Ty i Twoja rodzina. Thelma i Florcia oczywiście też. Zrobiliście dla Luizki więcej niż się dało.
  6. Wreszcie jedno dobre zakończenie tych corocznych sytuacji! Oby nie wyczerpała jeszcze tego limitu szczęścia A imię nie takie złe Latami tak mówiłem na psicę mojego brata bo sporo broiła Nadrobiłem zaległości od mojej ostatniej wizyty sprzed miesiąca. Wszystko przeczytałem i cieszę się, że jest znacznie więcej dobrych informacji niż tych złych A właściwie takich typowo złych to chyba nie ma wcale więc tylko się cieszyć! Niestety dla zdjęć od maarit już zabrakło mi lajków
  7. Wychodzi na to, że społeczeństwo powoli wyrasta z petard, albo na tyle biednieje. I z tego co wiem to obowiązywał już jakiś limit w produkcji petard hukowych by proch nie przekraczał jakiejś ilości gram. Z roku na rok będzie ciszej i może za 20 lat wreszcie się to skończy I tu jest cały problem, że się zadomowił bo miał mieszkać 3 dni, a tu już minął ponad rok i w tym temacie nie widać zmian na horyzoncie... Ogólnie dobrze i byłoby bardzo dobrze gdyby tylko Inka nie miała tych biegunek. Próbowałem żwaczy i węgla leczniczego. Nic nie pomaga Moim zdaniem to ma podłoże psychologiczne - na siłę próbuje znaczyć swój nowy teren. Ale jadę jutro z nią do weta i przedstawię Wasze propozycje, które tu wcześniej pisałyście. Zobaczymy co wet na to. Dianka też jedzie na comiesięczne przetkanie gruczołów odbytowych. musze się pochwalić, że miesiąc temu ważyła już tylko 36 kg, czyli schudła od przyjazdu o 6 kg Oprócz tego, 2 miesiące temu wet znalazł u niej jakąś mocno odstającą narośl przy odbycie. Miało to swoją nazwę, ale zapomniałem. Normalnie potrzebny jest zabieg chirurgiczny by to usunąć, ale założył jej na to ciasną gumkę by straciło dopływ krwi, obumarło i odpadło. No i to się udało i miesiąc temu nie było po tym śladu Wtedy też z resztą z Alfredem byłem u niego bo czasem kaszle jak go prowadzę na smyczy lub za dużo szaleje. Miał rentgena i okazało się, że ma zapadniętą tchawicę w 30%. Wet mówi, że to nic strasznego i prawdopodobnie za jego życia już mu się nie zdąży pogorszyć. Mówi, że co innego u rocznych yorków, które do niego przyjeżdzają z tym problemem to są dopiero mają tchawice w dramatycznym stanie U kotów też wszystko dobrze Właśnie leżą koło mnie. Też chcę takie życie! Znacie może mokrą karmę dla kotów z dość dobrym składem i nie droższą niż 6 zł za puszkę 400g? Taką już nie gorszą od Whiskasa. A co u królików? One nie odpoczywają Zamieniły swój dom w jakieś sam nie wiem co. Zdjęcie z wczoraj
  8. Starość ma i swoje dobre strony Dwuwiersz jak u poetki Takie stare zdjęcia? Lajków już mi zabrakło... I ja życzę zdrowia i pomyślności na ten rok
  9. Mam nadzieję, że wszystko dobrze z Luizką i Wy dzielnie się trzymacie. Liczę na jakąś cudowną poprawę zdrowia. Przecież takie się zdarzają i to wcale nie tak rzadko.
  10. Bardzo Wam dziękuję za życzenia świąteczne i noworoczne. Zdrowie to najważniejsze co nam się przyda na cały rok. Dobrze, że Święta minęły spokojnie pod tym względem. Nawet jeśli chodzi o strach przed hukami to było OK. Psy się nie bały (Alfred przestał bo słabo już słyszy), a króliki i koty tak umiarkowanie. Jedynie z psów to Aaro się bał, ale jedynie na tyle, że nie chciał wychodzić, a nie, że miał jakiś atak paniki. Petard też w najbliższej okolicy za dużo nie było więc całe szczęście. A Wasze zwierzaki jak to zniosły? I ja chciałbym Wam jeszcze raz życzyć jak najwięcej dobrych chwil w tym roku i by był lepszy od poprzedniego
  11. Życzę wszelakiej pomyślności na cały rok I co tam słychać u Was?
  12. Dużo zdrowia, pomyślności i ciepła na Święta i Nowy Rok
  13. Zdrowych i spokojnych Świąt Wam życzę
  14. U mnie na telefonie i kompie go nie widać więc widocznie mam coś poprzestawiane. Za raz zajrzę w ustawienia... Dziękuję Wam za życzenia i również przesyłam Wam najlepsze życzenia na Święta i 2023 r By ten czas upłynął w szczęściu, zdrowiu i miłej atmosferze
  15. Z niepokojem czytam ostatnie wieści... Trzymam kciuki za Luizkę i Florcię. Że też na Święta zawsze musi przychodzić jakaś choroba lub pogorszenie, gdy ciężko o wetów. Tym bardziej życzę spokojnych i zdrowych Świąt oraz pomyślnego Nowego Roku w pełnym składzie.
  16. Probiotyk dostawał przez 10 dni. Czy antybiotyk zadziałał to nie wiem, ale raczej nie na to. Odrobaczane wszystkie były w lipcu, po adopcji. Właśnie nie pamiętam czy ona miała czyszczone gruczoły. Na pewno Dianka miała i wyglądało to paskudnie (więc musi jeździć co miesiąc), a, że wtedy były obie na badaniach tego dnia to podejrzewam, że Inka też miała, ale pewny nie jestem. Najwyżej zabiorę ją w styczniu jak pojadę z Dianą. Wet 45 km ode mnie i stąd to czekanie. Chyba, że wcześniej będzie potrzeba tam jechać, ale oby nie. Na razie kupiłem 1 kg żwaczy i spróbuję w ten sposób. Ona je to samo co reszta, czyli suchą karmę dla seniorów. Kupuję z około 5 firm i zmieniam w kółko co worek bo Alfred szybko się nudzi tym samym smakiem. Z wetami o tym rozmawiałem i ciężko im powiedzieć. Mogą wysłać krew na specjalistyczne badania. Ja bym wolał zacząć od rzeczy najprostszych bo ogólnie to jest zdrowa i w bardzo dobrym nastroju. Z ludźmi z ich schronu też rozmawiałem i też nie wiedzą. Dobry pomysł z tym węglem. Dzięki za wszystkie rady. Dzień dobry W zasadzie już nieaktualne. Bałem się, że wciąż mam ten podpis. Latem już znalazłem króliczkę. Jak już odpisałem do Terry, będzie miała najdalej w styczniu. Dzięki za radę
  17. Mikołajki u mnie bez niespodzianek, przynajmniej ze strony zwierząt Za to Twoje zrobiły Ci super prezenty, a przynajmniej chociaż Odiś Co do Kajtusia to myślałem, że mogę spróbować pomóc, ale jednak nie Gdy mój Baj zaczął dostawać Librelę to wetka mówiła, że gdyby to nie pomagało, lub kiedyś przestało, to można pomocniczo wdrożyć jeszcze pewien ludzki lek na padaczkę. Baj byłby wtedy ospały, ale by tak nie cierpiał. Napisała mi na kartce nazwę i całe dawkowanie. Tydzień temu robiłem porządek i prawie na pewno tę kartkę wyrzuciłem bo ją czytałem, a teraz nie mogę znaleźć Mam nadzieję, że to tylko chwilowe kryzysy...
  18. Dziękuję za szybką reakcję Nigdy o tym nie słyszałem. Muszę poczytać. Powyżej napisałem z błędem - miało być, że JEST to biegunka lub nic.
  19. I o to chodzi Gdyby mógł to by Ci odpowiedział, że nie jesteś jego matką
  20. Lepszy rydz... Przy następnej adopcji zapytam go o zdanie Dziękuję, dla mnie też Do teraz nie pomyślałem o tym, a faktycznie A mam do Was pytanie po przeczytaniu ostatnich wiadomości z wątku Florki. Inka ma problem z kupami od samego przyjazdu, czyli od lipca. Kupę robi normalną, ale później przez resztę dnia co najmniej kilka razy "wydusza" jeszcze z siebie po troszku, ale wtedy jest to biegunka lub nic nie wyleci. W schronisku słyszałem, że psy w nowych domach potrafią załatwiać się co chwilę, czy to z nerwów czy aby zaznaczyć swój teren, ale tu już prawie pół roku minęło, a nic się nie zmienia. Wyniki krwi w porządku, dostała wtedy jakiś antybiotyk w zastrzyku i probiotyk w tabletkach, ale to też niczego raczej nie zmieniło. Nie wiem już czy wymaga jakichś specjalistycznych badań czy o co chodzi
  21. Z niepokojem podczytuję nowe wiadomości, ale jestem pewien, że zrobicie wszystko co w Waszej mocy by Florka wyzdrowiała. Padły tu ciekawe rady. Niestety ja w tym temacie nie mam żadnego doświadczenia.
  22. Z pędzącym czasem "Mam tak samo jak Ty..." Po to tu jesteśmy by wspierać się nawzajem Taki recykling cieszy podwójnie Też oczywiście życzę jej poprawy wyników. Mam nadzieję, że faktycznie tylko potrzebuje trochę więcej czasu lub ewentualnie jeszcze jakiegoś innego leku. Tak czy inaczej wierzę, że to tylko chwilowy kryzys. A zdjęcia piękne, jak zawsze tutaj Wszystkie lajki wydałem na Twoim wątku, a nawet mi zabrakło więc tutaj nie mogę już żadnych dać, ale zachwycają psio - kocie fotki, a także jesienne krajobrazy I trochę się zdziwiłem tymi pszczołami na różach bo u mnie też w październiku było sporo pasiastych owadów, ale wyłącznie os... Dołączam się do tego...
  23. Cieszę się bardzo, że zdjęcia Ci się podobają Ten czas w stosunku do zwierząt to jakoś bardzo dziwnie płynie. Długo są w średnim wieku i nagle stają się mocno schorowanymi staruszkami Braku czasu w swoim przypadku jakoś nie rozumiem. Nigdy jeszcze mi tak szybko nie płynął... Dosłownie miesiąc jak tydzień. Bardzo dziękuję za komplementy, jak zawsze Co zrobić, jakoś nie zaiskrzyło między Alfredem a suniami Mam wątpliwości co do tego "sowitego wynagrodzenia", ale przy następnej sesji bardziej się postaram
×
×
  • Create New...