Ewa - moim zdaniem dobrze robicie - musicie zawalczyć o lepszy komfort jego życia bo nie wiemy ile mu jego jeszcze zostało.
Życie w bólu napewno jest ogromnym dyskomfortem. Trzeba robić wszystko co tylko można do końca... ale tłumacz sobie że to tylko ząbek i nastawiaj się tak psychicznie że wszystko będzie dobrze bo musi, że to nie czas jeszcze i że jest w rękach specjalistów. Doskonale wiem co przeżywacie, jak serce staje przy każdym zachwianym kroku u takiego staruszka. Trzeba wierzyć że wszystko będzie dobrze i że będzie czuł się lepiej po zabiegu. 5 miesięcy żyliśmy z wyrokiem po operacji Cyganka - miał okropny nowotwór - i każde jego sapnięcie, głębszy oddech czy cokolwiek - to czułam jakby mi ktoś wbijał szpilę w samo serce bo wiedzieliśmy że każda godzina może być ostatnią. Ale w przypadku Rokunia tak nie będzie - to jeszcze nie pora i myśl o tym w ten sposób bo to baaardzo bardzo pomaga chociaż inni mogą się z tego śmiać ale ja testowałam to na sobie nie jeden raz :-)
buziaki przesyłam i trzymam kciuki za jutro - o której operacja ?