-
Posts
23499 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
42
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kiyoshi
-
wiesz, jak go wiozłyśmy do wetki to był lekki jak piórko..jakby w ogóle nie miał wagi..teraz już czuć, że coś jest na tych rękach...W sumie dobrze się stało, że zapytałas i go zważyłam, bo będzie można za pare dni znów sprawdzić i będzie widać postęp. Kubraczek już chyba nie potrzebny bo Reksio ma misia:) tak śpi z nim przytulony:)
-
dziękuje Anulko, to już sporo kontaktów...i sporo możliwości:) będziemy działać. Zgadzam się z Moli@ że lepiej by było gdzieś bliżej go umieścić, ale gdzie? gdzie jeszcze mogłabym zapyatć o miejsce nim wyślemy go w tak daleką drogę? Dzięki tez Anulo za miłe słowa.... Też myślałam o Patrycji, ale tu akurat zgodze się z mar.gajko- Patrycja z Radys bardzo często wozi psiaki które chwile później chorują na parwo:( co prawda Reksio 7 dni temu był zaszczepiony przez mądrego weta na wszystko, ale...lepiej dmuchać na zimne i zostawić tą opcje jako ostateczność... MOli@ kochana...myśle, myśle kogo by tu jeszcze bliżej prosić:(
-
Zaraz na wszystko odpowiem, ale najpierw krótka relacja z rana. Piesio naprawde zmienia sie z dnia na dzień! Wiem, że może trudno to sobie wyobrazic, ale to są duże postępy i dotyczą wszystkiego:) co do chudości to tutaj postępy sa najmniejze, ale Reksio ma niesamowity apetyt, ładnie je, wszystko gryzie, kuuupki też śliczne, nie ma biegunki, wymiotów, wody pije sporo, co też cieszy. Oczka już ma takie bystre. Dzis jak przyjechałam to chodził sobie po kojcu, ale niestety myknął do budy na mój widok. Zakropiłam mu oczka, nakarmiłam i zabrałam na szybkie spacerki resztę psiaków to widziałam że obserwował z budy, głowka na zewnątrz i ciekawy wszystkiego:) Potem wlazłam znowu do niego do tej budy i głaskanie pod brudką, za uchem, po brzusiu....tak mruczał jak kot <3 a jak na chwilkę pzrestawałam i kładłam powoli ręce obok niego to on oczka na mnie, na ręke i noskiem obwąchał ręke dokładnie, polizał...i patrzy...to dalej miziam...a on mruczy :D <3 Dziękuje Wam też za pomysł z misiem:) Reksio go sobie tak zniżył i śpi z główką wtuloną w jego nogi...widac, że polubił tego misia:) Wiem, że to Wam sie mozę wydać mało, ale to sa naprawde ogromne postępy! To 3 dzień po wyjściu z lecznicy...i 7 dzień po szczepieniu na wszystko... Wczoraj z Asią spotkałyśmy się u Reksia bo Asia robiła mu drugi zastrzyk (od p. Ani) a ja go trzymałam...to Asia też była w szoku...nawet powiedziała, że wiozłyśmy do tej lecznicy trupa i że ona nie miała nadziei.... Reksio wszystkich zaskoczył. Jest bardzo silny i dzielny.
-
Szronik "postoję..poczekam.. a teraz .mam dom :).
kiyoshi replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
wszyscy czekamy....nic nie wiadomo... -
oczywiście, że dobry:) możemy coś pokombinować, a jakby sie znalazł jakimś cudem inny transport to przecież nic sie nie stanie. Chyba idealne wyjście to byłby transport do Warszawy (od nas) i z Warszawy do Moli. Myśle, że któraś z moich dziewczyn zgodziłaby sie też kawałek go podwieść w stronę stolicy...
-
Piesek rano znów trochę gorszy....ale widać tak to już będzie...Oczka zakropione, zastrzyk podany, nakarmiony i wytulony...Niesteyty zauważyłysmy dwa kolejne dziwne objawy/ urazy... mam nadzieje, że się mylimy, bo i tak w tej chwili już nic nie możemy zrobić. Na szczęscie ma zimny nosek.... Po nocy jakoś mocniej boi się ludzi...tak samo było wczoraj rano a wieczorem już było ok. Najbezpieczniej czuje się w swojej budzie i wtedy mozna go głaskać do woli a on mruży oczka.
-
Bardzo się cieszymy. Każda kolejna dusz przyjazna zwierzętom jest zawsze mile widziana:) tak...takie chudziutkie pieski to jest coś strasznego:( nie wiadomo nawet jak do niego podejść żeby nie zrobić krzywdy...wszystko pozapadane totalnie:( najważniejsze, zę idzie w dobrą strone. no tak podobnie jak mój maluszek...też nie czuć ciężaru:( ludzie są okropni... Nigdy sie nie dowiemy co sie z nim działo i dlaczego jest w taki stanie:( U nas w terenie niestety może to być wszystko- albo sie długo błakał, albo ktoś go w takim stanie wyrzucił, albo oddał go właściciel bo prezent dla dziecka sie nie sprawdził..... Piesek na pewno przeżył koszmar- wystarczy na niego spojrzeć- na pewno inne psy dały mu popalić i człowiek tez nie był lepszy...bo bał się na początku bardzo dotyku.... Ale robi duże postępy. Zaraz dopijam kawe i jade do niego.
-
Anulko...my tu naprawde działamy. Koleżanka ma znajomości w dobrej fundacji tutaj kilkadziesiąt kilometrów od nas. Oni z reguły nie przyjmują psów innych niż sami wybiorą, ale o maluszka dopytywali...i czekamy na ich decyzje. NIe wyśle psiątka w miejsce którego nie znam:( chce wiedzieć do jakiego domu stałego trafi, chce poznać tych ludzi. Inaczej do końca życia bym myślała...ja już taka jestem. Dlatego tylko ktoś z dogo lub znany z innych 'źródeł'... Spokojnie kochane...mam już wiele podpowiedzi. dajcie mi chwilke. U Moli@ wiem że byłoby cudownie, ale w najblizszych dniach (nawet jeśli Moli@ się zgodzi) nie wyślemy go w tak daleką drogę, jest jeszcze za słaby... Misia kupie mu jutro (nie mam w domu żadnych). U nas wszystkie psy sa same w kojcach:(
-
domku stałego póki co nie szukamy...za wcześnie na to...i też ostrożnie podchodzę do tych dobrych wieczornych wrażeń...Jutro będe rano z Asią bo musimy zastrzyk mu zrobić i oko zakropić to zrobimy trochę zdjęć na zewnątrz budy. Ciekawa jestem jaki on będzie jak wyrośnie, ale nie raz widze jego uśmiechnięty pyszczek i lśniącą sierść...jak biega już dorosły po trawie :D