-
Posts
23497 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
42
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kiyoshi
-
AKtualizacja: MARKIZ - opuścił schronisko
-
Aktualizacja: FENDI - ma dom :)
-
Aktualizacja: NATKA - opuściła schronisko
-
Aktualizacja: CEBULA - opuściła schronisko
-
Aktualizacja: MIRINDA - opuściła schronisko
-
Aktualizacja: GRUZJA - opuściła schronisko
-
Aktualizacja: TOLEDO - opuścił schronisko
-
FRYTKA, sunia z M u koleżanki pod moją opieką logistyczną i finansową.
kiyoshi replied to Poker's topic in Już w nowym domu
super, że malutkiej się udało! -
Reksio kochany, czytałam o operacji, miałam napisać i wyleciało. Dorze że maluszek mimo tylu schorzeń tak dobrze funkcjonuje. łapinka pewnie bolała, ale teraz będzie już tylko lepiej. Mariola masz może jakieś zdjęcie szkraba z teraz? ciekawa jestem czy się zmenił coś... Ciesze się, że spotkało go takie szczęście, że dajesz sobie z nim rade i znosić foszki malucha wielkiego duchem :) Jak ta łapeczka teraz??
-
tzn. ona tam przyjeźdża na wekendy, więc będzie przy wszystkich adopcjach.... a ja się tak łatwo nie obrażam ;) wiem, że to wszystko głównie stres.... o mnie mówią, że chyba wszyscy wolontariusze nie mają serca, bo...nie przeżywam, nie płacze....mysle bardziej głową i tez zdaje sobie sprawe z realiów- te psiaki muszą znaleść dobre domy, a ich psia mama będzie tęsknić i ich szukać...moje histerie nic nie zmieni
-
chyba ominęłyście kochane ten post z filmikiem, tu widać wyraźnie w ruchu że Kori ma obroże i duży, żółty identyfikator. Pomysł z wybiegiem musze przyznać, że był MÓJ...to ja poprosiłam by Państwo go tam zabrali razem z Yogim, bo między psami były złe relacje...tzn. Yogi warczał i Pani mówiła że nie chce wychodzić w ogóle z legowiska, boi się...Poprosiłam by zabrali ich na wspólny długi spacer a najlepiej na wybieg, bo jednak bez smyczy psy inaczej się poznają.... Kori nie ma problemów z ŻADNYM psem. W hoteliku Monika sprawdziła go na wszystkie rasy, wieki, wagi psie. Zresztą widać na filmiku że nawet z amstaffem się bawi....moja wina, tak doradziłam, chciałam dobrze.... w każdym razie- w ostatecznym rozrachunku wszystko poszło dobrze i relacje między psami się normują Dom się stara, ma dużą wiedze teoretyczną, ale problem z przekładaniem jej na praktyke...i nie panikowaniem....
-
tak od razu po drodze pojechali, wzięli paste na drugie odrobaczenie, wet odpchlił malucha, odejrzał, powiedział że wszystko ok, kupili też jakąs karme Puppy, chyba Royala. Juz Pani napisała, że zjadł własnie tą karme namoczoną, więc jest lepiej, całe szczęście. Aha- odrobaczyłam dziś reszte szczeniaków i mame.
-
No dobrze, juz opowiadam.. Wczorajszy dzień był koszmarny, ale już nie chce wracać do tego Ja też tragicznie zniosłam ta adopcje i zaczęły się pojawiac w mojej głowie różne myśli i ogólnie był dziwny temat z Panią... no było cięzko, ale już jest to za nami mam nadzieje Dzis jest nowy dzień i oby ten stres zszedł już ze wszystkich . Kori spisuje się idealnie- bardzo grzeczny, do dziewczynek mega łagodny, na smyczy ciągnie tylko wtedy gdy widzi inne psy a tak ok, w domu już został sam na 15 min bez problemu- spał, z Yogim było wczoraj warczenie tzn. Yogi warczał i w ogóle nie chciał się ruszać, ale dziś już jest lepiej Trzymajcie kciuki, bo różnie może być w zyciu i popatrzcie sobie na zdjęcia i filmik z wybiegu. ps. usunęłam twarze wszystkich osób, i trochę szkoda, bo sa one UŚMIECHNIĘTE :)
-
Maluszki juz na swoim, brązowy zmienił imie na Igi. Imbirek jest radosny, dużo je i nie kłopoty, brązowy w ogóle nie je ani nie pije...bardzo się martwie :( oby to tylko stres Przepraszam że nie cytuje ale juz odpowiadam po kolei...Rozmawiałam na spokojnie z rodzina od Imbirką i SĄ nadal zainteresowani adopcją suni..nie zniechęcili się, uff... problem NIE leży po stronie Pani Ani....problem jest gdzie indziej... Pani zachowała się bardzo kulturalnie, rozmawiała z obydwoma rodzinami, potem powiedziała, że super ludzie, że będą miały pieski dobrze... Jej córka, a moja koleżanka z pracy, miała inne zdanie... reszty się domyślcie. Usłyszałam tyle gorzkich słów...Pani próbowała załagodzić, nie ważne zresztą. W każdym razie wiem juz o co chodzi z Lulą...Pani Ania chciałaby ją zostawić, ale jest świadoma, że w przypadku gdyby zaniemogła nikt jej z psami nie pomoże.....prosze domyślcie się bo nie moge za dużo pisać wprost.... Pani Ania CHCE wydać wszystkie szczeniaczki, nie martwcie się, jestem z nią umówiona 30tego na wydanie kolejnej trójki- dwóch brązowych suczek i jednego białego pieska... ZOstaja dwie sunie które niby miały rezerwacje, ale coś poszło nie tak. Będe szukać
-
Dzisiaj dwa pieski pojechały do adopcji. Tofik, brązowy piesek ze skarpetkami, do Wrocławia i Imbirek biały piesek ten gładkowłosy pod Poznań. Państwo którzy zabrali Imbirka rozmyślali nad adopcją mamy, ale zostali skutecznie zniechęceni przez pewne osoby...(nie przez mnie). Rodziny zostawiły 100 zł, więc rozliczam te pieniązki tutaj... Ja w podzięce miałam awanture i histerie... nie wiem jak to będzie dalej... Pieski nadal piją mleko krowie i jedzą Pedigree ... nie wiem gdzie jest karma od nas, już nic nie pytałam....