Dzisiaj Fara już zdrowa, wesoła i pełna życia :) Szwy w całości i rana powoli się goi. Na spacerku w towarzystwie Fikusa, Syriusza, Hermesa i Texasa był z niej aniołeczek. Kilka razy zaczepiała Texasa - ni to do zabawy, ni to do ataku, ale wystarczyło jej zwrócić uwagę i już był spokój :) Po spacerze chwilę byłyśmy na wybiegu, gdzie oczywiście była zabawa, ale żeby nie nadwyrężyć szwów dość szybko wyszłyśmy. Przed schroniskiem stałyśmy dość długo - i to w różnym towarzystwie. Od czasu do czasu Fara denerwowała się na jakiegoś przechodzącego psiaka - np. Vigo, ale wśród stojących towarzyszy była bardzo grzeczna. W bliskiej odległości stała m. in. Vita, amstaffka, terierkowaty kolega, Renia czy Texas i nie było chyba ani jednego momentu, kiedy na któregoś z nich zareagowała źle :)
To teraz kilka fotek pysia Fary ;)
Kasiu, mogę Cię prosić o zmianę zdjęcia na to ostanie? :)