Wczoraj Fara była wyjątkowo grzeczna, w sumie tylko na Doris się mocno wkurzyła ;) Na spacer powędrowałyśmy razem z Jadzią, z którą się dość dobrze dogaduje. Bywają momenty, kiedy próbuje ja zaczepić, jakby chwycić, ale są to tylko momenty - przez większość czasu zachowuje się zupełnie spokojnie :) Po spacerze robiłam zdjęcia Harleyowi, więc Fara musiała poczekać przypięta do drzewa. Na szczęście ona to spokojnie znosi i nie muszę się o nią wtedy martwić, bo nie rozpacza. Oczywiście jak do niej wrócę, to się bardzo cieszy ;) Potem jeszcze chwilę byłyśmy na wybiegu, gdzie oczywiście była zabawa piłeczką i przy okazji ćwiczenie komendy "zostań". Odejść mogę na dużą odległość, a poza tym w końcu udało nam się kilka razy wykonać trochę utrudnioną komendę, kiedy obchodzę Farę dookoła :)