Meggan i Kasiu tak pięknie piszecje o Pepisiu,że aż się popłakałam.Kochałyście go i to się czuje w każdym Waszym słowie.Malutki miał wielkie,niesamowite szczęście że do Was trafił,niewielu jest ludzi,którzy potrafią przygarnąć i pokochać niemłodą,chorą istotkę.Dlatego należy się Wam wielki szacunek i serdeczne podziękowanie,za to że piesiu nie odszedł w schronisku sam i w cierpieniu.Kasia nie mogła patrzeć na jego cierpienie i podjęła bardzo trudną ,dojrzałą i rozsądną decyzję.Dlatego Charly,z całym szacunkiem,ale uważam że nie ma sensu,aby wypowiadały się ty osoby,które mają psy z padaczką lub po udarze,każdy przypadek jest inny i trzeba go traktować indywidualnie.