Jump to content
Dogomania

beta ata

Members
  • Posts

    2886
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by beta ata

  1. Lepiej kupic Eukanubę u weta, cena porównywalna, a może i niższa, ale jakośc wysoka, mój poprzedni wet twierdził, że to najlepsze, co może zaproponować mojej suni z choroba autoimmunologiczną, ktora początkowo była brana za alergiczną... A, własnie, nos i powieki Lusi wyglądaja troche na pęcherzycę... Moja sunia miewa podobne zmiany, tylko oczywiście nie tak zaawansowane, ale nie mam pojecia, to może byc wszystko.
  2. Ależ ta Kimi jest fajna! :-)
  3. Czekam na wieści od lekarza.
  4. Chcialoby sie powiedzieć - nie do wiary , ale to fakt. Lepiej teraz nic więcej nie napiszę, bo mam na myśli tylko slowa niecenzuralne.
  5. Tragedia goni tragedię.
  6. I słusznie. Choc muszę przyznać, że [COLOR=#4b0082]A Storm Is Coming całkiem pasuje do mojej małej suczki, mix Shetlanda ;-) :-D Czasem, gdy rozszaleje sie w zabawie, potrafi wskoczyć na ramiona albo i przewrócić, gdy sie czlowiek akurat nie spodziewa i nie stoi zbyt twardo na podłożu :-D No, chyba wypiszę jej na apaszce "Śliczna Tami - A Storm Is Coming" ;-) Sąsiedzi padną. [/COLOR]
  7. Oj, jasne, wszystko jasne, tak sobie przecież tylko gawędzimy podczas przerwy na kawę (w moim przypadku bezkofeinową, cóż, taki parszywy los, a tak lubiłam tego małego kopa po dobrej kawce... :-) ) Wiecie, bo to jednak milo, gdy u psiaka wszystko dobrze, zdrowy, bezpieczny, szczęśliwy i można w atmosferze relaksu (w jego przypadku) pozwolić sobie na pogawędkę o niuansach. Choc przez chwile poczuć normalność w życiu psa... bo gdzie nie spojrzysz, to dramat lub wręcz masakra. Tak sie czasem zastanawiam, jak wypadłaby statystyka w Polsce, jaki jest w tej chwili stosunek liczby szczęśliwych, zadbanych, kochanych psów do psów w ogóle żyjących w kraju...? Wciąz myślę o tej nowej ustawie i liczę na nią, bo w tej chwili to jesteśmy jako kraj hańbą dla Europy. Wszędzie przynajmniej pod względem prawnym jest wyższy poziom. Oczywiście, że nigdzie nie da sie całkowicie zlikwidować bandytyzmu ludzkiego, ale wiecie, o co mi chodzi, żeby przynajmniej prawo nie stało oficjalnie po stronie bandyty. A wiecie, że lata temu, gdy w Polsce zachodziły zmiany polityczne, gospodarcze i prawne, usilowałam uruchomić akcje na rzecz dobrej ustawy o zwierzetach. Niestety, to były naprawdę inne czasy. Politycy myśleli wyłącznie o walce politycznej bądź o ustawieniu sie po zmianie ról, prawdziwe organizacje prozwierzęce jeszcze prawie nie istniały, nie było poparcia, no i nie było INTERNETU. Internet to jest potężna siła. No, ale Blunio... :-) Blunio jest śliczny i w ogóle! Serce rośnie, gdy sie patrzy, że jest szczęśliwy, spokojny, ma swoja panią, ma milość, ma spacery...
  8. Po co zabierac psa do lasu? No wiesz, jesli mieszka sie praktycznie w lesie, to gdzieś trzeba iść z psem na spacer, więc idzie sie do lasu :-) Przeciez nie będę pakować psa do samochodu, jechać z nim do miasta 20 km i wypuszczać go w parku, żeby pobiegał :-D Rozumiem Twoje rozumowanie, jestes mieszczuchem :-) , bez urazy! :-) i nie bardzo chyba rozumiesz realia życia na wsi. Lobaria też mieszka na wsi. Na wsi chodzi sie z psami na spacery na łąki i do lasu. Oczywiście w lasach państwowych obowiązuje nakaz prowadzenia psa na smyczy, ale jednak nie wszystkie lasy są państwowe, wokół mnie są głównie nieduże połacie lasów prywatnych i włąsciciele nie robią problemów, sami chodzą ze swoimi psami... Tu to norma.
  9. Nie zgodze sie tylko z jednym, że to las jest największym zagrożeniem dla domowego psa. Moim zdaniem największym zagrożeniem jest miasto! :-) Miasto w ogole jest błe, dla ludzi też ;-) (moge tak wygadywać, bo przeprowadziłam sie z miasta na wieś :-D ) Jesli pies stale bywa w lesie, jesli nie trafi na mysliwego idiotę, jesli nie trafi na wściekłe zwierzę, ktore go pogryzie, nie wpadnie w sidła - to generalnie las jest mniej niebezpieczny niż miasto, gdzie pies niemal natychmiast może wpaść pod samochód albo zostać zaatakowany przez biegające bez opieki psy...
  10. Hej! Pan Rufuska to raczej nie jest skory do pisania na dogo... ;-) Pewnie napisal raz, bo go o to bardzo poprosiłam, a teraz już nic... :-( Napisze do niego, może jeszcze sie odezwie. Chcialoby sie wiedzieć i widzieć, co tam u rudego blondyna, prawda..?
  11. Lobaria , co u Blunia? Pisz tu zaraz! ;-) Myślę, że Blunio ma na sobie obrożę z adresówką, sama mu kupiłam :-) tylko nie widać, bo on ma dużo kudełków na szyjce. Dlatego też robiłam mu zdjęcia z apaszce :-) , żeby bylo widać, że to "zaopiekowany" piesek :-) Blunio chodzi krok w krok za opiekunem, a w lesie dosłownie deptał mi po piętach :-) , Lobarii tez się tak trzyma, a nawet jeszcze bardziej, więc nie ma aż takiej "paniki", że sie zgubi, poza tym Blunio nie "idzie za tropem", sprawdzałam to na wiele sposobow u siebie, on mimo urody spaniela, nie jest psem myśliwskim nawet w małym stopniu, generalnie miał w nosie zwierzęta na polu czy w lesie, jego interesuje tylko jego człowiek, bez czlowieka nigdzie sie raczej nie rusza, za czlowiekiem wszędzie pójdzie... Oczywiście uważam, że na początku bezwzględnie trzeba bardzo pilnować adoptowanego psa, bo nigdy nic nie wiadomo, ale już minęło troszkę czasu i myślę, że Blunio od Lobarii sie nie oddali. Z drugiej strony, jasne, że na psa zawsze trzeba uważać i mimo jego przywiązania zawsze brać pod uwage wszystkie złe możliwości, bo życie jest pełne ...niespodziankas and zasadzkas ;-)
  12. Rozumiem, że tu chodzi o tzw. imiona hodowlane, które nie mają nic wspólnego z przyszłą rzeczywistością psa, ale i tak mnie "powalają" :-D
  13. Husky z owczarkiem australijskim :-) ...biorąc pod uwage wygląd i temperament. Warto skontaktować sie z ludźmi zajmującymi sie psimi sportami, zwłaszcza psimi zaprzęgami, ale nie tylko. Jakiś czas temu gdzieś przeczytałam, że facet "bawiący się" w psie zawody zaprzegowe szukał psa z dużą energią po tym, jak mu jeden pies okulał... To pewnie już nieaktualne, ale kto wie... Rozesłanie wici wśród takich osób mogłoby pomóc w znalezieniu psu odpowiedniego właściciela. Za młodu miałam suczke o podobnym charakterze, to oznacza rano godzinny spacer, czyli dla niej była to godzina biegania non stop :-) i po południu dwugodzinny spacer, czyli dwie godziny biegania non stop. I nie ma zmiłuj, ona musiała codziennie wybiegać swoje. Takiemu psu potrzebny jest ktoś zdrowy, silny, z pasją i bardzo konsekwentny w stosunku do siebie samego.
  14. Dorothy , ignoruj tamte wpisy! Zawsze znajdzie sie jakiś pacan czy grupa pacanów, ktorzy sami nic nie robia, ale maja dużo do powiedzenia na temat tego, co inni robią "źle". A swoja drogą, uśmiałam się, gdy przeczytałam o tym, że Ciebie trzeba trzymać z dala od potrzebujących zwierząt! :-D No, to rozumiem, że autor tych słów zamierza przyjechać i Cie zastąpić i oczywiście wszystko to zrobi lepiej! :-D
  15. O, nie "Rudzielec" , tylko rudy blondyn ;-) :-D Ja wciąż jeszcze mam internet, ale to może sie w każdej chwili zmienić (na gorsze ;-) ) , bo mam w kompie pare rzeczy spiętych drutem :-) , jak pies trąci biurko, to może sie rozłączyć :-) Mąż zapowiedział, że dostane nowy komp na imieniny, 6 września - Beaty. Miły chlopak, prawda? :-) :-)
  16. No, super! Oj, on lubi spacerki po lesie :-) A swoja drogą, wyobrażam sobie, jak p. Ela leży na glebie albo jeszcze lepiej w wykopanym dołku, żeby sfotografować borowika od dołu ! :-D :-D Ech, Wy, grzybiarze... ;-) :-D
  17. Hm, ja właściwie odradzałabym branie następnego psa tuż po śmierci poprzedniego... Istnieje takie zjawisko jak żałoba po stracie zwierzęcia, składa sie z kilku etaþów, warto o tym poczytać choć odrobinę. Chęć natychmiastowego wzięcia nastepnego zwierzaka jest podświadomą próbą unikniecia przechodzenia przez trud tej żałoby. Rzecz w tym jednak, że tego uniknąć sie nie da. Nawet jeśli pojawi sie nowy pies, żałoba po tamtym i tak będzie przeżywana, tylko w zamaskowany sposób, a to może bardzo zaszkodzić temu nowemu psu. Nowy pies natychmiast wyczuje, że coś jest nie tak, chocbyście nie wiem jak dobrze udawali, że wszystko w porządku.... To dość okrutne - zafundować biednemu niewinnemu zwierzakowi taki kwas, nie wspominając już o tym, że w takiej sytuacji pies może zacząć sprawiać problemy wychowawcze, bo według jego "oceny" trafi do niezdrowego stada. Lepiej poczekajcie, aż ból minie, pustkę musicie odczuwać, to normalne i nie ma co od tego uciekać, takie jest życie, trzeba się z tym mierzyc i już. Teraz jesteście w panice, ale przejdźcie przez to jak należy. A jak już dojdziecie do siebie - adoptujcie jakąs psią bedomną biedę, która będzie wam tak wdzięczna za ratunek i miłość, że nawet nie da się tego porównać ze szczeniakiem z hodowli, który jednak nigdy nie zaznał nieszczęścia i nie wie, jak mu dobrze ;-) (Oczywiście, to nie znaczy, że jestem przeciwna psom rasowym, uchowaj boże)
  18. Wysłałam panu Rufcia link do wątku, może wklei jakieś zdjęcia Rudziaszka z jego domu... :-)
  19. Ech, no trzeba być silnym... ;-) :-D
  20. Dojechali szczęśliwie! Rufi stawia po raz pierwszy łapki w swoim nowym domu (i ogrodzie) :-)
  21. Nie, no z tym, że Blunio nie jest wyjątkowy, to autorka zupełnie "pojechała" :-) :-D Zresztą nikt sie z tym nie zgodził. Jest wyjątkowo rewelacyjny! :-) :-) Na zdjeciach wygląda świetnie, widać, że jest na swoim miejscu, tam, gdzie powinien być. Bardzo się cieszę, że dobrze sie czuje. O to nam chodziło, żeby znalazł się z tą idealną osobą, do której pasuje! A ja dziś wyadoptowałam drugiego tymczasowicza. Troche mi smutno, ale jestem zadowolona, bo też bardzo dobrze trafił, do naprawdę odpowiedniego dla niego domu.
  22. Wybaczcie, że nic nie pisałam, ale mój naprawiony komputer wysiadł ponownie :-) i byłam "niepiśmienna" ;-) Teraz juz nie bedę taka głupia i zamawiam nowy komp, bo tak dalej byc nie może. Za to mam bombę :-) Moi Kochani! RUFUSEK pojechal juz do domu stałego! :-) Przed chwilą rozmawialam z jego panem, za godzine będą w Jędrzejowie. Dom sprawdziła właśnie eliza_sk, bardzo jej dziękuję. Okazuje się, że to dom dobrze znany jej współpracownicy, dom, w którym ratuje się bezdomne zwierzęta, gdzie zawsze były zwierzęta... Pan Rufcia to mlody, inteligentny, energiczny czlowiek, od razu dalo sie poznać, że ma podejście do psów, Rufcio bardzo dobrze na niego zareagował i całkiem chętnie wsiadł do SWOJEGO samochodu :-D Wierzę, że Rudziaszek bedzie szczęśliwy. Pewnie, że mi smutno, ale Rudziolek ma przed sobą całe życie ze swoim dobrym panem :-) Oczywiście Rufi zabrał swoją ukochaną piłkę ;-) Dziekuje wszystkim, którzy pomagali Rufiemu! Jesteście fantastyczni!
×
×
  • Create New...