Wszystko ma swoją cenę :P
A tak poważnie Aguś, to z Theodorem mamy za to inny problem :/ I uwierz mi, że chyba wolałabym dwa maluchy przy których trzeba biegać, nie mieć czasu na dogo, niż "męczyć się" z takimi rzeczami :( Ale to na PW, bo nie będę zaśmiecać wątku, dość nieprzyjemnymi rzeczami :P
Ania, wbijaj do mnie ;)
Olu, jestem zwierzolubna, ale nie toleruję zwierząt w łóżku :/ A w łóżeczku już tym bardziej, bo nigdy nie wiesz czy czasem kot nie wskoczy jak dziecko śpi :/
A my dziś chwilę po 9 rano pojechaliśmy robić zdjęcie do paszportu dla Nathana. Co się musieliśmy nagimnastykować u fotografa, żeby nie płakał, żeby miał buzię prosto w kierunku aparatu i żeby miał oba oczy otwarte...Ale po kilku podejściach się udało i pan powiedział, że jak na miesięczne dziecko, to poszło nam bardzo szybko ;) Potem pojechaliśmy do urzędu i chwilkę przed godziną 11, paszport mieliśmy już w ręce. Tak więc granicę teraz będzie przekraczał legalnie :D
Ja się boję, że mi drzewka padną w drodze, dlatego z Polski nie wezmę :/ Pomijam fakt, że pewnie i tak nie będzie miejsca w aucie, w drodze powrotnej :D Dlatego, pojedziemy po te najtańsze, bo jak się nie przyjmą, to chociaż mniej kasy stracimy ;)
Nie mam zdjęć :P
Ja czereśnie, jabłonie i grusze mam :P Teraz chcę wiśnie, morele albo nektarynki i śliwkę ;) Ale rozbieżność cenowa jest ogromną. W jednym sklepie za drzewko 21euro, w drugim 17euro. Więc dziś pojechaliśmy obejrzeć ceny u ogrodnika. A tam co? A tam 35 euro za drzewko Gdybyśmy chcieli jedno drzewko, to bralibyśmy w pierwszym lepszym miejscu, a nie tracili paliwa w aucie. Ale ja chcę 5 drzewek, więc różnica w kosztach zakupu ma znaczenie ;)
A ja troszkę zalatana też byłam, bo szukaliśmy drzewek owocowych ;) A potem jeszcze trzeba było kamienie do podwórka przywieźć. No a na samym końcu pojechać z suką na jezioro :) I tak cały dzień spędziliśmy praktycznie na dworze, z przerwami w domu na karmienie Nathana :P