Wracając do tematu głaskania/dotykania psów przez obcych. Szlak mnie trafia jak ktoś odrazu wyciąga łapska do mojego psa :angryy: Po pierwsze: -należałoby najpierw zapytać. Po drugie: -może pies gryzie (pomimo braku kagańca). Po trzecie: -może jest właśnie podczas jakiegoś szkolenia i musi być obojętny wobec innych bodźców. Po czwarte: -może nie życzę sobie, żeby podchodził do każdej osoby, która cmoknie...
Sama bym chętnie wymiziała wszystkie napotkane na ulicy psy :loveu: ale ograniczam się do tęsknego wzroku za nimi :loveu::loveu::loveu:
Mam sąsiada, który (chyba) się na nas obraził. A było, to tak: jak wzieliśmy Torę, to pozwalałam jej się witać z wszystkimi sąsiadami. Miała kilka tygodni, była niegroźna, wszyscy ją kochali. Nasz sąsiad zawsze przychodził, pogadał, pożartował, pobawił się z Torą... Ale Tora zaczęła dorastać i chciałam, żeby nie leciała do każdego na ulicy. Ćwiczenia komendy "do mnie" ćwiczyłam każdego dnia w różnych sytuacjach. No i pewnego dnia ów sąsiad zawołał Torę,a ja wydałam komende "do mnie". Tora się zawachała, ale przyszła do mnie :multi: Od tamtej pory sąsiad mówi już tylko "dzień dobry", już nie woła Tory, a z nami też już nie bardzo rozmawia.