Dziewczyny, dziękuję Wam bardzo za to zaangażowanie w znalezieniu Blondi! Ja jestem całkowicie załamana, to taka kruszynka, cały czas mam ją przed oczami na spacerze, jak się do mnie tuliła, uśmiechała, machała ogonkiem, to aniołek a nie pies! Nie wiem co robić....:( rozważam przyjazd do Warszawy, może jakbym szła, szukała, wołała, to ona by mnie usłyszała, wyczuła, przybiegła....??? A tak ona nikogo tam nie zna, nie ma zaufania, na pewno się boi....i co mam zrobić??? No co???? :(