Jump to content
Dogomania

Marysia R.

Members
  • Posts

    10775
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Marysia R.

  1. Przed chwilą wróciłam z Pajdą od weterynarza. Została zaszczepiona na wściekliznę, szczepienie na wirusówki będzie można zrobić za jakieś 10 dni. Jeśli chodzi o drapanie się, to Doktor powiedział, żeby się nie martwić, skóra ma prawo ją jeszcze swędzieć, szczególnie jeśli u niej też był w niewielkiej ilości świerzbowiec (a jest to możliwe, jeśli jest go mało, może nie wyjść w zeskrobinie) ale Symparica, którą dostała dobrze sobie ze świerzbowcem radzi, więc powinno być ok i świąd powinien powoli ustępować. I to się potwierdza z moimi obserwacjami, bo dzisiaj jest już ewidentnie lepiej niż w środę. Jeśli chodzi o kwestię ew. cieczki, to "na oko" może być to stan albo tuż przed albo niedługo po cieczce. Natomiast, żeby lepiej się zorientować w sytuacji Doktor obejrzał macicę na USG i na tej podstawie stwierdził, że Pajda jest prawie na pewno przed cieczką. Na razie obserwujemy, jeśli cieczka mimo wszystko się w najbliższym czasie nie pojawi będzie trzeba za jakieś dwa tygodnie sterylizować, jeśli pojawi się plamienie to wiadomo - trzeba przeczekać cieczkę, potem poczekać jakiś czas i dopiero wtedy sterylizacja. Więc czekamy. Za wizytę zapłaciłam 50zł (tutaj paragon i wpis do książeczki). Otrzymałam też dzisiaj wpłatę dla Pajdy z bazarku b-b - 50,35zł - bardzo dziękuję, akurat się przydała na wizytę u weta :) Ponieważ mam na tym wątku post na pierwszej stronie, zaraz pod informacyjnymi Toli wykorzystałam go na rozliczenie Pajdy, będę go na bieżąco aktualizować (link do postu rozliczeniowego). Pajda ma się dobrze, dzisiaj nawet bawiła się i ganiała z Agrestem po ogrodzie :)
  2. Dziękuję Wam wszystkim za miłe słowa :) Dzisiaj Pajda była pierwszy raz na spacerze - całkiem nieźle radziła sobie na smyczy, wędrowała dzielnie na lince, ogonek trzymała w górze, zrobiła nawet siusiu i kupę podczas spaceru. Trochę się obawiała zakładania szelek, robiła uniki, przewracała się na plecy ale dałyśmy radę. Jeszcze kilka spacerów i będzie chodziła jakby całe życie nic innego nie robiła :) Coraz pewniej się też czuje, swobodniej biega z psami po ogrodzie, przy karmieniu próbowała nawet przy pomocy zębów ustalać własną kolejność podawania misek! Oczywiście dałam jej jasny sygnał, że na takie zachowanie się nie zgadzam. Do głaskania jest pierwsza, pcha się pod ręce, przepycha między psami i wskakuje z łapami na kolana. W domu jest spokojna, leży sobie w wybranych miejscach i śpi :) Niestety na razie jest kłopot z zostawaniem w domu. Boi się zostać sama, dzisiaj kiedy wyszłam dość mocno się zdenerwowała, biegała po domu, dyszała, drapała w drzwi, próbowała się dostać na parapety, wskoczyła nawet na stół i przeskoczyła dziecięcą bramkę w drzwiach (obserwowałam ją z zewnątrz przez okno). Wydaje się, że potem się uspokoiła, była sama 1,5 godziny, po powrocie było widać ślady drapania drzwi ale nie bardzo znaczne i była zrobiona kupa w domu, sunia nie była bardzo roztrzęsiona. Mam nadzieję, że powoli się nauczy, kiedy poczuje się pewniej, zorientuje się, że nic złego się nie dzieje kiedy zostaje sama, my zawsze wracamy a nasze psy też są spokojne kiedy nas nie ma. Postaram się też dodatkowo, poza wyjściami z domu do pracy ćwiczyć z nią np. zostawanie w innym pomieszczeniu, nie zabierać jej wszędzie ze sobą. Jeśli chodzi o drapanie, to mam wrażenie, że dzisiaj już drapie się zdecydowanie mniej niż wczoraj, ale tak czy inaczej umówiłam się jutro na wizytę u weta (u nas w lecznicy z powodu epidemii są teraz zapisy na godziny), żeby ją obejrzał i ustalił kolejność działań. Trochę zdjęć :) Zaległe z podróży: I kilka dzisiejszych:
  3. Jestem :) Wiem, że czekacie na relację, ale wczoraj już nie miała siły siadać do komputera, a do tego przed chwilą napisałam cały, długi post i przypadkowo go sobie skasowałam... No ale nic, piszę od nowa ;) Chciałam przede wszystkim podziękować Toli i jej TZtowi za wszelką pomoc i wsparcie :) Razem z Pajdą dostałam jej książeczkę zdrowia - jest odrobaczona, zaczipowana i zabezpieczona przeciwko pasożytom zewnętrznym, worek karmy i 100zł na paliwo - bardzo Wam dziękuję :) Pajda w podróży była grzeczna jak aniołek - jakby nie było psa. Początkowo z TZem Toli zainstalowaliśmy ją w moim transporterku, ale ponieważ okazał się dla niej trochę za ciasny a przed nami było 2,5 godziny jazdy zdecydowałam się ją wypuścić i spróbować wieźć w szelkach, przypiętą pasami na tylnym siedzeniu. Większość drogi przespała, czasem siadała, powyglądała prze okno i szła spać dalej. Mogłam spokojnie prowadzić nie zastanawiając się czy nie rozrabia z tyłu. A po przyjeździe na miejsce musiałam ją obudzić ;) Na miejscu sama wysiadła z samochodu, przeszła na smyczy nieduży kawałek od samochodu do furtki, już w ogrodzie od razu zrobiła kupę na trawce. Potem już bez smyczy w moim towarzystwie pochodziła chwilkę po ogrodzie. Zapoznanie z naszymi psami w pierwszych chwilach nie było zbyt przyjacielskie, Agrest i Czika miały raczej ochotę wygonić intruza ze swojego ogródka, ale Pajda przeczekała trudny moment i po chwili oraz mojej słownej interwencji emocje opadły i cała trójka chodziła razem ze mną wokół domu. Pajda bez problemu weszła do środka, była zainteresowana, zaglądała do różnych pomieszczeń. Z psami na sztywnych łapach, ale już spokojnie. Chwile po przyjeździe moje psy dostały posiłek, przygotowałam też porcję dla Pajdy. Nie chciała zjeść w pierwszej chwili, razem z resztą, ale kiedy po jedzeniu wypuściłam Agresta i Czikę do ogrodu wtrąbiła całą porcję :) Podczas wyjścia przed snem zrobiła też siusiu na trawkę. Na noc bez większego wahania weszła z nami i z psami na piętro do sypialni, zapoznała się z kotem - była zainteresowana, chciała go obejrzeć z bliska, ale w celach przyjacielskich, nie konsumpcyjnych, zrezygnowała kiedy powiedziałam, że nie można. Większość nocy spała grzecznie tuż obok naszego łóżka, na podłodze. Nad ranem się obudziła, trochę połaziła, pozwiedzała po czym weszła pod łóżko i tam jeszcze jakiś czas pospała. Kontakt z psami z każdą chwilą coraz lepiej. Na porannym spacerze po ogrodzie zrobiła siusiu i kupę. Ogólnie Pajda jest bardzo przyjacielską suczką, już w samochodzie machała do mnie ogonkiem i wystawiała brzuszek do głaskania. W domu najchętniej chodziłaby cały czas za którymś z nas przy czym prawie bez przerwy macha ogonkiem :) Domaga się głaskania, liże po rękach a nawet skacze na człowieka chcąc zwrócić na siebie uwagę. Jest uległa ale nie zalękniona, naprawdę szybko odnajduje się w zupełnie nowej sytuacji. W tej chwili leży sobie pod stołem obok mojego krzesła, rozluźniona, na boku i śpi :) Za chwilkę zostanie na jakiś czas sama w domu, z resztą zwierzaków, zobaczymy jak się zachowa. Niepokoją mnie dwie sprawy, po pierwsze Pajda bardzo się drapie, szczególnie po brzuchu i bokach. Może to kwestia stresu, nowego miejsca itd., będziemy ją obserwować. Nie ma wyłysień no i została jej podana Symparica, która działa również na nużeńca i świerzb więc mam nadzieję, że drapanie się uspokoi i nic się nie pojawi niepokojącego. Druga sprawa to mocno rozpulchniony srom. W grę wchodzi cieczka (albo zaraz się zacznie, albo się zakończyła) albo ciąża... Na razie będę ją obserwować, w najbliższych dniach na pewno tak czy inaczej pojedziemy do weterynarza. Trzy zdjęcia, takich robionych na szybko, mam jeszcze kilka, ale mam jakiś problem z przegraniem ich, spróbuję potem :) Tutaj podczas postoju na tankowanie zaglądała do mnie do przodu ;) Na tym ostatnim Pajda wyszła jakby miała bardzo groźną minę ale w rzeczywistości wywijała ogonkiem na prawo i lewo rezem z resztą :)
  4. Nie ma za co :)
  5. Zrobiłam Pieni OLX na Warszawę, skierowane do trochę innej grupy docelowej niż twoje ogłoszenia - może znajdzie się ktoś szukający aktywnego psa, komu nie straszna będzie (a nawet sprawi mu satysfakcję) praca z takim psem? https://www.olx.pl/oferta/urodziwa-bardzo-energiczna-nuka-szuka-aktywnego-domu-CID103-IDENaqk.html
  6. Zgadza się, wszystko umówione, jutro TZ Toli podwiezie Pajdę do Lublina gdzie ja ją przejmę i pojedziemy do nas :) Ma nadzieję, że podróż przebiegnie nam sprawnie. Trzymam mocno kciuki, żeby Pani doktor z Izbicy zgodziła się przyjąć na te kilka dni Megi z Maluchem na miejsce Pajdy. B-b, zgodnie z prośbą Toli Pajda będzie u nas w BDT, ale pozostanie podopieczną Fundacji więc myślę, że pieniążki dla niej będą szły na konto Zea. Ale jeszcze Tola na pewno potwierdzi.
  7. Ciężka sprawa z tą Pienią... Malagos wrzucisz link do jej ogłoszenia na OLX? Nie mogłam znaleźć na wątku.
  8. Odpisałam :) Zgadza się, numer mam więc jak kiyoshi ustali kwestę z Panią z hoteliku to zadzwonię i się umówimy :)
  9. Ja teoretycznie mogłabym go przywieźć rano, tylko że ja dla odmiany muszę być o 11 w pracy i pytanie, czy dałoby się go gdzieś przetrzymać przez ten czas?
  10. Kiyoshi na kiedy jest potrzebny ten transport z Sochaczewa do Wa-wy? Edit. Przepraszam, już wiem przecież jest napisane jak wół, że w piątek ;)
  11. Dzięki Poker :) Myślę, że jak do Nowej Soli dało radę to i do Warszawy się uda :) Ja też jestem w stanie gdzieś pojechać, może dałoby radę jakoś np. spotkać się w pół drogi. I pytanie byłoby też, którędy będzie jechał transport do Nowej Soli, bo z tego co patrzyłam na mapę jedna z proponowanych tras prowadzi przez Mazowsze i okolice Wa-wy.
  12. Tolu, musiałam dokładnie przemyśleć sprawę i przegadać z mężem, bo sporo się u mnie pozmieniało od kiedy miałam ostatni raz psa na tymczasie i dlatego nie od razu zgłosiłam taką możliwość (choć myśl mi się pojawiło już kiedy wrzuciłaś informację o suniach na zamojski wątek) ale podjęliśmy wspólnie decyzję, że możemy i chcemy zaproponować BDT dla Pajdy. BDT do czasu znalezienia domu stałego, nasze psiaki bez problemu mogą podzielić się karmą, potrzebne byłoby tylko dogomaniacka pomoc w zorganizowaniu funduszy na kwestie weterynaryjne - sterylkę, szczepienie, czip i co tam jeszcze będzie potrzebne. No i kwestia przemyślenia i zorganizowania transportu suni do nas. Daj znać Tolu co sądzicie o takiej propozycji, czy uważasz, że może być w tej sytuacji korzystna :)
  13. Och, jakie cudne psiny Rozliczenie Pajdy: Wpływy: 08.05 - 50,35zł - bazarek b-b (link) 12.05 - 210zł - bazarek Havanki (link) Wydatki: 08.05 - wizyta u weta (szczepienie na wściekliznę + USG) - 50zł (paragon) 16.05 - rejestracja czipa - 39zł 21.05 - 86zł przekazane na potrzeby Bixiego (wątek) 86zł przekazane na potrzeby Reszki (wątek) Saldo na 21.05: 0zł
  14. Anula wybacz, że się wtrącę, ale moim zdanie mycie psa płynem do mycia naczyń to jest zdecydowanie zły pomysł, szczególnie psa, który ma skórę w takim złym stanie jak Tobiś. To się może skończyć poważnym podrażnieniem skóry. Na pewno niektóre psy nie zareagują na taki zabieg negatywnie, ale mimo wszystko nie ryzykowałabym i nie stosowała płynu do naczyń do mycia psa. A tak na marginesie zaglądam po cichu do Tobisia i kibicuję :) Dziękuję Ci z całego serca Livko, że zdecydowałaś się uratować takiego sponiewieranego przez los staruszka!
  15. Z całego serca zgadzam się z Poker. Oczywiście ważne, żeby decyzja była przemyślana i podjęta odpowiedzialnie, ale to jest ważne zawsze, bez względu na moment życia, w którym decydujemy się na psa. I dodałam bym jeszcze jedno, że oczywiście charakter psa jest ważny, warto w takiej sytuacji adoptować psa zrównoważonego, najlepiej takiego, którym miał kontakt z dziećmi i wiemy jak na nie zareaguje, ale też bardzo dużo zależy od nas - jak będziemy wychowywać psa już w naszym domu, jak przygotujemy na przyjęcie nowego członka rodziny, w jaki sposób będziemy moderować kontakty psa z dzieckiem.
  16. Rozi, a to nie jest przypadkiem tak, że jakby był taki mądry to by uwierzył człowiekowi, że nie można lizać szwów i kołnierz nie byłby potrzebny? ;) :D Pozdrawiam dropiatego mądralę Ogóreczka :)
  17. Zaglądam do Lilki i bardzo mocno trzymam za jej postępy :) Mazowszanko jesteście wielcy, że zdecydowaliście się dać szansę takiemu "trudnemu przypadkowi"! :) Jak czytam co piszesz o Lilce, to jej zachowanie bardzo przypomina mi Fasolkę, która była u mnie w DT, pamiętacie małą? :) Fasolka przez pierwsze dni zachowywała się bardzo podobnie jak Lilka a potem lawinowo zaczęła robić postępy i niedługo potem funkcjonowała już w domu jak prawie "normalny" pies. Ja Falsokę wynosiłam na dwór prawie od początku. Miała założone na stałe szelki i obroże i tylko przypinałam do nich smycz i wynosiłam ją do ogrodu. Fasolka się tego obawiała ale nie próbowała gryźć. Nie wiem jak Lilka by się zachowała w tej sytuacji. Gdybyś chciała sobie poczytać dla przypomnienia to na wątku Fasolki jest sporo moich opisów jej zachowania i tego jak z nią postępowałam, może Ci się przyda: https://www.dogomania.com/forum/topic/333806-ponad-dwa-lata-na-ulicy-ma%C5%82a-fasolka-uczy-si%C4%99-%C5%BCycia-na-nowo-ju%C5%BC-we-w%C5%82asnym-domu/
  18. Cudna mama, cudny maluch...
  19. To bardzo ważne, żeby zachować spokój i nie wierzyć we wszystko co piszą w internecie. https://www.vetpol.org.pl/strona-aktualnosci/1423-nie-ma-eutanazji-na-zyczenie?fbclid=IwAR0nTyKyAMoo3OWDByrtjKEwGJ16VP80weDlmhVYTidGhJKIMequcYX_NwQ https://www.facebook.com/tropwarszawa/posts/2465654033745448?__tn__=-R
  20. Myślę, że tak - proces adaptacji i zapoznawania przebiegł łatwiej i był dla kotki mniej stresujący. Było też po niej widać, że jest bardziej "wyluzowana".
  21. Nie ma za co :) Też ostatnio stosowałam dla swojej kotki, w pierwszym okresie po adopcji nowego psiaka.
  22. Elik, chodzi o Feliway - kocie feromony, które rozpyla się w pomieszczeniu za pomocą dyfuzora podłączanego do kontaktu: https://www.feliway.com/pl/Nasze-produkty/FELIWAY-CLASSIC-Dyfuzor
×
×
  • Create New...